Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

Avatar użytkownika
przez isj 27 mar 2009, 23:59
Przeszukam swoje posty na forum i chętnie odpowiem.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

przez Korba 28 mar 2009, 00:06
Oj widzę pamięć krótka, czas zainwestować w Bilobil :P
Korba
Offline

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

Avatar użytkownika
przez isj 28 mar 2009, 00:15
Krótka pamięć, to i bieżące rozmowy o niczym odepchnie...
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

przez slawex 28 mar 2009, 19:10
No wiec tak moze troche nie precyzyjnie sie wyrazilem, dochody jakie mam tymczasowo na zycie by wystarczyly... To nie jest typowa praca raczej dzialalnosc a tu jak wiadomo raz wpadnie 1000zl raz 10tys. na miesiac a czasem nic. Moze i stala praca jest lepsza no ale takowej narazie nie mam. Po drugie pisalem z zona i chcialem zebysmy spedzili niedziele wspolnie, nie zgodzila sie napisala ze nie jestem mezczyzna, mezem i ojcem... teraz to juz nie wiem co robic ;(
pawel
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
23 mar 2009, 20:04

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

przez Ethnar 29 mar 2009, 05:22
Witam forumowiczów,

Pierwszy post tutaj, zastrzegam że nie jestem żadnym ekspertem. :)

Wyjątkowo mnie ruszyło na odpisanie na ten watek, bo sprawa jest smutna, młody człowiek przyparty do muru, kilka rad podanych (moim skromnym zdaniem kilka bardzo znaczących)... a jednak dziwi mnie że nikt nawet nie zasugerował, czy rozważył, że to małżeństwo może być całkowicie patologiczne. Dlaczego tak bardzo ciągnąć coś, co zostało wymuszone na dwójce ludzi?

Slawex, piszesz ze teściowie Cie nie lubią, ze "zona" nie uważa Cie za mężczyznę, ojca, męża... Piszesz, ze jej rodzice chcieli by, żeby ich córka była jakaś księżniczką, utrzymywana przez bogatego, dobrze prosperującego, młodego człowieka. Jeśli dobrze odczytuje Twoje wiadomości - wynika także że jej nie za bardzo widzi się usamodzielnianie z Tobą, woli trzymać się rodziców na dzień dzisiejszy.
Jak dla mnie - wszyscy Ci ludzie wołają do Ciebie ze to małżeństwo to fatalny pomysł.

Musisz sobie jedną sprawę postawić jasno, przed samym sobą: chcesz być z ta kobietą? Czy naprawdę jest to osoba która będzie w stanie iść razem z Tobą przez życie i z którą Ty chcesz spędzić przynajmniej zasadniczą cześć życia? Podkreślam słowo "razem" - ludzie mogą mówić, że Twoją rolą ją utrzymywać. To tradycja, to przyzwyczajenia, to coś z czym same kobiety walczyły i wciąż walczą. Związek nie polega wyłącznie na obarczaniu mężczyzny dodatkowymi obowiązkami i oczekiwaniami.
Jak słusznie tu zostało już powiedziane, partnerstwo (czy małżeństwo - ja nie robię specjalnego rozróżnienia) jest ostatecznie ważniejsze od rodziców - musi być dla obojga partnerów.

Potrafisz zarobić pieniądze, jesteś młody, próbujesz coś zrobić ze swoim życiem (świadczy o tym dla mnie inicjatywa z Twojej strony na rzecz usamodzielniania się) - nie wiem czemu miałbyś tkwić w tym toksycznym związku. Jakie są Twoje powody na pozostawanie przy nim?

Mam świadomość - jest dziecko, jest zawarte małżeństwo - z takich rzeczy ciężko się wychodzi, a często płaci się za nie do końca życia. Ale spróbuj ocenić ten związek przez chwile nie patrząc na te czynniki. Być może to pozwoli Ci na trochę bardziej racjonalne podejście do rzeczywistych wyborów i problemów jakie przed Tobą dziś stoją.

Odpowiedz sobie, a również nam jeśli chcesz kontynuować ten wątek i otrzymywać co ludzie na tym forum mogą Ci zaoferować, czy ten związek ma jakąkolwiek przyszłość, przyszłość która jakkolwiek Tobie odpowiada?

Do innych osób postronnych: Powyższy post jest stronniczy, mam tego świadomość. Wspieram stronę Sławka (wybacz jeśli wyciągam błędne wnioski dot. imienia) nie znając historii od strony jego żony, co może być uznane za solidne uchybienie w jakimkolwiek działaniu zmierzającym do pomocy w rozwiązaniu czyjegoś problemu. Zdecydowałem się jednak przyjąć tę stronę, ponieważ w zarysie który został nam przedstawiony, Sławek wystarczająco wyraźnie jest osobą skonfrontowaną z trzema innymi, bez dodatkowych punktów oparcia. Zjawił się również na tym forum, co tylko wspiera tę tezę.
Jeśli uważasz, ze w tym rozważaniach powinien być uwzględniony los żony i z tego powodu zechcesz zdyskredytować podejście które tu przedstawiłem, proszę pozwól to zrobić Sławkowi. Jeśli ten związek ma rację bytu, jestem przekonany, że zrobi to osobiście.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 mar 2009, 04:18

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

przez slawex 29 mar 2009, 18:57
Nie wiem juz co myslec o tym wszystkim przez te teraz juz prawie 3 miesiace praktycznie tylko ja do niej pisalem . Napisala w prawdzie chyba ze 3 smsy pierwsza. Teraz chyba poczekam na jej ruch ja zaproponowalem mieszkanie bo wiem ze z tesciami to raczej nadal beda klutnie. Acha i slawex to tylko login...
I nie sadzcie ze jestem idealem, wiem ze wyzadzilem tez jakas krzywde zonie klucac sie z nia czasem ale zawsze staralem sie przeprosic. Niestety ona od pewnego czasu uwaza mnie za kogos najgorszego na swiecie o wszystko mnie obwinia , ze nie przyjezdzam do niej a jak napisalemm zeby chociaz raz ona przyjechala to tez nie wpadla...
pawel
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
23 mar 2009, 20:04

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

przez Ethnar 30 mar 2009, 00:44
A jaka jest Twoja odpowiedź na zasadnicze pytanie: Czy chcesz z nią być i jakie są ku temu powody?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 mar 2009, 04:18

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

przez bincia 30 mar 2009, 09:36
Zrobiło się bardzo poważnie! tez jestem zdania, że nie ma sensu tkwić w toksycznym związku, ale pamiętajmy, że jest tu dziecko!!! I to Ono będzie najbardziej krzywdzone! Każdy z nas wie skąd dzieci się biorą i trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny!!! A nie uciekać gdy pojawiają się problemy, bo chyba nie na tym polega życie - jakby facet czekał na to aż ja się pojawię mając dziecko jeszcze to chyba bym go pogoniła!!! Nie oceniam Cie, bo nie jestem Tobą i tylko Ty wiesz jak Ci jest ciężko ale kurcze - bez przesady, zrób coś!!! Nie tkwij w martwym punkcie, bo to samoistnie się rozsypie!!!
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
12 lut 2009, 22:08

Re: Prosze o przeczytanie to dla mnie bardzo wazne;(

przez Ethnar 30 mar 2009, 17:32
bincia napisał(a):Zrobiło się bardzo poważnie! tez jestem zdania, że nie ma sensu tkwić w toksycznym związku, ale pamiętajmy, że jest tu dziecko!!! I to Ono będzie najbardziej krzywdzone! Każdy z nas wie skąd dzieci się biorą i trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny!!! A nie uciekać gdy pojawiają się problemy, bo chyba nie na tym polega życie - jakby facet czekał na to aż ja się pojawię mając dziecko jeszcze to chyba bym go pogoniła!!! Nie oceniam Cie, bo nie jestem Tobą i tylko Ty wiesz jak Ci jest ciężko ale kurcze - bez przesady, zrób coś!!! Nie tkwij w martwym punkcie, bo to samoistnie się rozsypie!!!

Być może źle to odbieram, ale z tego co czytam sugerujesz tutaj "naprawienie" związku z powodu dziecka, w trosce o jego życie i przyszłość.

Jest to na tyle istotna kwestia, że pozwolę sobie rozszerzyć moją myśl dot. losu dziecka. Dobro dziecka jest moim zdaniem tutaj bardzo istotne. Jak mówiłaś - Ci którzy je poczęli są za nie odpowiedzialni. Ale wyciąganie wniosku, że naprostowanie takiej relacji przyniesie korzyść dziecku jest niezwykle śmiałym posunięciem. Może to przynieść dziecku tyle korzyści, co szkody. Scenariusze mogą być różne: częste kłótnie domowe, nastawianie dziecka przeciw drugiemu rodzicowi czy chociażby rozstanie kiedy dziecko będzie trochę starze (które to wydarzenie może się bardzo odbić na psychice dziecka).

Właśnie z tytułu niepewności - która ścieżka okaże się najkorzystniejsza dla dziecka - zasugerowałem postrzeganie tego problemu odstawiając chwilowo emocje dotyczące malucha. Tylko wtedy ta dwójka ludzi naprawdę może podjąć decyzje czy bycie razem jest ostatecznie jakkolwiek pozytywnym rozwiązaniem. Jeśli zaś rzeczywisty problem zasłonimy dzieckiem i decyzja zostanie podjęta zgodnie ze stereotypem "ojciec musi być, matka musi być" - najprostsza droga do tragedii. Oczywistym jest, że nie musi skończyć się to źle, ale wtedy bardzo zwiększamy na to szanse.

Jeśli chodzi o odpowiedzialność za dziecko - w wypadku rozstania są różne rozwiązania. Sam daleki jestem od dosłownego uciekania od problemu i nie miałem zamiaru tego sugerować.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
29 mar 2009, 04:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do