Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 04 mar 2011, 15:22
Też byłam pod wrażeniem ! Gdzie nie byłam tam pełno pączków . Sama postanowiłam , ze zjem sobie dopiero po południu , a jak chciałam rano kupić jakąś inna drożdżówkę zamiast pączka to nie ma mowy , nie było ! :shock:
Czy ja przesadziłam nie wiem ale za dużo nie zjadłam raczej :mrgreen: Mimo wszystko ludzie się w tym roku przyłożyli do obchodzenia tego święta :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 04 mar 2011, 16:09
A ja zjadłem aż sześć, i jakoś jeszcze żyje, takie mało puchate te tegoroczne pączki....
Kurcze ostatnio coś mnie męczy ta moja nerwica, jakoś czuję cały czas lekki strach, ale mam nadzieję że powoli zacznie się poprawiać.
We wtorek jadę na wizytę do mojego psychiatry, może on coś poradzi. Niestety też zauważyłem, że w pracy się gorzej czuję niż w domu, lekarz powiedział mi, że w domu czuję się pewniej i spokojniej, dlatego jest w domu lepiej, ale ile to można siedzieć w tym domu?...
Czasem mam wrażenie że przez tą nerwicę to mi życie po prostu ucieka, ,,normalny i zdrowy" bym zapewne robił wiele różnych, ciekawych rzeczy, a tu nerwica, i czasami człowiek nie może nawet wyjść z domu.
A każde wyjście z domu kosztuje mnie sporo energii i humoru, że po powrocie jestem tak zmęczony, że nie mam ochoty już na nic....
I co tu począć? :roll: :roll:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 04 mar 2011, 20:38
tg--ice no u mnie jest podobnie . Biorę leki ziołowe , ale to nic warte nie jest a skutki znikome. Tak więc wybieram sie do nowego psychiatry pogadać o swoich paranojach i być może jakaś terapia i jakieś lekki leki . Bo sobie ostatnio nic nie radzę. Siedzenie w domu daje mi jedynie trochę spokoju bo na zewnątrz dzieje się chaos . No i piwko ostatnio mi posmakowało ! No ale oczywiście z umiarem :mrgreen: ale jednak jak humorek się złapie to cały świat ma się gdzieś.
Z tym psychiatrą to mam najgorsze iść tak do niego i zacząć to wszytko opowiadać od początku ... wrr ale myślę , że się przełamie :-| :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 05 mar 2011, 16:56
Jeśli chodzi o przełamanie, to niestety dość długo mi to zajęło, właściwie to nawet można powiedzieć, ze prawie rok chodziłem do psychiatry, ale jakoś nie mogłem z nim złapać wspólnego języka. Przed wizytą, to miałem wszystko poukładane, co do słowa, co powiem, a jak wchodziłem do gabinetu, to jakoś wszystko się rozsypywało. Nawet można powiedzieć że wizyta powodowała u mnie strach, lub negatywne emocje.
Nawet nie do końca mu wierzyłem, że mam nerwicę....
Na szczęście po woli dotarł do mnie, a może to ja w końcu coś zrozumiałem...
Ale w końcu nadszedł dobry dzień dla mnie, w pracy było trochę gorzej, ale po powrocie, i teraz jest lepiej, i by tak pozostało.....
A co do piwka, to już dawno nie piłem dobrego. Ale chyba raczej wolę wino, ale nie jakiegoś tam jabola... :mrgreen: , tylko dobre, pół wytrawne, albo wytrawne, wieczorkiem przed snem lampkę.
Na prawdę super sprawa, polecam....
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 05 mar 2011, 17:30
ja miałam straszne opory by udać się do kogokolwiek, nawet tylko poprosić o pomoc
jestem w kropce :( nie wiem czy dalej to ciągnąć, mam wrażenie, że wszystko się sypie
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez rutka 05 mar 2011, 22:14
W moim przypadku rodzina to miała to gdzieś jedynie co słyszałam to weź się wgaśc .Ato chyba najgorsze co można usłyszec bo to zwyczajnie pogarsza sytuację .po prostu sama musiałam sobie poradzic, i na szczęście dałam radę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
22 lut 2011, 11:41
Lokalizacja
Wielkopolska

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 06 mar 2011, 04:23
Jeśli chodzi o rodzinę, to u mnie od począdku mówili, że to mogą być nerwy, zwłaszcza że ojciec dość nerwowy, a właściwie na granicy nerwicy, a mama też dość nerwowa. Na początku traktowali to jak po prostu moje pójście do kolejnego lekarza, skoro już byłem u tylu, to po prostu kolejny, ale najważniejsze że pomógł. Teraz gdy wracam z wizyty nasza rozmowa ogranicza się do pytania ,,i co lekarz powiedział"?, ja coś tam odpowiadam, i na tym relacja się kończy. Ale trudno ich winić, w końcu jestem już dorosły, niedaleko do trzydziestki, i mam już swoje życie i swoje problemy, oni również. Ale gdy chodziłem po lekarzach, i gdy żaden nie pomagał w moich objawach, to widziałem że na prawdę, że ich to męczy, że się martwią....
Gdy nawet jeden głupi lekarz znalazł (nie wiem z kąt) u mnie w moczu białko, i podejrzewał białaczkę, to naprawdę widziałem u nich załamanie, gdy czekałem tydzień na szczegółowe wyniki, to nawet ja ich pocieszałem, że wszystko będzie dobrze. Wiem że mamy swoje konflikty,mimo że mam bardzo zapracowanych rodziców, ale oni są całym sercem za mną, i chwała im za to... :uklon:
Wiem że mnie nie rozumieją, bo żeby to zrozumieć sami musieli by mieć nerwicę, a na prawdę z całego serca im tego nie życzę!!!!
Podsumowując, tak jak już kiedyś ty pisaliśmy, tylko ten jest w stanie zrozumieć nerwicę, kto jej doświadczył na własnej skórze.....
Także nie miejmy pretensji do naszych bliskich, bo raczej w głębi ducha to nie chcieli byśmy, żeby nas rozumieli, bo ja tam nerwicy nikomu nie życzę.
Ale z drugiej strony, można się pokusić o nieskromne stwierdzenie że my ,,nerwicowcy" mimo naszych słabości, jesteśmy jedyni w swoim rodzaju, i wiem że wielu z was się ze mną nie zgodzi (bo nerwica jest w sumie piekłem na ziemi) ale to można powiedzieć że dobrze że mamy nerwicę, bo to my utrzymujemy ten świat na właściwym torze. Wielu z was pewnie zastanawia się co ten koleś pier......oli..?, ale przecież to my, mimo że wiele nas to kosztuje, potrafimy się cieszyć jak nikt inny z normalnego dnia, potrafimy doceniać jak nikt innny pozytywne emocje. Wielu z nas przez to że jesteśmy bardzo uczuciowi, ma tą nerwicę. A czymże był by ten świat bez uczuć i emocji?
To przecież dzięki nam jest na tym świecie, (mimo że tego nie widzimy) tyle dobrych uczuć...
Może to my jesteśmy tak niechcianym sumieniem cywilizacji...
A może spojrzeć na to inaczej, może to po prostu to my jesteśmy ,,normalni" a cała reszta tak zwanych ludzi jest bezduszna?
Może warto zadać sobie pytanie czym jest ta ,,normalność"?
Olewką, hamstwem, wyścigiem szczurów, kłamstwem i ośmieszeniem każdego dnia?
My potrafimy przecież jak nikt docenić ten zbudowany przez bezdusznych ludzi świat, a inni nazwali to nerwicą....

Dobra, starczy już zanudzania was, ale się rozpisałem łeeeeeeeee....... :mrgreen:
Idę już spać, a właściwie, wypadało by...
Także życzę wszystkim kolorowych snów, bo chyba tylko one nam pozostały...... :zzz: :zzz:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez FioletowaKrowa 06 mar 2011, 09:58
U mnie o chorobie wie tylko mąż i to on mnie zdopingował do wizyty u psychiatry mówiąc '' lekarz jak lekarz, nawet lepszy bo pogadać można'' :D teraz dla odmiany od grudnia mnie dopinguje żebym wzieła tabletki, które lekarz zapisał. Jakoś nie moge się przełamać.
Mam zamiar powiedzieć o chorobie mamie, wtedy zrozumie moje dziwaczne zachowanie, którym czasami ją zaskakuje.
P.S a pączka zjadłam całe pół.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2011, 18:16
Lokalizacja
mazowieckie

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 06 mar 2011, 11:29
Fajny text '' lekarz jak lekarz, nawet lepszy bo pogadać można"
A co do tabletek, to powinnaś się przełamać, wiadomo, że na początku lepiej nie będzie, bo takie tabletki zaczynają dopiero działać po około 2-3 tygodniach, ale na pewno ci pomogą.
Dobrze,że masz oparcie w mężu,i chwała mu za to... :uklon:
Tylko żeby te kalorie cię nie zabiły, kurcze pół pączka.... :mrgreen:
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

przez Sabaidee 06 mar 2011, 12:10
Moja żona najzwyczajniej w świecie dała nogę. To jej sprawa i pies z nią tańcował. Tylko dlaczego zabrała dzieci!!!???
Sabaidee
Offline

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez FioletowaKrowa 06 mar 2011, 18:56
tg--ice no kalorii się akurat nie boje ;) (jeszcze)
Sabaidee Niestety czasami tak bywa, nie każdy potrafi wytrzymać z tym dziadostwem, czasami sama siebie mam ochotę rzucić. A może to po prostu zła kobieta była ... trzymaj się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
23 sty 2011, 18:16
Lokalizacja
mazowieckie

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 07 mar 2011, 00:03
tg--ice ja nawet ni układam scenariusza co powiedzieć bo wiem , że powiem co innego :mrgreen: Ale tak czy siak w tym miesiącu pójdę ...
Właśnie taki dziwny lęk na samą myśl czuje i negatywne emocje ale będę twarda i pójdę :mrgreen:
Chociaż tak jak pisze buu mam opory , a co do wrażenia , że wszystko się sypie to mam już tak od dawna . Są chwile , że wydaje mi się że wszystko jest idealnie a za chwile ... że wszystko jest źle , nie tak ... i jestem w proszku :-|

Eh ale w końcu mam chwile żeby spokojnie posiedzieć i napisać... bo cały weekend spędziłam w towarzystwie mojego partnera i jego rodziny ... taki zjazd rodzinny i weekendowa impreza. Przyznam szczerze miło było i fajnie nie powiem już że ostatki przepiłam :mrgreen: Ale muszę powiedzieć wam , że momentami obecność mojego partnera zaczynała mnie przybijać tak jak i zresztą wszystkich wokoło. Zaczęłam momentami czuć chęć ucieczki ! Miałam wrażenie , że nie mam kompletnie czasu dla siebie i że zaniedbałam własne JA :shock: Nie wiem czy komuś jest znane takie uczucie , że gdy się na chwilę oderwie od rzeczywistości zaczyna czuć wyrzuty sumienia z tego powodu i ma wrażenie że cały świat mu się za chwilę będzie sypać na głowę ... i zaczyna się to uczucie bycia w proszku ...

tg--ice ma dużo racji , ja to doceniam jak mi sąsiad z którym w dzieciństwie koty darłam powie część i jak zwykle jakiś głupowaty tekst powie ... ranek się robi odrazu dużo lepszy ... :mrgreen:

Z pączkami to zjadłam duzzzo a i tak ważę 47 kg :mrgreen: i nie jestem nastolatką a co sobie będę odmawiać moje kalorie to idą nie wiem gdzie i to jest dla mnie zagadka :shock: :mrgreen:

Ja to psychicznie się jedna nastawiam na tą wizytę u psychiatry ... eh bo nastawić się nie mogę ...
A z partnerami to tak jest mój ostatni dał nogę chociaż sam się leczył na nerwice. Tłumaczył się tym , że w związku chociaż jedna osoba musi być zdrowa heh dobre tłumaczenie :roll: A najlepsze w tym wszystkim było to co powiedział mi na odchodne ... "Że mam dwie ręce i nogi i dam sobie radę" ... Te słowa to chyba zapamiętam do końca życia :shock: :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 07 mar 2011, 12:18
Manka napisał(a): Zaczęłam momentami czuć chęć ucieczki ! Miałam wrażenie , że nie mam kompletnie czasu dla siebie i że zaniedbałam własne JA :shock: Nie wiem czy komuś jest znane takie uczucie , że gdy się na chwilę oderwie od rzeczywistości zaczyna czuć wyrzuty sumienia z tego powodu i ma wrażenie że cały świat mu się za chwilę będzie sypać na głowę ... i zaczyna się to uczucie bycia w proszku ..

dokładnie, mam podobne odczucia i bardzo mnie to irytuje, nie wiem czemu to tak nagle przychodzi :?
nawet jak jest dobrze i o tym nie myślę, to ja gdzieś chyba w podświadomości mam zakodowane to, że zawsze dobrze być nie może

Z pączkami to zjadłam duzzzo a i tak ważę 47 kg :mrgreen: i nie jestem nastolatką a co sobie będę odmawiać moje kalorie to idą nie wiem gdzie i to jest dla mnie zagadka :shock: :mrgreen:

ja też nie wiem gdzie idą :P ważę o 2 kilo więcej od Ciebie, chciałam podskoczyć na wadze jeszcze z 3 dla lepszego samopoczucia, ale jakoś się nie udaje. w ciężkich momentach chudłam momentalnie, a jadłam chyba więcej niż teraz
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 07 mar 2011, 14:41
buu co do wagi to zauważyłam , że nerwica ma na nią u mnie duży wpływ. Zawsze myślałam , że jestem chuda bo to takie genetyczne ... :blabla:
Ale doszłam do wniosku , że nie zawsze bo był taki czas gdy nie miałam nerwicy ... a może i miałam ale jeszcze sprawy sobie z tego nie zdawałam i owszem cuda to nie ważyłam ale zawsze jak to określiłaś m "miało się lepsze samopoczucie".
A teraz gdy tylko jakimś cudem przytyje odrobinę wystarczy kilka dni nerwów a ja już jak podciągam spodnie i na wadze widzę stałą wagę. Trochę przykre bo chciałabym jednak trochę więcej mieć tego ciałka :mrgreen:

Co to tego "sproszkowanego" uczucia to musi coś w tym być w podświadomości czy nazywajmy to sobie jak chcemy. Nie będę się wymądrzać bo już raz na innym wątku była kłótnia i różnego rodzaju "złote myśli" na temat co jest co :mrgreen:
Ale reasumując jest coś co nie pozwala nam się cieszyć . Ja to nie wiem dzisiaj rano wstałam to proszek ... do południa mogłam góry przenosić a teraz to dalej się waha ... Koszmar ... najgorsze , że takich dni w roku bez żadnych przykrych odczuć itp . jest jak na palcach policzyć :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do