Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wisienka

pogryzł mnie pies- mam kłopoty z wychodzeniem z domu

Rekomendowane odpowiedzi

Kiedy byłam dzieckiem (8 lat) pogryzł mnie owczarek niemiecki- poza szpetną blizną na łydce pozostał straszny uraz psychiczny. Nie chcę opisywać samego wypadku- tygodnie w szpitalu, operacja, rekonwalescencja...

Mój problem polega na tym, że od 13 lat boję się sama wychodzić z domu, nie ma mowy, że wejdę do pomieszczenia, gdzie jest obcy pies, kiedy mija mnie człowiek z psem na smyczy przechodzę na drugą stronę, kiedy podejdzie do mnie pies i zacznie, np. obwąchiwać oblewa mnie zimny pot, drżą ręce i nogi, zaczynam płakać, etc. Nikt z moich bliskich, znajomych nie rozumie mojego "dziwnego" zachowania, które jest tematem do drwin. Zawsze moje otoczenie starało się przedstawiać mnie jako słabą psychicznie osobę, wiele razy słyszałam "przesadzasz". Może i "przesadzam", ale moje lęki są silniejsze ode mnie. Dzięki temu, ze znalazłam to forum usłyszałam o PTSD. Być może cierpię na Zespół Stresu Pourazowego, który da sie zminimalizować. Bardzo się cieszę, że tu zajrzałam.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

wisienka owszem, może to być PTSD - na to wygląda. Stwierdzić to może jednak jedynie specjalista więc udaj się do niego. On też zajmie się Tobą fachowo - szczególnie terapia jest wskazana, nie daj się zbyć lekami. Mnie kiedyś też pies pogryzł - nie tak dotkliwie, ale reaguję podobnie jak Ty na widok zwierzęcia - w ogóle przestałam lubić psy. Trudno tu poradzić coś konkretnego - mój lęk nie jest wielki, bardziej pałam nienawiścią i chyba zwierze to wyczuwają - często szczerzą na mnie kły ale raczej nie podchodzą. Zmieniłam trochę podejście - gdy widzę podejrzanego typa [psa] to potrafię iść tyłem byle nie spuszczać go z oczu - dla mnie to fałszywe stworzenia, które mogą z nienacka zaatakować. Często też muszę zwracać uwagę właścicielom, z deczka nieodpowiedzialnym - mimo stosu zapewnień, że to łagodne stworzenie - nie ufam, to zwierz - ma instynkt i zawsze może mu coś szczelić do głowy. Staram się unikać sytuacji z pieskami, jak już muszę przebywać w ich okolicy to jestem czujna i to mi wystarcza - czuję się bezpieczna, np. staję tak, aby nie być na 'pierwszej linii' psa, obserwuję go. Ale Tobie może nie wystarczyć dlatego dobrze będzie, gdybyś głębiej zajęła się problemem na terapii na przykład, gdzie nauczysz się kontrolować ten lęk i czuć się pewniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mnie pogryzł (miałem 5 lat), do końca przeszło mi dopiero po kontaktach z psami mojej byłej dziewczyny - przekonałem się że te stworzenia mogą być przyjaźnie nastawione i jakoś samo przeszło. Przedtem zawsze czułem może nie paniczny lęk, ale respekt i niepewność na pewno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie też kiedyś pogryzł wielki pies (owczarek niemiecki mojego chrzestnego)... I od stycznia boje się wychodzić z domu... Bo w styczniu wprowadzili sie nowi sąsiedzi obok mojego domu... I Ci sąsiedzi mają bardzo "grzecznego" psa, który zagryzł już 3 koty (jak nie więcej :P). Boję się że może to samo zrobić z człowiekiem... A Psy oczywiście latają samopas... I sie droczą z moim psem Ciapkiem... Na szczęście Pies Ciapek krzywdy jeszcze nigdy nikomu nie zrobił ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć:)Juz myślałam że nigdy nie znajde osoby z podobnym problemem jak ja.

Mój lęk jest tak silny ze wogóle nie wychodze sama z domu tylko zawsze z kimś z kimś.Ponieważ gdy widze psa trace panowanie nad sobą i nad tym co robie.Mogę np chcąc uciec przed psem wbiec na bardzo ruchliwą ulice.Panicznie się boję ze zemdleje.

Gdy miałam 5 lat koleżanka zazartowała i powiedziała do swojego psa "bierz ją" Wilczur z pozycji stojącej sprowadził mnie do lężącej a ja byłam tak śmiertelnie przerażona że mimio że nic mi nie zrobił (opoza zostawieniem łap na bluzce) to do dziś boję się każdego psa.

Jak narazie żadna z terapii mi nie pomogła a leczę się od 11 roku życia.

Wcześniej rodzice myśleli że mi z wiekiem przejdzie ale to się nasilało.

Najgorsze jest to że Ci cjholerni właściciele psów niczego nie rozumieją.

I e kilometrowe smycze też mnie wkurzają.A jak zostawią przed sklepem nieuwiązanego to szału dostaje.

Powinny być kary za perowadzenie psa bez smyczy po mieście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wierzę!!!! Nie jestem osamotniona w moim lęku. Tylko, gdzie szukać pomocy: psychiatra, psycholog... przecież mąż nie zawsze może trzymać mnie za rękę.

 

Uczyłam bratanka mojego męża jak postępować na wypadek "psiego ataku". Wiecie co zrobili jego rodzice? Wyśmiali mnie. Kiedy poruszyłam na forum mojego miasta, problem bezpańskich i pańskich niebezpiecznych psów biegających samopas po ulicach WYŚMIANO MNIE.

Usłyszałam, że jestem "głupia", że nie mam prawa czuć się zagrożona, że wcale nie wiem co to jest cierpienie, że mam źle w głowie...

Jestem na przystanku autobusowym już o 6.00 rano. Po drodze mijam jednego wilka, jednego amstafa i jednego owczarka kaukaskiego puszczonego samopas. Policja nie działa... Ja umieram ze strachu. UMIERAM ZE STRACHU. Tak, że strachu da się umrzeć.

Ale mam do tego prawo. Prawda? Mam prawo czuc się zagrożona.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Polina, no i dobrze - takimi bezrozumnymi ignorantami nie ma się co przejmować. Osobiście też się nie krępuję - zdołałam już przekonać paru właścicieli czworonogów z bloku [mieszkam tu miesiąc], że albo będą liczyć się z faktem albo się nimi miejscy zainteresują. Na ogół wystarczyło wyjaśnić pokrótce, że po prostu mam bardzo złe wspomnienia ale jak trzeba to robię dokładnie jak Ty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutne Serce, jest kara za takie przewinienie .. Pies bez nadzoru art 77 KW bodajze. jesli faktycznie masz problem z jakim sasiadem lub innym znanym ci osobnikiem mozesz to zglosic np na straz miejska lub policje .. Najlepiej nie anonimowo, bo wtedy roznie sprawuja piecze nad takimi sprawami. powinno pomoc a jezeli zgloszenie telefoniczne lub slowne nie pomoze to krotki wniosek lub zazalenie napisac wtedy juz musza to rozstrzygnac i maja chyba tydzien na odpowiedz. :) mam nadzieje ze pomoglem :) jak cos to znam sie troszke na tym ;) tak jak napisala polina kary sa ostre ale przewaznie daje sie okolo 200 zl za jednego psa . dwa psy to juz dwa wykroczenia i dwa mandaty ;) Niebujmy sie informowac sluzb publicznych w takich sprawach poniewaz takim czyms do nieczego nie dojdzie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak, folgując takim praktykom poniekąd pozwalamy na nie. Nie jesteśmy bezbronni. Jeśli tak się czujecie to właśnie z powodu stereotypów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie o mały włos nie pogryzł pies. Od tej pory boję się psów, szczególnie tych wiejskich. Natomiast mam zaufanie do jednego psa, którego jestem właścicielką... więc nie jest tak źle..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Również zostałam pogryziona przez psa - na twarzy, mialam wtredy trzy lata. Na szczęscie jakims cudem blizny prawie nie widac, ale jak bylam mala mialam przerąbane na podworku. Na poczatku nie bylo mowy, zebym sie zblizyla do jakiegokolwiek psa, gdy szlismy odwiedzac z rodzicami znajomych musieli psy zamykac w lazience, bo inaczej bym nie weszla.

 

Pewnego dnia weszlam, a Kara nie została zamknieta... i bardzo pokochałam wręcz pieska.

 

Teraz nie mam z tym absolutnie zadnych problemow.

 

Zatem jedyne co mi przychodzi do glowy to terapia szokowa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Konfrontacja z lękiem nieunikniona - jest często najlepszym lekarstwem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NAJLEPSZĄ FORMĄ POZBYCIA SIĘ LĘKU PRZED PSEM JEST WOLONTARIAT DANEJ OSOBY W SCHRONISKU DLA BEZDOMNYCH ZWIERZĄT.TAKI LĘK POZOSTANIE Z TOBĄ DO KOŃCA ŻYCIA JAK NIC Z TYM NIE ZROBISZ.W GDAŃSKIM SCHRONISKU SĄ TAKIE OSOBY ALE JEDEN WARUNEK MUSISZ BYĆ PEŁNOLETNI.TO ,ŻE PIES CIE POGRYZŁ TO NIE JEGO WINA ALE WINA WŁAŚCICIELA KTÓRY STOSOWAŁ WOBEC NIEGO PRZEMOC.Z BITYMI PSAMI JEST TAK JAK Z BITYMI DZIEĆMI ALBO SĄ AGRESYWNE ALBO BOJĄ SIĘ WSZYSTKIEGO I WSZYSTKICH. OLA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kup sobie gaz pieprzowy i przestań się bać psów, psy to czują, mnie nigdy żaden nie pogryzł a nie raz się spotkałem w oko w oko z agresywnym, ale po prostu go olałem, one czują, że sie ich boimy. I broń Boże nie uciekać bo wtedy wiadomo, że będzie gryzł. A najlepiej unikać sytuacji, żeby spotykać się z psami na wolności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

absolutnie nie przesadzasz.masz prawo miec uraz!podobnie maja moi znajomi którzy spadją z koni lub którym kon zrobi krzywdę.spróbuj może walczyć z tym za pomocą konfrontacji.idz do najbliższego schroniska i popros aby pozwalano ci przebywać z psami.ale nieod razu na głeboką wodę.może najpierw szczenięta.uprzedz o swoim urazie,aby nie pozwalano ci sie zblizac do psów agresywnych.mam jeszcze pytanie : dlaczego ten pies cie pogryzł?mialam zajecia z psychologii psów i niektore ich zachowania sa po prostu normalne moze gdybys zrozumiala jego tok rozumowania byla bys w stanie to przelknac?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest na to sposób, przynajmniej tak mi się wydaje.

Rozwiązaniem jest pies. Kup sobie psa, rasowego, z tych przyjaznych człowiekowi, spokojnych. Najlepiej szczeniaka.

Po za tym na te agresywne psy zawsze możesz nosić w kieszeni gaz łzawiący jak już napisano.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o nie tu sie musze sporzeciwic to nie humanitarne!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Co jest nie humanitarne? Gaz? No jasne, lepiej dać sie pogryzc :mrgreen::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moze lepiej zrozumiec dlaczego pies pogryzł? podam taka sytuacje-wchodzi do domu twojej kolezanki siadasz na kanapie a tu nagle je pies warczy na ciebie i zachowuje sie agresywnie-dlaczego?nie dlatego ze jest głupi-prawdopodobie to jego ulubione miejsce do lezenia.jestes na terenie psa tak mysla zwierzeta one tez maja swoja psychike. podobnie jest z konmi-jezdze konnow iec wiem.rodzice dziecichodzacych na kursy jazdy konnej maja zazw pretensje bo kon ugryzl bo nadepnol bo kopnol...z moich obserwacji i wiedzy innych wiem ze to nie tak.kon gryzie bo chce zwrocic na siebie uwage lub szuka smakolykow w okolicach kieszeni.nadepnie-bo twoja stopa zlalazla sie pdo jego kopytem z twojej winy.a dlaczego zrzuca?bo siedzisz mu na plecach a on nie ma na to ochoty.zasada jest jedna tam gdzie konczy sie technika zaczyna sie agresja.jesli człowiek nie zrozumie psychiki konia nie da sobie z nim rady.tak samo jest z psami.podejrzewam ze bylo tak i wtym wypadku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Serek- ale zdarzają sie psy chore na wściekliznę. I co, mam schować gaz do kieszeni (bo to nie humanitarne) i powiedzieć mu- ej piesku, wiem że jestem na twoim terenie i widzę że chyba masz wściekliznę, ale nie gryż mnie proszę.

 

???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

owszem to sie zdarza ale psikanie w psa gazem to bestialstwo.nalezy go humanitarnie uspic a człowieka szczepic!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedy byłam dzieckiem (8 lat) pogryzł mnie owczarek niemiecki- poza szpetną blizną na łydce pozostał straszny uraz psychiczny. Nie chcę opisywać samego wypadku- tygodnie w szpitalu, operacja, rekonwalescencja...

Mój problem polega na tym, że od 13 lat boję się sama wychodzić z domu, nie ma mowy, że wejdę do pomieszczenia, gdzie jest obcy pies, kiedy mija mnie człowiek z psem na smyczy przechodzę na drugą stronę, kiedy podejdzie do mnie pies i zacznie, np. obwąchiwać oblewa mnie zimny pot, drżą ręce i nogi, zaczynam płakać, etc. Nikt z moich bliskich, znajomych nie rozumie mojego "dziwnego" zachowania, które jest tematem do drwin. Zawsze moje otoczenie starało się przedstawiać mnie jako słabą psychicznie osobę, wiele razy słyszałam "przesadzasz". Może i "przesadzam", ale moje lęki są silniejsze ode mnie. Dzięki temu, ze znalazłam to forum usłyszałam o PTSD. Być może cierpię na Zespół Stresu Pourazowego, który da sie zminimalizować. Bardzo się cieszę, że tu zajrzałam.

 

Pozdrawiam

 

Ja też kiedyś, będąc może małym, kilkuletnim berbeciem, zostałem raz pogryziony i kilka razy poszarpany przez psy. Przez kilka lat bałem się psów bez jakiejkolwiek obroży czy smyczy, próbowałem jak najbardziej się od nich oddalić. Ale widzę, że to jednak jest nic w porównaniu z twoim lękiem. Radzę wybrać się do psychologa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie przypomina klasycznego PTSD, raczej wziąłbym to zwyczajnie za zwykły uraz psychiczny, który monstrualnie posunął się w latach. Do wyleczenia psychoterapią behawioralno-poznawaczą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja z kolei nie powiedział bym że można w tym przypadku stwierdzić u Ciebie PTSD. Kryteria DSM-IV oraz ICD-10 nieco się różnią. Generalnie Zespół Stresu Pourazowego nie wynika ze strachu jako takiego przed czymś co w jakiś sposób zraniło ale bardziej z faktu doświadczenia czegoś co przekracza zdecydowanie odporność człowieka na ten czynnik. Najczęściej PTSD spotykane jest w przypadku:

-gwałtów

-bycia zakładnikiem

-walk zbrojnych

-bycia w obozie koncentracyjnym

Jak z resztą widać PTSD sprowadza się do zdarzeń które wywołują bardzo duże emocje. Nie wlicza się do diagnozowania zdarzeń (o mniej nasilonym przebiegu) które mogą potencjalnie spotkać każdego. Warto zauważyć że PTSD osiąga się dopiero wtedy kiedy "dawka" stresu dotyczy zarówno kwestii fizycznych (w przypadku gwałtu - fizycznego bólu, bicia, maltretowania seksualnego) jak i psychicznych (upokorzenie bycia poniżaną/ym, bezradności nie mocy wpływu na sytuację) Pamiętaj też że PTSD zawsze wpływa na pogorszenie funkcjonowania społecznego jak i rodzinnego. W zależności od bodźca wywołującego ten gwałtowny i ostry stres pogorszenie funkcjonowania przejawia się w warstwie jemu odpowiadającej tzn. Jeśli mieliśmy do czynienia z gwałtem dokonanym przez obcą osobę sprowadzimy się do zaburzenia funkcjonowania społecznego, a w przypadku dokonania go przez osobę najbliższa także do pogorszenia funkcjonowania rodzinnego. Wszak zdarzenia te sprowadzają się do zaburzeń społecznych a czy sprowadzą się do innych to uwarunkowane jest konkretnym zdarzeniem - przede wszystkim okolicznościami. U Ciebie można było by zdiagnozować fobie prostą która dotyczy stricte określonej konkretnej rzeczy. Pies jest tym czynnikiem którego się obawiasz (to mogło by się sprowadzać do PTSD) ale nie czynisz niczego na zapas by na wszelki wypadek do tego nie dochodziło, a to jest jeden z kluczowych elementów diagnostycznych PTSD. Znowu sprowadzając do przykładu gwałtu osoba taka zaczyna zabezpieczać się rozmaitymi "akcesoriami" służącymi do obrony (noże, paralizatory) i zamyka się na wszystkie te sytuacje które mogą spowodować powtórkę tej sytuacji. Post Traumatic Stress Disorder to reasumując zlepek mechanizmów obronnych psychiki wyraźnie uwypuklony i uniemożliwiający normalne funkcjonowanie a ponad to obawy co do ryzyka zagrożenia nie mają podstaw "nie pójdę tą ruchliwą ulicą bo tu mnie napadnięto" pomimo iż ma to swoje uzasadnienie (bo doszło do tego) nie ma podstaw by stwierdzić że to się zdarzy ponownie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

nie wiem czy ten temat nadal aktualny ale chętnie opiszę obecny stan w moim przypadku.

tak w skrócie:

1 - 4 razy zaatakowały mnie psy sąsiada

2 - ostatni atak, to pogryziona noga i 2 minutowa walka ze wściekłym zwierzakiem. Zadałem około 30 ciosów metalową pałką i nic nie pomogło - nogi nie chciał puścić

3 - zgłoszenia do Policji, Straży Miejskiej, Głównej weterynarii - bez skutków

4 - założenie sprawy na Policji - dwa wyroki nakazowe dla sąsiada - 2 x 200zł - smieszne

5 - no i sąsiad się doczekał - zakładam sprawę cywilna o odszkodowanie za urazy psychiczne i fizyczne, wizyty u psychologa (wszystko co może być związane ze stresem pourazowym).

6 - jestem w momencie zakładania sprawy przez mojego prawnika

 

jakieś podpowiedzi o jaką kwotę wystąpić? Zaznaczam, że w ciągu 4 ataków, dwa razy mój pies został pogryziony, raz zaatakowana żona i raz krwawa walka ze mną.

 

Mam duże doświadczenie z samoobroną ale z napastnikiem ludzkim, w przypadku samowolnie biegającego psa mało, co na niego działa. Po 4 ataku chciałem wziąć sprawę w swoje ręce jednak policja odradziła, więc mam zamiar porządne odszkodowanie otrzymać tak by gdzieś na kilk atygodni odpocząć.

 

Ewentualne rady mile widziane?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×