Moja walka z nerwicą

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moja walka z nerwicą

przez nikola 25 06 lut 2013, 16:35
Hej:)
Moją historię już znacie, bo opisałam wcześniej. Dziś nastąpił przełom w moim życiu w sumie dzięki większości z Was i temu co mi się dziś przydarzyło.Mianowicie, wczoraj upłynął mój ostatni dzień zwolnienia lekarskiego, dziś powinnam wrócić do pracy...już wieczorem dopadły mnie okropne myśli "znów mnie złapie", "kto mi pomoże", "każdy będzie na mnie patrzył" itp. wstałam rano wyspana jak nigdy co mnie zdziwiło, zjadłam śniadanko i wyszłam na autobus, kiedy ten podjeżdżał coś we mnie pękło, szybkie bicie serca, pot ogromny strach...ledwo stałam na własnych nogach, ostatkiem sił wróciłam do domu. W pracy zgłosiłam urlop na żądanie i wszystko tylko przez gównianą [b]przypadłość, którą sobie sama stwarzam.[/b] Zanim dotarłam do tych wniosków przeczytałam wiele Waszych wypowiedzi, wypowiedzi ludzi na różnych forach i skorzystałam z czatu z psychologiem. Jeszcze wczoraj myślałam, że sama pewnie sobie z tym nie poradzę, nie miałam chęci walki, a jak już takowe się pojawiały to na przemian z poczuciem bezsensu i myślami, że i tak nie wygram DZIŚ SIĘ TO ZMIENIŁO- podejmuję się walki i chcę walczyć. Może temat i moje posty pod Nim nie wiele da osobom, które już walczą z nerwicą i chcą z nią walczyć, ale może pomoże tym, którzy są bezradni i już całkowicie się poddali. Postanowiłam, że każdego dnia będę opisywać pod tym tematem miniony dzień, to też będzie jeden z punktów mojej terapii w walce z Panią N.
Mój plan działania:
1) utwierdzenie się w przekonaniu, że objawy mojej nerwicy i lęki są tylko wymysłem mojej psychiki czyli moim własnym. -codziennie będę sobie to powtarzać.
2) To ja kontroluję moje życie a nie Pani N., która od dziś w obliczu konfrontacji ze mną nie ma żadnych szans!
3) Ponawiam kurację magnezem z wit. B6
4) Codziennie wypijam dla zdrowotności 3 kubeczki melisy
5) Każdego dnia wybieram się przynajmniej do 1 miejsca, którego się boję bo tam mam najczęstsze ataki ( nie będzie trudno bo jednym z tych miejsc jest praca:))
6) Zaczynam olewać swoje dolegliwości ( jeśli koleżanka Cię wkurza swoim gadaniem a Ty ją olewasz, to w końcu kiedyś Twój brak zainteresowania ją znudzi i przestanie do Ciebie gadać ) Pani N jest przecież jak taka koleżanka.
7) Będę rozmawiać z moją nerwicą, mówić jej jak bardzo mnie wkurza i, że zrobię wszystko aby się jej pozbyć. Będę z niej szydzić, wręcz wyśmiewać i jej dokuczać swoim pozytywnym myśleniem.
8) jeśli przejdzie mi przez głowę zła myśl, szybko zamienię ją na dobrą- pomyślę o moim kochanym mężu, o wakacjach, o rodzicach, o wszystkim co przyjemne w moim życiu.
9) Będę się modlić i prosić Boga aby mi pomógł w tej walce, a za każdy sukces dziękować.
10) Codziennie skorzystam chociaż z jednej metody relaksacji- trening Schultza, jacobsona, medytacja, skupienie się na oddechu itp.
11) Będę korzystać z życia bardziej niż do tej pory, nie wrócę z pracy i nie położę się spać ale pójdę na jakiś spacer, do kina, posłucham muzyki, zrobię pyszną kolację, obejrzę film itp.
12) Chociaż 30 minut dziennie będę słuchać ulubionej muzyki, śpiewać, tańczyć itp.
13) w pracy nie będę co 5 minut spoglądać na zegarek i patrzeć która godzina a tym samym narzekać, że jeszcze tyle do końca.
14) Będę się cieszyć z najdrobniejszych rzeczy, choćby z tego, że pies sąsiadki nie szczekał o 24:00.
Najogólniej mówiąc zmieniam swoje obecne podejście do życia.
Opiszę Wam każdy kolejny dzień mojej walki i mam nadzieję, że za jakiś czas napiszę o wielkim zwycięstwie.
Postaram się pisać tak aby każdy mógł skorzystać z moich metod i sposobów, napiszę co się opłaca stosować a co nie, czy to skutkuje czy nie. Grunt to chcieć i nigdy się nie poddawać!!!
Trzymajcie za mnie kciuki.
ps. myślę, że stworzenie przeze mnie tego tematu i opisy pomogą zarówno innym w walce jak i mnie wyrzucić wszystko z siebie. Nie zakładam, że będę pisać tylko o sukcesach bo pewnie i o porażkach, ale jak już napisałam wcześniej nawet jak przegram bitwę to WOJNĘ WYGRAM NAPEWNO :) Sama zaprosiłam Panią N do swojego życia to i sama ją wyproszę. O i tak będzie!:)

-- 06 lut 2013, 15:44 --

A i żeby nie było:) Już wczoraj mówiłam, że będę walczyć, a dziś zachowałam się jak zbity pies i po prostu wróciłam do domu....
To było mega głupie!! ale obiecuję wszystkim wszem i wobec, że tym razem jestem pewna tego co piszę i chcę pozbyć się "wrzoda na tyłku"
Ten czat z panią psycholog dał mi naprawdę wiele i głównie Wy wasze wpisy!
Dziękuję Wszystkim:)
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
05 lut 2013, 18:27

Moja walka z nerwicą

Avatar użytkownika
przez perla86 06 lut 2013, 16:50
jaki czat?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1088
Dołączył(a)
10 gru 2010, 01:37

Moja walka z nerwicą

przez nikola 25 06 lut 2013, 16:54
Mąż ma wykupiony abonament firmowy w prywatnej placówce medycznej, jest tam coś takiego jak doraźna pomoc psychologa (tel, czat) skorzystał z tej opcji i wykupił dla mnie godzinną terapię już dawno, ale nie widziałam potrzeby, żeby z Niej korzystać, aż do dziś :)

-- 06 lut 2013, 18:31 --

Mamy wieczór, jutro pierwsze starcie z wredną Panią N. A ja siedzę sobie na forum, oglądam telewizję i relaksuję się :)Zaraz idę się wykąpać ciepła kąpiel mi dobrze zrobi...później zamierzam się napić piwka z mężem i obejrzeć jakiś dobry film. Z jednej strony chcę aby dzisiejszy wieczór trwał jak najdłużej, a z drugiej chce już się zmierzyć z moim największym lękiem, jakim na chwilę obecną jest powrót do pracy...Dziś już kilka razy przeprowadziłam rozmowę ze swoją fałszywą przyjaciółką (nerwicą), musiałam wyjść na zakupy bo pusta lodówka a tłok w sklepach wiecie jak na mnie działa i tak było i teraz stoję w kolejce i robi mi się duszno, szybko bije serce a ja " co myślisz, że mnie wystraszysz? Nie tym razem moja Panno...Już się nie boję, jestem bezpieczna" Te słowa "jestem bezpieczna wymawiałam chyba z 10 razy:) Pomogło kolejka szybko się posunęła...nie mogę powiedzieć, że ta walka jest prosta, bo kłócąc się z moją psychiką i tak pojawiały się niebezpieczne myśli, ale nic się nie stało nadal tu jestem i mam się dobrze...nie musiałam kolejny raz jechać do lekarza i tłumaczyć wszystkiego od początku:)

WIEM, ŻE TA WALKA NIE BĘDZIE TAKA PROSTA JAKBY SIĘ MOGŁO WYDAWAĆ! ALE CHCĘ WALCZYĆ I MUSZĘ WYGRAĆ, WIEM, ŻE W KOŃCU TAK BĘDZIE:)

Jutro zdam kolejne relacje, mam nadzieję, że komuś ten mój post pomoże, będę się trzymać kurczowo moich postanowień ale jak znajdę kolejne sposoby, to wdrożę je do mojej walki.

pozdrawiam wszystkich znerwicowanych :)
ps. Nie musi być to miejsce tylko na moje opisy, jak macie jakieś ciekawe doświadczenia piszcie, chętnie poczytam, a na pewno z nich skorzystam:)

-- 07 lut 2013, 11:16 --

Hej, właśnie minęły niecałe 3 godziny mojej pracy, pracy której nie lubię, nie lubię jej specyfiki, nie lubię tego miejsca boję sie tego miejsca bo tu mnie najczęściej łapią ataki. Dzis narazie nie jeszcze najgorzej, ale też nie jest dobrze.brze. Od rana ogarniał mnie lęk przed przyjściem tu. W autobusie lęk, spocone dłonie duszność i ja powtarzająca sobie wszystko jest ok, jesteś bezpieczna nic Ci nie jest, nie powiem trochę pomogło, objawy minęły, ale lęk pożera. trzyma mnie do teraz. Powoli staram sie wdrazac metody mojej walki wmawiam sobie, ze nic mi nie jest, kłóce się z moimi lękiem.Wypilam melisę, a teraz modłę, żeby jakoś wysiedzieć te 8 godzin. :(

-- 07 lut 2013, 20:58 --

Muszę się pochwalić przeżyłam jakoś ten dzień:) było ciężko, poza lękiem ogarnął mnie gorszy atak, miałam okropny ucisk w klatce piersiowej i trudności z oddychaniem, ale wytrwałam nie prosiłam nikogo ze współpracowników o pomoc, nie potrzebowałam tym razem wzywania pogotowia, WYGRAŁAM, TYM RAZEM TO JA WYGRAŁAM:) co zrobiłam, zaczęłam olewać swoje dolegliwości (było ciężko), zaczęłam bardzo intensywnie zmieniać myśli i mówić sama sobie, że nic się nie dzieje to tylko moja chora psychika i udało się przeszło...

-- 09 lut 2013, 10:33 --

Kolejny dzień walki. Wczoraj był strasznie ciężki dzień.ranek spokojny ale popołudnie okropne:( atak zjeden z ych gorszych.Ale jakoś przetrwalam.wieczór spędziłam miło z koleżanką przy winku. No i niestety dzis jest kac morderca, więc naraziejest ciężko tym bardziej, ze mam dyżur w pracy, a wiecie jak u mnie jest z pracą. Mam plan na dziś poprostu przetrwać...to głupie bo ludzie powinni się cieszyć każdym dniem a ja przez tą nerwice nie potrafię...każdy dzień jest dla mnie walką, budzi strach....ale mam tą walkę wygrać więc wszystko się zmieni na lepsze...

-- 13 lut 2013, 16:10 --

Hej...trochę mnie nie było, ale nie dlatego, że już wygrałam i jest ok, ale dlatego, że ciągle walczę i niestety od soboty 9.02 do dziś bez zmian, czyli codzienne lęki i obawy...wczoraj było najgorzej:( złapał mnie atak taki jakiego dawno nie miałam, ogromny ucisk w klatce piersiowej i bardzo szybki puls. Klatka piersiowa tak bolała a w dodatku piekła...myślałam, ze to zawał, zaczęłam początkowo panikować, chciałam wzywać pogotowie, zadzwoniłam do męża i bardzo bardzo mnie uspokoił...położyłam się na godzinę, przeszło...pojechałam normalnie do pracy i jakoś przetrwałam. Postanowiłam, że walczę i walczę ale narazie jeszcze jest ciężko...chociaż lepiej niż było...pije codziennie melisę i chyba coś daje, bo odstawiłam wszelkie leki jakie brałam wcześniej. czuję się dużo lepiej, ale ataki jeszcze mam i najbardziej irytuje mnie ten ciągły niepokój...
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
05 lut 2013, 18:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do