Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 04 lis 2008, 13:06
Bibusia, nawet nie wiesz jak Cie rozumiem. u mnie jest jeszcze tak, ze tata ma problemy z alkoholem. i nie wiem czy jestem przewrazliwiona czy nie - wpadam w panike kiedy andrzej wypije za duzo, a on nigdy nie odmawia. i od razu nazywam go alkoholikiem. i tez mi ktos powiedzial ze to moze byc moj mąż i moze zwali mi zycie. i sie zalamałam.... ale chwilka! przeciez to ja wiem najlepiej jaki on jest i ja wiem ze on mnie bardzo kocha i bedzie ze mną na dobre i na zle. prze pewien czas zastanawialm sie ze moze dlatego z nim jestem, ale czy ja nie zasluguje na kogos kto wlasnie tak by mnie kochał?
Rowniez mialam juz scenariusze jak zrywam, nawet wiele okazji kiedy bardzo sie poklocilismy - moglam powiedziec ze odchodze, bo sie nie dogadujemy. Ale ja wtedy czulam jeszcze wieksza panike na mysl o rozstaniu i jeszcze bardziej zalezalo mi na Andrzeju.
...
póki co u mnie średnio, bywał gorzej. kiedy pomysle o Andrzeju czuje jeden wielki krzyk w sobie i ból. To cięzkie nie wiedziec czy sie kocha czy nie.
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez amandia 04 lis 2008, 21:44
ech ja też ostatnio mam dziwne problemy. pokłóciliśmy się i zaczęłam dochodzić do wniosku że nie pasujemy do siebie, że on chce mnie wychowywać, że wciąż mnie krytykuje, jednym słowem zaczęłam zauważać jego wady. Po czym stwierdziłam że jestem nieszczęśliwa, że nie chcę tego związku, że się wyprowadzę. Przez dwa dni prowadziliśmy rozmowy, i powiem wam że bardzo uparcie powtarzałam sobie że jestem nieszczęśliwa, aż zaczęło mnie to męczyć, tak bardzo trwałam w tej roli, a w głębi chciałam żeby było już normalnie, żeby móc się przytulić, a nie ciągle udawać obrażoną. Zauważam też że opowiadając o tym innym osobom, które potwierdzały moje zdanie (że to nie facet dla mnie) utwierdzałam sie w tym, hmm nie sądziłam że zdanie innych może mieć na mnie aż taki wielki wpływ :( Sama nie wiem co teraz, odejść, czy być z nim, na razie czekam, zobaczę jak to się ułoży, już sama nie wiem co jest moim prawdziwym uczuciem, a co nerwicą. a to co czułam ostatnio w związku z jego wadami nie wydawało mi się nerwicą, ale potem jakby zmieniłam zdanie i znów wszystko było OK. sama tego nie rozumiem ://

Ktoś wcześniej napisał że należy zacząć od siebie, bo to w nas jest problem. Powiem więcej, mi lekarka powiedziała że jak nie akceptuję siebie, jeśli siebie nie kocham, to jak chcę pokochać kogoś. No cóż jest w tym dużo racji, prawda?
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mieciu 05 lis 2008, 15:26
konewko my wszyscy mamy takie myśli, ba robimy tak jak Ty. To co robisz pewnie każde z nas przeszło lub przejdzie. Uwierz, że to nie Ty - tylko nerwica, to najważniejsze.
Gdzieś jest ten lepszy świat...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 05 lis 2008, 16:07
Mieciu... dzięki. Ale ja mam ciągle wrażenie ze ja mam najgorzej z Was wszystkich, ze Wy kochacie, a ja właśnie nie. Że Wy walczycie, a ja nie mam na to sił. Mieliśmy razem zamieszkać na studiach, a teraz jest mi niedobrze jak o tym pomyślę.
Może ja po prostu jestem nienormalna, żywię się uczuciami a kiedy mija fascynacja to ja nie umiem juz zyc z daną osobą?... Może gdybym naprawdę kochała, to nie miałabym tych myśli?

Czy to mozliwe ze nerwica tak wykrzywiła mi obraz, ze nie widze ratunku?...bo ja juz naprawde nie mam czego się łapać. kiedys bylam pewna jakichs spraw, ale teraz to wszystko wydaje mi sie klamstwem. Szkoda gadać.
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez amandia 05 lis 2008, 23:21
Konewko ja na myśl o ślubie też dostawałam mdłości, nawet w dniu ślubu. Ale powtarzałam że to nerwica i wzięłam ślub. Czasem żałuję czasem nie, chyba jednak bardziej się cieszę że mam to za sobą. Sama nie wiem, niestety nerwica nadal często przeze mnie przemawia. Stres związany ze ślubem, zmniejszył chyba moją odporność i teraz mam straszne huśtawki, nie radze sobie :(
Ale to co napisał miecio to prawda, każdy w tym wątku miał chyba myśli takie jak ty lub podobne. I nie ma co patrzeć kto ma gorzej, bo każdy z nas inaczej to odczuwa.
Apropo opinii innych ludzi. Dla mnie niesamowicie liczy sie opinia rodziców, więc jak ostatnio mąż coś tam się ściął z moim tatą (z winy męża niestety) to już myślałam o rozwodzie, bo tata potem jak byliśmy sami skrytykował mojego męża. Więc pomyślałam że skoro rodzice go nie lubią, to nie pasujemy do siebie, że to już koniec. I co? po dwóch dniach mi się uspokoiło, przeszło, pogadalam z mężem, z rodzicami i wszystko wraca do normy.
Dziś np. pomyślałam że czas pomyśleć poważnie, wyrzucić z siebie prawdę, że Go nie kocham, że nie chce z nim byc, nie chcę jego rodziny, że nie chcę obrączki, że chce by było jak dawniej, że tylko udaję miłość. W pierwszej chwili poczułam sie lepiej, aż chciałam to wykrzyczeć, poczułam spokój i satysfakcję. A potem zrobiło mi sie smutno i aż mi sie wymiotować zachciało. Ja tego nie rozumiem, co to oznacza, czy to oznacza że naprwdę udaje? No cóż pewnie prędzej czy później znajdę wyjaśnienie i dla tej syuacji, czemu tak pomyślałam i czemu czułam zadowolenie. Ech odliczam już dni do wizyty u tego psychologa :roll: :roll:
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 06 lis 2008, 00:29
mam dokladnie to samo. pamietam jak wrecz zmuszalam sie do przyznania ze nie kocham ale zawsze wtedy przychodzila panika i chcialo mi sie wymiotowac. i tez nie wiem, czy ja kocham, czy po prstu boje sie odejsc bo wiem ze ten czlowiek bardzo mnie kocha i nie chce go zranic?
to mnie doprowadza do szalu i odziera z sił.
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez amandia 08 lis 2008, 10:05
Konewko jak widzisz nie jesteś sama, musimy walczyć ze swoją chorobą. Ja często gadam do siebie, tak w środku, tłumaczę sobie mechanizmy nerwicy, to że wcale nie chcę tych myśli.
Często w jakichś intymnych chwilach nagle przychodzi mi myśl o moich byłych (czyli również o bracie M, z którym byłam), przypomina mi się jak to z nimi było, w myślach widzę tamte sytuacje. Czuję się okropnie, wręcz obrzydliwie, ale ostatnio znalazłam taki sposób, aby natychmiast znajdować inną myśl, cokolwiek, coś co odwróci moją uwagę. Na razie testuję ten system :) niestety tak jak ze wszystkim czasem się udaje czasem, nie, bo jak sama wiesz nie do końca wierzę i ufam sobie.
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 08 lis 2008, 12:02
myślę, że naprawdę z czasem zakochalam sie w A. na tyle mocno, ze zapomnialam o tym jak na poczatku nie bylam pewna, gotowa odejsc, bo zdecydowalam sie na bycie z nim za szybko, ryzyk-fizyk.
wiem tez ze natretne nerwicowe mysli obdarly ten zwiazek z romantyczności, magii, cudownosci tego ze go pokochalam. analizuje jego wyglad i przyznaje - nie byl to wyglad mojego wymarzonego mezczyzny, a dzisiaj ? chyba tak wlasnie mial wygladac ten jedyny. to co mnie drazni w jego zachowaniu, to najczesciej moje wady. wiem ze jestem trudna i skomplikowana. od dziecka slyszalam ze cholernie ciezki ze mnie, czesto konfliktowy charakter. i chyba wyrastajac z tym syndromem "niegrzecznej dziewczynki", jeszcze bardziej chcialam byc idealna i dobra, lubia, kochana, akceptowana. czesto mialam wrazenie ze to co ja czuje sama przed sobą czyli sposob w jaki ja sama siebie odbieram [czyli wrazliwej, kruchej, cieplej, zlęknionej], totalnie odbiega od tej mnie na zewnatrz [głosnej, wygadanej, odwaznej]. nigdy tego nie rozumialam i nadal nie rozumiem.
teraz wszystko przemawia za tym ze nie kocham go. przypomina mi sie poprzedni zwiazek, porownuje moje zachowanie wtedy i dzis, zastanawiam sie czy naprawde chce z nim byc, czy chce pokochac na silę z lęku przed czymś. to dla mnie szalenie trudne, nawet nie da się tego opisac.

pozdrawiam gorąco i sil zyczę :)
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez gonek 09 lis 2008, 21:26
Podczytuje Was juz od jakiegos czasu, wlasciwie od paru miesiecy. Dopiero w tym tygodniu sie zalogowalam, a dzisiaj postanowilam napisac.
Wiec u mnie to sie zaczelo w styczniu tego roku, po prostu pewnego dnia pomyslalam sobie, a co jesli juz GO nie kocham? Akurat moja przyjaciolka jakos miesiac przed tym stwierdzila, ze rozstaje sie ze swoim chlopakiem, z ktorym jest 2 lata, i kocha Go, ale nie chce juz z nim byc..W kazdym razie jak sie zaczelo w styczniu tak chyba nigdy nie minie.. :( Mam dokladnie te same mysli co Wy. Doszukuje sie wad, patrze na niego jak na obcego mi czlowieka, wmawiam sobie, ze mi sie nie poboba, ze mnie denerwuje, kazda rzecz, ktora powie rozkladam na czesci pierwsze i analizuje...W tym roku zareczylismy sie. Jak zapytal czy zostane Jego zona, swiat sie zatrzymal. Przez ta chwila poczulam sie najszczesliwsza osoba na swiecie. Niestety nastepny tydzien przeplakalam, bo przeciez Go nie kocham juz chyba. Przeciez jestem z nim tylko dlatego, ze jakbym Go zostawila to by pewnie cos sobie zrobil, bo przeciez pewnie jestem lesbijka lub podoba mi sie ktos z pracy.....i milion innych powodow moglabym wymyslic na poczekaniu. Bylam u psychiatry, stwierdzil, ze mam natrectwo mysli i depresje. Niestety na terapie nie moge chodzic, gdyz mieszkam w malym miasteczku w UK. Bralam tabletki przez jakis czas (miesiac), ale zupelnie nic mi nie pomagaly, powodowaly tylko bol glowy. Teraz jak to napisalam to mysle, ze pewnie to nie choroba tylko ja naprawde Go nie kocham, tylko nie wiem jak mu o tym powiedziec i generalnie ciezko by bylo, bo planujemy slub, budujemy razem dom i mamy tyle planow. Mialam nadzieje, ze to jakos samo minie, ale mimo, ze ostatnio bywalo lepiej, to teraz znowu jakby wszystko powrocilo. :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 lis 2008, 00:55

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 09 lis 2008, 23:47
witaj Gonek. to okropne ze ciagle nas przybywa, ale gleboko wierze w to ze kiedys kazdy osiągnie upragniony spokoj serca. a ile jestes ze swoim chlopakiem?
u mnie zle... niedlugo miną 4 miesiace codziennych mysli. juz nie daję rady. bardzo chcialabym go kochac, ale nie potrafie wyzbyć się tego lęku i tych myśli. czemu to nie jest takie latwe? skoro chcę.. no ale nie da się pokochać na siłę. Nie potrafie odejsc, zbyt wiele dla niego znaczę. Cholera, on jest taki dobry, czuły, ciepły. Czuję się bardzo kochana a jednak nie umiem odwzajemnic tej miłości. tak bardzo chcialabym zeby to byla nerwica, zeby okazalo sie ze ja tak naprawde bardzo tego czlowieka kocham, moze az za bardzo i stąd te myśli. chcialabym bo bardzo cierpię, nic mnie nie cieszy, juz tak dawno nie bylam szczesliwa.
plusem tego wszystkiego jest to ze mam okazję, analizując przyjrzec się swojemu choremu spojrzeniu na swiat, zabieganiu o uwagę i podziw, absolutną nieumiejętnosc przyjmowania krytyki. czasami az sama siebie oklamuję byleby podwzyszyc swoja samoocenę. eh... ale to ciągle mało, mało zeby z tego wyjsc, jesli to rzeczywiscie nerwica. ciągle z nim jestem i trzymam sie twardo, ale nie widze zadnego zielonego swiatla.
konewkaa
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez amandia 10 lis 2008, 12:57
Gonek skoro zdecydowałaś się na ślub z tym facetem, skoro macie wspólne plany to jednak coś musiałaś do niego czuć godząc się na to. Pewnie nadal czujesz ale nerwica zakłóca twoje prawdziwe emocje. No cóż nikt Ci nie odpowie czy go kochasz, pewnie sama sobie też nie odpowiesz. SKup się może na chwilach przyjemnych, w których czujesz się szczęśliwa, niech one dają Ci siłę i wiarę że to TEN. Niestety jesień i zima nie są miesiącami które nastrajają pozytywnie, moja nerwica i smutki też najbardziej lubią ten okres i wracają ze zdwojoną siłą, a ja nie bardzo umiem coś na to poradzić :(. Może spróbuj zacząć uprawiać jakiś sport, znajdź sobie jakieś dodatkowe zajęcia - to zwykle radzą lekarze jako rzeczy które możemy zrobić sami we własnym zakresie. Może jak wypełnisz dzień zajęciami, jak zmęczysz się np. biegając tych myśli będzie mniej, albo nie będziesz miała czasu i siły ich tak analizować. Może warto też kupić jakiś zestaw witamin (szczególnie magnez) - podobno często niedobory witamin i substancji mineralnych są odpowiedzialne za nasilenia nerwicy (tak czytałam). A może postarajcie się więcej czasu spędzać razem, lub w jakimś gronie znajomych? No cóż trudno komuś radzić jak się samemu nie radzi sobie ze swoimi problemami :)
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
05 paź 2008, 10:01

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez gonek 10 lis 2008, 22:11
Wiec dzieki za dobre slowa :oops: . Jestesmy razem 2 i pol roku. Mieszkamy ze soba jakos 2 lata i 4 miesiace. Wiec kawal czasu, znamy sie jak lyse konie.. i wiem, ze to TEN, wiem ze Go kocham, ale..no wlasnie jak zaczynam rozmyslac, ze co bedzie jesli Go zdradze (czego oczywiscie nie chce) albo ze przestane Go kochac, co jesli zakocham sie w kims innym. Umiem tez doprowadzic sie do absolutnego szalu rozpaczy jak wyobrazam sobie Jego pogrzeb. Wiec sama nie wiem.. Wiem, ze to nerwica, wiec ze to tylko mysli, wiem..ale i tak pozostaje ciagle rozmyslanie nad tym co by bylo gdyby i co bedzie jutro..... Milego wieczorku i do jutra.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
05 lis 2008, 00:55

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Lucy86 11 lis 2008, 11:27
Hej. Dostałam pracę i mam zacząć od 17, więc koniec wizyt u psychologa, bo nie znajdę na nie czasu. Trochę się tego boję, bo uświadamia mi wiele spraw, a z drugiej strony wiem, że muszę radzić sobie sama. Czuję się różnie. Od dwóch dni zamiast myśli ciągłe załamanie i przekonanie, że wszystko nie ma sensu, ale przeplotka depresja-nerwica to niestety już norma :( Bez przerwy wymyślam sobie różne powody do zerwania, wystarczy mała kłótnia, a ja już myślę, że to koniec wszystkiego i połykam tabletki uspokajające. Generalnie nie służy mi długi weekend, bo cały czas jesteśmy razem, on się uczy do kolokwium, a ja nie mam co robić, więc myślę i tylko się denerwuję :( Oczywiście zaraz interpretuję sobie, że to on na mnie źle wpływa, ale staram się to kontrolować...może kiedyś stanę na nogi.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez konewkaa 12 lis 2008, 13:51
dni plyna, zadnych zmian. jestem przybita i chyba popadam w depresje. zawsze kochalam jesien ale w tym roku mogloby jej nie byc. co prawda to wszystko nie wina pogody tylko mnie samej. Andrzeja ciagle mam w centrum glowy, ciagle analizuje jego i ten zwiazek, parktycznie niczym innym sie nie zajmuje, a jesli nawet - to i tak mam gdzies w sobie lęk, jakby problem do przanalizowana ktory i tak mnie dorwie chocbym nie wiem jak sie przed nim bronila. poki co nie jest masakrycznie, chociaz moze i nie kocham co mowi mi moja glowa. to nie zostawie go, jestem przywiazana wlasnie do tego czlowieka.
konewkaa
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do