Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 22 mar 2012, 23:22
Te trudności z koncentracją to raczej kwestia nerwów a nie leków bo tego typu dolegliwości odczuwałem zanim zacząłem je brać. Dzisiaj przez kilka godzin miałem wrażenie, że mam wysokie ciśnienie tzn ból w okolicy serca i gorąco i zawroty głowy. Zastanawiam się czy to może nerwica czy efekt uboczny leków.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nortt 22 mar 2012, 23:36
Carlsberg napisał(a):Te trudności z koncentracją to raczej kwestia nerwów a nie leków bo tego typu dolegliwości odczuwałem zanim zacząłem je brać. Dzisiaj przez kilka godzin miałem wrażenie, że mam wysokie ciśnienie tzn ból w okolicy serca i gorąco i zawroty głowy. Zastanawiam się czy to może nerwica czy efekt uboczny leków.

Ja mam takie objawy własnie nerwicy, leki mogły spowodować nasilenie nerwicy więc i nowe somatyczne objawy u ciebie.
Nortt
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sm@kosz 22 mar 2012, 23:39
warto zaznaczyć, że przy nerwicy niektóre dolegliwości wydają nam się nasilone i poświęcamy im większą uwagę, analizując je i rozkładając na czynniki pierwsze, np. czy te objawy występowały wcześniej, jak się wówczas czułem, czy to oznaka choroby, czy to skutki uboczne leków itp.
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
05 lip 2011, 22:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez OSEMBLE 23 mar 2012, 09:41
a jak mam tak, że czasami mam superdzień, słońce świeci a ja aż fruwam od energii
a nazajutrz totalny dół, bez przyczyny, że zaraz ktoś przyjdzie i zrobi mi coś złego, że coś się wydarzy, jakiś wypadek, że ja coś zrobię źle
boję się wtedy; moje myśli wciąż krążą wokół tego
najgorzej jest jak się uczepię jakiegoś detalu własnie wtedy wracam, sprawdzam, dopytuję innych, każę im sprawdzić bo sobie nie wierzę...
jakbym wtedy zamykała się w takiej bańce, a świat zewnętrzny dociera do mnie zniekształcony- jestem tak jakby obok

ostatnio przeżyłam bardzo stresującą sytuację
taką właśnie do analizowania po fakcie
(od 2 m-cy biorę sertranorm)
i coś dziwnego się stało, nie mówię, że w ogóle się nie nakręciłam ale tak jakbym nie mogła tak na maksa?
niby wiedziałam co się dzieje ale moja uwaga skupiała się bardziej na działaniu
hmm...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
19 mar 2012, 09:43

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venezia 23 mar 2012, 10:05
OSEMBLE, a jak było na uczelni wczoraj?
chodzisz na terapię?
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
20 mar 2012, 15:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez kona 23 mar 2012, 10:06
minął tydzień. chyba... jeszcze nie byłam u psychiatry. nie wiem sama dlaczego to ciągle przekładam.
dzisiaj wracam do domu z poznania. jutro chrzciny mojej siostry. w domu jest facet mojej matki, który przyleciał z irlandii we wtorek. bardzo agresywny, pobił ją w styczniu tego roku. ja zadzwoniłam na irlandzką policję z polski, bo nikt inny nie chciał, nawet "przyjaciółki" mojej matki. jestem pewna że będzie chciał się za to zemścić, chociaż rodzina zapewnia mnie że wszystko jest ok i nic złego się nie dzieje. jakoś nie chce mi się w to wierzyć boję się jechać. nie śpię od 2-giej, ciągle mam w głowie najgorsze scenariusze. ciąglę myślę jak się zabezpieczyć przed atakiem. zabarykadować drzwi do pokoju na noc, spać z czymś ciężkim pod poduszką... znowu mi odbija. najgorsze jest to, że przypomniał mi jak matka mnie zostawiła w polsce na rok z ojcem, który sam był niestabilny psychicznie. teraz będzie to samo, tylko tym razem zabiera też moją siostrę, do której się bardzo przywiązałam. nie mam z kim porozmawiać. tylko kiedy rozmawiam z koleżankami z irlandii uspokajam się. ale ich nie ma. do tego w przyszłym tygodniu mam egzaminy, a nie jestem w stanie nic zrobić. nawet wstać z łóżka mi się nie chce. a matka mój zły stan i wygląd tłumaczy wszystkim innym. wory i cienie pod oczami od braku snu- znowu zasnęłam z makijażem. to że jestem drażliwa i łatwo mnie zdenerwować- oczywiście ona jest ofiarą.
jestem już zmęczona. dobrze, że nawet popełnić samobójstwa mi się nie chce.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
14 mar 2012, 23:02

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venezia 23 mar 2012, 10:51
No to pochwaliłam :) właśnie mam puls jak na atak nerwicowy przystało i zaczęłam się nakręcać. Nic się nie dzieje, oprócz paru drobnych utrudnień w pracy...
Ostatnio edytowano 23 mar 2012, 13:33 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto zdublowaną część wpisu
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
20 mar 2012, 15:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olalaa 23 mar 2012, 12:24
Witajcie!

Czy macie wrażenie, że na wiosnę organizm bardziej szaleje??? Mi znowu wróciło to dziadostwo a był piękny moment spokoju, już wydawało mi się, że jestem wolna....chyba za bardzo się cieszyłam. teraz na wiosnę mam zmasowany atak francy, nie liczę już która to zarwana noc z potami, kołataniem i wkurwieniem zarazem. Co robić??? Im więcej takich nocy, tym organizm wyczerpany z niewyspania, przemęczenia i samopoczucie tragiczne w ciągu dnia a w nocy heja znowu ataki. Leczyłam się już Asentrą, brałam uspokajacze i co z tego, to wciąż wraca. Ostatnio mam totalnie :why: dość.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 mar 2012, 12:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Nuna1 23 mar 2012, 13:21
Hej. mój problem to agrafobia, przynajmniej tak mi sie wydaje. W wielkim skrocie to od dawna, chyba od zawsze mialam objawy no juz wiadomo chyba wam jakiego rodzaju, ale caly czas to ukrywalam i sama nie wiedzialam co mi jest pewnego dnia wpadlam wlasnie na tą nazwe i bylam pewna ze to wlasnie to tylko jak narazie u mnie w mniejszym stopniu bo daje rade wychodzic z domu nawet dojezdzac do szkoly z mojej wioski do miasta kawalek stad i nawet jakos ogarniam takie latwiejsze sprawy gorzej zeby oddalic sie gdzies dalej np. z wycieczką szkolną..;/ ale oczywiscie caly czas nikomu nie powiedzialam bo wydawalo mi sie ze to wstyd to jakis idiotyzm..:( i wogole bylam przerazona , przeciez nikt tego nie zrozumie, wezma mnie za wariatke. ale poniewaz za rok klasa maturalna i czeka mnie sporo wyzwan, 100dniowka, egzaminy matury itp, idt i wkoncu powoli jakies samodzielne zycie postanowilam ze musze powiedziec mamie bo inaczje to wszystko nie ma sensu. Moja mam wie od nie dawna, jak sie okazalo świetnie mnie rozumie z czego bardzo sie ciesze, teraz jest mi latwiej. Bylam dopiero na 1 wizycie.. narazie bez rewelacji trudno mi bylo gadac z ta pania psycholog bo to wszystko jest takie glupie no wstyd mi powiedziec, umieram ze strachu przez np. wycieszka? bez sensu:/:( ale teraz wszystko przemyslalam i zobaczymy co bedzie po kolejnym spotkaniu, chociaz wiem ze przede wszytkim to ja sama musze sobie pomoc i zwalczyc lęk. Fajnie ze jest takie forum bo oprócz mojej mamy nie mam z kim o tym pogadac, moi rowniesnicy sa jeszcze niedojrzali, nic nie zrozumieja a tylko moge narazic sie na jakies smiechy i utrate moich ,,przyjaciółek" a dobrze czuje sie wsrod znajomych, czasem moge sie po prostu tak normalnie wyglupiac smiac i zapomniec o wszystkim wiec nie che ich tracic wiec narazie cichosza! :) a nie chce ciagle gadac z mama i dobijac jej wiem ze ona sie tym martwi. czasami udaje mi sie przelamac i odnosic swoje ,,male sukcesy" ale nie mam zbytnio komu sie tym chwalic. Czy cierpi ktos na podobne schorzenie?? da sie z tego wyjsc??
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 mar 2012, 15:00

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ladywind 23 mar 2012, 13:27
olalaa, bo to będzie wracało, być może całe życie, trzeba nauczyć się z tym żyć...niestety :roll:
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez sm@kosz 23 mar 2012, 16:19
dokładnie, należy się dostosować do nowych efektów specjalnych, które nas spotykają. Do walki z myślami i własnym ciałem. Nie jest to łatwe, ale z czasem można przywyknąć. Ludzie tracą w wypadkach ręce, nogi i zaczynają żyć na nowo. Niektórzy się poddają, a drudzy dostosowują się i żyją. My musimy żyć nerwicą, to takie niechciany dar od losu. W każdym razie ważne jest również to, żeby przy ataku być pewnym jednego: nic nie zagraża naszemu życiu.

Odnośnie wiosny, to zauważyłem, że lepiej na mnie działa. Aczkolwiek odczuwam zmiany pogodowe. Najbardziej dokuczliwe jest to wówczas, gdy raz jest słońce, a na drugi dzień deszcz. No i cholernie na mnie działa reakcja łańcuchowa, której towarzyszy kilka nieprzyjemnych bardziej lub miej sytuacji, wydawałoby się błahych, ale mimo wszystko stresujące i denerwująca. Ciężko mi się wówczas uspokoić.. no i sięgam po benzo :? Czasami chciałbym być zupełnie sam.. wówczas rzadko co wyprowadza mnie z równowagi emocjonalnej. :?

W przyszły tygodniu mam 3 wizytę u psychologa, ale ona twierdzi, że to nie nerwica, a objawy abstynencji i chce, żebym zapisał się na dzienny oddział dla alkoholików.. hehe. Jak powiedziałem o tym lekarzowi u którego zaczynałem leczeni i psychiatrze to zrobili tylko takie oczy :shock: Chyb podczas rozmowy zbyt dużą uwagę zwracałem na alkohol, że to on jest winny wszystkiemu. Ale jej nie wytłumaczę, że nerwowy byłem jak miałem 14-17 lat (w tym wieku miałem nawet myśli samobójcze), a wówczas nie piłem. 8) Co za /cenzura/ babsztyl cholery... Pani od 7 boleści ledwo po obronie mgr, zbyt młoda i posiadająca wiedzę zaczerpniętą z książek.
Offline
Posty
126
Dołączył(a)
05 lip 2011, 22:02

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez blue valentine 23 mar 2012, 18:28
u mnie po kilunastu dniach spokoju znowu boom! nagły atak po nieprzespanej nocy, pełnej lęków... dodatkowo, zdenerwowała mnie wiadomość dotycząca osoby z mojej rodziny, której nie trawię. i tym sposobem: ból z lewej strony klatki, szarpanie i przyspieszone bicie serca. a prawie już o tym zapomniałam...
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
22 gru 2011, 12:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ladywind 23 mar 2012, 18:31
sm@kosz, trzeba na takich uważać, bo ludzie bez doświadczenia moga zrobić więcej złego niż nam pomóc.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 23 mar 2012, 19:39
ja dzisiaj mialam mini - atak w autobusie, bo po pracy musialam podjechac do kolezanki po notatki do szkoly i jej miało nie być i miala mi je dac jej wspollokatorka, ktorej nie znalam. Cala droge mialam mdlosci i myslalam, ze zwymiotuje. a jak w autobusie chce mi sie wymiotowac to potem jest atak ;> ostatnie dwa przystanki byly trudne, ale poradzilam sobie bez afobamu :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do