Skocz do zawartości
Nerwica.com

Myślenie o myśleniu? (natrętne myśli, lęk..)


joker27

Rekomendowane odpowiedzi

Kilka lat temu już to tutaj pisałem pewnie ale znowu tragicznie się czuje.. 

 

Witam, opiszę swoje objawy które trwają już 17 lat (po czasie wiem że już od dziecka miałem dużo lęków i nie było ze mną wszystko ok) z przerwą trzy lata na paroksetynie gdzie było nawet nawet i ostatnich kilka lat escitalopram mi nawet pomógł z dodatkiem małym paroksetyny. mianowicie moim największym problemem są myśli natrętne ale takie nietypowe, przez które mam lęk i stany depresyjne. Jest to takie nieustanne myślenie o myśleniu, myślenie o tym że natrętnie myślę, skupienie na tych myślach, nie są to typowe myśli natrętne na konkretny temat, nie umiem tego inaczej opisać, (teraz do tego mam wkręta że te myśli ewoluują i myślę o tym zanurzeniu, że nie przestanę tak myśleć i że tym razem to nic mi nie pomoże, (dodam że piłem alkohol może nie regularnie ale powiedzmy raz na miesiąc czasem co kilka dni piwo do trzech, teraz od początku roku nie piję) 

ciężko mi wyjaśnić to komuś kto czegoś takiego nie przeżywa, najgorzej że nie mogę znaleźć ludzi którzy mają coś podobnego.... Może tutaj się ktoś taki znajdzie, może ktoś sobie z tym radzi, poprzez terapię w która ja osobiście nie wierzę, lub może ma jakiś zestaw leków na to... Chciałbym z kimś takim móc porozmawiać, dodam że przez to jestem w takim stanie że ani do pracy ani nic, przez to mam taką depresję że myślę że tylko śmierć jest w stanie to przerwać, nie mogę się niczym zając, na niczym skupić... Biorę pod uwagę to że nikt pod tym postem się nie odezwie, ale musiałem to napisać, może ktoś taki się znajdzie, pozdrawiam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie jest tak, że twoje natretne myśli dotyczą "natretnych mysli" bo to ich się najbardziej boisz, najbardziej się na tym skupiasz żeby tylko nie myśleć o tych natretnych myślach i tak koło sie toczy.

7 godzin temu, joker27 napisał(a):

ciężko mi wyjaśnić to komuś kto czegoś takiego nie przeżywa, najgorzej że nie mogę znaleźć ludzi którzy mają coś podobnego.... 

Ale szukasz kogoś kto ma natretne myśli konkretnie na temat natretnych myśli? Uważasz że jak ludzie mają natretne myśli ogólnie to nie wiedzą mniej wiecej co przeżywasz? 

 

Ja im dużej jestem świadoma tego czym jest OCD tym tak jakby czuje sie mniej wyjątkowo pod tym względem, a zarazem uważam, że każdy jest indywidualnym przypadkiem, każdy ma swoją historię.

 

U mnie OCD zaczęło się ok 20 lat temu. Od roku jesli chodzi o mysli to próbuje zrobić coś takiego ,że mówi sobie "pomyśle o tym potem" np. pomyślę o tym za tydzień, teraz nie chce się na tym skupiać. To trochę obniża napięcie i u mnie sprawdza się lepiej niż np. próbowanie za wszelką cenę nie myśleć. Obniżyłam też swoje oczekiwania, tzn. pogodziłam się z tym że tak mam. Czasami nawet pomyślę coś w stylu "dobra nie było tak źle, no dobra może i było, ale spodziewałam się, że będzie gorzej."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, bei napisał(a):

A nie jest tak, że twoje natretne myśli dotyczą "natretnych mysli" bo to ich się najbardziej boisz, najbardziej się na tym skupiasz żeby tylko nie myśleć o tych natretnych myślach 

 

Właśnie o to mi chyba po części chodzi. 

A odkładanie na później, nie wiem czy to u mnie może działać bo ja obecnie mam natłok, lęk, ruminacje, scenariusze. Oprócz tych tego swojego myślenia o natretnych myślach, nie wiem czy to lęk je napędza, czy one napędzają lęk czy wzajemnie się napędzają, obecnie jest mi ciężko bardzo, zwolnił się termin do mojego lekarza na jutro, bo miałem mieć za tydzień. 

Od trzech miesięcy biorę fluoksetyne ale jak widać chyba nie jest dla mnie, jutro zmiana leków, chociaż w takim stanie to poczucie że nie pomoże już nic bo tych myśli nie da się wyłączyć... 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

56 minut temu, joker27 napisał(a):

Właśnie o to mi chyba po części chodzi. 

A odkładanie na później, nie wiem czy to u mnie może działać bo ja obecnie mam natłok, lęk, ruminacje, scenariusze. 

To nie działa u mnie tak, że pomyślę ok odłożę to na potem i myśli znikają i czekają sobie spokojnie, aż zechce się nimi zająć. To pomaga mi trochę obniżyć napięcie, wiem że to lepsza opcja niż nakręcanie się i próba robienia coś żeby się ich pozbyć. Niestety poczucie dyskomfortu pozostaje, godzę się na to, jestem pogodzona z tym,że ten lęk jest, nie staram sie go za wszelką cenę wyeliminować bo to przynosiło tylko większe cierpienie.

Godzinę temu, joker27 napisał(a):

Oprócz tych tego swojego myślenia o natretnych myślach, nie wiem czy to lęk je napędza, czy one napędzają lęk czy wzajemnie się napędzają, obecnie jest mi ciężko bardzo, zwolnił się termin do mojego lekarza na jutro, bo miałem mieć za tydzień. 

Tak niestety jest, że czasami człowiek już nie wie czego bardziej się boi i czy coś jest przez coś czy na odwrót. 

Ja mam lekarza za tydzień.

Godzinę temu, joker27 napisał(a):

Od trzech miesięcy biorę fluoksetyne ale jak widać chyba nie jest dla mnie, jutro zmiana leków, chociaż w takim stanie to poczucie że nie pomoże już nic bo tych myśli nie da się wyłączyć... 

Na fuloksetynie byłam pewnie przez kilka lat. Choć leki nigdy nie zadziałały u mnie w 100% na myśli to ogólnie uważam, że warto próbować znaleźć lek który pomoże. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, bei napisał(a):

To nie działa u mnie tak, że pomyślę ok odłożę to na potem i myśli znikają i czekają sobie spokojnie, aż zechce się nimi zająć. To pomaga mi trochę obniżyć napięcie, wiem że to lepsza opcja niż nakręcanie się i próba robienia coś żeby się ich pozbyć. Niestety poczucie dyskomfortu pozostaje, godzę się na to, jestem pogodzona z tym,że ten lęk jest, nie staram sie go za wszelką cenę wyeliminować bo to przynosiło tylko większe cierpienie.

Tak niestety jest, że czasami człowiek już nie wie czego bardziej się boi i czy coś jest przez coś czy na odwrót. 

Ja mam lekarza za tydzień.

Na fuloksetynie byłam pewnie przez kilka lat. Choć leki nigdy nie zadziałały u mnie w 100% na myśli to ogólnie uważam, że warto próbować znaleźć lek który pomoże. 

No u mnie paroksetyna najpierw działała trzy lata około no i przez ostatnie kilka lat escitalopram brałem i 5mg paro no i się z/cenzura/o.... 

Wenflafsksyna nie sprawdziła się, klomipramina też nie, i jeszcze jakieś tylko to już nie byli ssri ani snri chyba 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy tytuł tematu. Niedawno dużo myślałem o sprzężeniu zwrotnym. 

-świadomość świadomości

-miłość do miłości

-radość z radości

-mówienie o słowach

itd.

Samo myślenie o myślach to nic groźnego. Wręcz przeciwnie, myślenie o myślach jest przejawem racjonalizmu. Mówienie o słowach to językoznawstwo. Radość z radości to hedonizm. Świadomość świadomości to oświecenie.

:-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 29.04.2025 o 10:56, naftan_limes napisał(a):

Ciekawy tytuł tematu. Niedawno dużo myślałem o sprzężeniu zwrotnym. 

-świadomość świadomości

-miłość do miłości

-radość z radości

-mówienie o słowach

itd.

Samo myślenie o myślach to nic groźnego. Wręcz przeciwnie, myślenie o myślach jest przejawem racjonalizmu. Mówienie o słowach to językoznawstwo. Radość z radości to hedonizm. Świadomość świadomości to oświecenie.

🙂

No i tu jest problem ze mnie to bardzo męczy, zapewne rozumiesz to na swój sposób 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

47 minut temu, Małgorzata999997 napisał(a):

Tak tylko się zastanawiam ile można myśleć przecież w końcu wariujemy od tego wszystkiego.

To myśl o czymś miłym typu niebieskie migdały albo o doopie Maryny. Można też liczyć baranki w myślach 😉

Edytowane przez mała_mi123
B

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 28.04.2025 o 20:16, joker27 napisał(a):

odkładanie na później, nie wiem czy to u mnie może działać bo ja obecnie mam natłok, lęk, ruminacje, scenariusze

Jeśli masz w głowie scenariusze, to wtedy najlepiej weź kartkę i długopis i zapisz sobie to, o czym myślisz i o czym nie możesz przestać myśleć. Zapisz sobie wszystko, przelej myśli na papier. Wtedy będziesz wiedzieć "OK, zapisałem, na pewno nie zapomnę".

Wytłumacz sobie też, że rozmyślanie o przeszłości w żaden sposób Ci nie pomaga i nie służy, że jest całkowicie bezproduktywne, niekonstruktywne i szkodliwe. Że tylko sobie w ten sposób szkodzisz. I odpowiedz sobie na pytanie, czy rzeczywiście chcesz sobie szkodzić.

Co się stało, to się nie odstanie. Nie cofniesz czasu. Nikt tego nie zrobi.

Nikt nie jest idealny. Nikt nie jest doskonały. Każdy czasem o czymś zapomina. Każdy czasem robi jakieś głupoty. Nikt nie jest w stanie wszystkiego wiedzieć ani wszystkiego przewidzieć.

Nie wymagaj od siebie nie wiadomo czego.

Bądź dla siebie dobry.

Nie rób sobie wyrzutów. Bo to niczemu nie służy.

I naucz się czuć, a nie tylko myśleć.

Naucz się przestawiać z trybu myślenia na tryb czucia. Wyłączać u siebie tryb autopilota.

Mindfulness może być w tym przydatny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy twój problem jest aktualny. Życzę dużo zdrowia, ale jak to przeczytałem to tak jakbym spotkał samego siebie!

 

Ja wprawdzie nie piję alkoholu, nawet piwa, za to stałem się ofiarą różnych leków. Na początku działają, a potem prawie nic. Nadzieja jest w przejściu na inny preparat, albo zrobienie przerwy tak ze 2 tygodnie na benzo, ale po stopniowym obniżaniu dawki leków "głównych", które nie działają od razu.

Może być trudno, ale warto spróbować. Brałem paroksetynę, potem inne zupełnie leki i co? Jak wróciłem do paro po przerwie jakieś 1,5-2 roku znowu działała tak z parę dobrych miesięcy!

Co do terapii - nic nie sugeruję. Ja uważam, że jest pewien wiek, że człowiek nie chce iść do psychologa, gdyż czuje się poniżony w opowiadaniu o swoich problemach - tak jakbym rozmawiał z rodzicem, chyba że ma się "czarodzieja". Ja miałem czarodziejkę, która w życiu autentycznie pomogła mi w dorastaniu, ale już do niej nie chodzę z dobrych 15 lat i raczej nie pójdę. Z resztą dała mi rady i poleciła zażywać leki. Dla mnie to był ostatni czas, który dobrze wspominam, bo zetknięcie z lekami dało mi baśniowe nastroje. Teraz jestem dużo starszy:-).

Dawkę ustala lekarz, dobrze jest prowadzić dzienniczek samopoczucia np w arkuszu kalkulacyjnym i wyciągać wnioski.

Wiem z autopsji, że dawka leku może zmieniać nastrój w sposób nieoczekiwany. Np 2 dni jest super, potem dno lub na odwrót.

Ja też miałem b. silne natręctwa (różne), teraz jestem przytępiony:-).

Z perspektywy czasu to był "piękny czas", bo sama tylko depresja uziemia człowieka.

 

Trzymaj się!

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, krasnoludek74 napisał(a):

Nie wiem czy twój problem jest aktualny. Życzę dużo zdrowia, ale jak to przeczytałem to tak jakbym spotkał samego siebie!

 

Ja wprawdzie nie piję alkoholu, nawet piwa, za to stałem się ofiarą różnych leków. Na początku działają, a potem prawie nic. Nadzieja jest w przejściu na inny preparat, albo zrobienie przerwy tak ze 2 tygodnie na benzo, ale po stopniowym obniżaniu dawki leków "głównych", które nie działają od razu.

Może być trudno, ale warto spróbować. Brałem paroksetynę, potem inne zupełnie leki i co? Jak wróciłem do paro po przerwie jakieś 1,5-2 roku znowu działała tak z parę dobrych miesięcy!

Co do terapii - nic nie sugeruję. Ja uważam, że jest pewien wiek, że człowiek nie chce iść do psychologa, gdyż czuje się poniżony w opowiadaniu o swoich problemach - tak jakbym rozmawiał z rodzicem, chyba że ma się "czarodzieja". Ja miałem czarodziejkę, która w życiu autentycznie pomogła mi w dorastaniu, ale już do niej nie chodzę z dobrych 15 lat i raczej nie pójdę. Z resztą dała mi rady i poleciła zażywać leki. Dla mnie to był ostatni czas, który dobrze wspominam, bo zetknięcie z lekami dało mi baśniowe nastroje. Teraz jestem dużo starszy:-).

Dawkę ustala lekarz, dobrze jest prowadzić dzienniczek samopoczucia np w arkuszu kalkulacyjnym i wyciągać wnioski.

Wiem z autopsji, że dawka leku może zmieniać nastrój w sposób nieoczekiwany. Np 2 dni jest super, potem dno lub na odwrót.

Ja też miałem b. silne natręctwa (różne), teraz jestem przytępiony:-).

Z perspektywy czasu to był "piękny czas", bo sama tylko depresja uziemia człowieka.

 

Trzymaj się!

Pozdrawiam.

Dlaczego już nigdy do niej nie pójdziesz? 

 

Mi pierwsze co pomogło to paroksetyna jakieś trzy lata ale przez alkohol raczej tylko tyle działała, potem na wiele lat pomógł mi escitalopram, obecnie jestem 20 dzień na duloksetynie i póki co nie jest dobrze, ale wiem że to za krótko. 

Ja nie wstydzę się o tych rzeczach mówić lekarzowi, jak trzeba to trzeba 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Paroksetyna jest prawdopodobnie jednym z najlepszych antydepresantów. Ja zażywałem już różne leki i wiem to z autopsji. Mózg to jest taka "cwana bestia", że rozpoznaje substancje i reguluje organizm pod nie. Dlatego trudno jest go później "oszukać", aby wywołać dobry nastrój.

Brałem duloksetynę - ona nie działa specjalnie na nastrój, ale powoduje ożywienie i większą aktywność. Dzieje się to niestety kosztem snu. Ale warto zażywać i obserwować efekty.

Zależy jaki prowadzi się tryb życia. Bo taki emeryt, który spędza czas przed telewizorem i wszystko pinkoli:-). Chodzi tylko do kotłowni i z powrotem może wiesz brać nawet mirtazapine, która nadaje się dla takich. Na początku zamula, ale ma dużo cech dodatnich, oprócz snów, ktore są zwykle nieprzyjemne po niej.

W innym przypadku lepiej brać aktywujące niż sedatywne.

Ja biorę za to teraz wortioksetynę 4 dzień i... na razie trudno powiedzieć. Czuję się po niej tak trochę dziwnie, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Każdy lek ma nieco inny nastrój mimo działania.

Cierpliwości Kolego, nie jesteś z problemami sam:-).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, krasnoludek74 napisał(a):

Paroksetyna jest prawdopodobnie jednym z najlepszych antydepresantów. Ja zażywałem już różne leki i wiem to z autopsji. Mózg to jest taka "cwana bestia", że rozpoznaje substancje i reguluje organizm pod nie. Dlatego trudno jest go później "oszukać", aby wywołać dobry nastrój.

Brałem duloksetynę - ona nie działa specjalnie na nastrój, ale powoduje ożywienie i większą aktywność. Dzieje się to niestety kosztem snu. Ale warto zażywać i obserwować efekty.

Zależy jaki prowadzi się tryb życia. Bo taki emeryt, który spędza czas przed telewizorem i wszystko pinkoli:-). Chodzi tylko do kotłowni i z powrotem może wiesz brać nawet mirtazapine, która nadaje się dla takich. Na początku zamula, ale ma dużo cech dodatnich, oprócz snów, ktore są zwykle nieprzyjemne po niej.

W innym przypadku lepiej brać aktywujące niż sedatywne.

Ja biorę za to teraz wortioksetynę 4 dzień i... na razie trudno powiedzieć. Czuję się po niej tak trochę dziwnie, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Każdy lek ma nieco inny nastrój mimo działania.

Cierpliwości Kolego, nie jesteś z problemami sam:-).

No na każdego inny lek może działać inaczej, duloksetyna chyba musi poprawiać nastrój bo to lek na dużą depresję. 

Ja bym chciał bupropion jako dodatek bo wydaje mi się że potrzebuję dopaminy na lepszy nastrój, tylko że lekarze coś niechętnie chcą dodawać, bo niby lęk i myśli może nasilać, ale skoro dostałem duloksetyne która działa na noradrenaline i też teoretycznie wzmacnia lęk i myśli to już chyba lepiej ssri i ten bupropion na dopamine. 

Dopamina działa na układ nagrody, więcej się chce, rzeczy cieszą, na libido też działa. A na samym ssri to to serotonina tylko 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, krasnoludek74 napisał(a):

Paroksetyna jest prawdopodobnie jednym z najlepszych antydepresantów. Ja zażywałem już różne leki i wiem to z autopsji. Mózg to jest taka "cwana bestia", że rozpoznaje substancje i reguluje organizm pod nie. Dlatego trudno jest go później "oszukać", aby wywołać dobry nastrój.

Brałem duloksetynę - ona nie działa specjalnie na nastrój, ale powoduje ożywienie i większą aktywność. Dzieje się to niestety kosztem snu. Ale warto zażywać i obserwować efekty.

Zależy jaki prowadzi się tryb życia. Bo taki emeryt, który spędza czas przed telewizorem i wszystko pinkoli:-). Chodzi tylko do kotłowni i z powrotem może wiesz brać nawet mirtazapine, która nadaje się dla takich. Na początku zamula, ale ma dużo cech dodatnich, oprócz snów, ktore są zwykle nieprzyjemne po niej.

W innym przypadku lepiej brać aktywujące niż sedatywne.

Ja biorę za to teraz wortioksetynę 4 dzień i... na razie trudno powiedzieć. Czuję się po niej tak trochę dziwnie, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Każdy lek ma nieco inny nastrój mimo działania.

Cierpliwości Kolego, nie jesteś z problemami sam:-).

To ja wlasnie mam taki zestaw,Mirtazapina dla staruszka i Duloksetyna aby mógł zejść do tej piwnicy😅

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz rację. No ja to przerobiłem. Leków mam w szafce trochę. Bupropion jest silnym lekiem, Po nim człowiek ma kopa, ale nie koniecznie nastrój jest zgodny z oczekiwaniami. Ja jak go brałem, to miałem taki refleks, że chyba przeczytałbym na raz dziesięć książek dużo zapamiętując.

Leki mimo wszystko warto zażywać. Nawet gdy jest ciężko żyć, to bez nich jest już bardzo ciężko:-).

Jeden lekarz mi powiedział aby zażywać leki na tzw zakładkę. Gdy się nie idzie do pracy spróbowałem, to efekt był nawet ciekawy, ale w małych dawkach.

No cóż wszyscy niesiemy "krzyż". inni może nie mają takich problemów, za to mają inne.

Sęk w tym, że być może człowiek popada w niechlujstwo, zażywając mało systematycznie leki, gdyż łudzi się, że podniosą mu nastrój, który był zapamiętany na początku leczenia. A to ponoć tak działa, że najpierw jest zły nastrój lub poprawa, potem powinna być stabilizacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, krasnoludek74 napisał(a):

Bupropion jest silnym lekiem, Po nim człowiek ma kopa, ale nie koniecznie nastrój jest zgodny z oczekiwaniami. Ja jak go brałem, to miałem taki refleks, że chyba przeczytałbym na raz dziesięć książek

Ja jak bralam Bupropion trzy tyg to mialam taka zlewke na wszystko i bylam spokojna,leniwa, żadnych lęków.Ale depresja nadal miała się dobrze.Moze nawet byla lekko wieksza,bo nic mi sie nie chciało.Nie bylo motywacji do niczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, krasnoludek74 napisał(a):

Masz rację. No ja to przerobiłem. Leków mam w szafce trochę. Bupropion jest silnym lekiem, Po nim człowiek ma kopa, ale nie koniecznie nastrój jest zgodny z oczekiwaniami. Ja jak go brałem, to miałem taki refleks, że chyba przeczytałbym na raz dziesięć książek dużo zapamiętując.

Leki mimo wszystko warto zażywać. Nawet gdy jest ciężko żyć, to bez nich jest już bardzo ciężko:-).

Jeden lekarz mi powiedział aby zażywać leki na tzw zakładkę. Gdy się nie idzie do pracy spróbowałem, to efekt był nawet ciekawy, ale w małych dawkach.

No cóż wszyscy niesiemy "krzyż". inni może nie mają takich problemów, za to mają inne.

Sęk w tym, że być może człowiek popada w niechlujstwo, zażywając mało systematycznie leki, gdyż łudzi się, że podniosą mu nastrój, który był zapamiętany na początku leczenia. A to ponoć tak działa, że najpierw jest zły nastrój lub poprawa, potem powinna być stabilizacja.

Dlatego chodzi o coś innego na nastrój a bupropion jako dodatek na dopamine. No ja nie wyobrażam sobie brać leki nieregularnie, bezsens. 

Jak na zakładkę? 

2 minuty temu, Lucy32 napisał(a):

Ja jak bralam Bupropion trzy tyg to mialam taka zlewke na wszystko i bylam spokojna,leniwa, żadnych lęków.Ale depresja nadal miała się dobrze.Moze nawet byla lekko wieksza,bo nic mi sie nie chciało.Nie bylo motywacji do niczego.

Dlatego nie chodzi o branie go solo. 

Jak się nic nie chciało, dziwne, on podnosi dopamine 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, joker27 napisał(a):

Dlatego chodzi o coś innego na nastrój a bupropion jako dodatek na dopamine. No ja nie wyobrażam sobie brać leki nieregularnie, bezsens. 

Jak na zakładkę? 

Dlatego nie chodzi o branie go solo. 

Jak się nic nie chciało, dziwne, on podnosi dopamine 

Wlasnie,powinien.Wiekszosc pisze ze ma na nim lęki i wielu tego nie wytrzymuje.

A ja .. spokój grabarza mialam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×