Lek na zaburzenia schizotypowe.

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Lek na zaburzenia schizotypowe.

przez wredny 06 sty 2014, 18:49
Mam zdiagnozowaną osobowość niedojrzałą-schizotypową, choć może nie być to do końca trafna diagnoza, lecz mimo wszystko sporo objawów pasuje, tym samym może ktoś poleci lek bądź też leki, jakie mogę zasugerować psychiatrze. Brałem wenlafaksyne, escitalopram, sertraline, a ostatnio sam zasugerowalem maoi, tym samym dostając moklobemid. O ile ten ostatni na początku poprawił mi sen, dzięki czemu bez problemów i z większą energią się budziłem, to pozostałych leków nie odczuwałem za bardzo - mogła to być niewielka poprawa lub też placebo. Po zwiększeniu dawki moklobemidu do 450 mg, dwa tygodnie mi wyleciało z życia przez nasilone lęki. Objawy te już minęły, lecz ja się czuję tak, jak przed braniem leków, tym samym potrzebuję czegoś innego. Na lęki dostałem kiedyś bromazepam, lecz działał tylko w większych, niezalecanych przez psychiatrę dawkach. Ostatnio przepisany został mi medazepam, nie wiem zresztą czemu, bo jest jeszcze słabszy, a którego już w ogóle nie czuję.

-Najbardziej brakuję mi tego uczucia, które kiedyś miałem będąc dzieckiem, kiedy życie zdawało się mieć jakiś smak.
-Anhedonia? - Uczucia zdają się być spłycone. Pozytywne są mniej nasilone albo ich nie ma w ogóle. Z negatywnymi podobnie, lecz te występują częściej. Problemy innych zdają się nie robić na mnie wrażenia. Nawet te dotykające bliskich, choć nie zawsze i nie we wszystkich przypadkach, ale w większości mnie one nie ruszają. Trochę kuriozalne, bo na filmach zdarza mi się wzruszyć, rzadziej płakać.
-Wahania nastrojów - od tego "normalnego", codziennego uczucia, które zamienia się w chwilowe szczęście w ciągu kilku sekund, a potrafi równie szybko stać się pełne smutku, przygnębienie, zawodu.
-Zaburzenia adaptacyjne.
-Spowolnienie psychoruchowe, słaby napęd, brak motywacji, celu w życiu. Odkładanie zrobienia czegoś na później. Dawne zainteresowania przeminęły, większość rzeczy robię na siłę. Czasami wystąpi chwilowy wzrost nastroju i mam ochotę na jakąś zmianę w życiu, ale jak szybko się pojawia, tak szybko zanika.
-Derealizacja, może w minimalnym stopniu także depersonalizacja. Czasami mam wrażenie, że to pozytywny aspekt, bo dzięki temu wrażeniu nierealnego świata jestem pewniejszy siebie, często nie denerwuję się niekomfortowymi sytuacjami, co może mieć też związek ze spłyconymi uczuciami, ale nie zawsze - wymienione wcześniej zaburzenia adaptacyjne.
-Często zaburzony rytm okołodobowy. Na moklobemidzie było lepiej, ale kiedyś spanie po kilkanaście godzin nie było u mnie czymś nadzwyczajnym. Ostatnio miałem problemy z zaśnięciem, ale to pewnie przez wstawanie o późnej godzinie.
-Senność.
-Zmęczenie. Czasami się nasila, często mija nagle, w ciągu kilku-kilkudziesięciu sekund. To nasilone połączone z dużą sennością, "zamuleniem", jeszcze większym brakiem chęci do czegokolwiek.
-Zaburzenia kompulsyjne, choć nie przeszkadza mi to w codziennym życiu, a i poprzez leki raczej się zmniejszyło ich nasilenie.
-Ucisk w części czołowej głowy, często podczas szybkiego przyswajania większej ilości informacji jakby zwiększający swoje nasilenie i objętość. Staram się go ignorować, mimo tego, że towarzyszy mi nieprzerwanie.
-Ucisk w klatce. Co prawda zmalał prawie całkowicie po stosowaniu leków, ale może powinienem wspomnieć. Czasami obecny wraz z innymi nieprzyjemnymi objawami.
-Zbyt duże oczekiwania wobec siebie, tym samym może przez to często nie robię nic, choć może to być następstwo wyżej wymienionych objawów.
Pewnie jeszcze mam jakieś objawy o których nie wspomniałem, ale te wszystkie najistotniejsze raczej wymieniłem.

Myślałem o selegilinie, choć po przyjrzeniu się bliżej tematowi, interesujące zdają się też być: amisulpryd, sulpiryd, flupentiksol. Bupropion ze względu na cenę raczej odpada, metylofenidat w połączeniu z jakimś innym lekiem może być niechętnie przyjęty przez psychiatrę, a i raczej nie ma możliwości, że będzie on refundowany mimo bycia pełnoletnim? Doraźnie w tabletkach 5-10 mg o natychmiastowym uwalnianiu nawet mógłby być, bo cena jest przyzwoita. Do tego coś przeciwlękowe, ale czy mocniejsze benzo mogę zasugerować, czy raczej zostanę strofowany?

W czwartek mam wizytę, więc może ktoś poleci coś sensownego, tym samym z góry dziękuję, bo trochę się rozpisałem. :smile:

-- 09 sty 2014, 17:34 --

Wróciłem, więc zdam relację.
Dostałem amitriptyline, sulpiryd, hydroksyzyne i temazepamum. Selegiliny nie dostane, bo "my tego nie stosujemy", a starać się mogę o nią u neurologa. Metylofenidatu również nie, z podobnego powodu co wcześniej. O mocniejszych benzo też raczej mogę zapomnieć, bo "uzależniają", choć tutaj nie narzekam. Może ten nowy zadziała lepiej, o ile w ogóle będzie potrzeba go stosować.
Gdy zacząłem proponować różne leki, to aż psychiatra wysnuł wniosek, że może powinienem spróbować leczenia szpitalnego, bo mogę być lekoopornym przypadkiem, a on nie będzie na mnie eksperymentował. Czy to trochę nie przesada?
Dobra, wyżaliłem się i już kończę :P
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
14 gru 2013, 13:47
Lokalizacja
krk

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do