Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

przez montechristo 25 sty 2010, 21:35
Wujek_Dobra_Rada napisał(a):U mnie była roczna farmakoterapia która poprzestawiała mi w głowie dosyć nieźle. W sensie pozytywnym oczywiście. Teraz zaczynam psychoterapię. Nie chciałbym wrócić do stanu sprzed ponad roku. W rozmowie z ludźmi, każde swoje słowo wypowiedziane analizowałem pod kątem ''debilizmu''. Przez to miałem wrażenie, że smęciłem, strasznie nudnie gadałem. Teraz mi to wisi. Poprawiło to relację co z niektórymi. Tylko trochę porywczy jestem i czasem zamiast próbować z się dogadać, za szybko lecą k*&@y itd.. ;) ale prację nad tym.



To niezły jesteś - ja też tam mam, szybko się nieraz denerwuje:) jak jestem zdrowy ale to było ok nieraz trzeba.
Mi bardziej chodzi o to że jak mnie trafiła deprecha i nerwica - nie wiem dokładnie kiedy 1,5-2 lata temu leczę się od lutego 2009 z przerwą(sma se przerwałem bo myślałem ze jest ok - bzdura nie było) teraz jestem prawie drugi miech na antydepresantach plus terapia.

Mam pytanie - co Ci się zmieniło? na pozytyw?
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez *Monika* 25 sty 2010, 21:38
A ja zawsze byłam i jestem kontaktowa osobą , lubię rozmawiac z ludźmi. Ale gdy poczucie choroby sprawiło w październiku,że nie dałam rady funkcjonować w pracy,współpracować, zarządzać....poszłam na zwolnienie lekarskie na prawie 2 miesiace. Przez ten czas siedziałam w domu, chodzilam 2 razy w tygodniu na terapię, myślalam o chorobie, dodatkowo się nakrecałam i znosilam skutki uboczne leków. Teraz wiem z perspektywy czasu,ze źle zrobiłam siedząc tyle czasu na L-4. TYlko się dobijałam myślami. Ale czloweik wnioski wyciąga po czasie niestety. Dla mnie moc kontaktować sie z ludźmi to podstawa. Ludzie są wszędzie.
Mam tak,że jak mi coś dolega...to od nich stronię.....nie mam ochoty rozmawiac, izoluję się.....tak było w październiku. Gdy czuje sie dobrze.......chcę rozmawiać , doradzac , planować.
Kontakty z ludźmi są ważne.Przecież żyjemy w społeczenstwie. Ale chodzi o to,żeby nie uzależniać sie od nich na tyle,żeby np. na siłę szukać jakiejs akceptacji.Poprostu być z nimi i cieszyć się z ich towarzystwa.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

przez montechristo 25 sty 2010, 21:47
Monika1974 napisał(a):A ja zawsze byłam i jestem kontaktowa osobą , lubię rozmawiac z ludźmi. Ale gdy poczucie choroby sprawiło w październiku,że nie dałam rady funkcjonować w pracy,współpracować, zarządzać....poszłam na zwolnienie lekarskie na prawie 2 miesiace. Przez ten czas siedziałam w domu, chodzilam 2 razy w tygodniu na terapię, myślalam o chorobie, dodatkowo się nakrecałam i znosilam skutki uboczne leków. Teraz wiem z perspektywy czasu,ze źle zrobiłam siedząc tyle czasu na L-4. TYlko się dobijałam myślami. Ale czloweik wnioski wyciąga po czasie niestety. Dla mnie moc kontaktować sie z ludźmi to podstawa. Ludzie są wszędzie.
Mam tak,że jak mi coś dolega...to od nich stronię.....nie mam ochoty rozmawiac, izoluję się.....tak było w październiku. Gdy czuje sie dobrze.......chcę rozmawiać , doradzac , planować.
Kontakty z ludźmi są ważne.Przecież żyjemy w społeczenstwie. Ale chodzi o to,żeby nie uzależniać sie od nich na tyle,żeby np. na siłę szukać jakiejs akceptacji.Poprostu być z nimi i cieszyć się z ich towarzystwa.


JA też jestem/byłem kontaktowy ale było też tak że pracowałem w korporacji dość wysoko i było takie ciśnienie/rywalizacja i cały ten syf że stałem się jakiś inny, wszystko i wszyscy byli podejrzani, a ja agrsywny i nieufny, no i potem deprecha lub nerwica (nie wiem jaka była kolejność) no i się leczę. Wiem że kontakty z ludzmi są mega ważne i ja je lubie bo lubie ludzi - ale wtedy byłem kimś innym może i to było wypalenie - sam nie wiem jak wyjdę z tego wszystko odbuduję
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez *Monika* 25 sty 2010, 21:52
Jestem zodiakalnym baranem, impulsywna, nerwowa, typowy choleryk. Wcześniej bywało tak,że zanim pomyślałam to już słowa zostały wypowiedziane. Nie umiałam przyznać się do błędu. tak było zanim zajęłam kierownicze stanowisko. Praca na stanowisku kierowniczym nauczyła mnie pokory? Sama nie wiem, moze też w jakimś stopniu przyczyniła się do tłumienia emocji....bo przeciez nie wyskocze na pracownika z gebą rozdziawioną trzy na dziewięć. Nie wiedziałam,ze mozna inaczej pokazac swoje niezadowolenie-z kulturą i dyplomacją. Uczę się cały czas. Nie było sytuacji kiedy byłam rozwscieczona ......Jeśli tak było...potrafiłam powiedziec pracownikowi "Porozmawiamy o tym jutro", chciałam przemysleć, nie działać w emocjach. I to jest chyba dobre rozwiazanie. Na drugi dzień człowiek z dystansem podchodzi do wszystkiego.
Bardzo lubię swoją pracę. Zależy mi na tym,żeby pracownikom chodziło się do niej dobrze, nie ze starchem. Acha....i staram sie nie rozpamiętywać czegoś co było, czegos nieprzyjemnego. Chę byc obiektywna. Każdemu zdarzają się lepsze i gorsze dni.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

przez montechristo 25 sty 2010, 21:57
Monika1974 napisał(a):Jestem zodiakalnym baranem, impulsywna, nerwowa, typowy choleryk. Wcześniej bywało tak,że zanim pomyślałam to już słowa zostały wypowiedziane. Nie umiałam przyznać się do błędu. tak było zanim zajęłam kierownicze stanowisko. Praca na stanowisku kierowniczym nauczyła mnie pokory? Sama nie wiem, moze też w jakimś stopniu przyczyniła się do tłumienia emocji....bo przeciez nie wyskocze na pracownika z gebą rozdziawioną trzy na dziewięć. Nie wiedziałam,ze mozna inaczej pokazac swoje niezadowolenie-z kulturą i dyplomacją. Uczę się cały czas. Nie było sytuacji kiedy byłam rozwscieczona ......Jeśli tak było...potrafiłam powiedziec pracownikowi "Porozmawiamy o tym jutro", chciałam przemysleć, nie działać w emocjach. I to jest chyba dobre rozwiazanie. Na drugi dzień człowiek z dystansem podchodzi do wszystkiego.
Bardzo lubię swoją pracę. Zależy mi na tym,żeby pracownikom chodziło się do niej dobrze, nie ze starchem. Acha....i staram sie nie rozpamiętywać czegoś co było, czegos nieprzyjemnego. Chę byc obiektywna. Każdemu zdarzają się lepsze i gorsze dni.


Jeśli chodzi o pracowników to ja ich wspierałem i chroniłem jak własne dzieci-płacą za to ogromną cenę. Majac na myśłi agresje bardziej mi chodziło o zarząd, kilka stanowisk równoległych, mobbing, taki mały obóz koncentracyjny. Może to mi się odcisneło na emocjach, głowie itd. Teraz szukam pracy spokojniejszej, za mniej kasy zobaczymy. Cały czas dochodzę do siebie, jest nieraz lepiej nieraz gorzej, dziś jest gorzej....może dlatego ze jestem chory, kaszle, katar, itd a może to dzień z cyklu ,,dołek" - takie dni będą również
Offline
Posty
753
Dołączył(a)
08 gru 2009, 15:27

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez *Monika* 25 sty 2010, 22:10
Montechristo

Odbudujesz...a wiesz dlaczego? Bo juz wyciągnąłeś sobie wnioski. Trudno je będzie wdrażac, ale dasz sobie radę nauczony doswiadczeniem. Myśle sobie....wlaśnie po to chyba zachorowalismy. Bozia nam szansę dała,żebysmy trochę sie zatrzymali, popatrzyli z innej perspektywy na dotychczasowe zycie. Bo wcześniej ganliśmy, nie wiadomo dokąd, krzywdząc moze po drodze niejednego człowieka.
Masz rację wyscig szczurów jest wszędzie. U mnie w pracy tez obserwuje, nie myśl,że nie. Ludzie nia są juz tacy życzliwi względem siebie. Każdy patrzy,żeby odfajkować tylko swoje, punkt pierwsza i wychodzi. Bez urazy dla dobrych pracowników, którzy duzo dają sami od siebie.

Acha...lubie jak ludzie sie ze mną liczą. Ja ich szanuję za ich pracę i za ich szczerosć. Nie mam wysokiego mniemania o sobie, myśle,ze jestem ludzka poprostu.......Ale nie lubię kombinatorstwa, nicnierobienia, albo robienia czegos na pozór. Teraz sie dla mnie liczą takie wartości jak usmiech na twarzy, serdecznosć, dobroc, wrażliwość, umiejętność wspólpracy.Wiesz....wcześniej nie dostrzegałam tego. Od kiedy choruje ....to wszystko świadomie staram sie analizować. Rozmawiałam o tym z terapeutką. Mówiła,że nie ma w tym nic niepokojącego.
MOi pracownicy czasami mnie zawstydzają.....wchodzę....a tu kwiaty we wazonie, albo jabłka prosto z drzewa na talerzyku. Jak wrócilam po L-4 to miałam tak wysprzątaną kancelarię.....upięte zasłonki, pięknie poprostu. Panie chciały mi zrobic niespodziankę. I zrobiły. Ja lubię swoich pracowniików. Lubie chodzic do mojej pracy. A w obecnym stanie doceniam to bardziej niz kiedykolwiek. W ogóle staram sie teraz inaczej wszystko dostrzegać..........
Rozpisałam sie nie na temat :-)

[Dodane po edycji:]

Montechristo

Teraz chyba skupiamy sie bardziej niz kiedykolwiek na tych gorszych dniach. Wcześniej jak byliśmy zdrowi...też je miewaliśmy, ale nie przywiązywaliśmy do niej aż takiej uwagi. Zobaczysz...będzie może ie tak jak dawniej........będzie napewno inaczej.....ale jeszcze wierzę w to,że nie będziemy skupiali sie na sobie w sensie poczucia choroby.
Musimy przez to przebrnąc, zmienic niektóre, albo większość wzorców zachowania i myślenia......tak sobie myślę. Codziennie teraz się uczymy.Zresztą...czlowiek uczy sie przez całe życie.
A to,że przy okazji gorzej sie czujemy....tlumaczmy sobie to tym,że mamy rozchwiany stan emocjonalny.Ale jesteśmy silni nie? ;-) Damy radę montechristo.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

przez old-Wujek_Dobra_Rada 25 sty 2010, 22:31
I tak wszyscy skończymy w piachu :mrgreen:
old-Wujek_Dobra_Rada
Offline

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez Majster 25 sty 2010, 22:45
whiteblackchocolate napisał(a):To podobno całkiem standardowe jak na nerwicę depresyjno- lękową,
Nie tylko, tak rowniez traktowani sa nosiciele hiv, ludzie z luszczycą, schizofrenicy, ujawnieni homoseksualisci, Żydzi, Mongołowie, pijani, narkomani, ludzie z ZK, inwalidzi na wozkach (czasem), bezdomni i łysi Rosjanie z czarnego BMW - nie jestes sama ;)
whiteblackchocolate napisał(a):jednak mam obawy, że to coś więcej.
Że co niby moze byc wiecej? Raczej mniej :mrgreen:
whiteblackchocolate napisał(a):Długi czas bałam się ludzi, potem próbowałam zagadywać, ale widzę, że zdecydowanej większości zależy, żeby jak najszybciej tę rozmowę ze mną skończyć.
Mozna sie przyzwyczaic. Ja sie przyzwyczailem. Potem to nawet mozna sie tym delektowac ;)
whiteblackchocolate napisał(a):Rozumiecie: coś odpowiadają i zaraz pod byle pretekstem idą gdzieś, albo pogadać z kimś innym.
Dokladnie tak :) Wyjasnie Ci - to taki filtr, oni po prostu mowia innym jezykiem, ale trzeba sie tego jezyka nauczyc. Przetlumacze Ci jedna fraze z tego jezyka, ktora zapewne czesto slyszysz:
- sorki, nie mam teraz czasu..
- owszem, ladna pogoda ale ja sie spiesze..
- tak, ta kawa jest swietna, ale nie dam rady dopic - juz jestem spozniony/na ..
- swietnie, zabojczo, ale musze juz pryskac, do jutra..
- poczekaj, zaraz wroce..
- ojej, strasznie zachcialo mi sie siusiu...

to wszystko znaczy mniej wiecej tyle co:

- boje sie Ciebie, nie wiem do czego jestes zdolna..
- nie znam Cie za dobrze, ale podobno jestes stuknieta wiec lepiej trzymac sie z daleka..
- mowili mi ze z Ciebie niezla swiruska, kto wie co odstawisz, lepiej nie przy mnie..
- spadam stad, wole nie miec klopotow..
- no nie.. musiala przyjsc akurat ona...

A teraz uwaga - zeby nie wyszlo, ze ja umiem tylko dolowac: ktos, kto operuje tylko takim jezykiem traci kilka szans:
- nie dowie sie predko, ze nerwica/deprecha nie sa zarazliwe
- nie pozna Twojego jezyka, a szkoda, bo moze sam bedzie musial nim mowic
- nie pozna Ciebie od Ciebie, pozna jedynie przez krzywe lustro plotek i niedomowien
- poza tym deklaruje w ten sposob otwarcie swoje podejscie do Ciebie, innych chorych, ale nie tylko, bo rowniez do nosicieli hiv, ludzi z luszczycą, schizofrenikow itd., a wiec w rezultacie jest w pewnym sensie biednym, zamknietym poznawczo malym ludzikiem z nabitym ego, jakiego wlasnie odfiltrowalas ;)


whiteblackchocolate napisał(a):Co Wy o tym myślicie? Zazwyczaj zaczynam neutralne tematy typu: jaka dzisiaj pogoda, a jutro znowu kolos itd. nie narzekam i nie opowiadam o swojej chorobie i dolegliwościach. Co o tym sądzicie?

Jest jeden sposob na to, jesli tak bardzo Ci zalezy. Ale nie mowie ze bedzie latwo, wrecz przeciwnie, wcale latwo ine bedzie. Mianowicie ja ujawnilem fakt swojej choroby i nie robie z tego zadnej tajemnicy. Nie oznacza to wcale ze kupilem sobie koszulke z nadrukiem "Strzez sie! Deprecha!", nie narzucam sie nikomu z wlasnymi zwierzeniami, ale jak ktos nada ten temat gdzies w grupie to potrafie odpowiedziec z usmiechem na ustach. Nie krepuje mnie to, nie czerwienie sie, nie uciekam wzrokiem. Potrafie sie nawet z tego smiac ;) Smiech i poczucie humoru sa szczegolnie wazne, gdy ktos chce zadac cios ponizej pasa i uzywa argumentu choroby w roli młota na mnie. Oczywiscie bezskutecznie. W ten sposob otoczenie oswoilo sie ze mna i nie widza we mnie zagrozenia. Zorientowali sie ze nie biegam z siekiera, nie awanturuje sie o byle co, potrafie sie smiac jak inni (w sumie to dopiero po odsatwieniu), pije ta sama kawe i jem ten sam chleb :) Czego i Tobie zycze ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 25 sty 2010, 23:58
Majster - dzięki za dobre słowa :) Tak sobie pomyślałam, że nieźle pojechałeś z tym delektowaniem się :mrgreen:
a tak btw. to ja też mam łuszczycę :smile: Nie jakąś bardzo nasiloną, ale jednak...
Co o mnie ludzie na boku mówią, wolę sobie nie wyobrażać, w końcu mam tą depresję, no nie?
I jeszcze mam pytanie do tych, którzy pisali tu i mówili, że nie wyobrażają sobie życia bez ludzi: co Was odpycha od jakiegoś człowieka? Jakie cechy, zachowania? Może nam, którzy mamy z tym problem, uda się coś odnaleźć i powalczyć... Pozdrawiam
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

przez eksajter 26 sty 2010, 00:29
pytasz co jakie zachowania drugiego nas odpychają... mnie na przyklad odpycha agresja drugiej osoby,bycie nieszczerym i zakłamanym i osoby które maja za wielkie ego.
A co do rozmowy z ludzmi, to podstawa to byc sobą, nie udawac kogos kim sie nie jest. Jesli ty chcesz pogadac z kims na temat pogody albo jakiegos filmu a ta osoba, ucina temat w sposob wymieniony w postach wyzej to nie przejmuj sie tym i nie czuj sie winna. Idz porozmawiaj z druga osobą, bardzo mozliwe ze ona bedzie chciała rozmawiac. Czasami ktos po prostu moze nie miec humoru na rozmowe a niekoniecznie ze ma nas gdzies albo nas sie boi. Ta druga osoba to tylko czlowiek, ktory moze miec jeszcze gorsze zycie niz ty. Wiec rozmawiaj, i nie czuj się jakas gorsza ze masz depresję albo inne problemy psychiczne. Co do mowienia o swojej chorobie, to owszem... ale to nie mowi sie podczas pierwszej rozmowy. O mojej chorobie wiedzą tylko Ci, z którymi mam dobry kontakt, których znam i im w jakims stopniu ufam. Majster napisal slusznie ze nie chodzi o to, zeby miec koszulkę z napisem "Uwaga. Jestem chora psychicznie".
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
29 paź 2009, 09:49
Lokalizacja
Neverland

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez *Monika* 26 sty 2010, 00:39
Może wydać się to śmieszne, ale mnie zabija przykry "zapach" z ust.I nie lubię wtedy gdy taki człowiek stoi bardzo blisko mnie i mówi prosto do mojego nosa. Rozumiem....może być chory...zolądek, niestrawności. Zastanawia mnie czy ten człowiek to wie.Bo jeśli tak, to dlaczego z tym nic nie zrobi. Są ziola, jakieś pastylki miętowe, nie wiem już sama. Znam też osobę z podobnym problemem, dodam,że problem to chyba mam ja......i ta osoba ma strasznie dużo kamienia na zębach na zewnętrznej ich stronie i też czuję taki nieprzyjemny zapach. Mnie to przeszkadza, naprawdę.Nie wiem jakbym się np. miala przygotować do rozmowy , gdybym miała tej osobie zasugerować,ze z jej ust niemilo pachnie.
I irytuje mnie specyficzny zapach potu. Też rozumiem,że poci się kazdy. Bo to normalne zjawisko. Myślę,że można na to zaradzic, ale widocznie tym osobom to nie przeszkadza.

Nie lubię piskliwie śpiewającego głosu, gdy ktoś fałszuje.
Przeszkadza mi gdy ktoś ma brud za paznokciami, brudne ubranie.
Obrzydza mnie widok osoby dłubiącej w nosie, nie mówiąc o zjadaniu zawartości z niego wyciagniętej, smarkanie nie do chusteczki tylko na ziemię, spluwanie, drapanie się po głowie a potem zjadanie spod paznokci....nie wiem czego.....

Razi mnie brak szacunku do osób starszych, nietolerancja(wiem,że tu mozna polemizowc), przechwalanie się, słowotok, z którego nic nie wynika.

I teraz tak......
Podobno to co razi nas u innych ......to jest to naszym problemem.
Jak to można zrozumieć?
Wiem,ze innym to co powyżej napisałam może zwisac i powiewać, że ktoś dłubie w nosie, ma brudne spodnie czy pyskuje starszym.
To znaczy,że to co mi przeszkadza u innych...to tak naprawdę przeszkadzałoby mi u siebie? Czy może przeszkadza u siebie? Dodam,że nie mam powyższych zachowań ;-)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

przez eksajter 26 sty 2010, 01:09
dobrze ze nie masz powyzszych zachowan, to znaczy wszystko ok po tym względem:)

co do odstępu drugiej osoby od nas podczas dialogu... to normalne jest ze minimalna bariera podczas dwóch osob, które nie są ze sobą związane emocjonalnie musi wynoscic 1-1,5 metra. To jest normalne ludzkie zachowanie. Ja zmniejsze ten odstęp tylko wobec osoby, którą kocham albo np. z nią tancze.
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
29 paź 2009, 09:49
Lokalizacja
Neverland

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez Majster 26 sty 2010, 18:31
whiteblackchocolate napisał(a):Majster - dzięki za dobre słowa :) Tak sobie pomyślałam, że nieźle pojechałeś z tym delektowaniem się :mrgreen:
Wcale nie pojechalem, mowie serio. Podam Ci przyklad: mam w pracy takiego znajomego, z ktorym caly czas od lat dre koty. I to nie przez moja depreche - on jest straszny choleryk i pieniacz, taki typowy alfa na maksa ale do tego pojechany autokrata: tylko on ma racje, nie myli sie nigdy itd. No i wystawil sobie mnie na cel - przy kazdej okazji cos wygrzebuje: jakies moje dokumenty wywleka, zanosi szefostwu, pokazuje ze gdzies cos jest nie tak, nagminnie na mnie kapuje, wymysla jakies niestworzone historie zeby tylko mnie postawic w krzywym swietle. Doszlo do tego ze pare lat temu sprawdzal czy spuszczam wode w toalecie a potem relacjonowal to swoim znajomym na stolowce, dacie wiare? Ja na to staram sie nie reagowac, w koncu kazdy ma swoja szajbe, ja mam swoja, on ma swoja, wazne jest ze razem pracujemy i zeby razem pchac wózek do przodu a nie rzucac sobie klody pod nogi. Az pewnego razu wymyslil juz jakis problem na maksa i dorobil do niego teorie z ktorej wynikalo, ze ja cos strasznie zaniedbalem i narazilem firme na kolosalne straty. Pobiegl z tym od razu do szefowej, a ja zostalem po chwili tez wezwany. Z miejsca zaczal sie na mnie wydzierac, az mi bylo trudno opanowac smiech, ale musialem sie jakos wstrzymac zeby nie wyjsc na lewusa :mrgreen: Jak juz przegial z tym wydzieraniem, to ja mowie: czlowieku, uspokoisz sie moze? moze szklanke wody? A ten jak sie nie wydrze, ze to nie on tu jest wariat i zebym uwazal co mowie. No i to zupelnie szefowej wystarczylo. Uciela ta dyskusje, a po jakims miesiącu gosciu "przeniosl" sie do innego dzialu. Ja nie wiem, jak to wygladalo w kuluarach, nie wiem kto i jak go zmotywowal do opuszczenia zespolu, ale w oczach szefowej tego dnia wyraznie widzialem po czyjej jest stronie i co bylo kropla wody przelewająca miarkę. No to jak tu sie nie delektowac? Zwlaszcza, ze nawet nic nie musialem tlumaczyc.

whiteblackchocolate napisał(a):I jeszcze mam pytanie do tych, którzy pisali tu i mówili, że nie wyobrażają sobie życia bez ludzi: co Was odpycha od jakiegoś człowieka? Jakie cechy, zachowania? Może nam, którzy mamy z tym problem, uda się coś odnaleźć i powalczyć... Pozdrawiam
Mysle ze wyzej jest dosc dokladny opis czlowieka ktorego ja osobiscie nie trawie. Ale jesli to rozwinac to chyba najgorszym typem czlowieka jest skrajny egocentryk, ktos kto odrzuca wszystkie kompromisy, ktos widzacy wszedzie tylko swoj wlasny interes. Z innymi mozna sie dogadac ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Odstraszanie ludzi... czy Wy też tak macie

Avatar użytkownika
przez Prometeus 26 sty 2010, 21:11
Mam też coś takiego, wiem dlaczego, trudno mi to zmienić, choć chciałbym. Czytałem dużo o komunikacji interpersonalnej, nie wszystko co wyczytałem działało, nie wszystko udało mi się zastosować. Tak naprawdę chodzi właśnie o to by być sobą, lecz jak do tego dojść? Prostej drogi raczej nie ma.
To BE YOURSELF is all that you can do

Czat naszej grupy medytacyjnej:
http://www.flash-chat.pl/chat.php?chatID=GrupaMedytacyjna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
07 gru 2009, 11:42
Lokalizacja
Szczytno/Olsztyn

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do