To co przeszkadza w wyleczeniu

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

To co przeszkadza w wyleczeniu

przez Mafju88 17 mar 2008, 22:29
Moim klopotem ktory mi przeszkadza w wyleczeniu jestem ja sam... chodzi o to ze co terapeuta powie to ja zamiast wierzyc w to neguje to i mowie sobie ze on podcodzi mnie i jakos chce mnie podejsc zebym uwierzyl i sie wyleczyll... nastepna sprawa to lęki i netręctwa... boje sie ze juz tego nie wylecze przez samego siebie... czuje przymus do lękow zeby je zrobic... np. zabic kogos albo byc zboczencem czy gejem... a tego nie chce i nie zrobie tego al skad ten przymus i chęci ?:> PROSZE NIE IGNORUJCIE TEGO CO CZYTACIE TYLKO NAPISZCIE COS BO ZWARIUJE BO NIE WIEM CO O TYM MYSLEC ;(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:32 pm ]
dodam moze ze leki na mnie nie dzialaja i jeszcze jak terapia bedzie bezskuteczna to boje sie ze wyladuje w szpitalu... czuje sie jak psychopata naprawde... w sumie z jednej strony jakbym tego chcial a z drugiej nie... nikt takiego czegos na forum nie mial i pewnie nikt nie wie co to moze byc :( ja chyba sie poddaje...
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez 1507 19 mar 2008, 22:58
Mafju88 napisał(a):chodzi o to ze co terapeuta powie to ja zamiast wierzyc w to neguje to i mowie sobie ze on podcodzi mnie i jakos chce mnie podejsc zebym uwierzyl i sie wyleczyll


a jak ma do ciebie dotrzec? próbuje osukać twoją podświadomość, też negowałem terapię na początku ale się nie poddałem i ma to teraz większy sens.
1507
Offline

.

przez xxx7 20 mar 2008, 00:01
to zabrzmi banalnei ale musisz zmienic podejcie do leczenia. Bo skoro poszedles na terapie to znaczy ze chcesz zmienic swoje zycie.

musisz uwierzyc ze to Ci pomoże, tylko ze to wszystko trwa, moje lęki isnteiją od dziecinstwa i nie leczone staja sie coraz bardziej męczące.

Lęki staja sie czescia ciebie. I ja mialam tak ze jak sie zmneijszyly to pogorszyl mi sie nastroj. I teraz probuje sobie szukac zajec zeby tylko nei mysel

ja zaczelam chodzic na terapie hipnoza i np mimo ze mneij sie denerwuje w niektorych syt. albo i wogole to i tak mysle ze powinnam sie denerwowac wtedy.

Trudno jest sie zmienic jak sie nie ma kogos bliskiego, dla kogo warto.
Ja starcilam milosc i tez mi sie wydaje niemam dla kogo sie zmieniac i ze zycie w samotnosci jest okropne.

Ale mimo strasznej depresji chce zmienic swoje zycie, bo bylam juz tyle lat nieszczesliwa i przez te wszystkei lęki nei moglam życ tak jak chcialam i gł. spedzalam czas w swoim pokoju.

Pomysl ze inwestujesz w swoja przyszlość ta terapią i sprobuj zaufac lekarzowi.
Powodzenia :)
xxx7
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Framboise 21 mar 2008, 01:34
co ja bym dała, zeby w ogóle chodzić do lekarza.. a moim rodzicom zal na to kasy! ciesz się tym co masz.. :) ja też nie wierzę w wyleczenie, ale dopuśc do siebie pozytywne mysli! pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 mar 2008, 01:13
Lokalizacja
Warszawa

przez mariusz123567 24 mar 2008, 21:23
On chce zdazialac na Twoja podswiadomosc. Ja poszedlem do psychologa z pozytyw nastawieniem. Nie wiem, po prostu jak mam jakies natrectwa to mowie sobie "mysli nic nie moga zrobic, zmienic itp, to sa tylko mysli" Pozdrawiam.
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Avatar użytkownika
przez Julek 24 mar 2008, 22:56
Mi osobiście udało się większość natręctw wyleczyć, mianowicie notoryczbe mycie rąk i wmawianie sobie różnych śmiertelnych chorób. Pomógł mi lekarz, IRYDOLOG. Nie wiem czy jest ktoś na forum kto czytał o tej metodzie. Mianowicie polega ona na rozmowie podczas której mówi sie o przypadłościach, które nas gnębią. Na podtsawie takie rozmowy IRYDOLOG dobiera odpowiednie leki, całkowicie homeopatyczne. Są dość silne bo przyjmuje się je w dawkach 1-2 kropel dziennie. Są naprawde bardzo pomocne i dają dość szybkie rezultaty. Jeśli ktoś byłby zainteresowany mogę dać namiary do takiego lekarza we Wrocławiu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:04

przez Pstryk 26 mar 2008, 19:18
A mi się wydaje, że nie trzeba brać dosłownie porad - lepiej je przemyśleć i wyciągnąć z nich własne wnioski. Mafju miałam podobny problem - wręcz obrażałam psychiatrę, gdy ten mi coś sugerował, wyśmiewałam go i na wszystkie jego argumenty potrafiłam przytoczyć kontrargumenty. Potem wracałam do domku i zamiast przemyśleć to, co powiedział utwierdzałam siebie tylko w moich przekonaniach. To błędne koło. Lepiej 'przespać się' z pewnymi sugestiami. W moim przypadku było coś jeszcze - przyjmowałam wszystko jako krytykę ale to ponoć typowe, gdy się usiłuje zbudować nowy świat na gruzach starego. Gdy to do mnie dotarło, miałam z kolei wiele pretensji do siebie, że jestem taka głupia, taka oporna, taka niewdzięczna itd... Niepotrzebnie, bo przecież to naturalne, że bronisz to co znasz, pomimo świadomości, że to co znasz nie jest dla Ciebie dobre.
Pstryk
Offline

przez vesna84 23 kwi 2008, 14:48
ja też utrzymywałam sie po terapi przy swoich myslach i lękach.mimo, iż moja terapeutka doskonale interpretowała moje zachowanie i słowa, ja ciagle myslałam, ze ona mnie nie okłamuje, żebym nie popełniła samobójstwa (mam depresje i nerwice +natręctwa dotyczace homoseksualizmu) wkońcu jej to powiedziałam i mi ulżyło. wierze jej, tylko, że lęki są silniejsze od zdrowego rozsadku, niestety..
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: SCF i 26 gości

Przeskocz do