czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 11 wrz 2008, 15:10
betty_boo, z tego, co piszesz, wynika jak wiele macie zadawnionych żali i pretensji, a jak niewiele o tym rozmawialiście. Namiestnik ma rację: jeśli chcecie ratować Wasze małżeństwo, terapia małżeńska powinna Wam pomóc. Nie ma powodów do wstydu przed innymi, gdybyście z niej skorzystali. Wiekszym wstydem byłoby pozwolić, by to co Was łączy, miało się rozpaść.
Jeśli natomiast zdecydujecie, że nie chcecie terapii, wtedy może lepiej byłoby się rozstać, niż trwać w obecnym "zawieszeniu" ?

Z takim typem ludzi, jakim są Twoi teściowie, trzeba niestety rozmawiać takim językiem, jaki zrozumieją i jaki do nich dotrze: "won z naszego małżeństwa". :?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 11 wrz 2008, 16:01
niestety, tak jak pisalam oni maja silna osobowość i duży wplyw na mojego męza, ciągle sa obecni w jakis sposób w naszym zyciu i przede wszystkim DOMU jako bydynku, do tego jeszcze siostra meza, czasami czuje sie przez nich osaczona.
potrafią tez manipulowac róznymi sprawacmi, to naprawde doswiadczeni ludzie którzy zbudowali wysoka pozycje w zyciu, z takimi ludzmi i w tej liczbie cięzko sie zmierzyc.


co do żalów - tak, jest ich duzo. chyba masz racje ze powinnismy pomyslec o jakiejs separacji, chociaz czuje ze wtedy spaliłabym za soba mosty, ze klamka by zapadał. bo przeciez samo sie nic nie rozsztrzygnie tylko przez to ze nie bedziemy ze soba.
maz powiedzial ze jak sie wyprowadze to nie bede miała powrotu do tego domu (oczywiscie dom traktuje jakby był tylko jeg, a nie NASZ wspólny, prawda? - to on decyduje czy moge wrócic czy nie...)

z niecierpliwoscia czekam na ten szpitał, przynajmniej 2 tygodnie sobie tam odpoczne , nie bede go musiała ogladac. wiem ze na wyniki tez sie troche czeka ale do pól roku powinnam cos wiedziec.

aha, wczoraj dowiedziałam sie od niego ze mam zmiany w mózgu z powodu antydepresantów! a jak on odchudza sie za pomoca zelixy to niby jaka to róznica!?

powiedział tez ze on sam nie wiem czy chce miec ze mna dziecko, ja powiedziałam ze czuje sie oszukana z powodu spraw anatomicznych i zabiegowych o których mi nie powiedział i których nie zdiagnozował.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 11 wrz 2008, 21:39
On odchudza się? Brawo! :) Chce zrobić coś dobrego.

Betty - w jedną albo w drugą. Jakiś czas możesz żyć w takim zawieszeniu. Na dłuższą metę jednak coś musisz zrobić. Nikt za Ciebie tego nie zrobi ani samo się nie zmieni. Zdecyduj czy chcesz małżeństwa czy nie i dalej postępuj odpowiednio. Jeżeli ma z tego nic nie być - to lepiej rozstać się teraz - w sensownym wieko niż jak będziecie zrujnowani swymi podchodami i w zaawansowanym wieku.

Namawiał bym do ratowania. Choć do przeprowadzenia poważnej rozmowy z mężem co dalej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 11 wrz 2008, 22:40
może idzie jakas odwilż...napiszę jak będe wiedzieć coś więcej

---- EDIT ----

chyba jednak nie... mąż nawet zdobyl sie na szczerą rozmowę i wybiera sie na badania, jednak ja juz nie umiem sobie wyobrazic seksu i bliskości z nim. to jedna wielka frustracja.


http://dziecko.onet.pl/1681,4,44,chorob ... tykul.html
tak własnie sie czuje
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 18 wrz 2008, 15:11
Pewnie, gdyby Cię zapytac o remont domu, wiedziałabyś, że wymaga wiele wysiłku, by np. odrapane ściany pomalować na nowo lub okleić tapetą. Stare meble wymienić na nowe. Czasem nakurzyć przy kuciu ścian, by postawic je na nowo. Posprzątać po bałaganie, który jest częścia składową remontu. Zdawałabyś sobie sprawę, że taki remont wystarczy na kilka lat, a nie na całe życie. A po remoncie jakiś czas byłoby ładnie, czysto, by później znów gdzieś odkleiła się tapeta, gdzieś odprysnęła farba...
Dlaczego by nie spróbować "remontu" we własnym życiu ? Niekoniecznie tylko we dwoje, można przecież skorzystać z pomocy specjalistów (terapeutów). Czy jakieś cztery ściany warte ileś tysięcy zł są bardziej cenne od tych ścian, na których zasadza się całe Wasze wspólne życie ?
Wiele wyczekałaś, by Twój mąż poszedł na badania, by wreszcie z Ciebie ktoś zdjął "poczucie winy" za brak dziecka. Wreszcie się to stało. Postaraj się nie dać za wygraną, mimo, że nie jest łatwo. Jeśli już nie dla Waszego małżeństwa czy dla męża, to dla samej siebie ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 18 wrz 2008, 20:58
na razie jeszcze nie poszedl na badania...bo ma duzo pracy...

podoba mi sie to porównanie z remontem domu - kojarzy mi sie the house of usher:) i jest w nim duzo prawdy. ale ja z perspektywy czasu załuje, ze zgodziłam sie tu zamieszkac,wtedy jeszcze wielu rzeczy na temat tego co sie tu dzieje po prostu nie wiedziała bo fizycznie mnie tu nie było - mogłam sie tylko empirycznie przekonac...

byłam u mojego byłego terepauty, powiedzialam mu o moich watpliwościach "zostac czy odejsc", ze spotkałam inna osobe dzieki której przypomnialam sobie ze jestem kobieta.

powiedzial ze powinnismy isc na terapie małzenska... ale ja dalej nie jestem na to gotowa. powiedzial ze ja dzieki terapii wiele przeszlam i zajechałam daleko pociagiem, do którego mój maz nawet nie wsiadł.
i rzeczywiscie tak sie czuje.


powiedzial tez, ze powinnam sprawdzic czy w tym zwiazku mozliwe jest znalezienie tego, czego pragne, zanim zaczne szukac na zewnatrz mam poszukac w srodku. tak bedzie uczciwie w stosunku do siebie i niego.

powiedziałam tez ze chyba nie jest to uczciwe byc z kims w małzenstwie i miec dla niego tyle samo serca co do dobrego kumpla z pracy... a niestety tak jest
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 18 wrz 2008, 21:13
Mądre rzeczy się dowiedziałaś. Próbuj. :) A co do terapii małżeńskiej - ona jest nastawiona na sklejanie par niż rozklejanie. Jednak na niej przekonasz się też czy to wogóle się uda. A nawet jeżeli konieczne byłoby jednak rozstanie to będzie Wam łatwiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 18 wrz 2008, 22:14
a brałeś kiedys udzial w terapii małżeńskiej?
jak to wyglada?moze ktos co o tym napisze?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez Rogacz 21 wrz 2008, 21:43
Witam,

jakby to powiedzieć jestem jednym z bohaterów tego wątku - mężem autorki.
Może nie powinienem tego czytać ale to w końcu publiczne forum i każdy to może przeczytać. Nie chcę tu nikogo oskarżać ani tym bardziej się usprawiedliwiać, co zostało napisane już jest i się to nie odstanie. Moja małżonka już wie że to wszystko przeczytałem, także to że wiem kim jest ON.

W tym co Ania wyżej pisze jest trochę prawdy, nie byłem idealnym mężem ale za Anią poszedłbym w ogień i dał się pokroić. Chyba nie zasłużyłem na to co sie stało, szczególnie że ostatnie miesiące starałem się aby naprawić i uratować nasz związek. Ale im sie bardziej starałem tym były wieksze pretensje i oczekiwania. Ostatni miesiąc to koszmar - już wiem dlaczego, szkoda że Ania nie skorzystała z żadnej rady którą tu uzyskała - ale Ona wie zawsze wszystko najlepiej. Ja 35 letni facet płakałem nie mogąc wytrzymać tych ciągłych kłótni i pretensji.

Wiele osób udzieliło tu wielu dobrych i cennych rad, dlatego teraz prosze o radę da mnie.
Co ja mam teraz zrobić ?
Czy starać się ratować ten związek i iśc na terapię ?
Nie wiem czy jestem w stanie wybaczyć to co mi zrobiła, szczególnie że jej to kompletnie nie wzruszyło że ja wiem, wręcz próbowała jak zwykle obarczyć mnie winą za to.

---- EDIT ----

Dodam jeszcze że nie chcę związku za wszelką cenę ale bez miłości, a Ona już mnie nie kocha o ile kiedykolwiek tak było.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 wrz 2008, 20:48

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 21 wrz 2008, 23:11
Witaj!

Przede wszystkim zachowaj spokój. To co się stało to bardzo świeża sprawa. Znam to... niestety z autopsji. Daj sobie czas na przemyślenie czego pragniesz. Na terapię małżeńską nigdy nie jest za późno.

Muszę przyznać, że chyba wiele cech niestety trafnie określiliśmy. Niestety - bo nie były to cechy sprzyjające waszemu związkowi.

To słowo do Ani/Betty - postaraj się też na to spojrzeć tak jak widzi Twój mąż. On widzi w Tobie to samo co Ty widzisz w jego teściowej. Jeżeli już kilka osób to Tobie mówi to tak musi być.

Słowa do Was obydwojga - nie dajcie się namówić "przyjaciołom" na jakieś pochopne kroki. Pewno jak się komuś zwierzysz to się dowiesz, że masz pójść na dziwki i sobie odreagować, albo się upić. Odreagować to się zgodzę. Może nawet z alkoholem. Ale nie upić ani nic co byłby odwetem. Będzie tylko od tego więcej cierpienia. Spójrz też na to w ten sposób - Twoja żona nie jest łatwą laską, coś jej się tam spodobało w jakimś facecie i od razu wskoczyła mu do łóżka. Widzisz - miała spore rozterki. Pisała tu jeszcze zanim związek z tym trzecim się skończył. Czuła potrzebę rady w tej sprawie. A, że nie radziła się Ciebie. No taka już niestety rola mężów, szczególnie jak coś do nich żony mają, i szczególnie w tych sprawach. Niejeden zazdrościłby Tobie żony która pomimo "motyli w brzuchu" postępuje tak rezolutnie.
O gostku chyba nie warto myśleć. Ja mam wyrobione zdanie na temat kogoś kto chce dla przyjemności puknięcia panienki zbajerować kobietę będącą w związku, zniszczyć jej spokój i jej partnera dla chwili przyjemności. Nie będę tu przytaczał bo nie wiem czy można tu używać niecenzuralnych słów.

Spójrz na to z dobrej strony.

Myślę, że obydwoje chyba powinniście się sobie pokajać i RAZEM wziąć się do pracy. Bo ani Ty taki jakim Cię żona opisała, ani żona z takim podejściem jak macie teraz chyba nie macie dużych szans ani w tym ani w innych stałych związkach. Pokaż też żonie, że jest kobietą! :)

---- EDIT ----

Acha Betty - mam nadzieję, że pomimo tego, że sytuacja może wydawać się niezręczna nie znikniesz i będziesz pisać tu dalej. To że możecie na pewno sprawy patrzeć inaczej to nic złego - choć nie znaczy, że nie warto myśleć nad różnicami.

Piszcie obydwoje - znajdziecie tu pewno pomoc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 wrz 2008, 11:08
Witaj Rogaczu,

Rogacz napisał(a):Co ja mam teraz zrobić ?
Czy starać się ratować ten związek i iśc na terapię ?
Nie wiem czy jestem w stanie wybaczyć to co mi zrobiła, szczególnie że jej to kompletnie nie wzruszyło że ja wiem, wręcz próbowała jak zwykle obarczyć mnie winą za to.

Pewnie pytasz, jak uporać się z emocjami. Odwet, czy karanie siebie lub Ani nie zmieni sytuacji na lepsze, nie poczujesz się przez to lepiej.
Może lepiej pomysleć nad przyczynami tego, że stało się właśnie tak i wyciągnąć z tego wnioski, by uniknąć czegoś podobnego w przyszłosci ? Ania wcześniej pisała, czego było jej brak. Z jej postów mozesz się tego dowiedzieć. Ty natomiast możesz albo próbować tak samo napisać tutaj, czego było Ci brak, albo pomówić o tym z nią. Albo wypowiedzieć to w czasie terapii.

Myślę, że dobrze byłoby, byś porozmawiał z rodzicami, by dali Waszemu małżeństwu więcej swobody. Bo mimo, że pewnie oni chcą Ci wiele spraw ułatwiać, to akurat w małżeństwie to przynosi odwrotny skutek. Nie tylko Ania odczuwałaby to jako przeszkodę w Waszym małżeństwie, inne kobiety reagowałyby podobnie.

Na pytanie czy ratować zwiazek, nie odpowiem. Bo po pierwsze to powinna być Wasza decyzja, a po drugie musi byc ku temu chęć obojga.

Na terapię polecam iść. Może nazwa "terapia małżeńska" jest nieco myląca, bo sugerowałaby ratowanie tylko instytucji małżeństwa. A na tej terapii przede wszystkim dwoje ludzi uczy się tego, czego do tej pory nie robili - rozmawiania o tym, co oboje czują i słuchania tego, co mówią.
Inaczej mówiąc drogą do udanego małżeństwa jest świetne dogadywanie się, rozumienie co mówi partner/partnerka, wypowiadanie własnych uczuć, pragnień. Później pozostaje już tylko realizować kompromisy zawiązane w trakcie takich rozmów.
Dlatego nawet, jeśli Wasze małżeństwo miałoby się rozpaść, to indywidualnie każde z Was może się nauczyć jak rozmawiać z drugim człowiekiem i jak umiejętnie słuchać, jak wziąść odpowiedzialnośc za własne słowa i za partnera/partnerkę.

Winę za to co się stało, ponosicie oboje, bo to głównie Wy oboje do obecnego stanu doprowadziliście Wasze małżeństwo. Zrucanie winy na jedno z Was lub na teściów jest błędem, bo to wskazywałoby, że doprowadziliście do sytuacji, gdy jedno z Was ponosiło odpowiedzialność za małżeństwo, albo pozwoliliście sobie, by teściowie wtrącali się w nie.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: czy mozna kochac 2 osoby jednocześnie?

przez betty_boo 23 wrz 2008, 15:52
Naniestnik i God's Top - bardzo wam dziękuje za obiektywizm i za to, ze nie rzucanie kamieniami. jest to dla mnie bardzo cenne.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do