Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Prometeus

Użytkownik
  • Zawartość

    115
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Cześć! Piszę pracę licencjacką o DDD. Byłoby mi miło jakby ktoś podesłał mi literaturę. Szczególnie w której bym znalazł dobry opis rodziny dysfunkcyjnej, oraz konsekwencje psychologiczne i inne dla dziecka. Jeśli jest ktoś z Olsztyna lub ze Szczytna i chciałby udzielić mi wywiadu to chętnie się spotkam. Mogę nawet postawić kawę, herbatę czy colę :) Dziekuję bardzo z góry za każdą pomoc. :> moje gg 8712363
  2. Sam kiedyś miałem problemy tego typu. Szczególnie w wieku dorastania (co już mi trochę przeszło). Poradziłem sobie z tym i myślę, że też dasz radę. Zrozum dwie blokady które powstrzymują Cię przed zaprzestaniem tych działań. 1) Za dużo energii. 2) Za mało energii. Za dużo energii wkładasz w myśleniu o tym "jakie to straszne" "jak to mnie uzależnia" "jak to mi szkodzi" "jak to mnie zniewala" A za mało energii w realne działanie, które sprawi, że nie sięgniesz po te rzeczy. Mechanizm jest prosty 1) zabiera Ci energię, którą potrzebujesz do 2). Przestań się użalać nad tym co robisz, po prostu gdy palisz fajka zadaj sobie pytania: czy tego naprawdę chcę? jakie korzyści mi to daje? i nie bombarduj się myślami mającymi na celu podnieść w tobie poczucie winy. To bez sensu. Więc gdy palisz fajka, pijesz kawę, walisz gruchę - spójrz na to z boku, obserwuj co się dzieje, zadawaj sobie ww. pytania i przestań się usprawiedliwiać (czyli jak już musisz to zrobić, to po prostu to zrób, bez jakiegoś odniesienia do własnej osoby). To by było co do 1) < zajmij się na razie tym. Jeśli chodzi o 2) zastanów się czego chcesz od życia i zacznij je naprawiać, uzdrawiać to co chorę, usprawniać to co wadliwe. Możesz być obecnie w ciężkiej sytuacji, albo nie, nie wiem. Lecz jaka sytuacja by nie była, po prostu zacznij ją zmieniać, na taką jaką tak naprawdę byś chciał. Trzymam kciuki, powodzenia. Jak chcesz możesz napisać do mnie na gg lub na priv, pomogę tak jak będę umiał.
  3. neo_asia, jantarek, Witamy w naszym gronie :). Cieszy mnie bardzo wasza obecność. neo_asia, To co robisz to właśnie medytacja. Nie bardzo wiem co Ci dolegało, jestem ciekaw jak Ci dalej będzie szło i trzymam knykcie jantarek, To nie psychoanaliza tylko medytacja, jeśli chcesz poznać co oznaczają te odczucia to trzeba poprostu dalej obserwować je skrupulatnie. Je jak i wszystkie inne, może z racji swojej siły najbardziej przykuły twoją uwagę, lecz spróbuj wyłapać też inne subtelniejsze odczucia. Pozdrawiam i powodzenia [Dodane po edycji:] Już od jakiegoś czasu zbieram ludzi praktykujących medytacje lub pragnących zacząć. Założyłem czata dla tej grupy, http://www.flash-chat.pl/chat.php?chatI ... edytacyjna choć domyślam się że będziemy się komunikować korzystając z różnych środków multimedialnej komunikacji takich jak skype, forum, gg, telefon (no i tan czat). Od czegoś trzeba zacząć. Pomału szykuje się oficjalne rozpoczęcie działalności tej grupy, więc przydało by się jakieś spotkanie (wirtualne). Chociażby po to by się zapoznać. Wszystkich zainteresowanych zapraszam i proszę o kontakt. Tych o których już wiem sam osobiście poinformuje o spotkaniu. Pzdr. [Dodane po edycji:] (w linku coś się stało) adres czatu: http://www.flash-chat.pl/chat.php?chatID=GrupaMedytacyjna
  4. Jedno z ciekawszych przeżyć było to, że raz usiadłem do medytacji, gdy chwilę posiedziałem włączył mi się stan, że całe życie stało przed moimi oczami, mogłem wrócić do każdej sceny z przeszłości i odbierałem ją jakby była realna z tym że widziałem ją niezwykle jasno, widziałem co robiłem źle i wiedziałem że mam w sobie moc by postąpić inaczej. Ale to nie wszystko nie tylko wybiegałem w przeszłość ale i najbliższą przyszłość, tak jakby planowałem ją i nadawałem jej moc tworzenia. Ciężko to wszystko opisać to było totalne doświadczenie. Podczas medytacji były jeszcze inne. Lecz jedną z najprzyjemniejszych rzeczy było to że podczas chodzenia czułem niesłychaną lekkość jakby moje ciało nic nie ważyło, każda czynność, każde działanie było łatwe, proste i lekkie, lepiej się dogadywałem ze wszystkimi, nie zabiegałem o niczyje względy bo sam dla siebie byłem bogiem, lecz to powodowało, że zrobiło się wokół mnie mnóstwo ludzi i sytuacji. Fajnie jakby to kiedyś wróciło... jednak postanowiłem nie zabiegać o to, samo przyjdzie z czasem :)
  5. Czyli Gringo i Króliczek medytują z nami ^^. Jak miło :)
  6. No to napiszę to inaczej. MOŻNA MEDYTOWAĆ POD WPŁYWEM ŚRODKÓW PSYCHOAKTYWNYCH. - Tylko nie jest to korzystne dla zdrowia psychicznego szeroko rozumianego. Podaj jakiś przykład? masz jakieś doświadczenia? Znasz jakieś wyniki badań? i co z tego wynika? ++++++++++++++++++++++++++++++++ A tak wracając do tematu posta Medytuje dalej. Co raz lepiej mi idzie. A i na co dzień czuję się lepiej. :)
  7. Droga Wiolu Czy ten psychiatra tylko mówił wam o medytacji czy też z wami praktykował tą medytacje? Może dawał wam alternatywę do stylu życia, bo medytacja to nie tylko ćwiczenie, ale cały styl życia (tzn ktoś kto praktykuje sumiennie - automatycznie przenosi efekty medytacji na jakość swojej codzienności), ale nie sugerował byście zaczęli od razu, jak to było? Może nawiąże do artykułu, który podał Króliczek. Może się wydawać wszystko ,ładnie, pięknie ale... (no właśnie ALE ). Nie ma badań i przykładów jak to się sprawdza w dłuższej perspektywie, z ludźmi którzy biorą leki i medytują od 2 lat dajmy na to. Na zachodzie łapią się wszelkiej nowości, reklamują coś jako cudowny środek, a po latach wychodzi, że ten cudowny środek prowadzi do raka czy innych poważnych chorób. Tutaj mam do czynienia z psychiką, coś co z początku może być tzw POWERem po czasie może okazać się psychozą. Dla mnie wydaje się, że jeśli medytacja ma nam i naszemu otoczeniu służyć powinna być oparta o równowagę umysłu i postawę spokoju, a nie poczucie radości wywołane lekami i wzmocnieniem, bo to może być dobre tylko na krótką metę. Skąd czerpię swoją opinie? Jestem dosyć oczytany na te tematy (od dziecka się interesuje medytacją), jednak swój pogląd czerpie z doświadczenia życiowego. Medytowałem biorąc jednocześnie leki. I co mogę powiedzieć? No fakt było ZAJE*IŚCIE! Przepełniała mnie radość i szczęście, miałem stany ekstatyczne i niemal mistyczne wglądu. Po dwóch tygodniach osiągnąłem taką aktywność umysłu, że rozwiązywałem bez żadnego wysiłku zadania matematyczne, nad którymi z powodu złego samopoczucia i po prostu stopnia trudności męczyłem się godzinami. Po dwóch tygodniach wchodziłem z silną koncentracją w takie stany w które nie wchodzę teraz po 2 miesiącach praktyki. Same rewelacje, z tym że.... Potem zacząłem mieć zjazdy... Zaczął skakać mi nastrój, a jak nie byłem w stanie zaje*istosci to wracała mi depresja i w ogóle świat albo był barwny, albo szary i bezpłciowy. Podczas kursu odkryłem prawdziwe znaczenie medytacji, którym nie jest zdrowie, nie jest dobre samopoczucie, ale potężny spokój i równowaga, możemy się smucić, możemy się cieszyć - skakać z radości, ale wszystko przepełnia spokój i równowaga. Z cierpienia nie potniemy sobie żył, a z radości nie wyskoczymy nie uważnie na ulice pod koła samochodu, bo wszystko jest wypełnione "obserwacją" "uważnością" z której płynie pewnego rodzaju mądrość. Teraz już wiesz skąd to wiem :). Jednak może tak było tylko w moim przypadku, może ktoś zacznie brać leki i medytować jednocześnie i mu to wyjdzie na dobre. Ja tego nie wiem. Może komuś pomoże, może komuś zaszkodzi. Tego naprawdę nie wiemy. Nigdy się nie dowiemy, puki nie sprawdzimy (medytacja jest takim sprawdzaniem). Puki co słowa z czyichkolwiek ust by nie padły są czystym teoretyzowaniem... Wiolu mam dla Ciebie pewien cytat
  8. Prometeus

    Witajcie:)

    W gimnazjum nie miałem jakiś większych stresów, lecz w liceum byłem takim Outsiderem. Ludzie reagują wrogością na "inność", choć ta moja dziwność na tamte czasy naprawdę trochę zdziwaczała, o dziwo nie wziąłem nic do siebie i mimo że się nie zaprzyjaźniłem z moją klasą to jakoś udało mi się z nimi przesiedzieć i być w dobrych kontaktach z niektórymi Teraz na studiach było dużo gorzej, znowu ta kwestia - jestem inny: nie pije alkoholu nie słucham tej samej muzy inaczej widzę swoją naukę, w dodatku ludzie w grupie posiadają strasznie chore przekonania... co nie raz ludzie z zewnątrz zauważali i co ja zauważam. Jednak postanowiłem być sobą i jakoś walczyć o akceptacje, nie staram się przypodobać bo to jest najgorsze co może być, nie staram się też im zaimponować bo mogą to źle odebrać, ale postarałem się jakoś wkomponować i zintegrować w różnych sprawach i teraz widzę efekty. Co raz lepiej się dogaduję i widzę nić porozumienia. Przyjąłem sobie takie przekonanie że nic na siłę, nie przymuszę ich do lubienia mnie. Raczej trudno będzie Ci coś poradzić nie widząc tej sytuacji na własne oczy. Zawsze Cię jednak wysłucham Pozdrawiam
  9. Skad wiesz? Nasze funkcjonowanie składa się ze zbioru różnych procesów psychicznych, medytacja nasila niektóre z nich. Może się zdarzyć, że procesy stymulowane przez środki psychoaktywne podwoją (lub się w jakiś sposób rozregulują) swoją siłę działania, a umysł (mózg) zostanie wytrącony ze swojej homeostazy (równowagi), co może z kolei prowadzić do jeszcze gorszych zaburzeń psychicznych niż były na początku. To jest tak jak z różnymi lekami, nie można niektórych razem łączyć bo ze sobą oddziałują powodując skutki uboczne. Podstawową zasadą leczenia jest: "nie szkodzić", więc jeśli istnieje ryzyko, że medytacja może zaszkodzić, lepiej go uniknąć.
  10. Prometeus

    Witajcie:)

    Witaj Justynko! (Pikne imię ^^) Ja od dziecka byłem bardzo nieśmiały, jednak już z tego w większości wyszedłem. Praca nad sobą mi pomaga. 8 mila to kultowy film obejrzałem go z 4x, lecz wole słuchać instrumentalu Pozdrawiam.
  11. Nie wiem czy są takie badania. Lecz ogólnie jest tak, że nie można medytować będąc pod wpływem środków psychoaktywnych. Więc jak ktoś leczy się antydepresantami to powinien przejść najpierw tą terapie, a potem dopiero wziąć się za medytacje. Pozdrawiam.
  12. Prometeus

    Książki

    Świetna! potwierdzam, jedna z lepszych. Niedroga, treściwa, łatwa w przyswojeniu, niezwykle skuteczna. Cud miód i orzeszki :)
  13. Terapia też jest bez gwarancji. Medytacja rozluźnia nasze obwody że się tak wyrażę, łatwiej jest wtedy nam zmieniać się, jeśli mamy przy sobie dobry wzorzec, zdrowe środowisko, wtedy jest duże prawdopodobieństwo że wyjdziemy z nerwicy. Nerwica jest wywołana napięciami w ciele i psychice które sami stworzyliśmy reagując na jakieś sytuacje. Medytacja powoduje, że nie tworzymy następnych, a te które są rozluźniamy dzięki czemu mogą się ujawnić nasze spontaniczne zdrowe relacje. Nie ma gwarancji, że pomoże osobie z nerwicą, ale jest jedną z dróg. Jeśli chodzi o uzależnienia to bardzo pomaga. Było mnóstwo przypadków , którzy po odbyciu kursu nie tknęli już kieliszka, albo innych dragów. Ja próbowałem medytacji i rozwoju osobistego oddzielnie dlatego ponosiłem porażki, teraz stosuje te dwa elementy razem i czuję się z tym świetnie. "Odmienione spojrzenie odmienia wszystko" W. Blake. < Ciężko to opisać, nic się nie zmieniło, a zarazem wszystko. Najważniejsze, ze cieszę się z tego co robię. Wychodzę ku przyszłości, pracuje nad nią i czerpie z tego radość. We wszystkim można szukać dziury, ale czy nie warto włożyć trochę wysiłku w kierunku lepszego samopoczucia? BB1 Gratuluję! Bardzo mi się podoba ten wywiad
  14. To by było tyle odnośnie nauczycieli medytacji. Teraz jest na temat Króliczku? Widzisz jakiś związek? offtop: By the way - forum to też miejsce gdzie ludzie rozmawiają, wymieniają niekiedy sprzeczne poglądy, a nie tylko zamieszczają newsy o eventach. Więc wyluzuj Króliczku.
  15. Znów odbijasz piłeczkę Króliczku. To co piszę (robię) w tym temacie jest jak najbardziej na temat. Znasz kolejny paragraf 22? Być za mało uważnym, by zauważyć, że nie jest się uważnym. Ten paragraf dotyczy każdego, mnie ciebie, Gringo i wszystkich na tym forum. Pamiętasz jak wyglądał twój oddech kiedy pisałaś, te ostatnie dwa posty? Postrzegałaś (nie mówię czy się kierowałaś tym) co jest twoimi emocjami, a co właściwie przedstawia cała sytuacja? Dostrzegłaś rodzący się w tobie konflikt poznawczy? Ciągle podejmujesz próbę wyjaśnienia sytuacji która miała miejsce, tłumaczysz się dlaczego napisać to, a nie co innego, dlaczego myślisz tak a nie inaczej, dlaczego robisz to co robisz i wydajesz instrukcje dla innych jak mają się zachowywać. Po co? To są ślepe działania twojego ego, mechanizmy obronne, mające utrzymać twoją tożsamość (fałszywą tożsamość). W ten sposób nie przemówisz do mojego ego tak samo jak moje słowa nie dotarły do twojego. Jest taki cytat : "tak, tak, nie, nie" wynika z niego, że albo decydujesz się być uważna albo się w to nie bawisz, nie ma rozwiązań pośrednich, zastanów się co jest dla ciebie najkorzystniejsze i podejmij świadomą decyzje. Pozdrawiam
×