Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Hollow 13 lip 2006, 22:42
Zadzwoń do lekarza i zapytaj.
Moim zdaniem nie ma na co czekać. Cloranxen jest właśnie na "nerwy". Przeciwlękowy, tj. hamuje lęk, uspokaja, powoduje rozluxnienie mięśni, czasem senność itp. Działa od razu i generalnie poza bardzo ciężkimi stanami nie powinno się go brać dłużej niż 4 tygodnie. Bierzesz już dwa, a sulpiryd najwyraźniej niweluje działanie Cloranxenu (chyba, że to jakaś anomalia w działaniu ostatniego).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez chica 13 lip 2006, 22:43
witam wszystkich!!moge wam o tym powiedziec bo bardzo zalezy mi na waszym zdaniu:)zciagnelam tego babolca do pracy nic nie musiala robic,zalatwialam wszystko sama,bylam jej ze tak powiem prywatnym tlumaczem bo nie miala pojecia na temat angielskiego,uczylam ja przed wyjazdem pol roku....zostalysmy obie supervisorami,cos w rodzaju kierownika pomoglam jej bo chcialam jej pomoc,taka juz jestem...ona ma romans z wlascicielem i ta droga stala sie miesiac temu menagerem ale bez znajomosci angielskiego i traktuje mnie jak smiecia,nie wiem czy to zazdrosc,to taki cholerny skorpion,ze az boli,wredna,msciwa,wyrachowana s***,ktora lepiej sie czuje kiedy kogos zdepcze,to przez nia musialam dwukrotnie wrocic do prochow.:((((
nie moge tego przelknac bo byla dla mnie jak siostra...
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 lip 2006, 17:58

Avatar użytkownika
przez czarna741 13 lip 2006, 22:48
chica to przykre, najbardziej boli kiedy pomożemy komuś a on póżniej się wypnie :? :? ale cóż takie życie, olej ją , szkoda Twojego zdrowia, powiedz sobie że przez takie coś nie będziesz się truła
trzymaj się :D
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Eva 14 lip 2006, 00:29
Witaj Chica :) z tego co piszesz to widac ze ta twoja kumpela moze miec wieksze problemy niz ty .To ze nawiazała romans i przez to robi kariere to mi sie wydaje, ze tak robi osoba ktora sie nie szanuje. Moze zdawac sobie sprawe ze w kazdej chwili straci wszystko i pozycje i ...reszte . Ktos kto w ten sposob traktuje innych na pewno nie jest wart przyjazni. Nie daj sie jej wykorzystywac ,nie bierz sobie do serca jej słow ,bo to jest osoba ktora widzi tylko swoje dobro ,a inni ludzie sa tylko dla niej przedmiotami w jej osiaganiu celu. Juz jej wspołczuje bo predzej czy pozniej zostanie sama i z niczym . Nawet o przyjazn trzeba dbac ,nie mozna nikogo ponizac tym bardziej gdy sie wie o problemach . Pozdrawiam Cie i jesli chcesz to we mnie rowniez masz wirtualna kumpele :) nie jestes sama :)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez chica 14 lip 2006, 10:08
witajcie slonca :) strasznie mnie to gryzie ale zaczynam lapac do tego dystans.zawsze bylam osoba ktora starala sie tlumaczyc jej zachowanie przez pryzmat jej przezyc,nie miala leeko,dosc oschli uczuciowo rodzice,samobojstwo brata,nieudane malzenstwo,brak znajomych i przyjaciol...ale potem stwierdzilam ze ja tez baardzo duzo przeszlam zlego,baardzo ale nie daje mi to prawa do ranienia osob tylko dlatego ze mi jest zle,to zawsze bylo moim mottem,bo dlaczego mam karac niewinnych ludzi tylko dlatego ze sa szczesliwsi ode mnie??mimo to tlumaczylam ja przez dlugi czas i to byl chyba moj blad bo przez to pozwalalam jej sie ranic bez konsekwencji,tlumiac swoje uczucia, bo to taka biedna dziewczyna!!ale bylam glupia!!!!a moze poprostu :?: dobra..... :?: :?:

[ Dodano: Pią Lip 14, 2006 10:22 am ]
zawsze chcialam byc dobrym czlowiekiem i zapominalam bardzo czesto o sobie,chcialam uszczesliwiac ludzi i swiat.kiedy ktos mnie krzywdzil balam sie reagowac tak jak powinnam bo wydawalo mi sie ze reagujac nerwowo,atakujac nie jestem juz dobrym czlowiekie.teraz mnie olsnilo, bo zdalam sobie sprawe ze nie musze juz kochac i tlumaczyc swoich ze tak sie wyraze oprawcow,obrona to naturalna reakcja, a przez to zyskujesz do samej siebie szacunek, zwlaszcza kiedy bronisz sie wedlug swoich zasad nie znizajac sie do poziomu atakujacego...co o tym myslicie moi kochani???pozdrawiam was goraco i dziekuje ze jestescie???
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
06 lip 2006, 17:58

przez betty 14 lip 2006, 10:24
droga Chica, zachowanie Twojej "przyjaciolki" moze byc zrozumiane, biorac pod uwage jej zycie osobiste, ale nie wytlumaczalne w stosunku do Ciebie, tym bardziej, ze jej pomoglas i to bardzo...powinna byc Ci raczej wdzieczna za to co dla niej zrobilas, a nie wykorzystywac Cie nadal...
sama piszesz, ze ona nie ma kolezanek i przyjaciol... z takim zachowaniem trudno zeby ktos przy niej zostal... to ona ma problem, i to ona powinna udac sie do psychologa, zeby zrozumiec pare rzeczy... a Ty kosztem swojego zdrowia chcialas jej pomoc.. i wlasnie dlatego powinnismy byc troche egoistami, bo takie postepowanie niestety nie ma sensu, ranimy samych siebie... ja nie jedna taka kolezanke odstawialam na bok, i jakos mnie nie szukala... wiec trzymaj sie i mysl o sobie a lepiej na tym wyjdziesz
pozdrowionka :)
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez czarna741 14 lip 2006, 10:25
chica teraz przestan o niej myślec , zajmij się sobą. To nie jest osoba której warto pomagac . Jak to się mówi przyjaciół poznajemy w biedzie. Trzeba jednak wiezyc że na śwecie są ludzie którzy są warci naszej przyjażni i pewnie jeszcze takich spotkasz. Czego CI życzę. O tym babsztylu juz nie myśl bo nie jest tego warta :D :D Pomyśl sobie że TY jestes więcej warta bo nie sprzedałaś się tak jak ona za przysłowiowe 5 groszy :D :D Możesz spojrzec w lustro i powiedziec przeze mnie nikt nie płakał.Ją zostaw z jej sumieniem jeżeli takie posiada.
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez Liwia 14 lip 2006, 10:52
Cześć
Kochani, w moim życiu od kiedy pamiętam gościł lęk o moją mamę. Jak byłam maleńka modliłam się o jej zdrowie, nie chciałam zostać bez niej na tym świecie. Pamiętam ścisk w żołądku ze strachu już od 3 roku życia. Mama też ma nerwicę. Nigdy się nie leczyła i nie chce się przyznać, że ją ma. Miała wszystkie badania i wychodziły dobrze. Twierdzi, że jest chora i chce , żeby dać jej święty spokój. Myślę, że teraz to już jest jej wygoda. Nie wychodzi z domu 27 lat. Tylko jak musi. W każdym razie małe dziecko odbiera wszystko inaczej. Kiedy mówiła, że tak jej wali serce, że zaraz chyba umrze, to był dla mnie dramat. Teraz wiem, że to były ataki nerwicy...Szczerze mówiąc nigdy dotychczas nie łączyłam swoich lęków w dorosłym życiu z mamą. Myślałam, że to przez nauczycieli, chłopaka, teraz przez teściową. Pani psycholog uświadomila mi, że te osoby i sytuacje przewlekłego stresu jedynie wyzwalają ten lęk. Przyczyna jest głębiej, w mojej psychice.
Do psychologa trafiłam dopiero tydzień temu. Opowiedziałam jej moją historię. Powiedziała, że u kobiet, które mają takie matki istnieje coś takiego jak "kontynuacja cierpienia" i podświadoma chęć pomocy w postaci wzięcia na siebie części jej bólu. Kazała mi napisać list do mamy (oczywiście nie wysyłać go) , że jej przebaczam, kocham ją, ale nie chcę żyć jak ona, że odcinam się od niej. Jeśli podobna sytuacja jest u babci lub innych kobiet w rodzinie, to też trzeba napisać taki list.
To dopiero początek terapii, pierwsza sesja. Nie mam doświadczenia z psychologami. Nie wiem , czy dobrze trafiłam. Zobaczymy. Czy brałyście udział w terapii?
ps. Milka, też mam uczucie bólu głowy i spięcia skóry głowy z pieczeniem i "bólem włosów"
pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 maja 2006, 19:28

CZY MAM NERWICE ???????????

przez Neo 14 lip 2006, 11:02
Czesc mam na imie Marcin i jestem z Częstochowy mam 20 lat jak do tej pory czyli do roku 2005 zyłem normalnie bawiłem się, chodziłem na dziewczyny, uprawiałem sport ale od czasów studiów coś sie ze mna zaczeło dziac ? zmieniłem otoczenie a ja jestem człowiekiem który za bardzo nie lubi zmian wiecie 120 osób na jednej sali i zaczeły sie kłopoty miałem lekkie dreszcze pózniej dusznosci wiecie brałem powietrze i dziwne uczucie w klatce piersiowej i brzuchu tylko o czyms pomyslałem od razu ten bół dusznosc miałem w autobusie ??? nigdy czegos takiego nie miałem w wieku 12 lat miałem objawy padaczki ale takie lekkie wiecie nie trząsłem sie tylko miałem zamazanie 3 sekundowe obrazu takie nic i zaczołem sie tego bac ????????????????? nigdy sie tego nie bałem nie myslałem o tej chorobie a teraqz sie jej boje boje sie o swoja przyszłosc ale najbardziej zeby ten ból nie wrócił. Co dziwne zaczołem sie przejmowac błachostkami wygladem np nigdy tego nie robiłem a teraz powoli z tym zaczynam walczyc i jakos musze to wyleczyc byłem u kolesia w katowicach przepisał mi takie leki Clonazepam ???????? ale po przeczytaniu z 20 artykułów nie wezme tego gówna nigdy w życiu !!!!!!! orfiril/ i lexapro i nie biore nic mam tez takie uczucie ze leki szkodza co mam robic dasie to wyleczyc bez leków ????? czy isc do lekarza innego do psychiatry bo ten to neurolog ??????? chce normalnie kozystac z zycia jestem byłym kolarzem i pływakiem jade na ratownika ale te katowanie myslami nie daje mi zyc co mam robic ??????? doradzcie i pomozcie z góry dziękuje MARCIN ; ) 8)
Neo
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 lip 2006, 10:47
Lokalizacja
CZĘSTOCHOWA

przez milka 14 lip 2006, 12:01
Liwia, o dziwo moja pani psycholog również kazała mi napisać list do mamy i nie wysyłać go (napisać by się oczyścić, odciąć). Napisałam, ulga była chwilowa, potem wszystko wróciło. I właśnie po przeczytaniu Twojego postu uświadomiłam sobie, że moja mama też ciągle skarżyła się na serce i że pewnie umrze niedługo.....Czyżby nasze matki obciążały nas swoimi lękami ?? Jeżeli tak, to już drżę o moje córki.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Bardzo dziwny stan, który nie mija!

przez Piotr 14 lip 2006, 12:10
Witam

Zastanawiam się nad faktem, czy aby napewno Cierpię na nerwicę lękową (tak mi się wydaję).

Moja sytuacja wygląda następująco. Zauważyłem u siebie bardzo dziwny stan lękowy. Pogłębia się on, kiedy muszę wyjść z domu i coś załatwić. W takich sytuacjach, kiedy jestem sam i np. podróżuję autobusem albo gdzieś jestem (poza domem) dostaję drgawek i napadu płaczu. Nie wiem co się dzieję, świat wydaję mi się odrealniony i bardzo dziwny. Czuję się jakbym był otępiony, jakbym świat zaczął postrzegać inaczej. Kręci mi się w głowie i mam wrażenie, że rozpadnę się na kawałki. Po takim ataku to nie mija, np. wczoraj przez dłuższy dzień czułem się jakbym był w innym świecie, zacząłem mówić dziwnie i miałem wrażenie, że brakuję mi słów do opisania niektórych rzeczy. Miałem kompleksowe badania (oprócz tomografi mózgu), wszystko jest ok, jestem w 100% zdrowy. Opocz tych objawów, często mi się wydaję, że zaraz umrę albo zemdleję (jak jestem poza domem) Nie mam siły i mam kłopoty z koncentracją. Z tego wszystkiego najgorsze jest poczucie odrealnienia. To utrzymuję się cały czas, raz jest to ostrzejsze, raz bardziej łagodne, ale to nie mija.
Mam zamówioną wizytę u psychologa, ale to dopiero za dwa tygodnie. Każdy dzień jest dla mnie koszmarem, boję się, że oszaleję i zaczne się dziwnie zachowywać. Teraz jak to piszę to cały czas mam poczucie odrealnienia i zaburzonej percepcji. Mam prośbę, jak sobie z tym poradzić, czy ktoś z was może brał już jakies leki na ten dziwny stan?
Bym był wdzięczny za odpowiedź

Pozdrawiam serdecznie

P.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 lip 2006, 11:52

przez Dasza4 14 lip 2006, 13:03
Witam ciesze się że Was znalazłam.
Mam nerwice. nie wiem jaką , ale czy to ważne?
:cry: boje się wszystkiego. życia, wyjazdó choroby śmierci. mam napady histerycznego płaczu kiedy nie mogę oddychac. trzęsę się jak galaretka. jest mi źle. :?
...jest pani tylko demonkiem trzeciej kategorii..."
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 lip 2006, 10:16
Lokalizacja
Opole

przez Mrówka 14 lip 2006, 13:05
A na czym poelga uczucie odrealnienia?? Możesz to jakoś opisać??
Cała rzecz w tym,by mieć trochę względów i troski o Innych - Kubuś Puchatek
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
18 cze 2006, 16:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do