Skocz do zawartości
Nerwica.com

ODEZWA NA APEL O BRAK WSPARCIA


eldruto

Rekomendowane odpowiedzi

Jako ze spotkac sie mozna na forum z glosami ze malo "wyleczonych" ludzi jest na forum, no to postanowilem napisac tego posta.

- Jeszcze nie jestem "wyleczony". Nerwica nauczyla mnie jednego...by za szybko nie wierzyc w to ze jest juz po wszystkim:) WIec nie chce wam wmawiac ze jest wszystko ok. Niemniej jednak jezeli kiedys mialem co dzien jakies leki, dzis przychodza one znacznie zadziej, wiec jest poprawa. A co robic by cos poprawic?? Oto moje rady.

 

1.PSYCHOLOG

Jezeli masz problemy, nie masz z kim pogadac o nich, wstydzisz sie... i jezeli jeszcze nie byles, to idz do psychologa. Nerwice powodowane sa przez "krzywe" mysli, ktore trzeba wyprostowac. Samemu bedzie ci niezwykle ciezko, a przede wszystkim unikanie specjalisty na pewno nie skroci okresu nerwicy, ale go przedluzy.

 

Nerwice należą do najczęstszych chorób współczesnej ludzkości. Jak wynika z badań, wskaźnik rozpowszechniania nerwic wśród populacji ogólnej wynosi około 30%; z tego tylko część chorych poszukuje pomocy. W praktyce ogólnolekarskiej zaburzenia nerwicowe stwierdza się u około 15% zgłaszających się pacjentów. W psychiatrycznym lecznictwie ambulatoryjnym wskaźnik ten wynosi 40%
(http://resmedica.pl/archiwum/ffxart1009.html)

Wniosek: W Polsce pokutuje przekonanie ze jak ktos chodzi do psychologa/psychiatry to od razu jest swirem, nie radzi sobie itd. Nie ma sie czego wstydzic. Nie przegrywa ten kto upada, ale ten kto sie nie podnosi.

 

2. POGLADY NA NERWICE

Nerwica to NIE choroba psychiczna. Najgorzej jest sie zaczac zamartwiac, popasc w beznadzieje i pustke. Przeczytaj ile roznych ludzi ma rozne objawy - od napadow leku przez derealizacje (gdy wydaje ci sie ze jestes w jakims matriksie) przez bole zoladka, pocenie sie, szybkie bicie serca itd.

Pomimo to nerwica to nie choroba psychiczna. Nerwica to skutek walki twojego zdrowego ja, ktore juz nie moze zniesc tego co sie dzieje, o wolnosci, szczescie, dobro, milosc i wszystko inne do czego jestes stworzony.

Nerwica wg mnie to skutek nagromadzenia zlych uczuc, ktore nie maja ujscia, to stan, gdzie wszystko co zle zdaje sie przeslaniac cale dobro tego swiata, gdy gore bierze lek i strach, a milosc, beztroska i szczescie ida w odstawke. To wewnetrzna walka miedzy zdrowym ja, a tym wszystkim chorym, czego sie nauczyles z jakis powodow w swoim zyciu.

 

3. OD MYSLENIA DO DZIALANIA

Przez dlugi czas, bardzo dlugi, sam tkwilem w pulapce nic nie robienia. Podczas terapii poznalem wiele rzeczy ktore we mnie siedzialy - to jak bardzo sam siebie niszczylem, to jak chore mialem poglady na rzeczywistosc. Jednakze moja nerwica trwala i trwala...myslalem sobie ze cos jest nie tak, ze dalej cos zle mysle, ze napewno wciaz mam jakies konflikty wewnetrzne itd. Probowalem je szukac, probowalem zwalczac...a wszystko wydawalo sie jak walka z wiatrakami. Az wreszcie po 2 latach od mojej 1 wizyty u psychologa doszedlem do wniosku - "K**** a co ja robie zeby pokonac ta nerwice?" No i musialem sobie odpowiedziec - nic.

 

DLACZEGO?

Po pierwsze zadaj sobie pytanie "co jestem w stanie poswiecic zeby byc szczesliwym"

Pomysl nad nim chwile. Nie spiesz sie. Ja poswiecalem wiele rzeczy dla nerwicy... nie chodzilem do przyjaciol bo balem sie tego ze sie osmiesze, nie podejmowalem dzialania, bo sie balem, nie mialem dziewczyny, bo sie balem odrzucenia itd. (moge tak wiele pisac)

Az do glowy przyszedl wniosek...

 

WYOBRAZ SOBIE

Ze jestem gdziestam wsrod tlumu, popelniasz okropny blad, ludzie sie z ciebie smieja, inni cie odrzucaja, niektorzy wrecz nienawidza...

Ze wychodzisz z domu i masz okropny lek ze cie znow dopadnie atak leku... juz widzisz twarze ludzi, juz wiesz co mysla...

Ze jestes najgorszym czlowiekiem na swiecie, ze jestes bezradny, taki slaby, ze umierasz...

 

NIE DOPUSZCZE DO TEGO, JESTEM SILNY!

Wiesz dlaczego mi przeszedl lek? Bo pewnego slicznego dnia sie przelamalem. Poswiecilem swoja....dume. Przyznalem sie babci co czuje, przyznalem w domu ze nie radze sobie na studiach z nerwami, przyznalem sie bliskiej znajomej jak wyglada moje zycie, powiedzialem jeszcze 2 innym osoba o swoich problemach....

Nagle okazalo sie...ze nie musze byc taki silny jak myslalem ze musze. Cala moja rodzina przeszla z moja nerwica do porzadku dziennego, nikt nie dziwi sie ze biore sobie nerwosol, choc jeszcze jakis czas temu okropnie sie tego balem.

Nagle okazalo sie ze moi znajomi nie odrzucili mnie przez to, ze nie jestem takim mezczyzna jakim powinienem byc. Wrecz przeciwnie, okazalo sie ze z pewnymi osobami moja znajomosc nabrala nowego, glebszego ksztaltu.

Nagle okazalo sie ze moge jejsc na studiach wsrod ludzi, bo sa tacy co znaja mnie i nawet jak zwymiotuje, to mnie zrozumieja.

 

4. CO TERAZ?

Odpowiem ci tak jak mi na to pytanie odpowiadal moj psycholog. - "ZYJ!"

Rob to co chcesz, tak jak chcesz. Badz szczesliwy bo po to jestes stworzony - by byc szczesliwym. Nie po to by pracowac, nie by sluzyc innym ludziom, nie by zarabiac....ale by byc szczesliwym.

Wiec pomysl teraz dlaczego nie jestes szczesliwy:

 

WEZ STER WE WLASNE RECE!

- Czujesz sie samotny? -Znajdz sobie przyjaciela.

Ja w pewnym okresie zagadalem do 2 dziewczyn w busie (przelamalem sie, choc gadajac z jedna to myslalem ze narzygam na nia z nerwow;D Powaznie, az mi goraco bylo, tak sie balem)

Jedna mnie olala i zalozyla z powtorem sluchawki na uszy, ale za to z 2 milo sobie porozmawialem.

Wtedy poczulem sie troche bardziej pewny siebie.

- Czujesz sie niepewny? - Zrob cos by byc pewnym siebie.

Ja pewnego dnia przelamalem sie i naprawilem kran (co opisywalem na forum). Niby nic, ale wiem ze potrafie i dalo mi to poczucie jakiestam pewnosci siebie.

Teraz mysle co by tu innego znalesc, co przyniesie mi szybki skuces a tym samym pewnosc siebie.

Uprawiasz sport? Idz z kims pograc. Poznasz ze jednak jest choc jedna rzecz na tym swiecie w ktorej jednak nie jestes najgorszy;)

Na necie mozna znalesci inne pomysly. Poszukaj.

- Nie masz dziewczyny? Znajdz ja sobie.

Sam jej nie mam. Ale bardzo chcialbym kogos miec. Pomimo ze nie mam pieniedzy, ze jeszcze mam leki, ze wiem, ze moge trafic na taka, ktora jak uslyszy ze chodzilem do psychologa to mnie od razu rzuci... pomimo wszystko chce zaryzykowac. I zrobie to...musze tylko przelamac wlasy strach przed porazka, odrzuceniem itd. Mysle ze moze do wakacji cos sie uda zlowic:)

- Problemy w domu? Rozwiaz je, lub sie wyprowadz.

Wiekszosc nerwic bierze sie od rodzicow... z jakiegos powodu sami nie potrafili nam dac kiedys tego co potrzebowalismy. Moze sami maja nerwice, moze poprsotu nie mieli pojecia jak costam jest dla nas wazne (jak np ich uznanie w moim przypadku) Nie ma co ich winic, bo to juz przeszlosc, ale jak masz terazniejsze problemy, to je sam rozwiazuj a nie czekaj na zbawienie.

A moze kochasz swoich rodzicow, ale jednoczesnie ich nienawidzisz? Tylko ty sam sobie potrafisz na to odpowiedziec.

 

5. INNE RADY

-Wychodz jak najczesiej z domu i poznawaj nowych ludzi. To od nich mozesz nauczyc sie innego spojzenia na swiat, gdy twoje zawodzi.

-Kochaj siebie, mysl o sobie, o tym co dobre dla ciebie. Nie badz egoista, ale mysl o sobie. Nagradzaj sie za wszystko. Zdales kartkowke, napisales zadanie - daj sobie czas na odpoczynek, radosc, szczescie.

-Podejmuj ryzyko. Kto nie ryzykuje ten nie ma. Ale nie wymagaj od siebie za duzo, zwlaszcza na poczatku.

-Lekkie leki na uspokojenie (jak nie chodzisz do psychiatry) sa ok. Ja polecam herbatke z melisy (zwlaszcza z pomarancza), do tego owoce, czekolada, magznez (kup sobie jakies tabletki)

-Dobra muzyka tez pomaga. ja tam lubie na ostro, choc sa ludzie ktorzy lubia dode. sluchaj tego co chcesz, grunt by cie pozytywnie nastawialo do zycia.

 

6.NA KONIEC

Wiecie dlaczego na poczatku posta pisalem "wyleczony" w cudzyslowiu?

Bo dla mnie nerwica to brak wolnosci. Chcialbym tyle zeczy robic na swiecie...ale sie boje. Dlatego nie jestem szczesliwy. Chcialbym by wszystko bylo inaczej, by moje zycie sie inaczej potoczylo niz to sie stalo. Ale ze nie da sie cofnoc czasu, naprawiam teraz to co sie da.

Nie jestesmy chorzy. Nam brak wolnosci, milosci, szczescia, beztroski, otwartosci, pewnosci.

Bierzmy sie do dzialania. MIelismy pecha i nie przyszlo nam dostac tego, co inni maja za darmo. Ale nie znaczy to ze nie mozemy wypracowac sobie tego, co inni maja.

Moze i mamy gorzej, trudniej, itd. Ale ja nie zaluje ze mam nerwice. Cos mi mowi, ze jeszcze przyjdzie czas ze bede sie cieszyl ze ja przezylem w tak bolesny sposob i ze nauczyla mnie czegos czego nigdy nie mialem wczesniej - szacunku i milosci do siebie.

I choc czesto zdaza mi sie jeszcze o tym zapominac - przedkladam zdanie innych ludzi nad siebie - wiem ze juz prawie jestem u celu- milosci do siebie, swiata i ludzi.

 

7. JEST DOBRZE, BEDZIE LEPIEJ.

 

Pozdrawiam;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz dlaczego mi przeszedl lek? Bo pewnego slicznego dnia sie przelamalem. Poswiecilem swoja....dume.

I to jest wlasnie kwintesencja samoakceptacji. Pierwszy i najwazniejszy krok na drodze do ozdrowienia - przyznanie sie przed samym soba i zaakceptowanie faktu, ze nie jestesmy doskonali, ze moze nawet jestesmy przecietni bez zalu z naszej strony. Ze jestemy chorzy, ale nie gorsi, nawet jesli inni tak mysla.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NIE DOPUSZCZE DO TEGO, JESTEM SILNY!

Wiesz dlaczego mi przeszedl lek? Bo pewnego slicznego dnia sie przelamalem. Poswiecilem swoja....dume. Przyznalem sie babci co czuje, przyznalem w domu ze nie radze sobie na studiach z nerwami, przyznalem sie bliskiej znajomej jak wyglada moje zycie, powiedzialem jeszcze 2 innym osoba o swoich problemach....

Nagle okazalo sie...ze nie musze byc taki silny jak myslalem ze musze. Cala moja rodzina przeszla z moja nerwica do porzadku dziennego, nikt nie dziwi sie ze biore sobie nerwosol, choc jeszcze jakis czas temu okropnie sie tego balem.

Nagle okazalo sie ze moi znajomi nie odrzucili mnie przez to, ze nie jestem takim mezczyzna jakim powinienem byc. Wrecz przeciwnie, okazalo sie ze z pewnymi osobami moja znajomosc nabrala nowego, glebszego ksztaltu.

Nagle okazalo sie ze moge jejsc na studiach wsrod ludzi, bo sa tacy co znaja mnie i nawet jak zwymiotuje, to mnie zrozumieja.

(...)

6.NA KONIEC

Wiecie dlaczego na poczatku posta pisalem "wyleczony" w cudzyslowiu?

Bo dla mnie nerwica to brak wolnosci. Chcialbym tyle zeczy robic na swiecie...ale sie boje. Dlatego nie jestem szczesliwy. Chcialbym by wszystko bylo inaczej, by moje zycie sie inaczej potoczylo niz to sie stalo. Ale ze nie da sie cofnoc czasu, naprawiam teraz to co sie da.

Nie jestesmy chorzy. Nam brak wolnosci, milosci, szczescia, beztroski, otwartosci, pewnosci.

Bierzmy sie do dzialania. MIelismy pecha i nie przyszlo nam dostac tego, co inni maja za darmo. Ale nie znaczy to ze nie mozemy wypracowac sobie tego, co inni maja.

Moze i mamy gorzej, trudniej, itd. Ale ja nie zaluje ze mam nerwice. Cos mi mowi, ze jeszcze przyjdzie czas ze bede sie cieszyl ze ja przezylem w tak bolesny sposob i ze nauczyla mnie czegos czego nigdy nie mialem wczesniej - szacunku i milosci do siebie.

I choc czesto zdaza mi sie jeszcze o tym zapominac - przedkladam zdanie innych ludzi nad siebie - wiem ze juz prawie jestem u celu- milosci do siebie, swiata i ludzi.

Wzruszylem sie czytajac twoj komentarz. Mocne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eldruto gratuluje!!!!

 

Twoj text opisuje tak trafnie droge do wyzdrowienia. Lepiej nie mozna by bylo tego opisac.

 

I jest dobze i bedzie jeszcze lepiej ....swiadczy o tym ze nie tylko tak piszesz ale naprawde zrozumiales do konca na czym ta "choroba" polega.

 

Cieszy mnie to niesamowicie czytajac twoj text, ze wzioles swoje zycie w swoje rece. Ze nerwica nie pqanuje nad toba, tylko ty nad nerwica.

 

Potrafie czuc co ty czujesz, bo ja 6 Miesiecy temu dokladnie tak jak ty opisujesz, powiedzialam sobie "K..., przeciesz ja jestem silniejsza niz ta choroba. Ja chce swoje zycie spowrotem" no i od tego dnia mam je spowrotem. I nie tak jak napoczatku myslalam , chce byc zdrowa i zyc jak przed choroba...zrozumialam ze chce byc znowu zdrowa, ale nie chce zyc jak przed choroba.

 

Ciesze sie z toba i nie musze ci kciukow trzymac , bo juz dokladnie wiem ze z tej drogi ktora obrales, nikt ciebie nie zawroci, nawet ty sam...posmakowales wolnosci, a tego smaku sie nie zapomina.

 

GRATULUJE!!!!!!!!!!!

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestesmy chorzy. Nam brak wolnosci, milosci, szczescia, beztroski, otwartosci, pewnosci.

Bierzmy sie do dzialania. MIelismy pecha i nie przyszlo nam dostac tego, co inni maja za darmo. Ale nie znaczy to ze nie mozemy wypracowac sobie tego, co inni maja.

Moze i mamy gorzej, trudniej, itd. Ale ja nie zaluje ze mam nerwice. Cos mi mowi, ze jeszcze przyjdzie czas ze bede sie cieszyl ze ja przezylem w tak bolesny sposob i ze nauczyla mnie czegos czego nigdy nie mialem wczesniej - szacunku i milosci do siebie.

I choc czesto zdaza mi sie jeszcze o tym zapominac - przedkladam zdanie innych ludzi nad siebie - wiem ze juz prawie jestem u celu- milosci do siebie, swiata i ludzi.

 

7. JEST DOBRZE, BEDZIE LEPIEJ.

Świetne podejście facet :D Tak trzymaj.

Ja też myślę, że nerwica da mi w końcu szczęście. Bo dzięki niej zwróciłam się do siebie, zaczęłam poznawać, analizować siebie. Zaczęłam myśleć przede wszystkim o sobie...

Jestem na tym właśnie etapie co napisałeś: uczę się szacunku i miłości do siebie :smile: Odkąd jestem na tym forum to zawsze twierdziłam i twierdzę, że jestem na dobrej drodze do wyzdrowienia. Czuję to, że tak jest :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje wszystkim:)

Ale nie ma co az tak gratulowac. Jak juz napisalem jeszcze sie nie wyleczylem. Nie traktujcie mnie jak autorytet. Wciaz boje sie wyrazac wlasne zdanie, wciaz jestem bardzo wycofany, wciaz boje sie zycia. Nawet jak czytam swoj post i reakcje na niego, to nie wierze ze sam to napisalem. Spodziewalem sie raczej jakiejs polemiki itd.

Wciaz jeszcze kawalek drogi przedemna. Ale to co chcialem wam przekazac, to przeslanie takie moje male, by po pierwsze sie nie poddawac, bo z kazdej sytuacji mozna znalesc wyjscie, a po drugie, by pracowac, dzialac, a nie czekac az cos samo sie zmieni.

Bardzo sie ciesze ze tak sie wam spodobal moj post, bo czulem sie dzis troche samotnie przez dzien. Sami podniesliscie mnie na duchu. Dzieki:)

Dzieki temu forum wiem ze nie jestem sam. Damy rade, cos wymyslimy:)

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pelna autonomia i autentyzm juz na troche wyzszym poziomie,idac w kierunku idealizmu osobowosciowego.Tak trzymaj,choc nie raz jeszcze beda dopadaly cie sploty dezintegracyjno-integracyjne,ale co sie nie robi dla rozwoju,dla wzrostu swidomosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:)

Przegladajac sobie siec, znalazlem jeszcze artykul o roznych typach rodzin i ich wplywie na rozwoj. Mi sie bardzo spodobal bo pokazuje, ze to nie my jestesmy chorzy, ale w rodzinach w ktorych zyjemy czasem cos idzie nie tak, czegos brakuje. I nasze problemy to nie nasza wrodzona "gorszosc";) ale nasza opinia i wyobrazenia o sobie i swiecie. W mojej rodzinie ciezkie chwile byly kiedys, dzis to raczej ja mam zwyczajnie tendencje do trzymania zlych wspomnien w glowie, no moze brakuje troche spontanicznosci i tyle. Ale nie ma co szukac winnych, bo sprawy ida ku dobremu.

To co najwazniejsze, to koncowka artykulu - opis "zdrowej rodziny" (idealu). Mi bardzo podoba sie, bo widze co jeszcze musze sie nauczyc, zeby byc bardziej szczeslwym.

Do dziela:

 

http://www.poradnia.wroclaw.pl/czytelnia/dla_nauczycieli/obraz_siebie_a_rodzina.pdf

 

Opracowała Małgorzata Nowak

Obraz siebie, jako odbicie obrazu rodziny

Jak powstaje obraz Siebie (warunkujący samoocenę)?

Obraz siebie ,to nasze wyobraŜenie na temat tego jacy jesteśmy,

co potrafimy, co myślą o nas inni ludzie.

Obraz siebie (szczególnie samoocena) determinuje obraz świata .

Jeśli mamy niską samoocenę świat jawi nam się , jako pełen

niebezpieczeństw -jest źródłem lęku.

System przekonań wewnętrznych (wyobraŜenia na temat świata

zewnętrznego oraz własnej osoby zakodowane w pamięci) warunkuje

sposób interpretowania rzeczywistości zewnętrznej.

Obraz siebie powstaje w efekcie interakcji z otoczeniem (zwierciadło

społeczne), w szczególności z rodzicami innymi dorosłymi osobami

znaczącymi. Page 2

 

Podstawowe czynniki systemu rodzinnego:

oczekiwania (wymagania) wobec dzieci

stosunek emocjonalny do dziecka

system kar i nagród

Typy rodzin i ich wpływ na kształtowanie się osobowości dziecka

Rodzina władzy -wewnętrzny straŜnik i policjant

Oczekiwania rodziców: bezwzględne posłuszeństwo, przestrzeganie norm

i realizowanie poleceń rodziców; wymagania przekraczające moŜliwości

dziecka.

Kary: wymierzane rygorystycznie (fizyczne, poniŜanie, straszenie utratą

miłości ,a nawet porzuceniem)

Uczucia i emocje dziecka (osamotnienie, poczucie bycia gorszym

„niezasługiwania na miłość” złość i jednoczenie strach przed karą.

Wpływ na kształtowanie się osobowości: rezygnowanie z siebie, bierne

podporządkowywanie się i zaleŜność emocjonalna lub buntowanie się

przeciwko wszelkim autorytetom i zasadom. Osobowość zaleŜna, biernie-

agresywna lub despotyczna

Rodzina sukcesu- wewnętrzny krytyk

Oczekiwania rodziców: odnoszenie sukcesów, bycie najlepszym-

wygrywanie z innymi, doskonalenie siebie; nieliczenie się z realnymi

moŜliwościami dziecka zgodnie z zasadą: ”Musisz się bardziej starać, a na

pewno ci się uda”

Kary (i nagrody) za sukces (miłości warunkowa)-głównie krytykowanie,

poniŜanie, porównywanie z innymi (emocjonalne odrzucenie przy poraŜkach

i/lub braku sukcesu).

Uczucia i emocje: lęk przed niepowodzeniem, unikanie sytuacji oceny i

rywalizacji, frustracja i rozpacz (mimo ogromnych wysiłków dziecko nie jest Page 3

 

w stanie zasłuŜyć na uznanie, akceptację i miłość, gdyŜ nigdy nie jest dość

dobre)

Wpływ na kształtowanie się osobowości: poczucie bycia gorszym,

poczucie, Ŝe na miłość trzeba zasłuŜyć (zapracować)-pracoholizm,

perfekcjonizm zdobywanie prestiŜu za wszelką cenę.

Rodzina bezstresowa (obojętna)- lęk wynikający z braku oparcia

Oczekiwania rodziców: na ogół brak oczekiwań, a wręcz spełnianie

zachcianek dziecka i pozostawianie mu duŜej swobody.

Kary: brak kar, gdyŜ nie ma zasad.

Uczucia i emocje: lęk wynikający z braku oparcia (brak wymagań i brak

pomocy), osamotnienie, poczucie bycia niekochanym i nieakceptowanym

(brak zainteresowania ze strony rodziców).

Wpływ na kształtowanie się osobowości: Wysoki poziom lęku, nadmierna

zaleŜność od innych ( w efekcie deprywacji potrzeb emocjonalnych oraz w

efekcie deficytów społecznych i emocjonalnych) lub chłód i agresja

Rodzina nadopiekuńcza- wewnętrzny straŜnik

Oczekiwania wobec dziecka: nie ma oczekiwań, rodzice z powodu lęku

ochraniają dziecko utrudniając mu rozwój. Nadmierne ochranianie moŜe być

nieświadomym maskowaniem negatywnych uczuć w stosunku do dziecka.

Kary: brak kar, trudności dziecka są tłumaczone przyczynami niezaleŜnymi

od niego (to za trudne, jest za mały, to przez innych..)

Uczucia i emocje: lęk i frustracja z powodu deficytów społecznych

emocjonalnych, bezradność, poczucie bycia gorszym od rówieśników-wstyd,

złość.

Wpływ na kształtowanie się osobowości: brak wiary w siebie, mała

odporność na stres, lękowość, infantylność, uzaleŜnienie od innych, deficyty

w doświadczeniach społecznych powodują trudności w nawiązywaniu Page 4

 

kontaktów z rówieśnikami (lęk i złość, frustracja, przy braku spełniania

zachcianek przez otoczenie).

Rodzina chaosu-wewnętrzny policjant

Oczekiwanie wobec dziecka: zmienne- w zaleŜności od nastroju rodziców.

Kary: chwiejny system moŜliwe roŜne kary w tym derywujące potrzeby

emocjonalne dziecka (fizyczne, poniŜanie, wyśmiewanie, presja)

Uczucia i emocje: lęk i Ŝycie w ciągłym napięciu, ambiwalentne uczucia

wobec rodziców (agresja i jednocześnie lęk przed karą)

Wpływ na kształtowanie się osobowości: osobowość lękowa –

perfekcjonizm, nerwica natręctw, sztywność i dogmatyzm, brak ufności,

postawa manipulacyjna, obawa przed bliskością w efekcie doświadczenia

ambiwalentnego stylu przywiązania, nieumiejętność radzenia sobie z

emocjami (modelowanie)-chwiejność emocjonalna.

Rodzina współuzaleŜniona (rodzina z problemem alkoholowym)-jw.

Oczekiwania : rodzice oczekują przede wszystkim, Ŝe dziecko dochowa

rodzinnej tajemnicy, nadmierne obciąŜenie obowiązkami.

Stosunek emocjonalny do dziecka: brak zainteresowania sprawami dziecka

i jego emocjami; odreagowywanie (przez oboje rodziców )frustracji na

dziecku- obarczanie dziecka winą za swoje problemy; uzaleŜnianie

emocjonalne przez rodzica niepijącego, który szuka w dzieciach wsparcia;

Kary: niestabilny system kar i nagród

Emocje dziecka : ciągłe poczucie zagroŜenia; stan ciągłego oczekiwania i

lęku; zaprzeczanie silnym ,negatywnym emocjom, poczucie winy (w efekcie

obwiniania oraz jako efekt złości odczuwanej w stosunku do rodzica), silne

lęki przed zagroŜeniem fizycznym i emocjonalnym (wstydem), poczucie

niepełnowartościowości, brak wsparcia i utrata zaufania do wszystkich

dorosłych. Page 5

 

Wpływ na kształtowanie się osobowości

Tendencja do wchodzenia w relacje współuzaleŜnienia (przymus

pomagania), nieufność, zamroŜenie emocjonalne, pracoholizm, uzaleŜnienia

od środków zmieniających świadomość, ucieczka w fantazję.

Rodzina niepełna ( w efekcie śmierci lub rozwodu )

Oczekiwania: pomocy i wsparcia emocjonalnego dla rodzica (rodzeństwa)-

często bycie zastępczym partnerem lub przyjacielem.

Kary- trudności w wyznaczaniu zasad i ich egzekwowaniu ze względu na

obsadzenie dziecka w roli partnera i zaleŜność emocjonalną rodzica, lub z

powody chęci wynagrodzenia dziecku straty.

Emocje i uczucia dziecka: wstyd i poczucie bycia gorszym, złość i zazdrość

w stosunku do rówieśników (agresja) , lęk przed stratą drugiego rodzica,

samotność- z powodu niedostępności emocjonalnej i braku czasu drugiego

rodzica, często poczucie winy z powodu śmierci i/lub odejścia.

Wpływ na kształtowanie się osobowości : pesymizm, poczucie bezradności,

patologiczne formy zachowania (wesołkowatość, ucieczka w chorobę, lub

fantazje, nieprzygotowanie do pełnienia ról społecznych w efekcie braku

wzorca) niepokój wynikający z braku doświadczeń społecznych. Page 6

 

Zdrowy system rodzinny (według Virginii Satir)

• Wolność do postrzegania tego, co jest tutaj i teraz, a nie tego,

co powinno być.

• Wolność do myślenia, co się myśli, a nie co powinno się myśleć.

• Wolność do czucia tego, co się czuje ,a nie tego, co powinno się czuć.

• Wolność do pragnienia i wybierania tego, co się chce a nie tego czego

powinno się chcieć.

• Wolność do wyobraŜania sobie własnej samorealizacji ,a nie grania

sztywnej roli, czy ciągłe troszczenie się o bezpieczeństwo.

Reguły funkcjonowania zdrowej rodziny:

• Problemy są zauwaŜane i rozwiązywane.

• Promowanych jest pięć wolności wg V. Satir.

• Wszystkie relacje oparte są na dialogu i równości, kaŜdy jest waŜny

i ceniony.

• Komunikacja jest bezpośrednia i oparta na faktach.

• Członkowie rodziny mogą zaspokajać swoje potrzeby.

• Członkowie rodziny mogą być indywidualnościami.

• Słowa mają pokrycie w czynach.

• Rodzice dbają o samodyscyplinę. Page 7

 

• Role w rodzinie są ustalone ale mogą się zmieniać.

• Wprowadzane zasady są jawne i uzasadniane.

• Naruszanie wartości jest omawiane i korygowane.

• Błędy są wybaczane i stają się bazą do uczenia się.

• System słuŜy wszystkim członkom rodziny.

• Rodzice nie przenoszą swego wstydu na dzieci, uczą poszanowania.

• granic (kaŜdy odpowiada za swoje czyny i słowa, a nie innych osób).

• Atmosfera jest radosna a zachowania spontaniczne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eldruto, kolejny swietny tekst.Jestem ciekawa jak wielu rodzicow bèdàcych tu na forum,wychowuje wlasnie dzieci wg przykladow podanych przez Virginie???rodzice piszcie!!podzielmy siè uwagami :D mi mimo,ze jestem mlodà matkà juz 17-latki udajè siè wychowywac corkè wg podanego wyzej wzorca. :D co prawda nie zawsze jest idealnie,ale staram siè nie powielac wzorcow z domu-mimo szczèsliwego dziecinstwa.Piszcie,bardzo ciekawy temat :D

 

ps.muszè dopisac:oczywiscie mowiè tu o modelowym wzorcu wychowania wg Virginii,a nie podanych przykladow patologii ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eldruto - wielkie, wielkie dzięki za napisanie tego posta i podzielenie się ze wszystkimi swoimi przemyśleniami.

Ja też powolutku wychodzę z nerwicy, mam wciąż upadki i wzloty - ale widzę światełko w tunelu. Po przeczytaniu Twojego tekstu jeszcze silniej zmobilizowałam się do walki o WOLNOŚĆ, bo o to przecież właśnie chodzi. O możliwość bycia sobą, życia bez ograniczeń, jakie stawia przed nami nerwica.

W kilkudziesięciu zdaniach, prosto i zwięźle przedstawiłeś "kroki do wolności" nerwicowca, które jak myślę każdemu się przydadzą - tak samo, jak mi. To duża otucha czytać, że ktoś inny również doszedł do podobnych wniosków, co ja i - co najtrudniejsze - wciela je w życie (w dodatku, jak widzę, z dużym powodzeniem). Ta garść przemyśleń naprawdę działa - jeszcze raz ogromne dzięki za podzielenie się z nami wszystkimi swoimi przemyśleniami.

 

:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eldruto, dziękuję Ci bardzo za to co napisałeś:* Będę czytała tego posta kilka razy dziennie jeśli zwątpie ( a wątpie co 2 min). Mam nadzieje, że tez sobie jakoś poradzę bo narazie jestem na początku drogi do szczęścia ze samą sobą. Także jeszcze raz Ci dziękuję. Może pogadamy na gg??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh, odwaliłeś kawał dobrej roboty. Nie sądziłem, że takich rzeczy się tu dowiem. Można powiedzieć - wyłożyłeś nam recepte na szczęście. Zabawne, nawet u wujka Google czegoś takiego bym sie nie spodziewał. Można to porównać do pisanego 'I Am A Champion' kultuwego filmiku motywującego z youtuba (

).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lista życzeniowa, z rzeczywistością nie mająca nic wspólnego, bo to choroba i już. Gdyby jej nie było, nie było by problemu. Leczeniem jest farmakologia, która albo zaskoczy wraz z otworzeniem się na lęki albo nie. Albo leki pomogą zrobić redukcję choroby albo nie. Najczęściej leki pomagają, bierze się je do końca życia w nerwicy i jest ok. Dorabianie teorii do tej choroby mija się z celem, każda choroba ma jakieś podstawy, nieważne czy genetyczne czy nabyte w trakcie dorastania w domu rodzinnym. Czasu się nie wróci, a genów nie zmieni, przynajmniej na razie.

 

Do jednego się ustosunkuję. Nerwicę faktycznie często wynosi się z domu, na skutek działania rodziców, lub/i ze szkoły, na skutek działania nauczycieli/rówieśników. Nie widzę jednak powodu, żeby im przebaczać w dorosłym życiu i się nie rewanżować za doznane krzywdy z dzieciństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do jednego się ustosunkuję. Nerwicę faktycznie często wynosi się z domu, na skutek działania rodziców, lub/i ze szkoły, na skutek działania nauczycieli/rówieśników.

 

Osobiście, podejrzewam, że nerwicę wynosi się nie często, tylko ZAWSZE z domu (czy jak tam sobie nazwać miejsce wychowania), i nie ma od tego najmniejszych wyjątków. Z tego co wiem, u źródeł wszystkich nerwic zawsze leży niska samoocena, brak akceptacji siebie, a kto niby ma cię tego nauczyć, jeśli nie opiekunowie?

 

Nie widzę jednak powodu, żeby im przebaczać w dorosłym życiu i się nie rewanżować za doznane krzywdy z dzieciństwa.

 

Ja podobnie. Nie ma przebaczenia za nic. Można o tym ewentualnie pomyśleć, kiedy opiekun zrozumie co zrobił, i wyrazi szczerą skruchę. Inaczej nawet mowy nie ma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lista życzeniowa, z rzeczywistością nie mająca nic wspólnego, bo to choroba i już. Gdyby jej nie było, nie było by problemu. Leczeniem jest farmakologia, która albo zaskoczy wraz z otworzeniem się na lęki albo nie. Albo leki pomogą zrobić redukcję choroby albo nie. Najczęściej leki pomagają, bierze się je do końca życia w nerwicy i jest ok. Dorabianie teorii do tej choroby mija się z celem, każda choroba ma jakieś podstawy, nieważne czy genetyczne czy nabyte w trakcie dorastania w domu rodzinnym. Czasu się nie wróci, a genów nie zmieni, przynajmniej na razie.

 

-BZDURA. A przykladem na bzduronsc tej "wiedzy" jest moja osoba. Poradzilem sobie z nerwica bez lekow. Leki pomagaja, uciszaja, nie rozwiazuja problemow. Nerwica to nie choroba, to nadmiar problemow z ktorymi sobie nie radzimy. Nic wiecej. A jeszcze nikt nie wymyslil magicznej pigulki na problemy.

 

W ramach swoich zainteresowań pomogę wiedzą i doświadczeniem związanym z lekami, tylko osobom na terenie UK, możliwy kontakt telefoniczny w wyjątkowych przypadkach. Zapraszam na profil, maila, pw.

Valefax xl75, Anafranil, Baclofen, Clonazepam, Cipralex.

 

- Widac dlaczego piszesz takie bzdury. O nerwicy nie masz zielonego pojecia. Zbijasz tylko kase na idiotach, ktorzy kupuja leki bez recepty, ktore ty bierzesz skadstam na lewo. Fajnie, pewnie duzo zarabiasz.

 

 

Nie widzę jednak powodu, żeby im przebaczać w dorosłym życiu i się nie rewanżować za doznane krzywdy z dzieciństwa.

 

Ja podobnie. Nie ma przebaczenia za nic. Można o tym ewentualnie pomyśleć, kiedy opiekun zrozumie co zrobił, i wyrazi szczerą skruchę. Inaczej nawet mowy nie ma.

 

Wystarczy ze widze ze, jak go nazywacie - opiekun, charuje caly dzien, przychodzi zmeczony, wsciekly przynoszac problemu do domu, z ktorymi nie radzi sobie w pracy. I wcale sie nie dziwie, ze pare lat temu nie mial ochoty na zabawe, relaks, ze ciagle krytykowal, wsciekal sie o wszystko. Rozumiem to. Gdy czlowiek cierpi, potrafi zrozumiec cierpienie innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wystarczy ze widze ze, jak go nazywacie - opiekun, charuje caly dzien, przychodzi zmeczony, wsciekly przynoszac problemu do domu, z ktorymi nie radzi sobie w pracy. I wcale sie nie dziwie, ze pare lat temu nie mial ochoty na zabawe, relaks, ze ciagle krytykowal, wsciekal sie o wszystko. Rozumiem to. Gdy czlowiek cierpi, potrafi zrozumiec cierpienie innych.

 

Czy mam rozumieć, że ot tak, po prostu, przebaczyłeś wszelkie przewinienia swoim rodzicom ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-Podejmuj ryzyko. Kto nie ryzykuje ten nie ma. Ale nie wymagaj od siebie za duzo, zwlaszcza na poczatku.

 

Z tym ryzykiem to bym był ostrożny. Dlatego ponieważ osoba znerwicowana potrzebuje stabilizacji emocjonalnej - że tak to ujmę.

Więc jednak położyłbym spory nacisk na słowa " ...ale nie wymagaj od siebie za dużo..." Gdy juz wszystko poustawiasz sobie w głowie, to nagle znowu przychodzi coś nowego - i nerwica się budzi - bo trzeba się oswoić z nowymi emocjami, nową sytuacją.

Więc niestety trzeba sobie zmiany w zyciu dawkować powoli i rozważnie.

Napisałem "niestety" bo zycie bez zmian to życie jednostajne i bez rozwoju. Ale lepsze takie, niż z bólem głowy, kołataniem serca, i czym tam jeszcze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popłakałem się czytając ten post. Oby więcej takich. Ostatnio jak mnie wali po łbie to mówię do siebie "coś jest nie tak, dlaczego ja tak mam, moje życie powinno wyglądać inaczej, co się KUR^^ ze mną dzieje". Niby rozumiem mechanizm choroby u siebie ale ciężko mi do cholery :|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×