Skocz do zawartości
Nerwica.com

Do nikogo nie należę


Rekomendowane odpowiedzi

Czasami gdy się z kimś spieram, a jest to osoba mu bliska, potrafię kogoś totalnie werbalnie zniszczyć. Nie czuję ani przynależności do rodziny, ani do partnera, ani do kogokolwiek bliskiego. Nie czuje ze jestem częścią jakiejś grupy czy związku. Ja potrafię nagle wszystko zaprzepaścić, odwrócić się i zerwać z kimś wszystko. Ostatecznie zostaje wierna i tylko sama że sobą, bo tylko na siebie mogę zawsze liczyć. Nie ważne że relacja ma 10 lat albo mniej, potrafię kogoś odrzucić jak piłkę. Ludzi w takich momentach zaczynam postrzegać jak przedmioty. Przeraża mnie fakt, ale zastanawiam się czy nie jest wynikiem zaprzepaszczenia zaufania do własnych rodziców w dzieciństwie oraz sytuacji patowej, gdzie jako dziecko powiedziałam sobie że już nikomu nigdy nie zaufam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, DEPERS napisał:
4 godziny temu, KarinaMarina napisał:

Ktoś się wypowie? To jest wpisane chyba w mój charakter, dla mnie zaufanie nigdy nie jest 100%, zawsze podświadomie wiem że ktoś i tak mnie skrzywdzi albo zostawi.

Ja tak mam i bardzo mi z tym dobrze, albo jest po mojemu, albo wcale

 

Yeah!

Dokładnie tak, jak jest nas tu dwóch a ty jesteś trzecia, to możemy za to wypić po kuflu piwa i wypłynąć w morze statkiem z piracką flagę i to my będziemy wszędzie ustalać zasady. To będzie życie! :D

 

 

A poza tym to nie wiem czy odróżniasz oczekiwania od rzeczywistości. Bo np. możesz kochać małe dziecko, ale nie zostawisz go samego z palącą się świecą. Masz wtedy ograniczone zaufanie, ale to nie jest nic złego.

 

Z kolei jakbyś miała psa, to on ufał by ci w 100% i można być zdumiony ile taki pies potrafi wybaczać swojemu panu/i.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, KarinaMarina napisał:

Ktoś się wypowie? To jest wpisane chyba w mój charakter, dla mnie zaufanie nigdy nie jest 100%, zawsze podświadomie wiem że ktoś i tak mnie skrzywdzi albo zostawi.

Też tak mam z tyłu głowy, ale to raczej mam co do partnera/znajomych, nie zaś co do rodziny. Rodzina to trochę odrębny wymiar

 

@Relfiale odpłynąłes, pies, dziecko. Pies czy dziecko nie potrafi skrzywdzić z premedytacją, i autorka z pewnością nie potrafiłaby się odwrocic od nich. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nic takiego nie sugeruję, autorka jest przekonana że nie można nikomu ufać, tylko sobie. Czuje się też źle gdy zrywa z kimś kontakt w sposób przedmiotowy. Moje proste przykłady miały pokazać, że zaufanie do innych jednak istnieje, a miarkowanie go nie powinno być powodem do winy. Chodziło mi by złapać wspólny grunt.

Dalej:

22 godziny temu, KarinaMarina napisał:

Nie ważne że relacja ma 10 lat albo mniej, potrafię kogoś odrzucić jak piłkę. Ludzi w takich momentach zaczynam postrzegać jak przedmioty.

 

Dobrze jest zastanowić się jaka to była relacja. 10 lat to dużo czasu, jeśli była jakościowa, to zrywanie jej nagle w taki sposób może oznaczać wewnętrzny konflikt. Jednak jeśli była powierzchowna czy nawet toksyczna, to taka reakcja była by już tylko konsekwencją „mam dość”.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 godziny temu, KarinaMarina napisał:

Ktoś się wypowie? To jest wpisane chyba w mój charakter, dla mnie zaufanie nigdy nie jest 100%, zawsze podświadomie wiem że ktoś i tak mnie skrzywdzi albo zostawi.

Zapytaj się siebie , do czego Ci służy takie postępowanie , jakie myśli Tobą kierują  , czy nadal ten model postępowania jest aktualny czy może już Tobie nie służy . Jeśli chcesz coś zmienić , to praca nad sobą i psychoterapeuta powinien pomóc zmienić Twoje przyzwyczajenia . 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając Twoje posty już wcześniej odniosłem wrażenie, że jesteś bardzo samotną osobą, mimo tego, że posiadasz rodzinę. A jednocześnie opisujesz nam tutaj, obcym osobom z internetu, bardzo intymne, głębokie introspekcje. Odnoszę wrażenie, że pewnie jest Ci łatwiej pisać o tym tutaj, tak w próznię, obcym ludziom , niż rozmawiać o tym z najbliższą rodziną. Jakby Ciebie i ludzi wokoło, w zyciu realnym, oddzielał dystans (może przepaść), jakbyś funkcjonowała w dwóch wymiarach - własnym wewnętrznym i zewnętrznym. Ale to tylko moje wrażenie.

 

Ja mam trochę podobnie, ale trudno mi się odnieść, bo ja nie mam własnej rodziny (w sensie żony, dzieci) i wizja takiego stanu jest dla mnie zbyt abstrakcyjna. I nie mam prawie bliskich osób, poza jedną, która ze mną wytrzymała przez te wszystkie lata.

W dniu 10.04.2023 o 18:44, KarinaMarina napisał:

Przeraża mnie fakt, ale zastanawiam się czy nie jest wynikiem zaprzepaszczenia zaufania do własnych rodziców w dzieciństwie oraz sytuacji patowej, gdzie jako dziecko powiedziałam sobie że już nikomu nigdy nie zaufam.

Na pewno w sporym stopniu jest.

 

Ja mojej matce przestałem ufać gdzieś w pierwszych klasach podstawówki, nigdy nie czułem za plecami wsparcia rodziców, bo nawet mnie nie widzieli jako mnie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 10.04.2023 o 18:44, KarinaMarina napisał(a):

Czasami gdy się z kimś spieram, a jest to osoba mu bliska, potrafię kogoś totalnie werbalnie zniszczyć. Nie czuję ani przynależności do rodziny, ani do partnera, ani do kogokolwiek bliskiego. Nie czuje ze jestem częścią jakiejś grupy czy związku. Ja potrafię nagle wszystko zaprzepaścić, odwrócić się i zerwać z kimś wszystko. Ostatecznie zostaje wierna i tylko sama że sobą, bo tylko na siebie mogę zawsze liczyć. Nie ważne że relacja ma 10 lat albo mniej, potrafię kogoś odrzucić jak piłkę. Ludzi w takich momentach zaczynam postrzegać jak przedmioty. Przeraża mnie fakt, ale zastanawiam się czy nie jest wynikiem zaprzepaszczenia zaufania do własnych rodziców w dzieciństwie oraz sytuacji patowej, gdzie jako dziecko powiedziałam sobie że już nikomu nigdy nie zaufam.

 

Mam podobnie. Terapeutka sie pytala dlaczego nie moge troche zaufac?  Gdybym to wiedzial... Pewnie to kwestia braku zaufania do rodzicow, tak jak piszesz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 6.05.2023 o 21:13, Marc_man napisał(a):

 

Mam podobnie. Terapeutka sie pytala dlaczego nie moge troche zaufac?  Gdybym to wiedzial... Pewnie to kwestia braku zaufania do rodzicow, tak jak piszesz. 

A najgorzej jak ktoś oszuka a potem jak lawina myśli zalewa, że w tkaim układzie każdy będzie oszukiwał i jaki to ma sens to całe zaufanie, zaangazowanie. Myślałam kategoriami ogólnymi skoro jedna osoba źle mnie potraktowała to inni też i to jest chore wiem, ale nic na taką mnie nie poradzę. A ludzie nie wiedzą, że tak myslę, bo nie pytają nie interesuje ich co myślę, by jakoś mi pomogli w tym. Może się nie da? Taka już jestem a trudno siebie taką zaakceptować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 11.04.2023 o 11:35, Dalja napisał(a):

Też tak mam z tyłu głowy, ale to raczej mam co do partnera/znajomych, nie zaś co do rodziny. Rodzina to trochę odrębny wymiar

 

@Relfiale odpłynąłes, pies, dziecko. Pies czy dziecko nie potrafi skrzywdzić z premedytacją, i autorka z pewnością nie potrafiłaby się odwrocic od nich. 

Dokładnie, kiedy już miałam koleżankę, ona się mną znudziła jak Dobra Pani w lekturze i znów zostałam sama, porzucaona z raną na psychice i duszy i zostałam sama z raną i odrzuceniem choci ona idealna nie była. Dlatego też czuję, że nie mogę należec do nikogo bo i po co się katować cierpieniem bo komuś się znudzę, będzie miał dośc mnie,mojej choroby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

48 minut temu, kabe1789 napisał(a):

Dokładnie, kiedy już miałam koleżankę, ona się mną znudziła jak Dobra Pani w lekturze i znów zostałam sama, porzucaona z raną na psychice i duszy i zostałam sama z raną i odrzuceniem choci ona idealna nie była. Dlatego też czuję, że nie mogę należec do nikogo bo i po co się katować cierpieniem bo komuś się znudzę, będzie miał dośc mnie,mojej choroby

Czaje sytuację, ludzie nie są idealni, przyjaźnie nie są idealne, my nie jesteśmy idealni. A masz pewność odnośnie powodu dlaczego odeszła? Pytam, bo czasem to w ogóle nie chodzi o nas, wydarza się tak, że ktoś ma nas dosyć i to jasne, ale są sytuacje, że ktoś odchodzi z powodów o których byśmy nawet nie pomyśleli i nie mają one związku z nami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 10.04.2023 o 18:46, KarinaMarina napisał(a):

Ktoś się wypowie? To jest wpisane chyba w mój charakter, dla mnie zaufanie nigdy nie jest 100%, zawsze podświadomie wiem że ktoś i tak mnie skrzywdzi albo zostawi.

Hm, border? To by wiele tłumaczyło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×