Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Dzień Dobry,

Piszę żeby się wygadać, bo już nie wiem co mam zrobić a mam wrażenie że zaraz eksploduje. Byłam z chłopakiem 6lat teraz w kwietniu, na początku naszego związku było różnie. Ja na początku go zlewałam, nie chciałam się przytulać itd. Podobał mi się na studiach i chciałam żeby do mnie zagadał itd. Dużo rozmawialiśmy na studiach, byliśmy na kilku randkach. Kiedy zapytał się czy będziemy razem, powiedziałam że możemy spróbować ale ja niczego nie obiecuje. Nie ukrywam że nie angażowałam się w ten związek na początku. Pod koniec studiów zmarła moja mama, jakoś próbowałam sobie z tym radzić, szukałam partnera na Internecie. Chłopak do tej pory mam do mnie pretensje że jego trzymałam na dystans a z innymi się spotykałam. Przy czym jak się wprost zapytałam czy będziemy razem odp że ok ale niczego nie obiecuje. Spotykaliśmy się, ja przyznaje byłam wycofana. Kiedy on chciał się że mną przespać na pierwszych naszych wspólnych wakacjach, ja nie chciałam. Mieliśmy różne etapy kłótni, nie ukrywam że były one też przez moja zazdrość, trochę go testowałam. Potem już byliśmy blisko, było przytulanie itd. Pracował z początku jako robotnik, wtedy jeszcze pokazywał ze mu na mnie zależy itd. Później od jakiś 3lat, nastąpiły same problemy. Dostał pracę w delegacji swoja wymarzoną. Pamiętam jak dzisiaj jak obydwoje płakaliśmy. Pytał czy będziemy razem dalej jak wyjedzie. Ja prosiłam żeby został ale wyjechał i tak się spotykaliśmy te 3lata. Przyjeżdżał, ja robiłam często awantury ze woli być z znajomymi niż ze mną, po prostu za nim tęskniłam i chciałam to mieć tylko dla siebie. Ale on tego nie rozumiał. Nabrał bardzo dużej pewności przez ta prace-wcześniej byłam mu potrzebna bo był nikim, jak tylko dostał ta pracę stałam się zbędna. Dobrze ze byłam ale nie płakał by po mnie. Przestał się starać, ja zaczęłam za nim biegać i o wszystko się prosić. A on łaskawie się zgadzał. Miał pretensje że co przyjeżdża na weekend to są tylko awantury. Nie ukrywam, robiłam awantury. W dniu wyjazdu w pierwszy dzień delegacji twierdził że już żadnej baby nie chce, że jest tylko mój. Potem się zmieniło że jest tylko swój i stał się otwarty na kobiety inne. Mieszkaliśmy razem przez 7miesięcy, musiałam wrócić do rodziców bo zmienił prace i miejsce tej pracy. Nie będzie ze mną dalej mieszkał bo nie będzie do pracy dojeżdżał 1,5h w jedną stronę. Po wyprowadzce pisał do mnie i widzieliśmy się na chwile. Nie byliśmy już blisko fizycznie ze sobą w ogóle bo on tego nie chciał, spaliśmy razem itd ale bliskości nie było. I pewnego dnia wszystko runęło - przestał do mnie pisać. Jak twierdzi walnął focha bo ja odpisywałam zdawkowo i myślał a co on będzie. Ja też nie pisałam, teraz mija miesiąc. Widziałam się z nim tydzień temu - powiedział mi że nie sądził że ten foch tak się skończy i jego stosunek od przeprowadzki się nie zmienił. Sprawdzał mi telefon(fb, instagram) z kim piszę, czy pisze z kimś nowym, pokazywał mi nasze wspólne zdjęcia. Powiedział ze on nie wie czy chce ze mną być, nie zrywa bo boi się że będzie żałował swojej decyzji ale jak go przycisnę to zerwie. Powiedział ze on prędzej czy później by do mnie napisał pierwszy. Pożegnaliśmy się i dalej nikt nie zerwał. Mija 2tydzien i cały czas cisza z każdej z stron. W poprzedni weekend był w Warszawie nie wiem po co i z kim, mogę się tylko domyślać i ta myśl też mnie dobija. Ja już więcej nie będę do niego pisała ani dzwoniła bo co po tym jak on nie wie. On nie odczuje mojego braku bo w weekendy albo jest z znajomymi albo jeździ gdzieś jak ta Warszawa np teraz.

Poradźcie mi jak sobie poradzić z tym wszystkim, ja nie mogę spać, jeść, budzę się oblana potem. Płacze, sprawdzam go na fb jakie daje posty itd. Nie mogę o nim przestać myśleć. Jak sobie poradzić z zerwaniem, po mimo że nikt nie zerwał ale ja już to tak traktuje bo jakby mu zależało to by napisał, chciał się spotkać itd. Przepraszam za chaos ale nie potrafię sklecić zdania, już nie wiem co robić. Od razu zaznaczę że znajomi mają swoje związki, sprawy i nie mają dla mnie czasu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Loginn napisał:

Sprawdzał mi telefon(fb, instagram) z kim piszę, czy pisze z kimś nowym, pokazywał mi nasze wspólne zdjęcia. Powiedział ze on nie wie czy chce ze mną być, nie zrywa bo boi się że będzie żałował swojej decyzji ale jak go przycisnę to zerwie. Powiedział ze on prędzej czy później by do mnie napisał pierwszy. Pożegnaliśmy się i dalej nikt nie zerwał.

Utkwiłaś w toksycznej relacji, która ciągnie Cię w dół. Nie lepiej to zakończyć i spróbować sobie ułożyć zycie na nowo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak przeczytałeś w moim poście, ja już pierwsza ręki nie wyciągam, nie pisze, nie dzwonię, nie proszę o spotkanie. Z mojej i z jego strony jest cisza. Jego ciszę odczytuje jako zerwanie ze mną, chodź tego nie powiedział. Tylko nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić. Kocham go ale wiem że z takim jego podejściem to nie ma dłużej sensu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Nie rozmawiamy dalej ze sobą. Napisał mi tylko życzenia na Święta w Wigilię

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Loginn napisał:

@Lilith  Nie rozmawiamy dalej ze sobą. Napisał mi tylko życzenia na Święta w Wigilię

Przykre. Jak się trzymasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Średnio bardzo się trzymam, nie wiem po co pisał mi te życzenia na Święta mógł już dać sobie spokój. Bo to żadna kultura, gdy dalej ze mną nie miał odwagi zerwać.

 

W Wigilie i w pierwszy dzień Świąt nie miałam czasu o nim myśleć, bo wiadomo Święta, rodzina itd. Dzisiaj włączyło mi się myślenie bo już cisza i spokój w domu. Ciężko mi bardzo bo byłam gotowa oddać za niego wszystko. Przeraża mnie jeszcze Sylwester, który spędzimy też osobno

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Loginn a myślałaś o tym, żeby nie przedłużać tego wszystkiego i zakończyć relację? Może wyszłoby Ci to na dobre? Przynajmniej byś wiedziała, na czym stoisz. W tej chwili tkwisz w zawieszeniu. Oczywiście do niczego Cię nie namawiam. Po prostu jestem ciekawa, czy taki pomysł przyszedł Ci do głowy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak myślałam o tym żeby do niego napisać, poprosić o spotkanie żeby oddał mi moje rzeczy które jeszcze ma, ale jak zobaczyłam na fb że nie planuje ze mną Sylwestra, teraz są Święta też to dałam sobie spokój. Zaznaczył na fb że planuje Sylwestra w jakimś klubie, potem albo to usunął albo ukrył przede mna bo już nie tego w jego aktualnościach.

 

Ja już nie tkwie w zawieszeniu, uważam że gdyby chciałby być ze mną wyciągnął by rękę w Święta np, albo Sylwestra. Skoro tego nie  robi i nie szuka kontaktu to znaczy że tego nie chcę i nie potrzebuję albo że może już ma kogoś. Dla mnie jego milczenie jest odpowiedzią

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Loginn zapytałam o to, bo myślę, że mimo wszystko jeszcze gdzieś masz nadzieję na to, że sytuacja się odmieni. Gdybyś miała to jasno określone, to mogłabyś powoli zamykać ten rozdział życia i spróbować iść dalej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Miałam nadzieję, nie ukrywam i jakoś mnie to trzymało. Miałam nadzieję że, może po mimo wszystko spędzimy razem tego Sylwestra. Nawet myślałam że ja wyjde z taką propozycją .

 

Ale jak zobaczyłam że, planuje Sylwestra z znajomymi albo z kimś tam innym a wie doskonale że dla mnie jeżeli spędzamy Sylwestra osobno to jest koniec związku i nie ma o czym dyskutować to wszelkie nadzieje umarły. Może specjalnie nawet dał to na fb informację o Sylwestrze, żebym już nie pytała i żeby wszystko było jasne (nie rozumiem po co usuwał tą informację ale to jego sprawa).  Był też na weekend w Warszawie i ja podejrzewam że był u koleżanki, to są co prawda tylko moje podejrzenia.

Ja już nie mam nadziei dlatego jest mi tak bardzo ciężko.

 

Gdyby chciał to by napisał. On może myśli tak samo że ja nie chce dlatego nie piszę i nie szukam kontaktu. Ale to już trudno, nie mam już nadziei.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Loginn ciężko doradzić coś konkretnego, bo co bym nie napisała, to i tak nie złagodzi tego, co czujesz. Jedyną opcją jest po prostu to przeżyć, przepłakać, przetrawić i iść dalej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  W każdej normalnej sytuacji, jeżeli komuś zależy to jakoś stara się mieć kontakt z tą drugą osobą, a on nie stara dlatego ja nie mam nadziei. Tym bardziej że teraz on strzelił focha, więc wszystko było po jego stronie.

 

Najgorsze są wieczory i noce, wtedy mi go najbardziej brakuję i wracają wspomnienia niestety i te dobre i złe. Będę jeszcze długo na pewno płakała i mieć momenty załamania. Na pewno na teraz nie będę potrafiła się od razu otworzyć na kogoś innego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Dziękuje że, mnie nie oceniasz. Niestety od innych słysze tylko jaka głupia jestem, że chciałabym z nim być, że za nim tęsknie, mam już o nim zapomnieć nie rozpamiętywać itd. Ale jak pytam jak to wszystko zrobić, jak znowu być szczęśliwą bez niego, sama to już nikt nie zna odpowiedzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Loginn napisał:

@Lilith  Dziękuje że, mnie nie oceniasz. Niestety od innych słysze tylko jaka głupia jestem, że chciałabym z nim być, że za nim tęsknie, mam już o nim zapomnieć nie rozpamiętywać itd. Ale jak pytam jak to wszystko zrobić, jak znowu być szczęśliwą bez niego, sama to już nikt nie zna odpowiedzi.

Nie mam zamiaru Cię oceniać. Każdy potrzebuje czasu, żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Nie tak łatwo jest pogodzić się z faktem, że coś się skończyło. Zwłaszcza, gdy wcale się na to nie zapowiadało. Potrzebujesz czasu, żeby dojść do siebie. I nie daj się stłamsić innym. W końcu to Twoje uczucia i Ty je odczuwasz a nie inni. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Dlatego ja już sama wiem, że nie mam siły dłużej o niego walczyć jestem zmęczona. Wiem też że brak mojej walki spowodował że jest koniec tego co było. Bardzo możliwe gdybym znowu zawalczyło byłoby ok. Ale już po prostu nie mam siły i biorę konsekwencje swojej decyzji na siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Loginn napisał:

@Lilith  Dlatego ja już sama wiem, że nie mam siły dłużej o niego walczyć jestem zmęczona. Wiem też że brak mojej walki spowodował że jest koniec tego co było. Bardzo możliwe gdybym znowu zawalczyło byłoby ok. Ale już po prostu nie mam siły i biorę konsekwencje swojej decyzji na siebie

Do tanga trzeba dwojga. Nie jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za związek. Nie tylko Tobie powinno zależeć, żeby o niego walczyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Odnosząc się do tego co napisałaś, mi się właśnie wydaje że chłopak przestraszył się tej odpowiedzialności którą wypadało by po ponad 5latach podjąć i wolał zachować się tak jak się zachował

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Loginn napisał:

@Lilith  Odnosząc się do tego co napisałaś, mi się właśnie wydaje że chłopak przestraszył się tej odpowiedzialności którą wypadało by po ponad 5latach podjąć i wolał zachować się tak jak się zachował

Wiesz, myślę, że jednak dobrze by było wyjaśnić tę sytuację, porozmawiać. Może chociaż przez telefon? W tej chwili mimo wszystko poruszasz się po niepewności. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Nie odbierze ode mnie telefonu na pewno. Nie wiem czy mam na tyle siły, żeby spotkać się z nim, znowu tłumaczyć i powiedzieć na razie. Nie wiem czy nie jest lepiej tak jak jest teraz, ja żyję z świadomością że jego cisza oznacza zerwanie ze mną i nie mam do kogo i do czego wracać.

 

Chodź dzisiaj jakoś złapał mnie dołek, ale to też pewnie dlatego bo Sylwester już w wtorek a u nas dalej nikt się nie odzywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.12.2019 o 12:42, Loginn napisał:

@Lilith  Nie odbierze ode mnie telefonu na pewno.

Jesteś tego pewna? Czy boisz się spróbować, bo czujesz, że może to oznaczać definitywny koniec?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Napisałam do niego dzisiaj, bo wczoraj nie miałam siły na rozmowy itd. Ale cisza, nic mi nie odp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Loginn napisał:

@Lilith  Napisałam do niego dzisiaj, bo wczoraj nie miałam siły na rozmowy itd. Ale cisza, nic mi nie odp

Nie rozumiem takiego podejścia. Lekceważenie drugiej osoby przez milczenie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith  Odpisał mi ze dzisiaj nie może i czemu mamy się spotkać. Tyle z jego strony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Loginn napisał:

@Lilith  Odpisał mi ze dzisiaj nie może i czemu mamy się spotkać. Tyle z jego strony.

A co Ty na to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×