Dziewczyny mają lepiej...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Virginia 04 maja 2006, 17:29
Minhoi napisał(a):Virginio, idąc za Twoimi słowami - jednocześnie piszesz, że wycofujesz sie ze związku odrzucając potrzebującą wsparcia osobę ale zarazem, że bez patrzenia na korzyści własne, oferujesz jej wszytsko co najlepsze, nawet w chorobie!
Czy to więc tylko Twoje czcze słowa? teoria o miłości uczciwej i oddanej przepleciona sprzeczną z nią postawą życiową??

Milosc przejawia sie nieustannie. W chorobie obie strony sie doskonala, choc w rozny sposob. Aktem milosci chorej strony jest robienie wszystkiego, zeby z tej choroby wyjsc. A zdrowej strony, zeby takze uczynic wszystko co w jej mocy by pomoc.

To co mialam na mysli to to, ze trudno byloby wytrzymac i sie nie zalamac gdyby cala odpowiedzialnosc za zwiazek spadla tylko na mnie. Oboje jestesmy odpowiedzialni za milosc w tym samym stopniu.


Na kursie przed malzenskim nauczono mnie, ze w malzenstwie ludzie dobrowolnie oddaja sie w darze drugiemu czlowiekowi.
Ja siebie oddaje i moj maz takze, dlatego robi co w swojej mocy by wyjsc z nerwicy. Oczywiscie, robi to przede wszystkim dla siebie, ale robi to takze z milosci do mnie.


Nie wiem czy bylabym zdolna do bycia z czlowiekiem, ktory w ogole by tego nie rozumial.
Z drugiej jednak strony takiego czlowieka bym nie pokochala. Nie oddalabym mu calej siebie.

Troche namieszalam, bo pisze z wlasnej perspektywy, tylko z wasnego doswiadczenia. Trudno jest zawrzec wszystko w kilku zdaniach. Dla mnie jest to spojne i klarowne. Wyrazanie tego, zeby bylo takze to zrozumiale dla innych to cos nad czym musze jeszcze popracowac.
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: amandia i 40 gości

Przeskocz do