Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez L.E. 12 lut 2012, 18:33
Taki urok nerwicy ;)
O to chodzi, że wiesz, że wszystko jest ok, a i tak się boisz :/
Moje ostatnie odkrycie to oklepana papierowa torba. Dla mnie działa najlepiej ze wszystkiego :D
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 12 lut 2012, 19:19
Ja zauważyłam u siebie dwa rodzaje ataków, te na zewnątrz i w domu, wśród ludzi są krótkie, to polega właśnie na takim impulsie, że coś jest nie tak, kręci mi się w głowie, nie mogę oddychać i czuję że muszę uciekać, a w domu lęk jest taki obezwładniający, nie mam żadnych fizycznych objawów tylko poczucie, że muszę zostać, bo stanie się coś złego i to się potrafi ciągnąć tygodniami. Ktoś jeszcze tak ma? :bezradny:
idle
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez L.E. 12 lut 2012, 19:24
Ja mam ataki tylko w domu. I wtedy jednocześnie chcę być sama i boję się wyjść, a jednocześnie chcę iść do ludzi, żeby mnie ktoś ratował jakby się coś działo.
'Każdy z nas jest łodzią, w której może się z potopem mierzyć,
cało wyjść z burzowej chmury, musi tylko w to uwierzyć"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
03 mar 2010, 18:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez *Oleńka* 12 lut 2012, 20:16
Ja podczas największego nasilenia nerwicy wpadam w panikę wszędzie, podczas rozregulowania mojego układu nerwowego jakikolwiek bodziec wywołuje atak. Nie mam wówczas miejsca, w którym czuje się bezpieczna, jest natomiast jedyna osoba przy której czuje się wtedy bezpieczna - to moja Mama, gdyby nie ona to chyba dawno już nie byłoby na tym świecie :) Problem polega na tym, że dzieli nas odległość 120 km :( Miałam w ostatni miesiącu tydzień - to chyba była kulminacja - że nie wiedziałam czy atak paniki w ogóle się u mnie kończy, to było straszne myślałam, że już po mnie, że wariuję i popadam w obłęd. Bo w trakcie ataku przeraża mnie fakt, że nie mam kontroli nad swoim umysłem, tak jakby on mną rządził i nie wiem do czego jeszcze jest zdolny, no i te wszystkie okropne odczucia fizyczne, które potęgują niesamowity strach, że zaraz umrę - takie błędne koło i to ciągłe nakręcanie się byle czym. Myślę, że po prostu trzeba znaleźć w sobie siłę żeby przeczekać ten gorszy okres i mieć nadzieję, że będzie lepiej, bo będzie, bo zawsze jest, nic nie trwa wiecznie, wszystko przemija - nawet cierpienie :) Najważniejsze jest to, że nie jesteśmy sami - mamy siebie i możemy wymieniać się swoimi doświadczeniami w tych zaburzeniach i wspierać się nawzajem :) Pozdrawiam
*Oleńka*
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Divinity 12 lut 2012, 20:27
ja mam troszke inaczej. Poczucie tego ze moje zycie jest bezwartosciowe (dla mnie) sprawia ten plus ze mam w dupie wlasne zdrowie. Zakezy mi jedynie na psychice. Jestem ciagle na tym swiecie dla rodzicow którzy bardzo mi pomagają. nigdy nie wiem kiedy znowu mnie zaatakuje atak. Ten już trwa 3 dni z małymi przerwami, powoli już się kończy i jutro jak się obudzę to zbierając się do pracy bede w glebokim dole, najgorsze jest to ze nie radze sobie z tym wszystkim. Chwila relaksu dla mnie (bez zartow) jest zapalenie papierosa wypicie kawy (wszystko to siedzac na kibelku) wtedy czuje sie wolny na chwile. tak samo jak sobie zapuszcze wehikuł czasu z dzemu z ryśkowym wokalem (Ave Rysiu), wtedy przemijaja mi wszystkie bledy ktore popelnilem, głównie ten że skreśliłem siebie u mojej miłości. Kochać skrycie przez 5 lat, po tym czasie jej to powiedziałem, niestety nie wyszło.
wszystko sie pierdoli
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 12 lut 2012, 20:30
Divinity, to normalne, każdy z nas szuka wytchnienia, ja uciekam w książki i filmy ... wczuwając się w życie i emocje innych zapominam o swoich.
idle
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Carlsberg 13 lut 2012, 00:14
No to ja mam problem, bo np gdy widzę kogoś na ekranie i ten ktoś się dusi, mdleje, albo zaczyna się dziać cokolwiek iinego złego, dostaję lekkiego lęku i cholernie niekomfortowego uczucia.

Ostatnio w tv oglądałęm to http://www.youtube.com/watch?v=kNu8JtKbQMA musiałem przełączyć w połowie, bo kiedy Gąsowski śpiewał swoją partię robiło mi się źle. To nie żart i nie mam nic przeciwko panu Gąsowskiemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
292
Dołączył(a)
03 lut 2012, 18:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 13 lut 2012, 08:42
wiesz coś w tym jest. ja może nie mam aż tak, ale teraz oglądam wszystkie sezony house'a i czasami odczuwam drobny dyskomfort :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 13 lut 2012, 08:50
A Wy też budzicie się wiele razy w nocy z jakimś bliżej nieokreślonym niepokojem, jak ja?

idle, też tak robię ;) choć wszystko jest dobre, co odwraca choć na chwilę uwagę od własnej osoby i własnych lęków.
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 13 lut 2012, 09:15
kornelia_lilia, bardzo często, po dwóch, trzech godzinach snu z poczuciem, że "coś jest nie tak", a już jak słyszę jakiś hałas to nie ma bata, puls 200 i latarka w rękę :roll:
idle
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 13 lut 2012, 09:20
idle, nie wiem czy ten nocny niepokój się kiedyś skończy. Rano wstaję taka niewyspana i zrezygnowana... masakra :roll: A Ty długo już tak masz i codziennie czy wtedy jak masz jakiś stresujący dzień? Bo ja ostatnio każdą noc.
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 13 lut 2012, 09:23
kornelia_lilia, poprzedni taki cykl miałam jakieś 3 lata temu, mój obecny trwa od lipca. Też mam to praktycznie codziennie, albo w ogóle nie mogę zasnąć, bo się boję lub mam jakieś paranoje, albo śpię jedną, dwie godziny i mój mózg uważa, że na więcej nie może sobie pozwolić :roll: nadrabiam w dzień, czasem nie idę do szkoły, czasem po szkole.
idle
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez kornelia_lilia 13 lut 2012, 09:30
idle, ja teraz siedzę w domu, ale później jak to się zmieni to nie wiem czy sobie poradzę. Też bym musiała się zdrzemnąć w ciągu dnia, ale tego nie robię. Współczuję... lekcje w szkole, nauka w domu... trzeba się skupić a o to trudno kiedy organizm nie jest w pełni wypoczęty.
Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/
Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6325
Dołączył(a)
04 lip 2011, 15:12
Lokalizacja
Wielkop./ Dolnośl.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez idle 13 lut 2012, 09:33
kornelia_lilia, najgorsze są zaległości :( moje leki podobno mają regulować sen, mam nadzieję, że do matury będę już podchodzić wypoczęta, Tobie też życzę przespanych nocy :smile:
idle
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do