Skocz do zawartości
Nerwica.com

Skutki ukrywanego gwałtu po 16 latach


Rekomendowane odpowiedzi

Witam, trafiłam na forum w 2013roku. Leczyłam się na depresję i nerwicę, spowodowana śmiercią najbliższej osoby. Leki odstawiłam po 2 latach. Depresja wróciła. Biorę leki od 5 tygodni, Depratal. Narazie nie widzę poprawy. Jestem uzależniona od alkoholu. Nie pije przeszło 2 lata ale tak naprawdę dopiero teraz zaczęłam trzeźwieć w AA. Wszystko zaczyna wracać. Zostałam zgwałcona lata temu. Byłam sama z tym problemem. Czuję się okropnie, mam złe myśli. Mam psychoterapię, która narazie nie przynosi skutków. Potrzebuję pomocy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

14 minut temu, sidney napisał:

Witam, trafiłam na forum w 2013roku. Leczyłam się na depresję i nerwicę, spowodowana śmiercią najbliższej osoby. Leki odstawiłam po 2 latach. Depresja wróciła. Biorę leki od 5 tygodni, Depratal. Narazie nie widzę poprawy. Jestem uzależniona od alkoholu. Nie pije przeszło 2 lata ale tak naprawdę dopiero teraz zaczęłam trzeźwieć w AA. Wszystko zaczyna wracać. Zostałam zgwałcona lata temu. Byłam sama z tym problemem. Czuję się okropnie, mam złe myśli. Mam psychoterapię, która narazie nie przynosi skutków. Potrzebuję pomocy...

Witaj. 

Przykro mi. Powiedz jakiej pomocy oczekujesz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szukaj pomocy instytucjonalnej, na poczatku. Potem rozgladaj sie za aniołami, ktorzy podadza ci pomocna dłoń. 

 

Postaraj sie, w miare możliwości zawalczyć o siebie.  Te forum jest jakas namiastka wsparcia, ale to kropla w morzu potrzeb. Droga jest ciezka ale nie jest niewykonalne jej pokonanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

9 minut temu, neon napisał:

Szukaj pomocy instytucjonalnej, na poczatku. Potem rozgladaj sie za aniołami, ktorzy podadza ci pomocna dłoń. 

 

Postaraj sie, w miare możliwości zawalczyć o siebie.  Te forum jest jakas namiastka wsparcia, ale to kropla w morzu potrzeb. Droga jest ciezka ale nie jest niewykonalne jej pokonanie.

 

Dziękuję, jakie instytucje masz na myśli?

Edytowane przez sidney

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, sidney napisał:

 

 

Dziękuję, jakie instytucje masz na myśli?

 

Psychiatra, jak to nie pomaga szpital, szukaj terapeuty na nfz ewentualnie psychologa. I wszystko inne co moze pomoc, mnie np. ludzie nakierowali na męską wspolnote koscielna, tam tez byli ludzie ktorzy chcieli pomoc, mimo ze nie zabawiłem tam długo. Masz AA, i pewnie sa tez inne i moze trafisz w miejsce gdzie poczujesz sie dobrze.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 2.03.2023 o 18:06, sidney napisał:

Witam, trafiłam na forum w 2013roku. Leczyłam się na depresję i nerwicę, spowodowana śmiercią najbliższej osoby. Leki odstawiłam po 2 latach. Depresja wróciła. Biorę leki od 5 tygodni, Depratal. Narazie nie widzę poprawy. Jestem uzależniona od alkoholu. Nie pije przeszło 2 lata ale tak naprawdę dopiero teraz zaczęłam trzeźwieć w AA. Wszystko zaczyna wracać. Zostałam zgwałcona lata temu. Byłam sama z tym problemem. Czuję się okropnie, mam złe myśli. Mam psychoterapię, która narazie nie przynosi skutków. Potrzebuję pomocy...

Hej. 

Najlepszym rozwiązaniem i pomocą jest psychoterapia. Bardzo długo sama wzbraniałam się przed nią, jednak w tej chwili widzę, że to najlepsza możliwa decyzją. Terapia pozwoli przeżyć to w bezpiecznych warunkach, ułożyć to wszystko w głowie, odmrozić człowieka. 

Nie wiem co znaczy dla Ciebie, że wszystko wraca. Nie napisałaś tez nic na temat samego zdarzenia. Co sie trigeruje. 

Walcz o siebie, dla siebie. Nie ma nic piękniejszego niż czuć się dobrze ze sobą i dla siebie. Uwierz, że jest to możliwe, chociaż sama w to nie wierzyłam jeszcze kilka lat temu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może rozmowa o trudnych przeżyciach ze specjalistą przyniesie Ci ulgę lub poprawę. Warto porozmawiać z osobami, które miały podobne przeżycia i jak sobie z nim poradziły.

 

Chciałbym Ci pomóc bardziej ale brak mi odpowiedniej wiedzy lub kwalifikacji. 

 

Życzę Ci miłego dnia i powodzenia:⁠-⁠)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 2.03.2023 o 18:06, sidney napisał:

Witam, trafiłam na forum w 2013roku. Leczyłam się na depresję i nerwicę, spowodowana śmiercią najbliższej osoby. Leki odstawiłam po 2 latach. Depresja wróciła. Biorę leki od 5 tygodni, Depratal. Narazie nie widzę poprawy. Jestem uzależniona od alkoholu. Nie pije przeszło 2 lata ale tak naprawdę dopiero teraz zaczęłam trzeźwieć w AA. Wszystko zaczyna wracać. Zostałam zgwałcona lata temu. Byłam sama z tym problemem. Czuję się okropnie, mam złe myśli. Mam psychoterapię, która narazie nie przynosi skutków. Potrzebuję pomocy...

 

Część, byłem kiedys z dziewczyną, która była ofiarą gwałtu przez kolegów na ognisku i to sie na niej odbiło. Na pierwszy rzut oka inteligentna, wygadana ,bardzo oczytana, empatyczna...ale miała silny pociąg do uprawiania sexu. W wieku 23lat mógłbym ją określić jako nimfomankę. Gwałt jak każde agresywne naruszenie granic psychiki sie odbije na człowieku. Polecam iść do specjalisty i to ogarnąć i mieć to za sobą. NIe trywializuję tylko technicznie o tym pisze, bo IMO to sprawa techniczna. Mózg nie zaakceptował tamtej sytuacji i myśli kręcą sie w pętli próbują to przetrawić i to może trwać na dziesiątki lat. im szybciej to ogarniesz tym szybciej zaczniesz żyć na pełnych obrotach. Ja mam traumę po pobiciu, prawie śmiertelnym prze kilku bandytów i nadal po 25 latach mam nerwice i jak widzę dresa to sie trzęsę ichce mu wymierzyć sprawiedliwość za 3 typków, którzy pewnie już nie żyją. 

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybaczam sobie cokolwiek się wydarzyło 

do tej pory od początku mojego życia 

Wybaczam wszystkim cokolwiek wydarzyło się do tej pory w całym moim życiu 

Mów te słowa jak najczęściej a uzdrowisz siebie . Gdyż żyć musimy ale nie w niszczących wspomnieniach,które ciągną człowieka na dno.Trzeba odtworzyć na nowo swoje życie a nad przeszłością postawić krzyżyk i nigdy do niej nie wracać.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, katrin123 napisał:

Wybaczam sobie cokolwiek się wydarzyło 

do tej pory od początku mojego życia 

Wybaczam wszystkim cokolwiek wydarzyło się do tej pory w całym moim życiu 

Mów te słowa jak najczęściej a uzdrowisz siebie . Gdyż żyć musimy ale nie w niszczących wspomnieniach,które ciągną człowieka na dno.Trzeba odtworzyć na nowo swoje życie a nad przeszłością postawić krzyżyk i nigdy do niej nie wracać.

 

 

Serio? Ja nigdy nie wybaczę (innym), mam nadzieję jedynie, że kiedyś uda mi się przestać obwiniać samą siebie za to czego nie zrobiłam aby się ochronić. Natomiast pewnych rzeczy nie można wybaczyć, to co nam zrobiono jest po prostu niewybaczalne …

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, katrin123 napisał:

Wybaczam sobie cokolwiek się wydarzyło 

do tej pory od początku mojego życia 

Wybaczam wszystkim cokolwiek wydarzyło się do tej pory w całym moim życiu 

Mów te słowa jak najczęściej a uzdrowisz siebie . Gdyż żyć musimy ale nie w niszczących wspomnieniach,które ciągną człowieka na dno.Trzeba odtworzyć na nowo swoje życie a nad przeszłością postawić krzyżyk i nigdy do niej nie wracać.

  

 

Zdecydowanie nie zgodzę się, żeby wybaczać innym, jeśli się tak nie czuje. Dlaczego mamy wybaczać, jeśli ktoś nas skrzywdził? Ktoś przekroczył wszelki normy obowiązujące w społeczeństwie, w życiu i należy mu się wybaczenie? Zdecydowanie nie! Takie myślenie powoduje wśród ofiar jeszcze większe poczucie winy. Wszyscy mówią "wybacz mu i żyj dalej", a ty nie umiesz wybaczyć. Zaczynasz obwiniać siebie, że przez brak wybaczenia nie potrafisz tego zostawić za sobą. O nie, to tak nie działa. 
Wybaczyć sobie jak najbardziej- chociaż to trochę oksymoron. Osoby, które przeżyły gwałt nie mają czego sobie wybaczać. Ta wina jest tylko w głowie- "nie krzyczałam, nie uciekłam, ubrałam się nieodpowiednio, piłam alkohol". To nie jest żadna wina. To normalne zachowania, które nikogo do niczego nie upoważniają. 
Zgodzę się, że żyć trzeba teraźniejszością, a nie wspomnieniami. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Różnie postrzegać można tą samą sprawę.

W każdej wypowiedzi jest ziarnko prawdy.

Ja dziesiątki lat podnosiłam się ze złych wspomnień,które niszczyły mnie I moje życie.

Na szczęście można się podnieść. 

Tylko czemu trwało to tyle lat .Marnowanie życia na jątrzeniu ,ciągłym praniu brudów 

Świadoma decyzja, ,z pełną  przytomnością Czy chcę tak żyć i niszczyć siebie-pytanie.

Lata leciały,a ja zadawałam sobie pytanie jakie chce mieć życie ,czy resztę życia chce taplac się w błocie.No nie.

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 9.03.2023 o 17:26, nieprzenikniona napisał:

Serio? Ja nigdy nie wybaczę (innym), mam nadzieję jedynie, że kiedyś uda mi się przestać obwiniać samą siebie za to czego nie zrobiłam aby się ochronić. Natomiast pewnych rzeczy nie można wybaczyć, to co nam zrobiono jest po prostu niewybaczalne …

to wybaczenie to uklon w swoją strone, by nie nosic nienawiści w sobie. zupelnie nie chodzi o sprawce tylko o pozbycie sie uścisku w gardle i natloku mysli gdzie wbijasz siekiere w czolo zboczenca. te mysli powodujà gnicie. a tamtego typa karma juz spptkala albo spotka z innych rąķ. Pisze tak bo spece to powtarzsją ale sam nie chce wybaczyc swoim opracom.  W sumie zauwaxylem, ze lubuje tà nienawisc a ty tez tak masz?

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

23 minuty temu, lottomat napisał:

to wybaczenie to uklon w swoją strone, by nie nosic nienawiści w sobie. zupelnie nie chodzi o sprawce tylko o pozbycie sie uścisku w gardle i natloku mysli gdzie wbijasz siekiere w czolo zboczenca. te mysli powodujà gnicie. a tamtego typa karma juz spptkala albo spotka z innych rąķ. Pisze tak bo spece to powtarzsją ale sam nie chce wybaczyc swoim opracom.  W sumie zauwaxylem, ze lubuje tà nienawisc a ty tez tak masz?


osoba, przez którą „straciłam życie” już dawno gnije w ziemi i w sumie uważam, że na to w pełni zasłużyła. Gorzej, że jej część została we mnie, w jakimś stopniu nadal żyje i w wielu momentach przejmuje nade mną władzę, tutaj pomogłaby pewnie już tylko moja śmierć, chociaż lekarka i terapeutka szukają innych rozwiązań…

Co do nienawiści to nienawidzę siebie za to wszystko co zdarzyło się wtedy i za to co teraz dzieje się w mojej głowie. O nim nawet świadomie nie myślę (no może tylko czasem podczas terapii gdy coś opowiadam), mimo to wraca do mnie nim stop jako głos w mojej głowie, jako flashbacki, jako odruchy ciała i jako sny…

Nie mam zamiaru nawet nigdy próbować mu wybaczyć bo nie sądzę, że to co się ze mną dzieje mogłoby nagle wtedy ustąpić (szczególnie, że dzieje się raczej w podświadomości).

 

Jeśli chodzi o nienawiść to nawet nie wiem czy ją czuję, czasem wydaje mi się, że tak, chociaż często budzi we mnie raczej strach a jeszcze częściej podziw…ale to przez co przeszłam to mocno skomplikowana sprawa, to nie jest jeden czyn to raczej całe pranie mózgu aby niezauważalnie dla innych mógł ze mną robić wszystko na co tylko miał ochotę…

Edytowane przez nieprzenikniona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Cytat

Nie mam zamiaru nawet nigdy próbować mu wybaczyć bo nie sądzę, że to co się ze mną dzieje mogłoby nagle wtedy ustąpić (szczególnie, że dzieje się raczej w podświadomości).

Nie mam pojecia co przeszlaś i mówienie o tym nie ma sensu. Wazne jest teraz. Napisze dwa slowa o sobie, moze zaskoczy Ci cos. Po 20 latach walki z demonami dochodze do wniosku ze źle zrobilem trzymajàc zadre i nienawisc. Myslalem ze to na mnie nie wplynie a wplynęlo. Stalem sie znerwicowany, mam wybuchy agresji i biore leki. Doszedlem do wniosku ze w wybaczeniu nie chodzi o przylozenie reki by gnoje mieli przyklepsne i udajemy ze nic nie bylo. Chodzi o mnie. przez to ze jestem egoista i trzymam nienawisc, to równocześnie krzywdze bliskich. Czyli pętla zła zatacza koło. Wychodzi na to, że mam być malym trybem bezwolnym w tym szaleństwie. A ja nie chce, chce miec wladze nad swoim zyciem dlatego ucze sie wybaczac. Pamietac kto jest zdolny do krzywdzenia ale nie trzymac w sobie zadry. Na mnie zlo sie konczy. Tak jak alkoholizm rodxiny na mnie sie skonczyl, nie pije od 15 lat by dxieci nie powielały schematu. Pisz co sądzisz?

 

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, lottomat napisał:

 

Nie mam pojecia co przeszlaś i mówienie o tym nie ma sensu. Wazne jest teraz. Napisze dwa slowa o sobie, moze zaskoczy Ci cos. Po 20 latach walki z demonami dochodze do wniosku ze źle zrobilem trzymajàc zadre i nienawisc. Myslalem ze to na mnie nie wplynie a wplynęlo. Stalem sie znerwicowany, mam wybuchy agresji i biore leki. Doszedlem do wniosku ze w wybaczeniu nie chodzi o przylozenie reki by gnoje mieli przyklepsne i udajemy ze nic nie bylo. Chodzi o mnie. przez to ze jestem egoista i trzymam nienawisc, to równocześnie krzywdze bliskich. Czyli pętla zła zatacza koło. Wychodzi na to, że mam być malym trybem bezwolnym w tym szaleństwie. A ja nie chce, chce miec wladze nad swoim zyciem dlatego ucze sie wybaczac. Pamietac kto jest zdolny do krzywdzenia ale nie trzymac w sobie zadry. Na mnie zlo sie konczy. Tak jak alkoholizm rodxiny na mnie sie skonczyl, nie pije od 15 lat by dxieci nie powielały schematu. Pisz co sądzisz?

 

Zależy chyba co rozumiemy przez wybaczenie. Jeśli mam zaakceptować to co robił i usprawiedliwić go w swojej głowie to tego nigdy nie zrobię. Natomiast zgadzam się, że zawsze jest wybór co dalej z tym zrobić, dlatego grzecznie łykam prochy i chodzę na terapię aby nie było kolejnego ogniwa tego łańcucha…zresztą ja mam tendencję do acting-in więc wszystko co we mnie siedzi wyładowuję jak coś na sobie, innych staram się nie ranić chociaż pewnie czasami może się tak zdarzać (w sumie każdemu,  pewnie się zdarza). U mnie największym zagrożeniem jest póki co to, że mogę targnąć się na swoje życie, co pewnie wpłynęłoby destrukcyjnie na moje dzieci i cykl znowu by trwał. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie. Dziękuję za Wasze odpowiedzi. W kwietniu zaczynam terapię z psychotraumatologiem. Wiem, mniej więcej na czym to ma polegać.  Nie jestem pewna czy jestem gotowa znów to przeżywać. Wiem też, że innej drogi nie ma żeby "jakoś" się z tego wygrzebać o ile wogóle jest to możliwe w moim przypadku. To trauma złożona, gwałt miał 2 razy miejsce. W odstępie 2 lat. Różne osoby. Chyba znów udaję, że jest ok. A w środku czuję ruinę, ciągle mam to przed oczami... Alko też zaczyna od nowa się dobijać do myśli. Dawkę leków ciągle zwiększam. To już 6 tydzień. Jakiejś dużej poprawy nie czuję.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, sidney napisał:

Witajcie. Dziękuję za Wasze odpowiedzi. W kwietniu zaczynam terapię z psychotraumatologiem. Wiem, mniej więcej na czym to ma polegać.  Nie jestem pewna czy jestem gotowa znów to przeżywać. Wiem też, że innej drogi nie ma żeby "jakoś" się z tego wygrzebać o ile wogóle jest to możliwe w moim przypadku. To trauma złożona, gwałt miał 2 razy miejsce. W odstępie 2 lat. Różne osoby. Chyba znów udaję, że jest ok. A w środku czuję ruinę, ciągle mam to przed oczami... Alko też zaczyna od nowa się dobijać do myśli. Dawkę leków ciągle zwiększam. To już 6 tydzień. Jakiejś dużej poprawy nie czuję.

 

 

Jest film na yt gdzie mowią że trauma moze byc mocnym fundamentem do wzrostu. Moge sobie wydedukowac, ze w analogicznej syt.moze chodzic o postawe bierną, postawe ofiary ktorą taka osoba ma. Leczenie dobrze by nadpisalo postawe ofiary inną postawą, np. proaktywną, energiczną, aktywną. Wszystko da sie zrobic, umysl czlowieka sie adaptuje do kazdej syt. Pamietaj ze tysiące ludzi przezyli obozy koncentr. a tamta trauma to byla jak Mount Everest i są tacy ktorzy po holokauscie sie odbili i stworzyli milionowe biznesy. W kazdym razie pozbądz sie postawy ofiary a zaczniesz nowe zycie. Ja tak zrobilem, kazdy moze tylkl trzeba bardzo chciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, lottomat napisał:

 

Jest film na yt gdzie mowią że trauma moze byc mocnym fundamentem do wzrostu. Moge sobie wydedukowac, ze w analogicznej syt.moze chodzic o postawe bierną, postawe ofiary ktorą taka osoba ma. Leczenie dobrze by nadpisalo postawe ofiary inną postawą, np. proaktywną, energiczną, aktywną. Wszystko da sie zrobic, umysl czlowieka sie adaptuje do kazdej syt. Pamietaj ze tysiące ludzi przezyli obozy koncentr. a tamta trauma to byla jak Mount Everest i są tacy ktorzy po holokauscie sie odbili i stworzyli milionowe biznesy. W kazdym razie pozbądz sie postawy ofiary a zaczniesz nowe zycie. Ja tak zrobilem, kazdy moze tylkl trzeba bardzo chciec.

Nie zawsze wszystko jest takie czarno-białe, ja mam w sobie zarówno osobowość ofiary jak i sprawcy, czasami aktywuje się jedna a czasami druga, w sumie nigdy nie wiem nawet kim w danym momencie jestem (dopiero po jakimś czasie to do mnie dociera, że myślałam, czułam i zachowywałam się inaczej niż np. Kilka dni wcześniej)…jedyny plus, że ten sprawca w mojej głowie katuje tylko mnie (i normalnie czerpie z tego przyjemność) więc nikt inny na tym bezpośrednio nie cierpi. Moja terapia polega więc głównie na tym żeby osłabić tą część, która mnie niszczy na rzecz dorosłej części mnie (to jakby trzecia, osobna część). Poza tym zauważyłam, że moja terapeutka zdecydowanie częściej mówi do tej części mnie, która jest ofiarą…tzn odwołuje się do niej w każdym momencie, kiedy mój wewnętrzny agresor wkracza do akcji…także czasami to wszystko jest bardzo chaotyczne i złożone, przy czym moje życie obecne samo w sobie nie jest złe, tzn w tej zewnętrznej rzeczywistości kompletnie nic nie chciałabym zmieniać, mam fajną rodzinę, pracę i niczego mi tak na prawdę nie brakuje, jedynie ten chaos w mojej głowie to jakaś masakra i nie pozwala z tego wszystkiego korzystać w zdrowy i normalny sposób.


Oczywiście każdy przypadek jest inny ale ja nie wierzę, że da się z tego całkowicie wyjść, po 3 latach terapii raczej liczę już tylko na to, że nauczę się z tym żyć na tyle aby w pewnych momentach nie determinowało to aż tak bardzo moich reakcji

 

 

Edytowane przez nieprzenikniona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Cytat


Oczywiście każdy przypadek jest inny ale ja nie wierzę, że da się z tego całkowicie wyjść, po 3 latach terapii raczej liczę już tylko na to, że nauczę się z tym żyć na tyle aby w pewnych momentach nie determinowało to aż tak bardzo moich reakcji

 

 

Tak kazdy jest inny, kazdy ma swoje jazdy i swoje doswiadczenia. Najważniejsza jest wiara ze sie da. Ja mialem na poczatku depresji tak, ze nie wierzylem ze moze byc lepiej. a to spowodowalo biernosc i letarg w zyciu codziennym, balem sie ze prace strace a lęk i stres powodowal, ze samoocena siadla na podloge. Zaczalem prozaicznie od zrzucenia wagi, potem silownia, bieganie, wrocilem na studia, skonczylem je. Czyli udowadnialem sobie krok po kroku ze nie jestem łajzą, ze umiem, ze potrafie i jesli wyznacze cel to go zrealizuje, pomimo trudnosci. teraz samoocena jest bardzo wysoko, postawa ofiary zostala nadpisana postawą agresywną, sprawcza. pomagaly mi filmy z YT typu NeverGive Up i podobne motywacyjne podkasty. Po 10 latach walki o siebie wiem ze mozna kazda traume przerobic na fundament. BTW nie bylem na terapi, po prostu postawa sie nadpisala i przestalem cierpiec ze kiedyś mnie skrzywdzono. 

Edytowane przez lottomat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×