Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
paskudna

Boje się przyszlosci...:(

Rekomendowane odpowiedzi

Nie jest to depresja ale nie wiedzialam gdzie to umiescic... z gory przepraszam!

juz kiedys chodzilam do psychologa wszakze z innymi problemami ( bralam tez leki) ale od dluzszego czasu dreczy mnie jeden:/ boje sie przuyszlosci... boje sie tego ze sie zestarzeje i umre i nigdzie mnie nie bedzie..przez to przestalam wierzyc w boga za to w reinkarnacje tak.. bo wydaje mi sie ze moja "swiadomosc"to czym mysle zostanie:(:/

chociaz mam dopiero 20 lat wizja konca mnie paralizuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Możemy przed naszą śmiercią uciekać, ona i tak o nas

nie zapomni! Możemy wypracować tyle filozofii, ile nam

się spodoba, śmierć wyśmieje nagromadzone przez nas

kompromisy. Będzie nam zawsze zadawała te same

natrętne pytania, o które rozum się potyka".

J. Brehant

 

Jestem nikim,ale parę lat temu mnie również bardzo gnębiła myśl o nieuchronnym końcu,również straciłem wtedy wiarę w boga.Rzeczywiście to straszne uczucie wyobrazić sobie ,że po śmierci już nas nigdy nie będzie.Wieczny koniec,nic,pustaka,nigdy i nigdzie już nas nie będzie.

Od tego chyba nie ma ucieczki,ja swój lęk tylko oswoiłem ,odłożyłem go na bok,zepchnołem w głębsze warstwy świadomości.Wiem ,że kiedyś wróci.

Normalni ludzie cieszą się życiem,mają swoje szczęśliwe i smutne chwile,robią karierę,zakładają rodzinę ,wychowują dzieci-dla mnie to jest marsz w czasie ,chyba wtedy za bardzo nie mysli się o śmierci(do końca nie wiem bo mi to nie było dane).

HEH i pomyśleć ,że kiedyś trzeba będzie umrzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

myślisz, że świadomość zostaje? To przerażające. Moją jedyną nadzieją jest właśnie reinkarnacja ale z innym myśleniem Albo totalny koniec świadomości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paskudna, przyszłość nie istnieje. Jest tylko w naszej głowie jako paczka wyobrażeń. Tworzymy pozytywne wizje (np. będę bogaty/a), które jednocześnie dają nam nadzieję i powodują niedosyt, oraz negatywne wizje (zbankrutuję, umrę), które powodują lęk, cierpienie, a także przygotują do porażki. Zawsze następuje porównanie do chwili obecnej! Albo będzie w przyszłości lepiej niż teraz, albo gorzej.. Jedne i drugie wizje to tylko myśli, które jakże zgrabnie odsuwają nas od życia TU i TERAZ.

Masz problem natury egzystencjalnej - kim jestem, poco żyję, jaki to ma wszystko sens !?

Myślisz, myślisz, a życie ucieka...

Proponuje szczerą rozmowę z bliską osobą.

 

Pozdrawiam 8)

 

P.S. W przypadku reinkarnacji, nie mamy pojęcia kim byliśmy w przeszłym życiu ... Zresztą, jakie to ma znaczenie !?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moze to zadne pocieszenie i zdanie nie na miejscu nie wiem..

ale ktos madry kiedys powiedzial : "tylko glupi sie nie boi" wazne zeby lek przed tym nas nie sparalizowal

ja tez sie boje tego co bedzie i to chyba zbyt bardzo..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też boję się przyszłości, ale nie śmierci, ja się boję szkoły, studiów, wszystkich testów, przy tym nie widzę sensu życia, często się załamuję, kiedy myślę o przyszłośći stwierdzam, że nie warto się tak męczyć, lepiej umrzeć. Chodzę do psychologa, ale on uważa, że to nic wielkiego, że po prostu potrzenbuję wsparcia, a ja słuchając rodzeństwa i kuzynostwa, którzy studiują zaczynam płakać, jestem załamana, myślałam, żeby wyskoczyć przez okno, albo chociaż uciec z domu. Nigdy się na żądną z tych rzeczy się nie zdobędę, ale sama myśl, zę tak mogę myśleć mnie przeraża.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie wizja śmierci nie przeraża, mnie przeraża to co będzie za kilka tygodni, miesięcy. Zupełnie sobie nie potrafię tego wyobrazić, czarna dziura. Niektórzy ludzie mają zaplanowane życie, wiedzą co będą robić, a ja nie mam pojęcia gdzie będę za dwa miesiące. Nie mam nawet żadnych przypuszczeń. Jak ja mam żyć z taką niepewnością?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyszłość juz samo to słowo wywołuje u mnie paniczny strach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przyszłość dotyczy każdego z nas. Ja też się boję, prawie jak każdy, podobnie jak Ty wierzę w reinkarnację. Postaraj się żyć każdą chwilą, spełniać marzenia, realizować plany, jeśli masz kogoś bliskiego dziel z nim swoje smutki i obawy, razem raźniej. Może on/ona też się boi? Trzymaj się ciepło :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

nie boję się przyszłości, bo o niej nie myślę. staram się żyć tu i teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje obawy związane z przyszłościa,poza lękiem przed śmiercia czy bardziej cierpieniem, zwiazane są z myślą ,że przechodzę przez zycie nie zostawiając po sobie żadnego śladu.Zyję i tyle.Dzieci nie mam i obawiam się że nie bedę miec.Jaki więc sens tego życia.

Czasem sobie myslę,że ktoś bardziej godny mógłby to moje zycie dostac i piekniej je przezyć nawet jesli miałby to robić z nerwicą u boku...

Czasem mam wrazenie że na wszystko jest już za późno.W takim mega ogólnym pojęciu.

Za opóźno żeby coś zmieniać,zaczynać...

Dobrze ,że posród tych wszystkich watpliwośći,smutków szukam rozpaczliwie pogody i optymizmu bo tak trzeba.Mam nadzieję ,że spojrzę kiedyś na ten etap mego życia z perspektywy czasu i tak jak po maturze powiem sobie :ale człowiek był głupi ,że się tak bał.Nie było czego....i nam wszsytkim tego zyczę!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem za bardzo się przejmujecie tym co będzie, a ucieka wam teraźniejszość. Trzeba się skupiać na teraźniejszości, wiem, że łatwo tak pisać i sam mam z tym problemy, ale po prostu skupiając się na przyszłości omija nas teraźniejszość i wszystkie miłe chwile. Powiem taką anegdote którą sam wymyśliłem

 

Pewien bogaty Pan miał bardzo dużo pieniędzy, lecz ich nie wydawał i trzymał bo uważał, że przydadzą się na przyszłość w razie głodu. Bo pewnym czasie ustrój się zmienił w danym państwie, i zmieniła się wartość pieniądza i te wszystkie pieniądze które oszczędzał straciły na wartości i są nic nie warte.

 

Więc nie martwcie się tym co będzie potem tylko jak wykorzystać teraźniejszość by było fajniej i lepiej miedzyinnymi w przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm wiadomo że ważniejsze jest to co tu i teraz. Paulho Coelho napisał że jesli szanujesz dzień dzisiejszy możesz uczynić go lepszym. A kiedy ulepszysz teraźniejszość wszystko co po niej nastapi również stanie sie lepsze. Ale jak myslami wybiegam w przyszłośc po prostu boje sie że całe moje zycie bedzie wyglądac tak jak wygląda bo póki co nie potrafie ulepszyć teraźniejszości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najważniejsze jest to, że nie wolno się stresować byle czym (stres w nadmiarze, niszczy mózg) trzeba być najlepszą wersją siebie w danym momencie. Przecież każdy zasługuje na szczęście a zwłaszcza "ja", trzeba zadać sobie pytanie czy chce być szczęśliwy? Oczywiście, że tak i oczywiście, że na to zasługuje. Trzeba cały czas traktować to jak zabawę, próbować nowych rzeczy im więcej robimy różnych rzeczy tym bardziej mózg się rozwija i powstają nowe połączenia neuronów. Ciągle trzeba się rozwijać, np jak piszemy zawsze prawą ręką trzeba czasami dla zabawy pisać lewą ręką (jak mózgowi dajemy wyzwanie to cały czas się rozwija) albo jak zawsze jeździsz tą drogą to spróbuj jakąś inna itd. Im więcej robimy nowych rzeczy tym lepiej. Trzeba zmieniać nawyki myślowe na pozytywne, trzeba zmieniać schematy naszego życia, być elastycznym. Trzeba w danym momencie robić wszystko, żeby być szczęśliwym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam odwrotnie :? mnie przerażałaby perspektywa wieczności. wolałabym, żeby po śmierci nic nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc,

Czasem też miewam takie myśli, kiedys miałam wręcz obsesję. Minęło samo, prawdopodobnie dlatego że w moim życiu zaczelo się wiele dziać i miałam dużo roboty (studia, praca). Podejrzewam, ze takie myśli egzystencjalne pojawiły się u ciebie z braku pochłaniających cię zajęć.. Byc moze mało ich w Twoim życiu, wiec wszystko w Twoich rękach ;-)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Boję się przyszłość, ale teraz najbardziej boje się tej najbliższej. Pojęcia nie mam jak wszystko się ułoży...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kochana rozumiem Cię

Ja boje sie tgo co bedzie np. wieczorem.

Ciagle mysle o tym ze ze np. za godzine chwyci mnie takli atak ze sama nie bede umiala sobie z nim poradzic i mnie zamkna w szpitalu :(

 

Martwie sie tym ze przez to ze siedze w domu tyle czasu, nie bede w stanie potem porozumiewac sie z ludzmi.

 

Martwie sie co bdzie jak pojde do pracy, bo jak na razie jak wyjde z domu to tylko marze o tym zeby wrocic do niego .

A co dopiero wysiedziec w pracy 8 godzin :(

Nie wyobrazam sobie tego wszystkiego :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ja boję się przyszłości. Jak ja sobie poradzę? Aktualnie zastanawiam się, czy zdam maturę (już od września będę w trzeciej klasie :( ). Nie wiem, co bym chciała robić w przyszłości, gdzie studiować, na jakim kierunku? Czy życie mi się ułoży, skąd będę mieć pieniądze? Czy przez ten świat będę szła samotnie? Ciągle myśli o przyszłości zaprzątają mi głowę. Wciąż się zastanawiam "a jak to będzie?". Boję się, że popełnię mnóstwo błędów, jak mój brat... Najchętniej schowałabym się pod kołdrę i przeleżałabym tak całe życie, ale przecież każdy musi dorosnąć, dojrzeć i w końcu się usamodzielnić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myśle ze dla kazdego z nas przyszłośc ,jest nie zbadana.

Myśle ze kazdy z nas się jej w pewien sposób ,na swój sposób boi.

Tu potrzebne jest napewno pozytywne myślenie.NIe koniecznie przecież musi być zle prawda?

Zresztą ,,raz z górki a raz pod górke,,Takie jest właśnie życie.

Kobietko jesteś młoda ,będzie dobrze.....myśl pozytywnie.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko jak odnalezc w sobie te pozytywne mysli gdy czlowiek nie ma rano sily wstac a co dopiero zrobic cos sensownego. Wiem, trzeba sie w garsc wziasc i robic cos sensownego.

Tylko ja nie potrafie.

Kiedys mialam plany, marzenia.. Odkad zachorowalam liczy sie tylko to zebym z tego wyszla.

 

Znacie takie powiedzonko? ''Chcesz rozsmieszyc Boga? Powiedz mu o swoich planach''

 

Cos w tym jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiara DOnkey czyni cuda w tym tez coś jest.

Niemozna być ciągle załamanym.

Wyjdziesz z choroby napewno ,jeśli sama tego będziesz chcieć.Trzeba iśc do przodu.Ja sobie codziennie to powtarzam,i choć jest mi cięzko prubuje walczyć z tym swoim niedomaganiem

Słońce trzeba wiedziec tylko to że życie usłane różami nie jest .Tylko trzeba dzielnie się umieć podnieśc i ść do przodu

Trzymajcie sie .Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiara niczy cuda. Na pewno.

Gdybym nie miala wiary to byloby kiepsko.

Ja mam wiare, w pn ide do nowego lekarza, staram sie codziennie.

Kazdy dzien to wyzwanie.

Tylko czasami po prostu sa chwile zwatpienia.

Bo sama sobie nie pomoge :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×