Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jaryceusz 08 gru 2009, 16:04
mamproblem
jest mi już Ciebie naprawdę szkoda. najgorsze, że Twoja nerwica bierze sobie za pożywkę czynniki genetyczne. Jest szansa, że jesteś obciążony genetycznie, ale nie wydaje mi się żeby to właśnie schizofrenia Cię dopadła. Twoja nerwica znalazła logiczne wytłumaczenie (jakim jest choroba ojca) na prowokowanie lęków u Ciebie i dlatego uważam, że może nie być Ci łatwo ją zwalczyć. Od jak dawna masz takie stany i czy leczysz się u specjalistów. Wiem, że pewnie mi nie uwierzysz, ale nic innego nie mogę dla Ciebie zrobić jak powiedzieć: NIE MASZ SCHIZOFRENII !!!!!!!!
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
30 lis 2009, 18:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mamproblem 08 gru 2009, 20:59
hej jaryceusz dziekuje ci bardzo nawt nie wiesz jak mi w tym momecie pomogles :). trzyma mnie to juz od ponad 1roku a nigdzie sie nie lecze bo nie mam raczej czasu bo w pon wto i sro pracuje czwar i pion szkola i w sobote tez mam szkole... biore jakies tabletki na depresje ale nie wiem czy cos pomagaja
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lis 2009, 19:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jaryceusz 08 gru 2009, 21:16
mamproblem
No to tak to nie może wyglądać... radzę wizytę u psychiatry ( nie ma się czego bać ani wstydzić ) i przynajmniej dobrą farmakoterapię jak już czasu na psychologa nie masz. Ja narazie też tak się leczę (tylko lekami, regularnie branymi!!!) i jest duża poprawa. Mimo to postanowiłem jeszcze szukać pomocy u psychologa. Dziś moje gorsze dni wyglądają jak te najlepsze sprzed dwóch miesięcy, a te lepsze jakbym nigdy nie chorował. naprawdę radzę rzetelnie podejść do problemu, im szybciej tym lepiej.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
30 lis 2009, 18:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mamproblem 08 gru 2009, 21:56
a moge wiedziec jakie ty masz objawy jak sa te gorsze dni??
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lis 2009, 19:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 08 gru 2009, 22:16
jaryceuszu!!

Ile czasu brałeś te leki ,że Tobie pomogły? Jakie to były leki?
A co z terapią?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez jaryceusz 08 gru 2009, 23:19
Jeżeli chodzi o objawy to podczas ataków miałem silne zawroty głowy, omdlenia bez utraty przytomności, duży nacisk na bębenki, hiperwentylację, drżenie rąk, kłucie w sercu, ucisk w klatce piersiowej itp. Lekarz przepisał mi pramolan i zomiren. Zawroty zmalały i zmieniły się w ból głowy, nacisk na uszy zmienił się w ucisk gardła. Potem przepisano mi propranolol i kłucie serca powoli zanikło. Po dwóch miesiącach odstawiłem zomiren i jadę tylko na pramolanie. Lekkie drżenie rąk oznacza że najwyższy czas na pigułkę. Po tabletce ataki trwają ok 3 sekund i znikają, jak mnie łapie to zaczynam równomiernie oddychać i przechodzi. Dodatkowo zacząłem biegać, pomaga o tyle, że po dłuższym biegu serce zasuwa, oddech szybki i głęboki i nadal żyję (gdyby to było coś więcej niż nerwica bez karetki pewnie by się nie obeszło). Tydzień temu NAPRAWDĘ do mnie dotarło, że te objawy to nic innego jak zaburzenie psychiczne i od tego dnia mam co prawda lekkie zawroty czasami zaboli głowa lub ściśnie w gardle, ale przynajmniej nie panikuję i nie daję się napadowi rozkręcić. Notabene uzmysłowiłem sobię chorobę czytając posty na tym forum (wielkie dzięki wszystkim). Choroba mnie nie opuściła, ale teraz jest przynajmniej do zniesienia, naprawdę duża ulga. Mam nadzieję że jak zacznę terapię to postępy będą jeszcze większe, może z czasem nawet uda się o tych stanach zapomnieć ...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
30 lis 2009, 18:03

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Winner 09 gru 2009, 14:24
Ja miałem kiedyś bardzo silne lęki, kołatania i przyspieszania akcji serca, biegunki, płacze, trzęsawki itp. Po kilku miesiącach wpadłem na pomysł aby pojechać do pewnego uzdrowiciela w moim województwie. Myślałem wtedy że mam jakąś straszną chorobę i trzeba lecieć do kogoś kto wiem że pomógł uzdrowić moich bliskich. Pojechałem do tego uzdrowiciela gdyż wiem że pomógł mojej siostrze, pomaga mojemu koledze czasami w różnych dolegliwościach a także podobno wyleczył moją siostrzenicę z wady serca (potwierdzą to badania lekarskie). Na pierwszej wizycie u uzdrowiciela opowiedziałem mu o moich objawach po czym on od razu patrząc na mnie stwierdził że to depresja ale powiedział do mnie "połóż się zobaczymy co Ci jest". Przystawił mi ręce do klatki piersiowej a potem do głowy i powiedział : "to nie jest depresja bo psychikę masz czystą". Ja leżałem dalej zdziwiony więc zapytałem: " to co mi jest". Uzdrowiciel milczał aż w pewnej chwili powiedział do mnie że :" to podrażnienie układu nerwowego". Zapytałem czy to to samo co nerwica, odparł że tak. Byłem na czterech zabiegach u tego człowieka w odstępach około tygodniowych. Po czterech zabiegach rzeczywiście nie mam lęków, kołatania serca i biegunek. Kiedy pytałem uzdrowiciela jaka może być przyczyna mojej nerwicy, mój tato (bo byłem tam razem z ojcem) dodał od siebie :" no właśnie jaka jest przyczyna... wie pan bo mój syn jest spokojnym człowiekiem". Uzdrowiciel powiedział że jestem nazbyt spokojny a mianowicie że tłumię emocje, powiedział że za długo już siedzę w domu bez żadnego zajęcia a powinienem więcej czerpać z życia i dlatego sam uzdrowiciel powiedział że on mnie całościowo nie może wyleczyć bo ja sam także muszę zmienić trochę styl życia, myślenia. Mam jechać na kolejną wizytę do uzdrowiciela chociaż lęków nie czuję wcale to zbyt często towarzyszy mi napięcie, apatia i często nie mogę całkowicie się np. śmiać czy płakać chociaż czuję że normalnie reaguję np. na opowiedziany mi kawał to zdarza się że nie mogę wydusić z siebie takiego pełnego i szczerego śmiechu. Jadę także zapytać gościa jedną rzecz... czy nie mam jakiejś schizofrenii i czy jej nie dostanę bo ostatnio się nad tym często zastanawiałem i zastanawiam czasami dalej. Liczę na to że dostanę jakąś odpowiedź bo człowiek ten jest także jasnowidzem co wiem bo przewidział pewne zdarzenia które miały miejsce u moich członków rodziny. Wiem że pewnie mnie zaraz skrytykujecie że zamiast do psychiatry to jeżdżę do jakiś szarlatanów :D ale powiem wam moi kochani że ja nie chciałbym leków bo wiem że mi nie pomogą (dostałem raz podczas ataku nerwicy zamiren, który zaczął działać kiedy atak minął :D więc wtedy kiedy nie trzeba było). Myślę że lepiej już iść do psychologa. To taka moja opowieść o mojej przygodzie z nerwicą ;)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
16 wrz 2009, 23:11

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez itakbotak 09 gru 2009, 17:24
Witam.

U mnie zaczęło się to rok temu tj początek 3 klasy gim. Odczuwałem silne lęki, stres, kołatania serca, myślałem że zaraz zemdleje(mdlenia najbardziej się bałem bo myślałem że jak zemdleje to koniec). A najciekawsze jest to, że działa się to cyklicznie na określonych przedmiotach lekcyjnych. :P
Szybko zacząłem brać tabletki. Mało pomagały, jednak przełomowym momentem była silna grypa. Wtedy naprawdę poczułam jak to jest jak się czujesz słabo i masz zemdleć (odwodnienie było tego powodem) i uświadomiłem sobie, że bez niczego nie zemdleje od tak. Od tamtej pory czułem się lepiej. Na szczęście jako tako wykurowałem się do testu gimnazjalnego. Dostałem się do liceum jakiego chciałem.Przestałem brać tabletki na początku wakacji. Wakacje były naprawdę spokojne. Jednak jak poszedłem do liceum, wszystko zaczęło się odnawiać. Teraz znów jestem na tabletkach. Mam dziwne jeżenie się włosów za lewym uchem co jest często uciążliwe bo czasami myślę sobie, że mam jakąś chorobę czy coś. Choć dzisiaj rano zastanawiałem się dlaczego ja. I doszedłem do wniosku, że tak musi być. Zbuntowałem się. Waliłem pięściami o ścianę i trochę pomogło. Czuję się dzisiaj lepiej niż wczoraj.

Pozdrawiam. TRZYMAJCIE SIĘ!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 gru 2009, 16:42

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 09 gru 2009, 19:45
winner .,.. świetnie, że znalazłeś jakieś wyjście z opresji i tego sie trzymaj
... ja też bym chciała znaleźć dobrego uzdrowiciela tylko, że ciężko jest zdobyć moje zaufanie ...

pomijając uzdrowicieli ... w ogóle myślę, że gdybym oddała się jakiejś religii to by mi przeszło .... ale ja nie umiem w cos do końca uwierzyć ... zawsze mam wątpliwości i to jest mój problem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez itakbotak 09 gru 2009, 22:29
bee84 próbuj, nie masz nic do stracenia :) zresztą jeżeli chodzi o wiarę, to każdy ma wątpliwości.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
09 gru 2009, 16:42

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez risin 10 gru 2009, 17:21
Na nerwice zawsze najlepszym lekarstwem byla terapia i wyjscie z domu w miejsca, w ktorym mozna pozowlic sobie na ujscie emocji.
Im bardziej w nerwicy sie zamykasz i wycofujesz, tym bardziej nerwica wygrywa.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
09 gru 2009, 21:16
Lokalizacja
Gdynia

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 1507 10 gru 2009, 21:32
bee84, czym dla ciebie jest wiara? Wiary na początku się uczysz od rodziców na lekcjach religii, w szkole, a potem do niej dojrzewasz lub nie. Wiara jest w pewnym sensie łaską daną od samego Boga. Niekiedy Ludzie całe zycie poszukują wiary i dopiero na końcu swoich dni odnajdują swoją drogę, lub nie, a nie znajdują jej ci co jej tak naprawdę nie szukają. Trzeba zastanowić się nad własnym zyciem, ile dla ciebie znaczy wiara, Bóg, ile możesz siebie dać, co możesz poświęcić nie zwracając uwagę na to co możesz stracić, droga wiary to trudna i wyboista droga usłana doświadczeniami, które mają cię wzmocnić by wiara w tobie kwitła. Człowiek który szuka to człowiek który już wierzy, nawet ten co ma wątpliwości. Piszesz ze nie umiesz uwierzyć, a próbowałaś już szukać tego w co chcesz wierzyć? Czy lezysz na kanapie i użalasz się nad sobą że chyba w nic nie wierzysz, może twoje problemy nerwicowe, depresyjne to problemy które mają cię skłonić do głębszych przemyśleń?
1507
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mamproblem 11 gru 2009, 19:50
hej... a mne jest coraz gorzej czesto tak mam ze np jak leci jakas reklama i nie zabardzo rozumiem jakiegos slowa to wmawiam sobie ze to moje nazwiskonie chce tego sobie wmawiac ale to jest silniejsze ode mnie
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
06 lis 2009, 19:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 1507 12 gru 2009, 13:16
mamproblem napisał(a):hej... a mne jest coraz gorzej czesto tak mam ze np jak leci jakas reklama i nie zabardzo rozumiem jakiegos slowa to wmawiam sobie ze to moje nazwiskonie chce tego sobie wmawiac ale to jest silniejsze ode mnie


A jak sobie powiesz że na nazwisko masz Pan Pikuś, to co sie wydarzy? I proponuję spróbować nie walczyć, powiedz sobie że na nazwisko masz Pan Pikuś, i zobacz co sie wydarzy. Jak pójdziesz potem do urzedu miasta i powiesz pani że masz inne nazwisko w dowodzie niż Pan Pikuś i zarządasz zmiany to rodzina czym prędzej niech cie odda na oddział, a jesli nie to sobie odpuść to wmawianie, bo jak sam zauwazysz niczego to nie zmienia.

pozdrawiam
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Pholler i 21 gości

Przeskocz do