Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Eva 21 sie 2006, 00:11
Neurosis coś za coś ... chcesz pomocy trzeba samej się o to postarać .Nikt do Ciebie nie przyjdzie ,nie stanie w progu i powie: cześć to ja Twój wspomagacz w walce z tymi wszystkimi paskudztwami jakie posiadasz... Żeby mieć przyjaciół trzeba o nich się postarać ,pózniej dbać o te przyjaznie,trzeba dać się poznać nawet z tej najgorszej strony . Uciekłaś od życia a boisz się samotności ,nie dajesz nawet szans ludziom którzy chcieli by Ciebie poznać.Zamknełaś się w jakiejś skorupce i nie chcesz wyjśc... próbuj nie bój się porażek. Raz Ci nie wyjdzie to za którymś tam z kolei chociaż coś drgnie, ale zmuś się do powrotu .Ja mam doswiadczenie z tym czymś już od 20 lat ,też mnie to zamkneło w domu żadne leki nie pomagały stale było zle,ale od 5 lat zmieniło się .Codziennie wstaje i walcze zeby zapomnieć że się boję.Uwierz to działa i pomaga ja mojej nerwicy ,agory,paniki,lęku ,depresji ...miałam dość a Ty?
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez neurosis78 21 sie 2006, 09:18
Eva ja cały czas mam dość.Budzę sie kazdego dnia z myślą,że się nie dam ale tak naprawdę nie mam już sił do walki.Wiem,że ta pracę musze wykonać sama,że nikt nie zrobi tego za mnie ale już ręcę opadają.Wczoraj znowu miałam paskudny atak...byłam bliska krzyku, że umieram i ucieczki przed siebie...to jakis obłęd.Od 2 miesięcy nie biorę leków...nie chcę sie faszerować chemia i chcę mieć "jasny" umysł ale czuję,że znowu będę musiała sięgnąć po to świństwo.Ja tak bardzo pragnę odrobiny "normalności".Chciałabym obudzic się choć jednego dnia rano i nie czuc tego co czuje w moim organizmie,w mojej głowie.Momentami nie wiem juz czy te objawy powoduje ciągły stres i lęk czy rzeczywiście jestem chora na cos poważnego.Ciągłe wkręcanie się...tak bardzo tego nie chcę ale to dzieje się poza mną i żyje własnym życiem wrrrrr grrrrrrrrr :x
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

przez kretka 21 sie 2006, 09:26
Limba:-) Zwierzyłam się z tego mojemu terapeucie, że czasem dziwnie się czuję- słońce świeci, 25 stopni w cieniu, a ja popitalam z parasolem, wielkim i baaardzo żółtym:-) Powiedział "jeśli coś pani pomaga to proszę tego używać i się nie przejmować. Genialnie, że pani ma takie sposoby. A parasol wygląda na pewno ekscentrycznie i intrygująco":-) Tak więc jak już naparwdę muszę gdzieś iść, towarzyszy mi parasol:-) Znajomi z uczelni już się przyzwyczaili, ale niektórzy jeszcze pytają "zapowiadali na dzisiaj deszcz?". Ja odpowiadam, że nigdy nic nie waidomo;-) Jestem jak stary stereotypowyy Brytyjczyk;-)

[ Dodano: Pon Sie 21, 2006 12:24 pm ]
JEST!!! Kolejny sukces:-) Zaczyna mnie to wciągać, bo satysfkcja jest naprawde duża:-) Dziś udało się ze smietnikiem BEZ PARASOLA, a potem jeszcze obeszłam blok (mąż czekał w pogotowiu, z telefonem komórkowym, na klatce schodowej:-) Ten telefon to też takie "koło ratunkowe", bo jestem umówiona z mężem, ze nawet jak idę do śmietnika, moge mu puścić sygnał i on po mnie przyleci (jeszcze z tego nie skorzystałam:-) Myślę, że nie jest to złe, mój psycholog powiedział "jeśli pani może wyjść tylko z telefonem, to niech pani tak robi. Ważne, żeby w ogóle wychodzić. Kiedyś nauczy się pani bez". Wierze, ze tak będzie:-)
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

witam serdecznie :)

przez Martinka 21 sie 2006, 11:43
Witam wszystkich znerwicowanych i zlęknionych.Ja od niedawna spostrzegalm ze opisywane przez niektorych z Was objawy dotycza i mnie.Mam 25 lat,wszyscy uwazają mnie za mocną,odważną osobę,skończyłam studia z bardzo dobrym wynikiem,potrafiłam sie cieszyc z większosci rzeczy mnie dotykających.Ale niestety od zawsze uwazalam sie za osobe nerwową,niecierpliwą.Wszystko jednak musiało byc u mnie dopiete na ostatni guzik-nie jestem pedantką,czasem nawet bałaganiarą,ale ogolnie lubie ład i pożadek. O co więc mi chodzi: w czasach szkolnych mój stres objawial sie bólami brzucha i biegunkami,ale wtedy myslalam ze jest to wytlumaczalne,ze po prostu szkola mnie denerwuje i stresuje,te ciągle obowiazki...Mialam tez tendencję do omdlen,jadąc np autobusem balam sie ze zemdleje gdy bede musiala stac,tak mam i do dzisiaj,stresuje mnie stanie w kolejce w sklepie,ostatnio przerazają mnie troche wspolne posiłki a najbardziej widok przepełnionego talerza,duzych porcji.Na sam widok włacza mi sie mala panika ze tyle nie zjem,a co potem z tym bedzie,ze sie zmarnuje,albo ze bedzie trzeba zaplacic za to w restauracji a ja i tak wszystkiego nie zjem..Nie lubie wychodzic z domu bez celu,jesli juz mam cos zalatwic to modle sie zeby to poszło szybko i sprawnie.Gdy juz wychodze gdzies to tez mam leki ze w razie gdyby mi sie cos stalo to ze nie bedzie mi miał kto pomóc. Z tymi omdleniami to troche sie juz wyjasnilo,mialam zrobione w grudniu 2005 wszystkie badania,mam arytmie serca i niedociśnienie tętnicze.Biorę Effortil na podwyzszenie cisnienia. Myslalam ze to juz koniec moich zmartwien zdrowotnych,ze gdy sie bede slabo czula lub spadnie mi cisnienie-krople mi pomoga. Ale od dłuzszego czasu mam dziwne lęki,fobie, mój chlopak nawet mi to mowi ze wszystko widze w czarnych kolorach,ze cos sie moze nie udac, nie powieść.Ostatnio lecialam pierwszy raz w zyciu samolotem-myslałam ze zwariuje,samolot wydawal mi sie ciasny,i do tego doszla ogolna panika przed lotem,oczywiscie wraz ze startem samolotu i ladowaniem nastapila u mnie drastycznie zmiana cisnienia,ale powiedzmy ze uratowalam sie Effortilem. Denerwuje mnie przebywanie w duzych pomieszczeniach-ostatnio na lotnisku dostalam takiej trzęsawki i walenia serca ze myslalam ze sie nie opanuje.Oczywiscie wezwana zostala pomoc medyczna,i jakos szczesliwie dolecialam do domu,ale ciagle sie denerwowalam w samolocie.Wszystko mnie potrafi wybic z równowagi,jestem przewrazliwiona wszystkim,całym swiatem, do tego dochodzi lęk o najblizszych, rodziców, brata,nie lubie opuszczac domu,rodziny a niestety muszeBopracuje i mieszkam za granicą.Kazde rozstanie z rodzicami bardzo przezywam.jestem bardzo emocjonalna,wzruszam sie na filmach.Ostatnio zauwazylam ze zle sie czuje w kinie,male sale,wygluszone,ciemne -od razu wlącza mi sie stresor. Moj chlopak mi mówi ze ja chyba z nim do ołtarza nie dojde bo zdaze zemdlec z 2razy o dostac znowu paniki.Ja juz zakladam oczywiscie ze tak niestety będzie. Jutro ide do neurologa,ciekawe co mi powie... Pozdrawiam Wszystkich.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 sie 2006, 10:58

przez kaja.moda@onet.eu 21 sie 2006, 11:55
Ja tez pierwszy raz u was,ale nie ostatni. O mnie: wstaje rano pytam po co? Jestem zmeczona.Zle spie , widze jakies twarze... slysze jakies glosy, ktos idzie zaraz wejdzie i wszystko sie skonczy,...duszno, ...goraco..... serce wali jak mlot... papieros to dobre....balkon ...nic nie ma ...nikogo..jest strach, boje sie czego przyszlosci bo jest czarna nijaka po co zyc?

[ Dodano: Pon Sie 21, 2006 11:00 am ]
Unosze sie ponad swoim cialem...kieruje sie nogami w strone szafy , widze siebie lezaca na lozku....odbijam sie mocno nogami od szafy ....wracam.. co sie dzieje wytlumaczcie?

[ Dodano: Pon Sie 21, 2006 7:35 pm ]
Jaka szkoda że nikt domnie nie napisał.Tak bardzo czekam na jakies male slowko żeby bylo tylko dobre
Posty
4
Dołączył(a)
20 sie 2006, 19:49

przez kaja.moda@onet.eu 21 sie 2006, 12:13
pierwszy raz witam. O mnie:boje sie spac , ktoś idzie, kogoś widzę...ktos do mnie mowi........... co chce, rece i nogi sa miekkie nie mozna uciekac zaraz cos sie stanie. Zamykam oczy unosze sie w gore ...kieruje sie nogami w strone szafy moje cialo lezy na lozku widze je............odbijam sie od szafy nogami....wracam........boje sie. Wstaje pale papierosa.balkon tam jest powietrze .juz rano i co dalej jak zyć? Glowa peka jestem zmeczona.Co robić
Posty
4
Dołączył(a)
20 sie 2006, 19:49

Avatar użytkownika
przez Eva 21 sie 2006, 12:35
Kretko Życzę Ci żebyś szybko zapomniała zabrać i parasol i telefon :lol: Jesteś silna i nie cofnij się tylko w treningu :D idz swoim rytmem do przodu ,ale codziennie systematycznie stawiaj czoła . Powodzenia ,mocno trzymam kciuki :lol:
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez Eva 21 sie 2006, 12:56
Masz możliwość poprosić kogoś z bliskich lub znajomych żeby byli przez jakiś czas obok Ciebie tak dla pewności? że nic Ci się nie stanie. Czy jest wogle taki ktoś przy kim czujesz się pewnie i przestajesz się bać,masz do kogoś takie zaufanie? Jeśli jest taka osoba to zacznij najpierw od tego żeby się rozluznić ,żeby nie mieć napiętych mięśni, spędz trochę czasu na tym co może sprawić że bedziesz miała dobry humor,może być rozmowa może być film komedia,może nawet być coś co bardzo lubisz jeść :smile: chodzi o to żebyś na jakiś czas zapomniała o męczących Cię myślach,daj im odpocząć. Leki miej w pogotowiu ,ale weż je w ostateczności gdy już dojdziesz do granic swojej wytrzymałości. Próbuj rozlużniać się bez leków.Co jest powodem że żyjesz w ciagłym stresie? nie masz możliwości tego zmienić ? ze wszystkiego jest wyjście. Zobacz sama jeśli go nie zlikwidujesz cały czas chcesz z nim żyć? Kochanie a żeby umrzeć od ataku nerwicy to uwierz ale chyba trzeba stanąć na głowie zeby to się stało. Wszyscy mają takie myśli i jak widać nikt z tego powodu nie umarł. Może wmów sobie chociaż to że na pewno nic Ci nie będzie bo każdy ból czy jakiś dziwny objaw w twoim organizmie to na pewno nie jest objaw śmierci,tylko objaw nerwicy. Nie można czekać nie wiadomo na co bo wszystko wymaga jakiegoś wysiłku. Boisz się ... a powiedz ok niech się dzieje co chce zrobie to, czy ok nic nie czuje nic mi nie jest nawet jak bedziesz chodziła po ścianach zacznij wtedy coś robić ... nawet przekładaj coś z jednego miejsca w drugie .Tak żebyś podczas ataku nerwicy nie myślała o tym co się akurat dzieje tylko żebyś zaczeła coś robić co wymaga od Ciebie myślenia nad daną rzeczą. Napisz proszę co zrobiłaś jak Cię coś wzieło i o czym wtedy myślałaś i co robiłaś. Pozdrawiam i życzę Ci ogromnej siły nawet do malutkich wyczynów. ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez feniks 21 sie 2006, 15:11
Gratulacje Kretka!
Strasznie się cieszę!:)

Wiesz, ja też muszę wychodzić z telefonem, albo jak ktos gdzieś idzie to też wolę zeby szedł z telefonem ( czytaj : zawsze chodzi tu o Mame,choć ostatnio "puściłam" ją na basen bez telefonu).Dzisiaj poszłam do kiosku bez telefonu i nie bylo tak źle. Moja psycholog też mi powiedziała, że jeśli jest coś , co mi choć trochę pomaga, to mam tego używać. Trzymaj się, żółta parasolko :):):)
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

przez ...:::AGA:::... 21 sie 2006, 15:49
witam Cie Kretka i wszystkich innych, zapytałas czy da sie samemu... moze to głupio zabrzmi ale ja powiem ze tak poniewaz...
na nerwice lękową zaczełam chorowac od maja 2006 roku miałam wtedy pierwszy atak, ataki powtarzały sie dosc czesto( 2-3 razy w tygodniu) na poczatku jak sie dowiedziałam ze to nerwica byłam załamana , dosłownie przelezałam w łózku przez tydzien i patrzyłam w sufit(nic mnie nie cieszło byłam człowiekiem bez uczuć), ale po tygodniu juz nie mogłam tak lezec , sumienie mi na to nie pozwalało(moze jestem taka osoba) i stwierdziłam ze musze cos z tym zrobic i tak szybko wstałam z tego wyrka jak sie połozyłam, pierwszym moim krokiem walczenia z nerwica była rozmowa ze wszystkimi, nie ukrywałam tego przed nikim wrecz miałam ochete zeby kazdy o tym wiedział jak ja sie czuje i zeby mi pomagali jak mam ataki. Wydaje mi sie ze najwiecej pomogli mi własnie moi znajomi, to oni zaczeli wyciagac mnie z domu na siłe, a w szczegolnosci kolega ktory zapytał mnie co lubie i zaczelismy razem wspolnie spedzac czas, w różny sposb(rower spacery zoo itp)głównie chodziło o relax, miałam isc do lekarza konkretnie do psychitry(byłam umowiona po 20 lipca) ale nie poszłam bo dzis jest 21 sierpnia a ja od ponad miesiąca nie mam ataków!!! Nie wiem w 100% dlaczego to wszystko ustapiło bez żadnych lekarstw , wizyt u lekarzy, terapi(czasami jeszcze czuje sie otłumiona ale trwa to zaledwie minute, noi został mi jeszcze straszny kac na drugi dzien jak przesadze z alkoholem) mam tylko własne domysły i jestem strasznie szczesliwa ze potrawiłam to paskudztwo do tego stopnia sama zwalczyć. Moze moja nerwica nie była az tak silna ale zabierały mnie karetki jak mialam ataki wiec nie wydaje mi sie zeby była lekka. A co do parasolek i innych przedmiotów to uwazam ze to bardzo dobrze jest miec taka rzecz ktora podswiadomie dodaje mam otuchy, ja zawsze jak chytały mnie ataki i zaczynałam miec sztraszne myslenie brałam komorke i czytałam smsy zeby o tym nie myslec co sie w mojej głowie działo i zawsze pomagało.Ciezko mi to wszystko napisac co bym chciała ci powiedziec w poscie , jesli masz tylko ochote to mozemy pogadac na gg, ja ci proponuje poprosic kogos kto ci pomoze, nawet na poczatek wyrzucac te smieci(ja bym ci pomogła :) ) i wydaje mi sie ze najgoresze dla nas w tej chorobie to jest własnie zamykanie sie samamu w pokoju i oddalaie od ludzi, tak nie mozna!!!!pozdrawiam Was wszystkich gorąco i zycze jak najwiecej siły i otuchy w walczeniu z tym dziadostwem (i przepraszam za pisownie pewnie pełno byków narobiłam:P)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 cze 2006, 16:14
Lokalizacja
Kraków

przez neurosis78 21 sie 2006, 17:20
Nie, ja juz nie mogę :cry: Po wczorajszym potwornym ataku przeszła mi chęc na jakąkolwiek walkę.Leżę cały dzień pod kocem...nie mam nawet siły aby myśleć.Czytam posty niektórych osób i widzę,że pomimo nerwicy,lęków jakos radzicie sobie z życiem...nie wiem co we mnie jest nie tak,że nie mogę ruszyc z miejsca...a gdy uda mi sie zrobic kroczek do przodu to za chwilę daję trzy do tyłu.Zaczynam podejrzewać,że mam autyzm..to wycofanie się z życia,ucieczka od ludzi,zamknięcie się w sobie i życie we własnym świecie tak właśnie wygląda.Mam ochotę krzyczec z bezradności :(
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Avatar użytkownika
przez Eva 21 sie 2006, 17:55
Neurosis nie masz jakiejś motywacji ,chociaż odrobinę woli walki ... Zmuś swoje ciałko żeby wstało z pod koca i chociaż dało odrobinkę wysiłku. Wczorajszy atak był wczoraj a dziś jest nowy dzień. To co było wczoraj nie wróci ,ale to co będzie dziś to masz na to wpływ możesz zrobić co chcesz . Rozumiem że jesteś sama i się poddajesz ,ale właśnie trzeba dla samego siebie starać się nie pogrążać w taki stan. Współczuje Ci bo wiem jak jest Ci strasznie ciężko ,ale naprawdę możesz to zmienić żeby tak bardzo zle się nie czuć. Cały dzień piszesz że leżysz , to nie jest dla Ciebie dobre bo masz za dużo czasu na "złe myśli" które napędzają twoją nerwicę .Autyzmu nie masz na 100% bo masz kontakt ze światem . Nie poddawaj się dasz jeden krok do przodu nawet dziesięć do tył ale próbuj za którymś razem dasz dwa i dziewięć do tył . Zamykasz się bo cierpisz i boisz się kogokolwiek wpuścić w ten twój zamknięty świat . Jak na razie to żyjesz sobie że swoją nerwicą i ona tobą rządzi ,a Ty robisz wszystko co ona chce.Straszy Cię atakami a Ty się boisz i chowasz pod koc. Daj rękę wyjdz stamtąd ... chcesz krzyczeć ... krzycz ale na swoją nerwicę że już się nie dasz że wezmiesz się za nią i małymi krokami pokonasz ją. Zobacz jak dużo jest ludzi którzy cierpią tak samo jak ty teraz Ty juz jesteś na wyższym etapie wiedzy ,bo masz za sobą jakieś doświadczenia . Wiesz na pewno więcej o chorobie ,więc nie poddawaj się, nie bądz roślinką . Uwierz że z tego stanu możesz wyjść ,ale nie zapieraj się rekami i nogami ,tylko bierz się do ciężkiej pracy . Powoli a dasz radę. Upadłaś ... podnieś się i chodz dalej .
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez neurosis78 21 sie 2006, 18:13
No i sie poryczałam czytając Twoje słowa Eva.Mam w sobie tyle bólu,tyle złości wrrrrrr grrrrrrr......nienawidzę się za to,że pozwalam na to co się ze mną dzieje.Powinnam byc silna a nie mazgaic sie jak jakis mięczak.Mój psychiatra wraca dopiero 13 wrzesnia z urlopu,do tego czasu musze jakoś przetrwać.Dziękuję Ci Eva za zainteresowanie i za cierpliwość :smile:
"Lęk przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie..."
Offline
Posty
64
Dołączył(a)
20 sie 2006, 20:24
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Avatar użytkownika
przez Eva 21 sie 2006, 18:33
Zawsze kiedy tylko będziesz chciała pisz nawet na pv . A tak apropo to łap chusteczkę ,bo się rozmazałaś ;) Widzisz emocje puszczają otwórz się są ludzie obok .... NIE JESTEŚ SAMA !
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do