Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 01 paź 2008, 09:39
nie ma innego wyjścia jak zbadać się wzdłuż i wszerz i wykluczyć wszystkie choroby... objawy są takie jak dla nerwicy ale zawsze może się okazać że jakaś inna choroba to powoduje (czasami może to być nawet kwestia źle pracującej tarczycy, albo niedoboru magnezów i innych takich), więc zanim zaczniesz robić coś w kierunku leczenie nerwicy najpierw zrób sobie porządną morfologię i inne badania ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez inez3 01 paź 2008, 10:54
timon23, ja sie z tba nie zgodze. to, ze jest nawrot to wcale nie oznacza, ze to przez leki. ja odstawialam asentre raz, przez pol roku bylo normalnie. nastapil nawrot ale zdecydowanie slabszy, znow asentra i teraz tak gdzies od 2 lat non stop. co nie znaczy, ze leki to wszystko... leki tylko hamuja objawy, pomagaja wrocic do rownowagi aby moc zaczac sie leczyc na terapii. takie jest moje zdanie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez elize4 01 paź 2008, 11:53
Witam was serdecznie, nigdy nie przypuszczalam ze kiedys bede pisac na forum dotyczacym nerwicy ale czuje ze powinnam. Chcialabym Was zapytac czy to co sie ze mna dzieje to wlasnie nerwica czy tez powinnam isc dolekarza z tymi dolegliwosciami.... Jestem osoba nazwaczaj spokojna, staram sie nie denerwowac znajduje wyjscie z kazdej sytuacji itd... ale moj organizm chyba stresuje sie za mnie... pracuje w laboratorium i mam ciagla stycznosc z niebezpiecznymi zwiazkami, wszytsko smierdzi i ma czaszki na opakowaniach i chyba tu jest zrodlo strach przed tm jak te chemikalia na mnie wplywaja... ostatnio robilam rekacje w benzenie taki bardzo niemily rozpuszczalnik, rakotworczy mozliwe problemy z sercem plucami itd... i odrazu mi sie wydaje ze w jakis spoosb sie tym zatruwam sciska mnie w gardle mam problemy z oddychaniem i cos tak jakby trzymalo mnie za serce, do tego taki dziwny stan krecenia w glowie ale bardzo delikatnie... dodatkowo mam chyba syntrom jelita wrazliwego i jak to sie wszytsko nalozy to poprostu nie wiem czy mam biec do lekarza czy do psychologa.... pomozcie mi znalezc odpowiedz, wiem ze czasami zwykla rozmowa(albo popisanie) tez maja dzialanie terapeutyczne....

Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 paź 2008, 11:21

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez inez3 01 paź 2008, 12:00
elize4, hmm... wiesz, my nie jestesmy lekarzami, wiec trudno o diagnoze. najpierw idz do zwyklego lekarza, porob badania, bo moze to co odczuwasz to niekonieczie nerwica ale np. problemy z tarczyca...
moze to faktycznie sa tylko objawy pracy w takim a nie innym srodowisku. sprawdz najpierw to. pozdrawiam

---- EDIT ----

elize4, hmm... wiesz, my nie jestesmy lekarzami, wiec trudno o diagnoze. najpierw idz do zwyklego lekarza, porob badania, bo moze to co odczuwasz to niekonieczie nerwica ale np. problemy z tarczyca...
moze to faktycznie sa tylko objawy pracy w takim a nie innym srodowisku. sprawdz najpierw to. pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez polinka 01 paź 2008, 12:09
Zgadzam się z Tobą inez3.
Moim zdaniem nie warto tak bać się leków i mówić czego to one nie robią.
Prawda jest taka, że można dać sobie radę samemu,ale potrzeba do tego naprawdę bardzo dużo czasu i cierpliwości. Kolejne napady paniki mogą nas pogrążać i zniechęcać, szczególnie , że ludzie często oczekują efektów natychmiastowych.
Leki pomagają przywrócić równowagę i normalnie funkcjonować, nie załatwią jednak wszystkiego, więc trzeba włożyć w to dużo własnej siły. Ale z nimi jest o wiele prościej gdy lęki i inne objawy są naprawdę silne.


+
to chyba dobry temat by podzielić się z wami tym czego się wczoraj dowiedziałam. Mianowicie moim największym problemem podczas ataków paniki jest słaby oddech, co prowadzi do hiperwentylacji. Sposobem na to jest chwila nie oddechu, zatkanie nosa i ust. Podobno to pomaga bo dostaje się za dużo dwutlenku do mózgu co może prowadzić do omdlenia.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
25 wrz 2008, 15:58

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez elize4 01 paź 2008, 12:57
Dzieki za odpowiedz,
ale wszytskie badania mam w norlmie tarczyce tez mialam badana i wszytsko ok. Nie wiem co mam robic...a im wiecej o tym mysle tym bardziej sie denerwuje...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 paź 2008, 11:21

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Leoncjo1 01 paź 2008, 13:54
Witam cierpiących.
Ja jestem bardziej czytacielem tego forum niż „pisarzem”. Aby się trochę odstresować wrzucam na tapetę mój przypadek.
Podobnie jak elize4 jestem spokojnym, ustabilizowanym człowiekiem. Od wielu jednak lat cierpię na nawracające bóle prawej strony brzucha zdiagnozowane jako jelito nadwrażliwe. Dolegliwości te tak zakodowały mi się w głowie, że codziennie nawet jak nie boli to muszę o nich pomyśleć. I tak się „nakręcam” że po chwili już jestem zdrażniony, mam zawroty głowy, jak wstanę i chodzę mam tzw. „miękkie nogi”, jak siedzę nogi z kolei się same podkurczaja i napinają bezwiednie. Często pobolewa mnie głowa i kark. Nieraz podskakuje ciśnienie lub wzrasta puls. W dużych pomieszczeniach(np. supermarket) zdarza się że mam uczucie że zemdleję – trzymam się wtedy silnie wózka i czekam aż przejdzie. Zatem wszystkie te objawy są praktycznie podobne do tych co opisujecie.
Po Waszych radach zacząłem trenować głębokie oddechy i tzw. „pozytywne myślenie”. Jest ciężko ale niekiedy się samopoczucie poprawia i „atak” jakby ustępuje lub przesuwa się na później. Dodam że brałem przez kilka miesięcy leki uspakajające takie jak spasmophen, zoloft, xanax, lexapro, lecz niestety nie przyniosły one spodziewanej poprawy.
Dlatego tak siedzę, czytam co piszecie, i zastanawiam się „co z tym fantem zrobić” ?
L.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 kwi 2008, 11:10
Lokalizacja
Jelenia Góra

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez inez3 01 paź 2008, 14:20
elize4, no to jezeli wszystko jest ok to wybierz sie do psychologa. znajdz sobie jakies centrum terapii lub cos w tym stylu, nawet państwowo, nie trzeba miec skierowania (tak przynajmniej bylo w moim przypadku). mozesz tez isc do zwyklego lekarza, porozmawiac o tym co sie dzieje i on wtedy ci powie co robic dalej.

Leoncjo1, moim zdaniem wizyta u psychologa jak najbardziej wskazana. nie tylko psychiatra od lekow (jezeli cos nie poskutkowalo trzeba probowac cos innego), bo leki tylko tłumią objawy. najważniejsza jest praca nad soba z pomoca terapeuty lub psychologa. wazne jest zeby dotrzec do źródła tych objawów. jelito nadwrażliwe tez jest chyba (niech mnie ktos poprawi jak sie myle) jednym z objawów nerwicy.

a to, ze jestescie raczej ustabilizowani i spokojni to nie ma nic do rzeczy. tez bylam wesola, usmiechnieta, "normalna", a nerwica i tak mnie dopadla...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez bee84 01 paź 2008, 19:57
Hmmm .... ja tez nie wiem co z tym fantem zrobić ... ale niestety dam sobie głowę uciąć ... co może zbulwersuje Was wszystkich, że nerwicy nie można się tak po prostu pozbyć ... to skaza na umyśle, której nie da się chyba usunąć ... co najwyżej można się nauczyć z nią żyć i ją w miarę możliwości olewać ...

Myślę tak od momentu kiedy dopadła mnie reemisja ... niczym nie poprzedzona, wzięła się ona znikąd .. i była tak masakryczna, że zwątpiłam ...
teraz już do końca życia będę o tym wszystkim pamiętać ... i gdyby nawet (daj Boże) było już tylko lepiej ... to zawsze istnieje pewna obawa, że to wróci :roll:
...... pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że NIE MAM RACJI ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
442
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:36
Lokalizacja
gdańsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez elize4 02 paź 2008, 07:24
To naprawde dziwna choroba a moze raczej dolegliwosc... bi ile razy mozna chodzic do lekarza sprawdzajac kolejne czesci ciala, w koncu jak cos naprawde bedzie powazna przyczyna to albo sami ja zignorujemy albo lekarz pomysli ehh hipochondryk... Wiem co to zanczy jelito nadwrazliwe, ale w sumie dzieki temu lekarz stwierdzil u mnie helicobactera, tydzien antybiotyku i po sprawie:), a tymi dziwnymi bolami w gornej czesci brzucha juz sie nie przejmuje, polecam takie herbaty na brzuch z rumianku miety i melisy... Zastanawiam sie, jesli dusznosci jakie odczuwam (nasilalja sie np. gdy ide do labolatorium) to nerwica to jak ja w sobie zwalczyc...
Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 paź 2008, 11:21

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez inez3 02 paź 2008, 21:02
bee84, w pewnym sensie sie z toba zgadzam. tez mialam nawrot (po polrocznym "niebraniu" leków), tylk w moim przypadku byl slabszy i szybciej po ponownym braniu asentry mi przeszlo. od tego czasu, bedzie juz z 2 lata biore leki non stop. tez zdarzaja mi sie chwile, ze cos tam sie w glowie pojawia... jestem jednak madrzejsza niz bylam na poczatku choroby, wiec potrafie sie zdecydowanie bardziej opanowac, bo znam mechanizm. moze tak jest, ze zostaje w nas jakies pietno... jednak uwazam, ze to czego sie dowiemy i nauczymy na terapii czy tez sami pomoze nam skutecznie z nerwica walczyc w przyszlosci, a moze zupelnie do konca sie wyleczyc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez a_witek 04 paź 2008, 11:34
Dokładnie tak samo ja mam.

Tj Ciśnienie skacze mi do 185/110 a puls do 130-140.

Pozdrawiam

PS Z nerwicą trzeba walczyć na 2 soposoby:
1. Konsultacja z psychioterapeutą
2. Leki psychotropowe
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 paź 2008, 11:31

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez ewa125 04 paź 2008, 13:53
a wlasnie ze da sie pozbyc nerwicy. ja, od kiedy zaczelam zdrowiec, czuje sie coraz coraz lepiej. 2 latka trwalo zeby z tego wyjsc ale da sie!!! nie poddawajcie sie. najgorsze sa poczatki, wtedy mozna zwatpic w to ze kiedys moze byc jeszcze normalnie. trzeba przewertowac siebie, swoje obawy, ktore sa najczesciej bezpodstawne (nie mowie o obawach o schizofrenie czy innych nerwicowych ale o tych co sie za tym kryja bo zawsze sie cos za tym kryje). ja pozmienialam duzo rzeczy w moim zyciu. nie wiem czy to mi pomoglo, byc moze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Misiek 04 paź 2008, 16:11
Ja jak mam atak to kręci mi się w głowie... i wogóle ogólna panika :smile:

Ale wierze że da się z tego wyjść.... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do