Skocz do zawartości
Nerwica.com

cztery kroki


runa

Rekomendowane odpowiedzi

Wpadła mi w rękę pewna ksiązka, wyczytałam w niej....

"..Odseparuj głosy zdrowego strachu od glosów szkodliwego strachu. Wsłuchaj sie uważnie i pójdź za mądrą radą zdrowego strachu. Powiedz szkodliwemu strachowi zeby usiadl i się zamknął."

probuje wcielić w życie i się udaje...

Cztery kroki

1) stawianie czoła strachowi-przestańmy biec płaszczyć się przed nim,chować się przed przerażającym głosem,który w nas tkwi i który potrafi nas dopasc,bez wzgledu na to gdzie uciekniemy albo gdzie się schowamy

2) wybadanie go zwracajmy się w strone zlego strachu i idżmy w jego kierunku.to wymaga wielkiej odwagi ale jest do zrobienia

3) zaakceptowanie go nie mamy się pogodzić z naszym zlym strachem ani go polubić. Musimy zaakceptować,że pewnych rzeczy nie da się zmienić. Im wcześniej przyjmiemy do wiadomości,że nie da sie wymazać przerazających infformacji ( neurotycznego strachu ) snujących sie po zakamarkach naszego umysłu, tym predzej bedziemy mogli zainwestować naszą cenną energie do postawienia czwartego kroku.

4) reagowanie na neurotyczny strach jest kluczem, lecz umiejątnosc zmiany naszych reakcji może zostać zbudowana jedynie na solidnych fundamentach pierwszych trzech kroków.

 

mnie udaje się już stawiac pierwszy krok i wiem,że wkrótce postawie drugi....trzeci....czwarty az do końca drogi gdzie czeka na mnie swoboda życia

 

może przyda wam sie te kilka kroków

 

pozdrawiam

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z tym co napisałas. Trzeba stawiac czoło swoim lekom bo tylko tak mozna je pokonac. Nie ma innej drogi do pokonania leków. Ja tez codziennie wchodze w sytuacje wywołujace lek np. chodze do pracy, jezdze sama samochodem, wychodze sama z domu. Czuje lek ale umiem juz nad nim zapanowac. Wczesniej jak czułam lek to odrazu uciekałam teraz zostaje i stawiam mu czoła. Jest to cholernie trudne i czesto mam ochote uciec, poddac sie ale zostaje i lek wtedy stopniowo sie zmniejsza. Juz nie boje sie tych leków tak jak wczesniej bo wiem ze i tka nic mi nie groozi, nic mi sie nie stanie. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę inną drogą wędrowałam, ale w sumie na jedno wychodzi...

Pierwszy krok jest cholernie trudny ale da się go postawić...i Trzeba to zrobić bo nie ma innego wyścia- leki go za nas nie zrobią. Drugi jest jeszcze trudniejszy ale nie da się go pominąc bo on daje prawdziwy wgląd i odbiera lękowi wielkie oczy. Trzeci stawia się długo i kroczy raz do przodu a raz do tyłu bo raz będziemy sie wściekać, raz poddawać a raz akceptowac rzeczywistość i iśc dalej i ostatni czwarty krok: też nie stawia się go razto żmudny i długotrwały trening. Każdy musi zbudować tu sobie warsztat własnych narzęzi które lęk pozbawiony już wielkich oczu obkurczą ;). Myślę że tak naprawdę wolności uczymy się całe życie tylko że jedni robia to świadomie a inni nie. My chyba należymy do tej pierwszej grupy szczęśliwców :)

Czy mniej więcej o to chodzi Runa? Jestem na właściwym tropie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×