Forum Psychologiczne

Nerwica Depresja Psychologia

depresja, nerwica, forum psychologiczne


Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Temat: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik

Wiadomości w tym temacie: 20


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku

 Strona 1 z 2  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Reklama




Autor

NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik

NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 22 kwi 2010, 21:42 

Od: 22 kwi 2010, 21:27
Posty: 7
Witam wszystkich !

tak naprawdę nie wiem od czego mam zacząć...
Mam 31 lat, dwójkę dzieci w wieku lat 12 i 5. Od 13 lat jestem z mężem ktory jest alkoholikiem.
Pozwole sobie napisać poprostu w punktach gdzie lezy problem, inaczej juz nie potrafie bo tego jest zbyt wiele.

1.Maz pije od dawna, jak go poznałam pił mało, np. jeden dzien pochalał a na drugi nie mogl patrzez na alkohol.
2. Urodziłam dziecko i sie powoli zaczeło piekło, doszlo do tego ze wielokrotnie mnie pobil, zaczeło sie tez sikanie do łozka ( wówczas jak był pijany nie kontrolował siebie kompletnie), kiedy byłam w pracy potrafił 10-cio m-czne dziecko same zostawic w domu przy drzwiach otwartych i isc chlac.
3. W 2001 roku wyprwadziłam sie, wniosłam sprawe o rozwód,,, jednak po kilku m-cach rozłąki zaczął przychodzic do mnie pod pretektem odwiedzin córki i sie zaczęło na nowo nasze bycie raze a ja pozew wycofałam.
W miedzy czasie stracił prawko za zajde po pijaku !

4. Na chwile obecną: mam drugie dziecko 5-cio letnie, mąż pije CODZIENNIE !! Jak jest nachlany wszyscy sie go boimy, jest bardzo agresywny, o wszystko sie czepia, ze mine mam nie taką, ze ton głosu nie taki jak on chce, doszło do tego ze pare lat temu kupiłam przescieradło dla osób "moczących sie w nocy" bo miałam zaszczane łózka itrzeba był co chwile zbierać pieniadze na nowe, ostatnio próbował wysikac sie do .... LODÓWKI !!!! ma jakies urojenia jak jest pijany !

Ja

[Dodane po edycji:]

Nie ma szans na leczenie bo twierdzi ze nie bedzie chodził na mitingi i robił z siebie pajaca jak to inni czynią.
Najgorsze jest to ze nie mam pracy, wynajmujemy mieszkanie i nawet jezeli bede kazała mu sie wyprowadzić mnie nie bedzie stać na utrzymanie tego wszystkiego.
Nie wiem co robic, duzo mogłabym pisac i wiele szczegółow nie napisałam, ale mam tak nerwy zszargane ze nie jestem nawet juz w stanie ani pisac ani mowic jaką gehenne mam w domu.
teraz jest przed 23 a moj małżonek jeszcze z pracy nie wrócił a skoczył ją o 15. ... i tak jest codziennie.
Boje sie wniesc o rozwód, potwornie sie boje rozprawy w sądzie...ze nie poradzę sobie z dziecmi sama.
Proszę niech mi ktos pomoże, poprowadzi od czego zacząc by nie popełnic błedów...
bede bardzo wdzieczna,,,


udostępnij ten temat w: Udostepnij w Facebook { SHARE_ON_WYKOP } Udostepnij w Twitter { SHARE_ON_BLIP }

 
 Zobacz profil  
 
NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post Dzisiaj 

Od: 13 Lip 2005, 01:45
Posty: n/a
Miejscowość: internet
  • Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy


 
   
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 22 kwi 2010, 21:54 
Witaj 96336 alkohol to straszna sprawa - sama mam z nim problemy tyle, że przynajmniej zdaję sobie z nich sprawę... nie wyobrażam sobie stwarzać podobnych realiów życiowych osobom bliskim... Twój mąż bez dwóch zdań jest alkoholikiem. Postaw mu ultimatum, że musi się iść leczyć i zadbaj aby poszedł. Tylko nie jestem pewna, czy to wystarczy... Czy robi awantury? Bije Cię? Jeśli tak, masz pretekst aby wezwać policję - oni się nim zajmą pod kątem umieszczenia go na odwyku. Lub rozwód... dzieci na to patrzą... Tobie samej przydałoby się wsparcie psychologa np. bo swoje przeszłaś, dobrze byłoby nabrać sił.


 
   
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 22 kwi 2010, 22:00 

Od: 22 kwi 2010, 21:27
Posty: 7
Dziekuje za odp. Wiec tak:
mam juz założoną niebieską karte, 3 lata temu wylądowałam w Krakowie w domu samotnej matki bo uciekłam od niego, lecz jestem za miekka i wróciłam po 2 tyg bo dzwonił ze juz nie bedzie itd. oczywiscie nic sie nie zmieniło.
bił mnie wiele razy, na twarzy mam blizne ktora zostanie mi do konca zycia, kopał po głowie, całym ciele..
W lutym wylądowałam w szpitalu z powodu ciągłych blów głowy, miałam miec zrobioną tomografie komp, jednak nie dotrwałam do 3-go dnia pobytu w szpitalu bo musiałam z niego uciekac... gnój był z dziecmi w domu i chalał... policja była wielokrotnie.
Na leczenie nie pojdzie bo twierdzi ze nie jest alkoholikiem bo z domu niczego nie wynosi i nie sprzedaje...
Na odwyk nie ma szans.
Doszło do tego ze ja w nocy boje sie spac bo obawiam sie ze bedzie miał jakies zwidy i zrobi mi lub dzieciom krzywdę !


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 22 kwi 2010, 22:20 
96336, uciekaj z tego domu od tego człowieka. Wiem, że nie jest łatwo ale chyba czas skończyć się łudzić. Miałam nadzieje, że nie jest to aż tak zaawansowany alkoholizm ale widzę, że nadzieja zwodna. Czy masz rodzinę u której możesz się schronić :?: Zresztą, lepszy dom samotnej matki na początek niż realia, w których żyjesz (Ty i Twoje dzieci) obecnie. Poszukaj jak najszybciej psychologa dla siebie w interwencji kryzysowej, ośrodkach dla AA - potrzebujesz siły aby raz na zawsze skończyć to piekło. Nie ma co się oszukiwać. I to również najlepsze, co możesz zrobić dla swojego męża (wierzę, że nie jest łatwo)... być może, jeśli zobaczy, że już nie zmienisz zdania zacznie się nad sobą zastanawiać. Najwyższy czas zając się sobą Kochana.


 
   
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 22 kwi 2010, 22:45 

Od: 22 kwi 2010, 21:27
Posty: 7
Jestem w trakcie terapii, moja psycholog u ktorej dzis akurat byłam tez jest takiego samego zdania , ze mam uciekac ale dokąd?
Mieszkanie wynajmuje, pracy nie mam, wszystko co znajduje sie w mieszkaniu jest kupione za pieniadze na ktore charowałam jak wół ! udając sie do ośrodka S.M. nie mogę zabrac ze soba niczego co jest mi NIEZBĘDNE a wiec meble, sprzet agd i rtv przepadłby? zostawic mu? przeciez on to przechleje w koncu :( proszę nie bierz mnie za materialistkę, ja poprostu jestem realistką i swiadoma jestem tego ze jak teraz wszystko stracę to moze byc tak ze juz nigdy sie niczego nie dorobie.
Jeszcze ok 1,5 roku temu spalismy z dziecmi na materacach bo nawet łozek nie miałam :( wyjezdzalam tyrac jak wół zagranice by spłacac długi ogromne a z odłożonych pieniedzy kupiłam to co potrzebne.

Moj mąż nie potrafi NIE PIC !pije naprawde codziennie ! fakt, samo piwo bo wodką juz sie przechlał ale dla mnie to żadna róznica co pije !
do tego wstyd mi przed dziecmi bo one wiedzą ze on szcza w łozko, na krzesle przy komputerze potrafi zasną, zesikać i krzesło, siebie, dywan , podłoge a pozniej wciska kit dzieciom ze mu sie piwo rozlało ...
one wiedzą doskonale o co chodzi...
najbardziej boje sie ze dla dziewczynek stanie sie normalka ze facet MUSI pić i że powielą to co ja mam, czyli beda miały mężów alkoholików..

do tego doszło juz wiele razy do tego ze one widziały go bez majtek... bo próbował np. wysilac sie w mieszkaniu, rozbierał i wszystko mu było widac...
płakać mi sie chce ale juz nawet na to nie mam siły ..


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 23 kwi 2010, 00:01 
To okropne co piszesz!!! :? :? :? Uciekaj do domu samotnej matki, sprzedaj meble, agd, a rtv możesz jakieś zabrać(TV radio), a resztę sprzedaj i odłóż te pieniądze, potem to wszystko odkupisz.
Ja bym nie mogła tak żyć, jesteś kobieto mocno WSPÓŁUZALEŻNIONA i Twoje córki też i jak tak dalej będzie to prawie pewne jest, że na swoich mężów wybiorą alkoholików, bo tak działa ten mechanizm i będą przeżywac podobny horror do Twojego...
Kobieto ratuj siebie i dzieci. Idź na terapię dla współuzależnionych koniecznie!!!


 
   
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 23 kwi 2010, 07:04 

Od: 22 kwi 2010, 21:27
Posty: 7
Witam z rana

Wczoraj wrócił ok 1:30 w nocy po wyjściu do pracy przez 7 rano :evil: , oczywiscie do pracy nie pojechał bo nie miał siły wstac, ba ! nawet sie nie przebudził a miał na 7 !
Zastanawia mnie tylko fakt jakim cudem jego szef to toleruje??? !!! on ma odpowiedzialną prace ale tak w ciula sobie leci ze szok !
Rano jak wstaje czesto ma powyżej 1 promili alkoholu we krwi . skad wiem? poniewaz wydał prawie 200zł na alkomat ! po to by sprawdzic czy moze jechac autem do pracy po tym jak cały wieczór chlał, nigdy nie mogł, czesto sie zdarza ze ma 1,4 do 1,8 !
Nie mam juz siły i przepraszam Was ze tak zanudzam! Wy macie podobne problemy albo jeszcze gorzej...
pisze tu poniewaz naprawde nie mam nikogo, mam tylko dzieci a przeciez nie bede o takich sprawach z nimi rozmawiała :(
Jak wstanie powiem mu ze ma pakować manatki i spier***ma czas do wieczora ! Wymienie zamki itd.
jezeli to zrobi niestety nie bede sie tu pojawiała bo zabierze komputer (jest jego ).

Pomimo wszystko życze Wam dobrego i SPOKOJNEGO DNIA !


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 24 kwi 2010, 22:31 

Od: 17 kwi 2010, 13:08
Posty: 3
Witaj.... moja mama ma taki sam problem... tez sie razem ztakim problemem meczmy i mimo to ze wniosla pozew o ograniczenie praw rodzicielskich i separacji oraz znecanie sie psychiczne i fizyczne malo to zmienilo chociaz wyroki zapadly ale tylko w zawiasach.....wspolczuje ci bardzo bo mam to samo jak bys chciala pogadac smialo napisz pozdrawiam :)


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 25 kwi 2010, 00:43 

Od: 25 kwi 2010, 00:25
Posty: 3
kochana MUSISZ zmienic swoje zycie. Posluchaj tego glosiku z glebi serca ktory tak glosno krzyczy a zarazem jest tak przytlumiony ze ledwo go slyszysz.. ale slyszysz. Posluchaj co on ci radzi.
Niech sprawy materialne nie przestrasza cie i nie przeslonia zarazem tego co naprawde wazne.
Nic nie powinno przerastac twojej milosci do twoich dzieci. Nie mysl ze ratujesz meza w jakikolwiek spobob bedac z nim.. bo nie ratujesz. sama tylko na tym tracisz, i dzieci. mam nadzieje ze masz jakas rodzine bliskich znajomych ktorzy byli by w stanie jakos cie wesprzec. wystarczy wierzyc..
czasem trzeba zamknac pewien rozdzial w zyciu i z nadzieja i wiara ruszyc ku nastepnemu.


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 29 kwi 2010, 19:18 

Od: 26 kwi 2010, 15:22
Posty: 56
alkoholizm, piekło w domu, nerwice, nieprzerwany stres tak nie powinno się żyć... mam 16 lat, a mój ojciec pije od dwudziestukilku lat. moja mama straciła zdrowie, nie reagowała w porę, a teraz tylko można nad tym ubolewać i załować. wiem, co czuje dziecko alkoholika, co przeżywa... tak nie wolno . jestem młoda , a przez picie ojca mam nerwice, bardzo często zdarzają mi się omdlenia. wiem dobrze jak to jest, dlatego MUSISZ i TRZEBA zrobić wszystko, żeby Twoje dzieci tego nie odczówały, bo skutki tej sytuacji mogą być w późniejszym funkjonowniu, nie do zniesienia. Tak się składa wiem co mówę, dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby dzieci i Ty były bezpieczne i mogły spokojnie się uczyć dorastać w miłości. moja mama bardzo mnie kocha ja to czuję, ale mój ojciec alkoholik zakłóca to poczucie. WARTO ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE!!!!


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 29 kwi 2010, 20:30 
96336 napisał(a):
Jestem w trakcie terapii, moja psycholog u ktorej dzis akurat byłam tez jest takiego samego zdania , ze mam uciekac ale dokąd?
Mieszkanie wynajmuje, pracy nie mam, wszystko co znajduje sie w mieszkaniu jest kupione za pieniadze na ktore charowałam jak wół ! udając sie do ośrodka S.M. nie mogę zabrac ze soba niczego co jest mi NIEZBĘDNE a wiec meble, sprzet agd i rtv przepadłby? zostawic mu? przeciez on to przechleje w koncu :( proszę nie bierz mnie za materialistkę, ja poprostu jestem realistką i swiadoma jestem tego ze jak teraz wszystko stracę to moze byc tak ze juz nigdy sie niczego nie dorobie.


Tym bardziej niczego się nie dorobisz jeśli on po pijaku zatłucze Cię na śmierć. Uciekaj od niego choćby do rodziców. Nie martw się o sprzęty- zarobisz na nowe- tylko o dzieci i siebie.

Dodam Ci link do forum o przemocy w rodzinie. Znajdziesz tam wiele historii podobnych do Twojej i mądre porady, jak uporać się z taką sytuacją:
http://www.forum.niebieskalinia.pl/viewforum.php?f=1
3maj się


 
   
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 29 kwi 2010, 23:21 
Avatar użytkownika

Od: 16 kwi 2010, 14:36
Posty: 160
Cytuj:
96336 napisał(a):
Jestem w trakcie terapii, moja psycholog u ktorej dzis akurat byłam tez jest takiego samego zdania , ze mam uciekac ale dokąd?
Mieszkanie wynajmuje, pracy nie mam, wszystko co znajduje sie w mieszkaniu jest kupione za pieniadze na ktore charowałam jak wół ! udając sie do ośrodka S.M. nie mogę zabrac ze soba niczego co jest mi NIEZBĘDNE a wiec meble, sprzet agd i rtv przepadłby? zostawic mu? przeciez on to przechleje w koncu :( proszę nie bierz mnie za materialistkę, ja poprostu jestem realistką i swiadoma jestem tego ze jak teraz wszystko stracę to moze byc tak ze juz nigdy sie niczego nie dorobie.


Tym bardziej niczego się nie dorobisz jeśli on po pijaku zatłucze Cię na śmierć. Uciekaj od niego choćby do rodziców. Nie martw się o sprzęty- zarobisz na nowe- tylko o dzieci i siebie.

Jako facet jestem świadomy twoich dylematów (porzucenie całego dorobku) ale niestety jeśli on ci kiedyś zrobi śmiertelną krzywdę jak pisze koleżanka to już nie zdążysz się niczego dorobić. Chyba w takiej sytuacji wybór jest oczywisty? Może dałoby się część sprzętów przetransportować gdzieś do znajomych czy rodziny?

______
You can win if you want
If you want it, you will win
On your way you will see that life is more than fantasy.


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 28 cze 2010, 07:11 

Od: 09 maja 2010, 07:00
Posty: 34
Lokalizacja: Krośniewice
Zupełnie niepotrzebnie wycofałas pozew o rozwód. Dałaś mężowi(?) zielone światło do dalszego pijaństwa i poniżania. Twoje dzieci na to patrzą. W dorosłym życiu będą miały syndrom DDA. Chcesz tego? Chcesz tak dalej żyć? A Twoja kobieca godność? Jeszcze tylko brakuje tu stwierdzenia , że mąż pije i bije z Twojej winy.
Dziewczyno!!! Daj sobie spokój z takim łachudrą. Idź do opieki społecznej , powiedz , ze nie masz z czego żyć i poproś o zapomogę. Przyjdą do domu , zrobią wywiad środowiskowy.Zgłoś to na policję , niech założą mu niebieską kartę. Jak uderzy zrób obdukcję!! Załóż w sądzie sprawę o alimenty.
Rozwód jak najbardziej!! I to szybko. Nie bój się , jak ruszysz to wszystko wyzwolisz w sobie ogromne pokłady energii. Zraniona kobieta jest zdolna do wszystkiego. Zainteresuj się czy w poblizu Twojego miasta nie ma ośrodka dla maltretowanych kobiet. Tam Ci też pomogą i powiedzą co robić.Nie daj następnej szansy , bo to wykorzysta. Alkoholik , moja droga musi upaść na samo dno , żeby się trochę podnieść. Ty nie namawiaj go na terapię , bo sama jej potrzebujesz. Zadbaj o siebie , dzieci. Zadbaj o bezpieczeństwo. Złóż wniosek o eksmisję tego gościa.
Pozdrawiam.


 
 Zobacz profil  
 
Re: NIE DAJE JUŻ RADY -mąż alkoholik
Post 28 cze 2010, 08:27 
obserwowany

Od: 01 paź 2009, 14:47
Posty: 1441
Lokalizacja: Zabrze
Witaj
Jak przeczytasz poniżej znam temat od podszewki. I to z punktu widzenia bezbronnego dziecka.
Może będe brutalny ALE NIE MA NAJMNIEJSZYCH SZANS NA POPRAWĘ TWOICH RELACJI Z TĄ SZMATĄ.Obrażam go z pełna świadomością.Mam prawo po tym co zrobil mi, mojemu bratu i mamie mój ojciec.
Ty może wytrzymasz dalej taki klimat , ale Twoje dzieci NIE.
Wszystko jest lepsze od takiego piekła.Skończ z nim czym prędzej.Zmarnujesz życie sobie, a co gorsza Twoim dzieciom.
Mój ojciec chlał przez 10 lat bez przerwy. Wyglądalo to dokladnie jak u Ciebie.
W końcu sie powiesil , a ja go znalazłem......
Okazuje sie , że mial CHAD. I postanowił zapic chorobe. Ja niestety tez odziedziczylem ta ciężka chorobę. Alkohol jest jedynym wybawieniem. daje ulge w cierpieniu. Kto wie, może wnet zapije sie na śmierć. Mam taki plan.Ale choroba nie upoważnia mnie do robienia z siebie szmaty i stwarzania piekła żonie i 6 letniemu synkowi. Prędzej się zabije niz po pijanemu zrobie burdę..mój synek nigdy nie widzial mnie schlanego i nie zobaczy.Jak będę chciał sie zapić, to wyjadę nad morze....
Moja Mama jest znerwicowanym wrakiem po tym wszystkim. Juz nigdy nie ułożyła sobie życia
Mój Brat ( 34 l ) jest przesympatycznym , ale totalnie znerwicowanym, rozlatującym sie od nadmiaru emocji strzępkiem człowieka, któremu, z racji jego nerwowości rozpadaja sie związki, jeden po drugim.
Ja (38 l ).mam nerwicę i CHAD. Jestem jedna noga na tamtym świecie. Byc może stanie sie to we wrześniu. Choruję beznadziejnie od 3 lat.
Mysle, że gdybyśmy mieli normalne dziecństwo, a moja Mama mlodośc, nasze życie wyglądalo by inaczej. Może nieuaktywnila by sie u mnie CHAD. Istnieje takie prawdopodobieństwo.
Żałuję , że ojciec nie zrobil tego wcześniej. Żałuje ża Mama sie z nim nie rozwiodła od razu.Może nie żył bym teraz ze świadomościa że za 2 miesiace sie zabiję, bo choroba mnie zniszczyła,zabrała wszystko co mialem
RATUJ SWOJE DZIECI
Popatrz na mnie.
Poniżej wklejam kawałek swojego życiorysu, jaki musiałem napisać na psychoterapię....
". W szkole podstawowej z racji mojej ogromnej ciekawości świata uczyłem się bardzo dobrze .Byłem bardzo wrażliwym dobrze wychowanym chłopcem . W tym czasie moja rodzina funkcjonowała jeszcze znakomicie-wspólne wczasy, wspólne chodzenie do kościoła czy też całodniowe wyjazdy do Wesołego Miasteczka i ZOO. Byłem Szczęśliwy ! Niepostrzeżenie gdzieś w połowie mojej szkoły podstawowej zaczęło się jednak piekło. Ojciec zaczął pić i dostawał niekontrolowanych ataków złości.. Mój spokojny świat runął w gruzach. Zaczęły się powtarzające się każdego dnia pijackie awantury i libacje które kończyły się nad ranem ,niszczenie wyposażenia mieszkania , wykopywanie drzwi do domu, bicie mojej Mamy ,ucieczki po pomoc do sąsiadów, wzywanie Milicji. Groźby wobec mojej mamy pozbawienia życia ,duszenia i pobicia. W moje życie , życie małego ,wrażliwego i dobrze nastawionego do życia chłopca wkradł się strach i lęk. Starałem się jakoś pijanego ojca uspokoić , załagodzić , ale moje starania były na nic –awantura trwała dalej Pamiętam , że gdy Ojca nie było z pracy o określonej godzinie zaczynałem się bać – pojawiał się strach , który nie pozwalał mi już wtedy nad niczym się skupić , niczym się zając . Z każdą mijająca godzina było coraz gorzej . Pamiętam wściekły huk drzwi wejściowych do klatki schodowej .Wpadałem w tym momencie w panikę, bo tylko sekundy dzieliły nas od awantury i strachu , że może to tym razem dojdzie do tragedii.. Pamiętam przerażony wyraz twarzy mojej Mamy i brata. I bezsilność-chyba najgorsze uczucie dla mnie. Pamiętam wieczorne ucieczki do sąsiadów , czy też do Babci mieszkającej niedaleko. czasami gdy było szczególnie źle mieszkaliśmy po kilka dni u Babci. Panicznie balem się latem wyjeżdżać na kolonie z rówieśnikami-bałem się , że pod moja i mojego brata nieobecność pijanemu Ojcu puszczą wszelkie hamulce i po prostu zabije moja Mamę . Okresy picia Ojca przeplatały się z okresami całkowitej abstynencji co skutkowało powrotem do normalności .Miałem wówczas nadzieję , że to koniec
gehenny,
modliłem się o To do Boga , zostałem nawet ministrantem. Okresy spokoju kończyły się jednak tak szybko jak się zaczynały i znów było piekło. Przestałem się dobrze uczyć. Zacząłem odczuwać chyba wtedy pierwsze symptomy beznadziejności.
Zaczęła się szkoła średnia. W domu sytuacja bez zmian .Awantury przybrały chyba na sile. Nie wiem jak moja Mama radziła sobie ze wszystkim. Zawsze byliśmy nakarmieni i ubrani. Mama oczywiście cały czas pracowała zawodowo. Wiem , że chciała się rozwieść z ojcem ale nie miała na to odwagi....
W szkole średniej zacząłem się czuć coraz mniej komfortowo. Byłem gorzej ubrany od reszty, milczący , nie interesowałem się w ogóle sprawami klasy.
Miałem kilku dobrych przyjaciół i to wszystko .Nie miałem swojej kasy, nie jeździłem na klasowe wycieczki. Zazdrościłem moim rówieśnikom tej totalnej beztroski i chęci do zabawy tak naturalnej w tym wieku Ja czułem się dużo starszy i beznadziejny. Zaczął się we mnie jakiś bunt wobec świata i wszelkim wartościom-zacząłem wagarować , całymi tygodniami nie chodziłem do szkoły-nauczycieli nie szanowałem ,nie czułem respektu, bo co tak naprawdę mogli mi zrobić ? Świat wydawał mi się bez sensu ,cechowało mnie czarnowidztwo. Czułem się gorszy od innych , o kontaktach z dziewczynami mogłem tylko pomarzyć. Marzyłem o tężyźnie fizycznej-byłem przekonany że jak będę w stanie kilkakrotnie skatować i wyrzucić z domu awanturującego się ojca to problem awantur , strachu i lęków zostanie automatycznie rozwiązany. Do dzisiaj tak z resztą uważam .Myślę , że nadchodził czas kiedy będę mógł zaprowadzić porządek w domu. Uważam , że przemoc jest czasami jedynym skutecznym rozwiązaniem.
Gdy miałem 18 lat Ojciec niespodziewanie popełnił samobójstwo. Zostawił list pożegnalny w którym przepraszał za wszystko , obarczył mnie odpowiedzialnością za dalsze losy rodziny, jako że stałem się najstarszym mężczyzną. Następnie poszedł na strych i się powiesił. .Nie jestem w stanie opisać co wtedy czułem. Pamiętam , że starałem się być „twardy” , nie pozwalałem sobie na okazanie uczuć, starałem się w jakiś sposób pomóc zrozpaczonej pomimo wszystko Mamie i Bratu. Oczywiście też rozpaczałem ,ale mimo wszystko czułem też jakąś lodowatą pustkę w sobie.
Od tego momentu nic już nie było takie jak przedtem.".....
Pozdrawiam
Robert

______
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR


 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 |  


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Administratorzy forum psychologicznego nie biorą odpowiedzialności za treści pisane przez Użytkowników.
Forum ma charakter informacyjny.
Wszelkie decyzje odnośnie leczenia muszą być podejmowane w porozumieniu z lekarzem i za jego zgodą.
Forum jest prowadzone przez Nextweb Media Sp. z o.o.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptacje regulaminu.
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
phpBB SEO
Forum Psychologiczne - Depresja - Nerwica

All rights reserved by nerwica.com © 2005-2014

Grupa NextWeb Media

sitemap