Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Smutne Serce

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Cześć:)Juz myślałam że nigdy nie znajde osoby z podobnym problemem jak ja. Mój lęk jest tak silny ze wogóle nie wychodze sama z domu tylko zawsze z kimś z kimś.Ponieważ gdy widze psa trace panowanie nad sobą i nad tym co robie.Mogę np chcąc uciec przed psem wbiec na bardzo ruchliwą ulice.Panicznie się boję ze zemdleje. Gdy miałam 5 lat koleżanka zazartowała i powiedziała do swojego psa "bierz ją" Wilczur z pozycji stojącej sprowadził mnie do lężącej a ja byłam tak śmiertelnie przerażona że mimio że nic mi nie zrobił (opoza zostawieniem łap na bluzce) to do dziś boję się każdego psa. Jak narazie żadna z terapii mi nie pomogła a leczę się od 11 roku życia. Wcześniej rodzice myśleli że mi z wiekiem przejdzie ale to się nasilało. Najgorsze jest to że Ci cjholerni właściciele psów niczego nie rozumieją. I e kilometrowe smycze też mnie wkurzają.A jak zostawią przed sklepem nieuwiązanego to szału dostaje. Powinny być kary za perowadzenie psa bez smyczy po mieście.
  2. Od dłuższgo czasu obserwuje u siebie taką rzecz za każdym razem kiedy idę do łazienki zaczynam coś liczyć 100 lub 200 dziele przez coś oi coś odejmuje jak wychodze z łazienki to przestaje liczyć.I tak mam za każdym razem ale tylko w tej sytuacji. Czy to oznacza ze już jestem chora?
  3. Smutne Serce

    Kynofobia

    Terapie behawioralną darmową :)
  4. Smutne Serce

    Kynofobia

    Znalazłam panią psycholog która chce mi pomóc pokonać moją fobię. Mam nadzieję że tym razem nie przerwę terapii pod wpływem jakiegoś impulsu czy braku widocznych efektów.Chce przejść prze każdy jej etap i dać z siebie wszystko. To będzie moje 4 podejście do leczenia fobii. Powiedziałam sobie że dopóki żyję nie poddam się. Bęę walczyła o swoją wolność o wyjście samodzielne z domu. Ale czy starczuy mi sił? Czy tym razem coś da? Ukńvczyłam jedną terapie z tych którym się poddałam ale postępów nie widzę u siebie wcale. Mam nadzieje ze tym razem bedą jakieś. Nie ma wokół mnie ludzi którzy chcieli by spędzać ze mną czas.Chce móc iść sama do sklepu do kina i wszędzie. To niby tak niewiele a dla mnie to nieosiagalne od zawsze jest. Chce to zmienić bardzo chce.Potrzymajcie kciuki. Pozdrawiam.
  5. Straciłam przez ciągłe złoszczenie się pierwszego i jedynego chłopaka.Potem długo unikałam facetów nie miałam nawet kolegów ani znajomych.Tak miałam przez 5 lat Teraz pojawił się ktos kto mnie lubi. Spotykamy się ze sobą od 8 miesięcy nie jest to związek ale spędziłam z nim tyle czasu ile nigdy z nikim. Jednak od trzech tygodni czuje że zaczyna mnie irytować. Po prostu sprawia że nie panuje nad sobą. Mamy nawet trudności z ustalenie daty i godziny spotkania... A ja z jednej strony nie chcę go stracić a z drugiej strony tak mnie to wkurza że myśle o zakonczeniu relacji. Uważam że coś się popsuło między nami. Często przychodzą mi do głowy takie mysli że "nie chce go już znać"chociaż nic złego nie zrobił. Może to dlatego ze albo miałam brak relacji z facetami albo wszelkie relacje z facetami trwały maksymalnie 4 miesiące? Cziuje ze musze od niego odpocząć ale on nie może tego zrozumieć... Pomóżcie...
  6. Witaj postanowiłam napisać do Ciebie.Ja mam taki problem ż ew ogóle nie wychodzę sama z domu. Każdy kto chce się ze mną spotkać musi przyjechać pod mój dom i odprowadzić mnie do domu. Dodatkowo na ulicy gdy widzę psa zachowuje się dość dziwnie gdy widze psa.Mam wtedyatak ilęku panicznego.Mało kto to rozumiał.Nie oplacało się ludziom spotylkać się ze mną.Tak było całą podstawówkę ,całe liceum i całą policealną.Byłam bardzo samotna i panicznie balam sie facetów, Dopiero w 2007 roku znalazłam jednego faceta który to zrozumiał a potem drugiego.I mam znajomego i mam kolege bardzo późno ale jednak. To co chcę Ci powiedzieć to to że jeśli ktos naprawdę Cię polubi/ pokocha to zaakceptuje Twoją chorobę w pełni. Każda relacja powinna być oparta na jakbnajwiększej akceptacji drugiej osoby a zwłaszcza w miłości tak być musi. A jeśli tak nie jest? Trzeba rozmawiać tłumaczyć drugiej osobie. A jak to nie pomaga?Trzeba szukać dalej... Kogoś innego.. Nikogo nie zmusimy do tego aby nas akceptował. A jest to konieczne jeśli chcemy zbudować dobrą, zdrową relację. Powodzenia Pozdrawiam
  7. Miałam wtedy coś koło 5 lat .Spędzałam czas z dwiema koleżankami.Jedna z nich miała psa. Pamiętam ze jeszcze wtedy się nie bałam psów w każdym razie nie panicznie.One chciały wrazcać do domu ja jeszcze chciałam zostać. wtedy ta jedna mówi do tej drugiej żeby oposytstraszyła mnie psem no i tamta druga ją poszłuchała i mówi bierz ją w jednej sekundzie wilczur mnie przewrócił. Stał na mnie sapiąc a a byklam przerażona do granic.Ślady łap na bluzce ui yten paniczny strach. Mama nie chciała mi uwierzyć a ta debilska dziewczyna się nie przyznawała. Chodzi sobie spokojnie a ja przez jej wygłup nabawiłam się fobii.Gdy widzę psa odtwarzam w myśli ten sam filmik "teraz na nie skoczy " "teraz mnie przewróci" obojetnie jakiego widze psa gdy on nie ma smyczy lub jest duży to dla mnie jest to zagrożenie życia. Nie pomaają ani teraopie ani racjonalne tłumaczenia ani poradniki.Nic nie pomaga.Im bardziej chce się nie bać tym bardziej sie boję. Nie moge wyjść sama z domu a nawet fddy wychodze z kimś stres i paniką są duże gdy pojawia się pies. Przepraszam wiem ze to nudne ale muszę się tym z kimś podzielić nie każdy to rozumie. Może tutaj ktoś zrozumie mnie. Pozdrawiam.
  8. Smutne Serce

    Kynofobia

    Wiitajcie Nie chodze do osób które mają psy w domu. Czytałam kiedys książkę "Mój lęk mój koszmar " polecam . To jest biografia kobiety która wyleczyła się z fobii społecznej dzięki terapii behawioralno poznawczej ale prowadzonej w Niemczech. W moim mieście jest taki ośrodek ale z tego co czytałam to zajmują się innymi schorzeniami.Planowałam tam zadzwonić ui się upewnić czy mi również by nie pomogli ale gogina z terapeutą to prawie 200 zł Ja się nie boje dużych grożnych psów ale każdego psa.
  9. Smutne Serce

    Kynofobia

    Byłam u wielu psychologów to jest Kynofobia w wyniku urazu z dziweciństwa.Jak ide z kimś odczuwam wszystkie objawy lęku panicznegoale czuje się bezpieczniejsza. Nie boje się miejsc publicznych czy ludzi.
  10. Witajcie tym co nie pozwala mi wychodzić samej z domu jest Kynofobia -paniczny lęk przed psami.Zawsze musi mi ktoś towarzyszyć jak chce gdzieś wyjśćz domu. Czy ktoś też ma problemy ? Czy ktoś z jakiś powodów również nie wychodzi z domu?.Pozdrawiam
  11. Jestem osobą niepełnosprawna porażenie mózgowe mam od urodzenia.Z tego powodu i kilku innych nie akceptuje siebie.Mam dużo depresyjnych myśli właściwie mój krytyk wewnętrzny cały czas nadaje. Bardzo bym chciała poznać pewnego osobnika ale fakt że mam kłopoty z chodzeniem utrudnia mi to.Moja głowa mówi mi że nie mam prawa i że nie powinnam. Czuje się zablokowa. Od czego mogłabym zacząć odblokowywanie się? Jak sobie z tym poradzić? A może żrzeczywiście dać sobie spokój i nie zaczynać kontaktu?
  12. Witajcie:)Kiedyś byłam ufna.Szybko drugi człowiek stawał się mi bliski na tyle żeby nazwać go |ją Przyjacielem.Nie miałam znajomych ani kolrgów jak już ktoś się pojawiał kto spędzał ze mną dużo czasu to uznawałam taką osobe za Przyjaciela. Jednak za każdym razem okazywało się że Przyjaciółmi nazywałam nieodpowiednie osoby. Odkąd Ostatnia osoba deklarująca swoją przyjaźń odwróciła się ode mnie obserwuje u siebie gbrak chęci wchodzenia w jakiekolwiek relacje z kimkolwiek.Eiem ze to już trwa zbyt długo.Nie moge sie otrząsnąć po ostatniej stracie bo byłam ptrzekonana że to była szczera wzajemna relaja.Myślałam ona napewno mnie nie zostawi. Jednak stało się inaczej.Po Tym przestałam wierzyć w Przyjaźń.Niedługo miną dwa lata.Nie mam nawet znajomej.Boje się wchodzić w relacje i z kobietami zi z mężczyznami a jednocześnie moja samotnosc też mnie przerasta.Nie wierzę że poznam kiedyś kogoś kto będzie mi bliski i komu zaufam.I przeża mnie ta myśl ż edo końca swojego życia będę zamknięta w swoich 4 ścianach.Nie zbuduje z nikim więzi.Boje się wchodzenia z ludźmi w jakiekolwiek relacje za dużo doznałam cierpienia.Wszystkie moje kontakty to praktycznie net poza jedną osoba.Czy ktoś też się zamyka przed światem ze strachu jak ja?Pozdrawiam serdecznie
  13. Od urodzenia mam Dziecięce porażenie mózgowe objawia sie to koślawycm chodzeniem i dlatego zarówno w szkole podstawowej byłam obiektem kpin. Zawsze reagowali na mnie ironią lub napadami śmiechu.Trzymałam się wiec od facetów z daleka. Gdy jakiś facet na mnie spojrzał to robiło mi sie przykro i zgadywałam co on myśli na mój temat i to co przychodziło mi do głowy talk mnie przerażało że miałam ochote zapaść się pod ziemie. Potem kolejna szkoła.Miłam szczęście w grupie same kobiety. No ale w ostatnim roku miałam zajęcia też w grupie gndzie było dwóch facetów.Pamiętam jak jedemn nie chciał koło mnie usiąść komicznie to wyglądało jak się w panice ode mnie odsuwał. Więc mówię do koleżanki "Patrz on mysli że to zaraźliwe" Przestałam się tego bać zrozumiałam wtedy ze to zachowanie może być spowodowane niewiedzą lub głupotą i że to nie moja wina. Przestałam się ich bać.Rok temu skończyłam szkołe.Strach przed facetam inie minął do dnia dzisiejszego. Ilekroć pojawia się w moim otoczeniu jakis facet myśle że zaraz natychmiast spotka mnie coś przykrego z jego strony. Ostatnio miałam z jednym wpółpracować na kursie ogarnęła mnie panika bo facet dostał nalepke zarozumiałego narcyza. Okazało się że doskonale mi się z nim wpółpracowało i potem byłam zła na siebie że tak go na wstępie oceniłam. Jedyne co możesz zrobić to zmienić myślenie o kobietach na bardziej pozytywne.Wiem to trudne sama się tego uczeod niedawna. Życżę powodzenia i pozdrawiam Cię serdecznie.
  14. Smutne Serce

    Witam Wszystkich

    Miłe to ze odpisaliście
  15. Witam. Mam na imię Ania Mam niską samoocenę odkąd tylko pamiętam.choruje na kynofobie i ona nie pozwala mi wychodzić samodzielnie z domu..Od ponad 5 choruje na depresje z myślami samobójczymi w tle. Pozdrawiam wszystkich czytających i piszących... Bardzo lubie wymieniać poglady i sdoświadczenia.Może tu się mnie chociaż jedna osoba nie wystraszy.Pozdrawiam serdecznie.
×