Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zdradzilam własne ciało


Saraj

Rekomendowane odpowiedzi

Temat może niektórym wydać się głupi (błahy), dla mnie jest tragiczny. Nie mam na stanie szczególnych sił do radzenia sobie w nagłych przypadkach, szczególnie, gdy oznaczaja trwała zmianę, bo od miesięcy jadę na debecie (2 lata opornych lęków).

 

Do sedna: Leki zmieniły mój kolor oczu i zmieniają każdego dnia. Z błękitnych, szklanych, niemalże pozbawionych barwnika stały się brudnoniebieskie. Nie potrafię tego sobie wytłumaczyć, może więc nerwy mają swoją słuszność, w końcu to twarz, ale załamała m się tak, że nie chce się jeść, oddychać, ruszać się... Lece z wagi. Dla mnie to stan ago nalny. Martwota. Powolne obumieranie. Nie ma na to tabletek.

Czuję się nikim, nie wychodze z domu, omijam lustra, podnosi mi się na odbicie w zwierciadle i widok tej ohydnej żółci (barwnik).

Czuję się winna, że łykałam te prochy, ale zrobiiłam, wydawało mi się, wszystko, by nie doprowadzić się do gorszego stanu. Bóg jeden wie, dlaczego leki, nie mające w skutkach ubocznych tego typu niechcianych efektów, w dodatku zmienione z tych, które, owszem, wykazywały takie działania niepożądane, kontynuują taką zmianę..

Czuję się winna, ze nie wpadłam na inny pomysł, czuję się winna, że jestem chora, tak chora, że uzależniłam się od konkretnej mieszanki leków i nie ruszysz.

Nie rozumiem, dlaczego stało sie to w momencie, w którym byłam bliska śmierci, teraz samobójstwo widzę jako jedyne rozwiązanie.

Bóg mi świadkiem, że dokładam wszelkich starań, żeby wyciągnąć się z tego dołu na poziomie wielkiej depresji. Co ja mam robić?

Czuje się tak cholernie nic niewarta, nie moge opędzić się od myśli o demonicznych knowaniach poplątania szyków.

 

Proszę o pomoc..

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chodzę regularnie na psychoterapię od dwóch lat. Niestety, rozmowa na ten temat na sesjach kończyła się wielkim nieporozumieniem. I teraz mam wrażenie, że, jeśli napiszę dlaczego, zacznie się sugerowanie subiektywnego wrażenia. Ona tego nie widzi, no cóż, ja również, choćbyście mnie łąmali kołem, nie pamiętam, jaki ona ma kolor oczu. Za to świetnie znam własny utracony :/

 

Edit: ja też przed nią spuszczam głowę, to wiąże się z wydobywanie z głębin siebie zastanych treści, ale także z ukrywaniem się ze wstydu (nieświadomy, mimowolny).

 

Z psychiatrą uzgodniłam zmianę leku, wróciłam do starych, i nie wiedzie,c czemu, zmiana się jeszcze pogłębiła. Zapewniam, że odmienność jest tak błyskawiczna, że trudno jest mi uwierzyć własnym oczom. Nazywano mnie zombie, jakąś natchnioną, błękitnoooką, teraz mam po prostu granatowe.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bliscy wpędzili mnie w zaburzenia. Przedstawiają bardzo drapieżną emocjonalnie rodzinkę. Całą tą toksykologią nasiąkłam i dlatego mam siebie za nic. Radzę sobie jednak z wagą, z wypadaniem włosów (rwię z nerwów), z czymtamkolwiek. Ale oczy były oczkiem w mojej tożsamości.. Przepraszam, że może jestem trochę niezrozumiała, w stanach lękowych dziwnie się mysli, tzn. dziwne kombinacje słowne powstają. Staram się nie starać.

 

edycja: dopisałam wyżej treść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzisz,ja ten stan w którym jestem mogę podziękować samej sobie,jak również rodzicom oraz śmierci dziadka(3 miesiące temu) ja mam straszne lęki,że umrę,że jestem powaznie chora,mam różne dolegliwości ciągle płaczę...bardzo chce zyc poniewaz mam 3 małych dzieci,a co prawda dopiero 23 lata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

znudzona-ona, co sugeruje zaburzenia spostrzegania? Przed chwilą obejrzałam swoje dawniejsze i mniej dawne zdjęcia (sprzed dwóch miesięcy). Między wyglądem oczu zachodzi zgodność, niezależnie od punktu w historii. Ujęcia nie kłamią, prezentowałam je postronnym. Wniosek nasuwa się sam.

Zaburzenia osobowości nie poddają się łatwo leczeniu. Praktycznie, z nich się nie wychodzi. Tzn. dokładnie tyle, co dowolny kryzys i powrót do terapii.

 

paulita, znam ten problem nie z własnych, a cudzych opowiadań. Korzystasz z farmakologii? I jeszcze jedno: nie umrzesz, a przynajmniej jeszcze nie.

 

Byłam u psychiatry, dostałam inny lek. Pytanie, jak poradzić sobie z poczuciem winy, że dopiero teraz odważyłam się prosić o zmianę. Dlaczego nie wcześniej? Bo dałam sobie przytępić czujność osobom, które wmawiały mi miraże i artefakty ;] Kolejne, jak siebie zaakceptować? I jak wyjść z depresji, kiedy czuje sie okaleczona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Saraj, wierzę w zmianę koloru oczu bo mi z granatowych przeszły szaro-niesko-zielone.Oczy są odzwierciedleniem naszego organizmu.Często nabierają żółtego odcieniu z powodu problemów z wątrobą z stąd by tłumaczyło,że pod wpływem leków,delikatne zatrucia.

 

Rozumiem również Twoje załamanie.Mi również ciężko się pozbyć mojego wegetarianizmu i ed które czynią,w moim subiektywnym odczuciu,kimś wyjątkowym,charakterystycznym.

Cóż Ci mogę poradzić? Tylko i wyłącznie psychoterapię która pomoże Ci uwierzyć,że jesteś kimś wyjątkowym,samą w sobie a nie poprzez kolor oczu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie bardzo wiem, co odpisać, bo nie mam pojęcia, czy chcesz poszerzyć swoją wiedzę. Jeśli jednak nie wadzi Ci ona, polecę Ci ulotkę Pernazinum :)

 

-- 25 mar 2013, 20:24 --

 

kasiątko, dziękuję Ci za wsparcie. Chyba o tę wyjątkowość chodzi. Nikt nie miał takich oczu. Mam problemy osobowościowe, więc siłą rzeczy ciągną się zaburzenia poczucia i koncepcji siebie. Ja napawdę myślałam, że wpadne w psychoze przez tę zmianę. Poczucie rozwalania się na kawałki jest okropnym uczuciem. I krzyków w głowie. Staram się wychopdzic do ludzi, żeby nie zbzikować.

 

Wątrobę badałam zaledwie miesiąc temu. Wyniki w normie. Jutro może dam radę odwiedzić okulistę. Jeszcze

endokrynolog został.

 

Powiedz mi, jak radzisz sobie z ed? Możesz napisać cokolwiek. Brakuje mi osób z tego typu problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dobra, poczytałam. czy Ty brałaś właśnie ten lek w brałaś w dużych dawkach i przez długi okres czasu? nawet jeśli przyjmę założenie, że zmienił się odcień Twoich oczu to nadal nie będę ogarniać Twojego poczucia winy ani braku akceptacji z takiego powodu. W moim świecie kolor oczu to błahostka nie warta nerwów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Saraj, raz lepiej raz gorzej.Problem w tym,że nie chcę się tego pozbyć bo to czyni mnie wyjątkową jak dla Ciebie Twoje oczy.

Dlaczego Ci brakuję osób z tymi dolegliwościami bo to ciekawe? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kompulsywny perfekcjonizm, tak bym to ujęła. Miałam znajomych z ed, ale relacje się pourywały (bo część osób zaszyła się w domu z lęku). Dążenie do doskonałości czyni współną płaszczyznę. Poza tym, miewałam okresowe wstręty do jedzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Saraj, subiektywnie kolor oczu może sie lekko zmieniać, ale to zależy od stanu zdrowia, makijażu, koloru cery itd. Tak samo jak w zależności od oświetlenia różne wydają sie nam kolory np kupowanych ciuchów /np inne w swietle słońca, a inny w sztucznym oświetleniu itd./

Dla mnie niepokojącym objawem jest Twoje zafiksowanie na tym punkcie - mi też mój kolor oczu wydaje sie różny, czasami ciemniejszy, czasami zielonkawy lub bardziej brązowy itd - ale nie jest to problem, który miałby prowokować myśli samobojcze czy tez o "zdradzie" własnego ciała !

Takie myśli świadczą o tym, że jesteś w złym stanie psychicznym, masz źle dobrane leki albo stany psychotyczne. To jest Twój problem tak naprawdę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedyś spojrzałem się w swoje oczy i strasznie posmutniałem kiedy zobaczyłem że kiedyś to były żywe oczy kogoś walczącego o siebie, odważnego, bystrego, a teraz zobaczyłem w nich oczy zalęknionej osoby. Nie tyle kolor co inne oczy. Jakbym stracił w sobie coś żywego, niezwykłego. Im dłużej się nad tym zastanawiałem tym było gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×