BŁAGAM O POMOC...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

BŁAGAM O POMOC...

przez 92znerwicowana 08 lut 2014, 01:05
Witajcie. Na początku chcę Wam bardzo serdecznie podziękować, ponieważ czytam od dawna Wasze wpisy i muszę przyznać, że bardzo mi pomogły, aczkolwiek potrzebuję Waszej pomocy doraźnej, skierowanej do mnie, bo nie potrafię sobie sama poradzić. Więc, zacznę od początku. Mam 21 lat i moje lęki mają długą historię. Odkąd pamiętam pisałam w pamiętnikach w wieku 8-10 lat, że boję się śmierci i tego, że jak położę się spać to już się nie obudzę. Ale radziłam sobie z tym i myślałam o tym tylko wieczorami i nocą. Prawdziwe piekło rozpętało się parę miesięcy temu, kiedy mój 4-letni braciszek poważnie zachorował i był o krok od śmierci. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, jest z Nami, choć załamuje mnie fakt, iż ze zdrowego, pełnego energii chłopca zostało tak mało uśmiechu i bardzo dużo pracy i rehabilitacji.. Ale damy radę :) No i właśnie od tego się wszystko zaczęło.. kiedy już wyszedł ze szpitala i był w domu ze mną zaczęło dziać się coś dziwnego. Pierwszy atak miałam, kiedy byłam sama w domu w mieście, gdzie studiuję. Obudziłam się w nocy z kołataniem serca i uczuciem, że lada moment umrę. Zadzwoniłam po pogotownie. Zabrali mnie, zrobili ekg i podali jakieś leki na uspokojenie. Ta sama sytuacja miała miejsce kilka tygodni później. Poczytałam trochę i doszłam do wniosku, że to może być nerwica lękowa, ale.. I tu jest największy problem. Co jeśli to nie jest to i jestem poważnie chora? Robiłam badania EKG z 3 razy, mówili, że serducho zdrowe, chociaż często mnie piecze i kłuje. Badania krwi również- wszystko w normie. Najczęściej "wmawiam" sobie również tętniaka w brzuchu (często pulsuje mi brzuch, mam wzdęcia, ucisk w żołądku, kłucie), ale robiłam usg rok temu... O, i jeszcze wylewy i zawały serca. To wszystko brzmi tak absurdalnie, wiem. Gdzieś głęboko w głowie wiem, że sobie to wmawiam, że nic mi nie jest, ale z drugiej strony istnienie ta ogromna myśl, że lada moment mogę umrzeć i co potem? Co będzie po śmierci? Tak, wiem, nikt nie zna odpowiedzi, ale to mnie tak bardzo przeraża, że nie potrafię się z tym uporać. Ostatnio miałam jeszcze dziwne uczucie niepoznania siebie w lustrze. Plus do tego silne uczucie wyobcowania, nieobecności, jakbym to nie ja wypowiadała dane słowa, uczucie dziwności do otoczenia, osób, z którymi przebywam.. No i odkąd pamiętam codziennie przed położeniem się spać MUSZĘ sprawdzić czy gaz jest wyłączony i czy drzwi są zamknięte. Czy to może być jakaś nerwica natręctw? To nie tak, że muszę to zrobić, bo muszę, tylko boję się, że gaz się ulotni i stanie się coś złego. Biorę ziołowe leki na uspokojenie i magnez, ale nie pomagają.. Byłam u psychiatry- przepisała mi Cital, ale dałam sobie jeszcze tydzień- nie chcę zaczynać leczenia farmakologicznego, wolałabym sama sobie pomóc.. Na szczęście nie odczuwam braku zrozumienia. Mam kochającego chłopaka, który pomaga mi jak może i stara się to wszystko zrozumieć, ale widzę, że mu ciężko. Błagam, pomóżcie mi. Boję się, że zwariuję, że wpadnę w schizofrenię.
Pozdrawiam wszystkich z podobnymi objawami i proszę o jakieś rady...
znerwicowana
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
08 lut 2014, 00:47

BŁAGAM O POMOC...

Avatar użytkownika
przez Ellwe 08 lut 2014, 01:32
Witaj 92znerwicowana, przeczytalam Twoj wpis z lekkim rozbawieniem, ale tylko dlatego, ze czesciowo zobaczylam w nim siebie::) Sama od kiedy pamietam baardzo boje sie smierci, najbardziej tego ,ze poprostu znikne i pufff...nie ma mnie, ale do rzeczy. Biorac pod uwage wlasne doswiadczenia, radzilabym ci pozostac przy spotkaniach z psychiatra lub psychologiem. Najlepiej, gdybys miala mozliwosc prowadzenia rownoleglej konsultacji z psychiatra i psychologiem. Uwierz mi, ze ciezko moze byc Ci samej sobie pomoc. wiem, bo tez probowalam:)
Błagam, pomóżcie mi. Boję się, że zwariuję, że wpadnę w schizofrenię.
wydaje mi sie, ze szybciej doborbisz sie ciezkiej hipohondrii 8)

Bardzo sie ciesze, ze masz wspracie wsrod bliskich, bo to bardzo wazne:) Jednak osoby, ktore nigdy nie doswiadczyly podobynch uczuc, chyba nie do konca rozumieja powage sytuacji i po pewnym czasie moga byc zmeczone Twoimi ciaglymi lekami i obawami. Oczywiscie nie oceniam, mowie tylko z wlasnego doswiadczenia.
Od ponad roku cierpie na roznego rodzaju dolegliwosci, ktore ciezko wytlumaczyc lekarzom roznych specjalizacji. Po pierwszej wizycie u psychiatry - wstepna diagnoza - depresja, stany lekowe, natrectwa...chyba istanieje pewne powiazanie pomiedzy nerwica natrectw a lekiem o wlasne zdrowie. Jestem co prawda na poczatku psychoterapii, jednak widze swiatelko w tunelu:) Pozdawiam Cie serdecznie
I was looking for a breath of a life
A little touch of heavenly light
But all the choirs in my head sang, no oh oh oh


Vanitas vanitatum et omnia vanitas

Lamitrin 200 mg
Ketrel 50 mg
Seronil 100 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1110
Dołączył(a)
19 cze 2013, 12:50
Lokalizacja
Wlkp

BŁAGAM O POMOC...

przez 92znerwicowana 08 lut 2014, 01:49
Bardzo Ci dziękuję za odpowiedz i cieszę się, że nie jestem w tym sama :) Jedyną osobą, która nie rozumie mojego zachowania jest mój ojciec, który zawsze wszystko wie najlepiej i w ogóle jest człowiekiem nieomylnym. Oczywiście to tylko jego zdanie :lol:
Wydaje mi się, że hipochondryczką to już jestem, bo wmawiałam i wmawiam (mam nadzieję, że wmawiać nie będę) sobie wszystko, co możliwe :P zakłuje serce- zawał, ścisk w brzuchu- tętniak, uczucie "zamrożenia" mózgu (bardzo dziwne uczucie :D, nie wiem, czy ktoś oprócz mnie tego doświadczył, sama nie wiem, o co w nim chodzi i jak go sprecyzować)- wylew.. Tak więc związek hipochondrii i nerwicy lękowej, a lęki łapią mnie coraz częściej, jest baaaaaaaaaardzo zły i chcę go jak najszybciej zniszczyć :) Czekam na wypowiedzi innych forumowiczów i pozdrawiam serdecznie :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
08 lut 2014, 00:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

BŁAGAM O POMOC...

przez BOWIO77 17 lut 2014, 22:37
Witaj
Myślę i to z własnego doświadczenia że oprócz wizyty u psychologa czy psychiatry przydałoby ci się odpocząć od przykrych wydarzeń, ochłonąć bo to zawsze dodaje sił. Oczywiście najpierw lekarz. Ja miałam podobnie jak w pewnym czasie dosłownie w ciągu roku czasu zmarło mi w rodzinie parę osób. Zaczęłam myśleć o tym kiedy mnie dopadnie zresztą do dziś nie mam jeszcze dystansu do śmierci. Na to chyba też potrzeba czasu tak myślę. No i przede wszystkim jeśli coś pójdzie dobrze zatrzymaj się z tą myślą na dłużej


Trzymaj się mocno
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
13 lut 2014, 11:33

BŁAGAM O POMOC...

przez 92znerwicowana 19 lut 2014, 00:34
Bardzo dziękuję za odpowiedz. Dzieki takim ludziom jak Wy jeszcze się jakos trzymam.. Ja cos czuje, ze dystansu do smierci jeszcze przez dlugi czas nie nabiore.. :bezradny:
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
08 lut 2014, 00:47

BŁAGAM O POMOC...

Avatar użytkownika
przez evvelinka 20 lut 2014, 00:05
Ellwe napisał(a):Witaj 92znerwicowana, przeczytalam Twoj wpis z lekkim rozbawieniem, ale tylko dlatego, ze czesciowo zobaczylam w nim siebie::) Sama od kiedy pamietam baardzo boje sie smierci, najbardziej tego ,ze poprostu znikne i pufff...nie ma mnie, ale do rzeczy. Biorac pod uwage wlasne doswiadczenia, radzilabym ci pozostac przy spotkaniach z psychiatra lub psychologiem. Najlepiej, gdybys miala mozliwosc prowadzenia rownoleglej konsultacji z psychiatra i psychologiem. Uwierz mi, ze ciezko moze byc Ci samej sobie pomoc. wiem, bo tez probowalam:)
Błagam, pomóżcie mi. Boję się, że zwariuję, że wpadnę w schizofrenię.
wydaje mi sie, ze szybciej doborbisz sie ciezkiej hipohondrii 8)

Bardzo sie ciesze, ze masz wspracie wsrod bliskich, bo to bardzo wazne:) Jednak osoby, ktore nigdy nie doswiadczyly podobynch uczuc, chyba nie do konca rozumieja powage sytuacji i po pewnym czasie moga byc zmeczone Twoimi ciaglymi lekami i obawami.


Tylko ktoś kto doświadczył ataku potrafi zrozumieć jak to jest. To tak jakby być wsadzonym do więzienia i skazanym na krzesło. Wstajesz rano, idziesz z ugiętymi nogami na śmierć, przypinają cię, moczą gąbkę, kładą na głowie, a kiedy już mają włączyć prąd okazuje się, że jest awaria i trzeba odłożyć egzekucję na jutro. Następnego dnia to samo.

Ja też jestem od dziecka nerwowa, ale trochę w życiu przeszłam i jakoś nie chciało mi się wierzyć tylko w nerwicę. Badałaś sobie tsh, ft3 i ft4? U mnie tsh było na poziomie 2,5; pozostałe hormony w dolnej granicy, ale w normie. Dwóch endo stwierdziło, że nic mi nie jest, dopiero dwóch kolejnych zdiagnozowało hashimoto. Po pierwszym leku (novothyral) miałam jeszcze większe ataki, ale jak zaczęłam brać euthyrox w większej dawce i odstawiłam kawę ataku nie miałam już z pół roku. Mam nadzieję, że nie wrócą.
Dodam tylko, że też miałam psychogenne powody do rozwoju nerwicy - według psychiatry mam nerwicę wywołaną kilkukrotnym zagrożeniem życia. Kazał najpierw wyleczyć możliwe przyczyny fizyczne. Ataków na razie nie mam, mam tylko zachwiania równowagi i różne dziwne jazdy związane z nogami.. ciężkość, drętwienia, mrowienia, skurcze itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
401
Dołączył(a)
31 lip 2013, 12:55
Lokalizacja
WWA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do