Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Agnieszka1988

Zdrada, strach o małżeństwo i problemy psychiczne

Rekomendowane odpowiedzi

Zdradziłam męża a dokładniej mieliśmy problemy w małżeństwie czułam się nie rozumiana nie potrafiłam sobie poradzic z emocjami nie rozumiałam dlaczego są częste kłótnie tak naprawdę o nic i trenując nordic walking że starszym o 19 lat mężczyzna zaczęłam się wygadywać i czuć że ktoś mnie rozumie do tego z czasem otrzymywałam kwiaty żebym wiedziała że jestem wartościową kobieta finalnie facet chciał chyba poprostu wykorzystać mój stan i sytuacje i doszło do stosunku 2 razy (i 2 razy Zbliżenie bez stosunku) w stanach mojego złego samopoczucia. Mąż zobaczył że się spotykamy i po wielkiej aferze przyznałam się do zdrady mąż strasznie to przeżył i teraz mój problem to że nie wiem jak odbierać zachowanie męża z jednej strony mówi że jest zawiedziony że nie zaufa że nie widzi dalszego życia a z drugiej strony potrafi czasem przytulić odwzajemnić uśmiech i uprawiamy seks nie wiem co o tym myśleć bardzo mi zależy na małżeństwie walczę o to widzę że poglubilismy się ale mąż nie chce psychologa kolejny problem to że mąż dostał jakieś lęki ciągle rozpamiętuje sytuacje pyta wraca do tego i rozdrapuje rany minęło 2 mc od tej sytuacji nie wiem jak mu pomóc doszły bóle serca rozdrażnienie psychiczne nie funkcjonowanie jak pomóc takiej osobie ? Podejrzewam nerwicę serca.Jak przemówić ? Czy jest szansa że po takim przeżyciu jednak otworzy się i stworzymy na nowo związek ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idźcie do psychologa, który się na tym zna. Naprawdę. Ja nie mam pojęcia co robić w takiej sytuacji, internet Wam nie pomoże.

 

2 miesiące to super mało, jego to może męczyć latami.

 

33 minuty temu, Agnieszka1988 napisał:

Czy jest szansa że po takim przeżyciu jednak otworzy się i stworzymy na nowo związek ?

Wszystko zależy od Waszej pracy nad związkiem i nad odbudowaniem tego zaufania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu najgorszy problem ze nie chce psychologa a stan psychiczny wydaje mi się coraz gorszy jedynie na psychiatrę się zdecydował ale dalej na wszystko mówi nie ,nie bardzo chce współpracować jedynie jest lepiej gdy w sytuacjach mega smutku zacznę go masować to chyba odpręża ale ciągle ma w głowie to co się stało i nie da sobie pomóc cokolwiek mówię to twierdzi że już nie będzie lepiej że nie poczuje się lepiej że czas się przyzwyczaić do smutku itp. mamy 2 synów więc chciałam by to był jakiś motor napędowy dla niego ale te stany są straszne mam świadomość że to moja wina i coraz gorzej też sobie radzę chodzilam do psychologa ale zrezygnowałam z powodu choroby dzieci (ospa) i wolałam jakoś pomóc mężowi tylko już nie wiem co robić czuję się bezradna i jest mi z tym strasznie zle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, trochę się pozastanawiałam nad Waszą sytuacją i mam kilka przemyśleń ;)

 

Pierwsza rzecz, to zastanów się, co Cię ku tej zdradzie popchnęło? To Ty podjęłaś akcję, mieliście marazm w związku, czułaś się źle i chciałaś jakoś "potrząsnąć" swoim mężem, tak to widzę. Zrobiłaś to wielokrotnie, tak jakby licząc na to, że Twój mąż prędzej czy później będzie musiał się z tym skonfrontować. Niekoniecznie chodzi o to, że chciałaś go skrzywdzić. Może po prostu liczyłaś na to, że coś się zadzieje... W związku z tym widzę tutaj konieczność, żebyś jednak wróciła na terapię. I za cel postawiła sobie odkrycie, czego tak naprawdę oczekujesz od swojej relacji. Masz dwóch synów, pewnie jest Ci trudniej myśleć o ewentualnym rozstaniu ale kto wie, może tego pragniesz? Tylko nie umiesz wprost zadziałać, może oczekujesz, że zadzieje się samo za Ciebie?

 

Druga rzecz, to kwestia Twojego męża. Zrozum, że jego świat się prawdopodobnie cały zawalił. Nie wie, jak się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jest dla niego całkiem obca. Nawet jeśli tworzycie równościowy związek, to prawdopodobnie jest i tak pod wpływem patriarchalnego wpływu środowiska i ma zagnieżdżone w sobie społeczne oczekiwanie, że jako mężczyzna musi okazać siłę. A teraz coś się zadziało wbrew niemu. Nie może przecież Ciebie kontrolować. Prawdopodobnie teraz, kiedy jego rzeczywistość się rozsypała, próbuje wrócić do tego, co zna, czyli stereotypowego bycia silnym, niewzruszonym facetem. Będzie  ukrywał swoje emocje, będzie udawał że jest wszystko ok i uparcie odmawiał terapii, bo niestety, ale w naszym społeczeństwie osoby korzystające z terapii są uznawane za słabe.

 

Tak ja to widzę, oczywiście mogę się mylić, to są moje skojarzenia, ale może jakoś Cię zainspirują. Musicie z mężem się skonfrontować z problemem, zastanowić nad przyszłością relacji. On jest świadomy tego, że nic już nie będzie, jak kiedyś. Zdrada to wielkie wydarzenie w związku. Wiem, że najłatwiej byłoby Ci się tylko obwiniać i myśleć, jaka jesteś okropna, ale ok, stało się, teraz zastanówcie się wspólnie, co z tym zrobić. Skoro mąż wskutek zdrady Cię nie zostawił, to jednak oznacza, że zależy mu na związku. I może postaw warunek, że jeśli pójdzie na terapię, to jest co ciągnąć. Bo jeśli masz do końca życia się obwiniać o to, co zrobiłaś, to też niedobrze. Może trudno Ci stawiać warunki w tej sytuacji, ale chodzi o Wasz związek i Waszą przyszłość, a ważne, żebyście czuli się dobrze z sobą 🙂 Może to czas, żeby powiedzieć sobie "do widzenia" a może to czas, żeby wreszcie nad nim popracować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety mezczyzni bardzo bronia sie przed terapia.u nas na grupowej bylo 1-2 facetow na 8 kobiet...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Aurora88 napisał:

I może postaw warunek, że jeśli pójdzie na terapię, to jest co ciągnąć

Mężowi na skraju wyczerpania psychicznego STAWIAĆ WARUNEK?! SERIO?

Jedyne co powinno mieć dla niego obecnie znaczenie to jego zdrowie psychiczne/fizyczne oraz zadbanie o synów i ich komfort, a nie zastanawianie się czy jest sens relacje ciągnąć i jeszcze spełnianie warunków...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uzasadniłam to. Jeżeli on nie pójdzie na terapię i to oleją, to cała resztę życia i on i ona będą nieszczęśliwi. bo będą tłumić sobie w żal, złość i poczucie winy. To już lepiej się rozstać. 

 

Zamiast wyciągać zdania bez kontekstu z mojej wypowiedzi, która nie jest skierowana do Ciebie, może sam coś zaproponuj. 

Edytowane przez Aurora88

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, shira123 napisał:

niestety mezczyzni bardzo bronia sie przed terapia.u nas na grupowej bylo 1-2 facetow na 8 kobiet...

Nie wiem czemu taki stereotyp panuje wśród mężczyzn że to nic nie da nie ma sensu i nie będzie mówił komuś obcemu o swoich problemach tak mówi mąż do tego pewnie dochodzi jakąś męska duma że to dla słabych :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na tą chwilę nie chciałabym stawiać warunków tylko wyciągnąć go z tego stanu ponieważ odpycha terapię to zastanawiam się jak mogę Ją pomoc bo staje na rzesach i czasem to widzi a czasem jak psychicznie nie funkcjonuje to jest tragedia , ale zależy mi na nim chyba po tym wszystkim po tych emocjach itp dostrzegłam że Kocham go ale świadomie i bardziej dlatego chcę zawalczyć o niego ale czasem też jestem wyczerpana jak widzę że cierpi że na każde pytanie odpowiada NIE WIEM a ja nie wiem jak dotrzeć mimo że bardzo chce starać się dawać uczucie być przy nim robić niespodzianki i to przynosi czasem uśmiech, a czy jest tu osoba która przeszła zdradę i poukladala to ? Mamy znajomych co są szczęśliwi mimo zdrady ale to on zdradził z niania swojego syna i mąż twierdzi że to też inna sytuacja bo kobiety inaczej odbierają 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może po prostu daj mu czas? Może chce się wygadać, ale niekoniecznie Tobie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Agnieszka1988 napisał:

Nie wiem czemu taki stereotyp panuje wśród mężczyzn że to nic nie da nie ma sensu i nie będzie mówił komuś obcemu o swoich problemach tak mówi mąż do tego pewnie dochodzi jakąś męska duma że to dla słabych :(

Może przyjaciel rodziny mógłby z nim porozmawiać?

Proponuje

  •  Spróbuj porozmawiać z nim,
  •  Wyjaśnij czemu to zrobiłaś,
  •  Unikaj obwiniania,
  • Okaż, że Ci zależy np. idź na terapie a po jakimś czasie poproś go o udział w spotkaniach uzasadniając, że jego udział w spotkaniach bardzo by Ci pomógł,
  • Przeproś go,
  • Daj mu czas,

  Ja obawiałbym się że ponownie to zrobisz.

12 godzin temu, shira123 napisał:

niestety mezczyzni bardzo bronia sie przed terapia.u nas na grupowej bylo 1-2 facetow na 8 kobiet...

Ja się nie bronię:) hehe Szczególnie przed atrakcyjnymi terapeutkami;)

 

Miłego dnia i powodzenia:)

johnn

Edytowane przez johnn

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Aurora88 napisał:

Może po prostu daj mu czas? Może chce się wygadać, ale niekoniecznie Tobie. 

Daje czas , nie naciskam na żadną decyzję itp poprostu chce być przy nim bo widzę że jak się denerwuje czy źle czuje to nie funkcjonuje dlatego napisałam tu że może są jakieś pomysły by jeszcze pomóc by nie dochodziło do sytuacji gdzie wchodzi w zły nastrój najgorzej jest chyba w pracy zresztą sam przyznał że tam czuję się też gorzej a ja nie mam jak pogadać pocieszyć itp kontakt ma właśnie z tymi znajomymi i to pomaga tylko mąż też ma ciezki charakter i czasem myśli że nie będzie się narzucał że ludzie mają swoje problemy, itp spędzamy też czas grając w planszowki , na konsoli , spacery itp dlatego o pomysły takie wyciągające z tego dola i stanu zapytałam kozę ktoś przeszedł przez takie coś 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, johnn napisał:

Może przyjaciel rodziny mógłby z nim porozmawiać?

Proponuje

  •  Spróbuj porozmawiać z nim,
  •  Wyjaśnij czemu to zrobiłaś,
  •  Unikaj obwiniania,
  • Okaż, że Ci zależy np. idź na terapie a po jakimś czasie poproś go o udział w spotkaniach uzasadniając, że jego udział w spotkaniach bardzo by Ci pomógł,
  • Przeproś go,
  • Daj mu czas,

  Ja obawiałbym się że ponownie to zrobisz.

Ja się nie bronię:) hehe Szczególnie przed atrakcyjnymi terapeutkami;)

 

Miłego dnia i powodzenia:)

johnn

Dziękuję za odpowiedź 🙂 z tych punktów wszystkich to przerobiłam wszystko chyba zostaje mi tylko wrócić na terapię i poprosić znajomego może on dotrze jakos skoro sam z zona wyszli z tego i są naprawdę fajnymi ludźmi pokazującymi że jeśli się żałuję i zalezy to warto. Tego napewno się boi bo ja też boję się że mógłby się tak zemścić i poprostu zaliczyć jakąś panienkę ale tylko głupi się nie boi. Przeżywając to w tak duży emocjonalny sposób nie była bym w stanie zrobić to ponownie przeplacam to też zdrowotnie więc bez względu na dalszy etap życia nigdy nie uwiklam się w takie bagno 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Agnieszka1988Myslę że czujesz się winna i próbujesz odkupić winę sterując mężem. Że on ma coś zrobić, bo ty się czujesz winna. On ma coś zrobić żeby zniwelować twoje własne poczucie winy.

Dbasz pozornie o niego zamiast zadbać o siebie, o uspokojenie swojego własnego chaosu. Zamiast siebie chcesz zbawiać kogoś innego.

Nie masz ani ty, ani świat cały na męża wpływu. Więc go po prostu zostaw w spokoju. Do terapii czy walki o związek trzeba dwojga- on z jakichś powodów nie chce o ten związek walczyć. I to jest problem dla ciebie. Właściwy problem: że on nie chce walczyć o ciebie, o was. Żeby ten przekaz, ciężki dla ciebie, zniwelować, chcesz go zmusić do terapii.

Jest tak, że z jakichś powodów jest to relacja nieudana w której nie czułaś się dobrze (teraz się czujesz dobrze, bo masz swoje poczucie winy i swoje nowe dziecko, któremu musisz przemówić do rozumu etc), bo to ty zdradziłaś i to kilka razy. Z jakichś poważnych powodów. Warto, żebyś przyjrzała się temu czemu byłaś /jesteś niezadowolona, czym uwiódł cię kochanek i czy masz szansę dostania tego co chcesz (tak naprawdę, bo teraz potrzebujesz rozgrzeszenia, które nie nadchodzi) w obecnym związku. I skąd bierze się tak wielkie poczucie winy, że nie jesteś w stanie ani sobie wybaczyć a rozlewasz to na swojego męża.

Bo może się okazać, że -oprócz lęku przed brakiem środków do utrzymania i poczucia winy, które cię trzyma- wcale z tym swoim mężem być nie chcesz. On teraz w twoich oczach "cierpi" ( i pewnie faktycznie cierpi) więc cię trzyma, ale wcale tak może nie być.

Terapia dla ciebie to właściwy kierunek żeby zastanowić się czego tak naprawdę chcesz i co się tak naprawdę dzieje.

Inaczej: nie myl miłości ze swoim poczuciem winy, bo tym ranisz jeszcze bardziej.

PS Żeby było jasne zdrada jest dla mnie symptomem a nie powodem do rzucania w ciebie kamieniem. Sama zdrada nie jest problemem- jest to co do tej zdrady doprowadziło. Kobieta ma prawo prowadzić swoje życie seksualne jak chce, dojrzale przyjmując oczywiście konsekwencje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, doi napisał:

@Agnieszka1988o terapii czy walki o związek trzeba dwojga- on z jakichś powodów nie chce o ten związek walczyć. I to jest problem dla ciebie. Właściwy problem: że on nie chce walczyć o ciebie, o was. 

 Skąd wiesz że nie chce walczyć ? Osoba która by nie chciała walczyć by trzasla drzwiami i złożyła pozew a oboje jesteśmy po rozmowach ze rozwód nie wiele zmieni , sytuacja finansowa również nie zmusza mnie do walki o związek więc proszę o rady o które prosze czyli jak mogę psychicznie mężowi pomoc bo tu jest problem jak go wesprzeć by czuł się lepiej jak go z tego wyciągnąć bo on poprostu jest zagubiony i jak powiedziała znajoma pod wpływem dużego stresu stał się nie stabilny emocjonalnie prawdopodobnie ma nerwicę serca lub depresję jutro idziemy do psychiatry po jakieś leki może będzie lepiej , wiem również czego chce bo po tych całych sytuacjach zdałam sobie sprawę jak chce by wyglądało życie tylko mimo czasu którego potrzebuje mąż chce mu poprostu pomoc i przyspieszyć proces powrotu do normalności bo potrafi odwzajemnic uczucie , wyjść ze mną na basen , saunę oczywiście z mojej inicjatywy ale wtedy jest odprężony potrafi się nawet uśmiechnąc więc wierzę że może się to udać tylko poprostu co normalne chyba boi się zaufać otworzyć jest strasznie zraniony a przez to ja też cierpię i mam wyrzuty sumienia bo nie wiedziałam że tak kocha i dlatego bym bardzo chciała pomóc i uzyskać może jakieś rady co można zrobić jeszcze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Agnieszka1988 napisał:

Skąd wiesz że nie chce walczyć ?

Piszesz o tym we wszystkich postach. Że jest bierny.

 

6 minut temu, Agnieszka1988 napisał:

i dlatego bym bardzo chciała pomóc i uzyskać może jakieś rady co można zrobić jeszcze

5 minut temu, Agnieszka1988 napisał:

Osoba która by nie chciała walczyć by trzasla drzwiami i złożyła pozew

Nie. Pozew, sąd- to by była dopiero walka. On na razie nie walczy o nic ( ani przeciw tobie) i to cię irytuje.

 

Nie samooszukuj się. Pomóc może tylko ktoś kto jest stabilny i wie co się dzieje. Ty nie jesteś taką osobą. Jeśli mąż jest pod opieką psychiatry, po co ty tam jeszcze? Przecież to nie małe dziecko. Jak będzie chciał iść na terapię i pracować nad sobą i związkiem - pójdzie sam.

 

Niekoniecznie musi być tak, że jego gorszy stan psychiczny wypływa ze zdrady. Być może twoja zdrada otworzyła w nim coś głębszego, była tylko spustem innych psychicznych spuścizn. To że mu się pogorszyło nie musi wynikać z twojej zdrady.

 

Pomyślałam też, że on cię w ten sposób trzyma (nieświadomie oczywiście)- każe ci odgrywać troskę, winę a ty mu to dajesz. Taki układ: grzechu i ekspiacji, ale to nie jest dobry cement dla związku. Hmmm, raczej kiepski. I z tego co piszesz, kiepsko było też wcześniej. Teraz to "kiepsko" wypływa- to doskonały moment żeby się temu przyjrzeć, bo skoro ty uciekasz w zdradę a on w depresję to znaczy że nigdy nie rozmawialiście tak naprawdę o tym "kiepsko". 

 

Reasumując: nic nie możesz sensownego zrobić oprócz zadbania o siebie i zrozumienia pełni sytuacji i waszej obustronnej gry. Padł tu pomysł terapii dla ciebie, myślę, że jest dobry. Nikim innym sterować nie możesz, stąd twoja złość, bezradność, ale taka jest prawda.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 15.10.2019 o 09:48, Agnieszka1988 napisał:

Zdradziłam męża a dokładniej mieliśmy problemy w małżeństwie czułam się nie rozumiana nie potrafiłam sobie poradzic z emocjami nie rozumiałam dlaczego są częste kłótnie tak naprawdę o nic 

Powiedziałaś mu że czujesz się nie rozumiana? 

Znalazłaś prawdziwą przyczynę swojego zachowania? 

Co zrobiłaś aby rozwiązać trudności w małżeństwie? Na przykład rozmawiałaś z nim o tym? lub  byłaś u psychologa?

W dniu 15.10.2019 o 09:48, Agnieszka1988 napisał:

facet chciał chyba poprostu wykorzystać mój stan i sytuacje i doszło do stosunku 2 razy (i 2 razy Zbliżenie bez stosunku) w stanach mojego złego samopoczucia.

Po pierwszym stosunku nie przyszedł rozum do głowy? Nie myślałaś o rodzinie, mężu, dzieciach lub konsekwencjach?

Jeżeli nie podjęłaś działań mających na celu poprawę sytuacji w małżeństwie (przed zdradą) to by mogło  oznaczać że Ci nie zależy. Ja na miejscu twojego męża poważnie rozważyłbym szczerość twoich intencji.  Wymagasz od męża tego co sama nie uczyniłaś (o ile moje pierwsze zdanie jest prawdziwe).    

W dniu 15.10.2019 o 09:48, Agnieszka1988 napisał:

Mąż zobaczył że się spotykamy i po wielkiej aferze przyznałam się do zdrady mąż strasznie to przeżył 

Okoliczności Tobie nie sprzyjają. Mąż odkrył zdradę a Ty chciałaś w niej trwać. 

Nie przymuszone przyznanie się do zdrady i skrucha bardziej by do mnie przemawiało.

W dniu 15.10.2019 o 11:31, Agnieszka1988 napisał:

Tu najgorszy problem ze nie chce psychologa a stan psychiczny wydaje mi się coraz gorszy jedynie na psychiatrę się zdecydował ale dalej na wszystko mówi nie

Twój mąż odmawia spotkania z psychologiem ze względu na różne potrzeby. Ty nakłaniasz do walki o związek a on chce przemyśleć okoliczności lub uzyskać informację czemu to zrobiłaś.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, doi napisał:

Piszesz o tym we wszystkich postach. Że jest bierny.

 

Nie. Pozew, sąd- to by była dopiero walka. On na razie nie walczy o nic ( ani przeciw tobie) i to cię irytuje.

 

Nie samooszukuj się. Pomóc może tylko ktoś kto jest stabilny i wie co się dzieje. Ty nie jesteś taką osobą. Jeśli mąż jest pod opieką psychiatry, po co ty tam jeszcze? Przecież to nie małe dziecko. Jak będzie chciał iść na terapię i pracować nad sobą i związkiem - pójdzie sam.

 

Niekoniecznie musi być tak, że jego gorszy stan psychiczny wypływa ze zdrady. Być może twoja zdrada otworzyła w nim coś głębszego, była tylko spustem innych psychicznych spuścizn. To że mu się pogorszyło nie musi wynikać z twojej zdrady.

 

Pomyślałam też, że on cię w ten sposób trzyma (nieświadomie oczywiście)- każe ci odgrywać troskę, winę a ty mu to dajesz. Taki układ: grzechu i ekspiacji, ale to nie jest dobry cement dla związku. Hmmm, raczej kiepski. I z tego co piszesz, kiepsko było też wcześniej. Teraz to "kiepsko" wypływa- to doskonały moment żeby się temu przyjrzeć, bo skoro ty uciekasz w zdradę a on w depresję to znaczy że nigdy nie rozmawialiście tak naprawdę o tym "kiepsko". 

 

Reasumując: nic nie możesz sensownego zrobić oprócz zadbania o siebie i zrozumienia pełni sytuacji i waszej obustronnej gry. Padł tu pomysł terapii dla ciebie, myślę, że jest dobry. Nikim innym sterować nie możesz, stąd twoja złość, bezradność, ale taka jest prawda.

 

 

Jest bierny ale to przez stan psychiczny tak jak wspominam w poście równie wspominam że nie wymagam deklaracji a chęci pomocy mu bo sam mówi że tego potrzebuje że potrzebuje rozmowy ze pomagam mu jak jest w domu nie w pracy bo potrafię z nim posiedzieć zająć głowę i mówi że widzi moje starania ale nie oczekuje od niego deklaracji czy podejmowania decyzji bo on nie funkcjonuje racjonalnie i prosiłam i rady jak pomóc osobie PSYCHICZNIE a nie rady żebym dała spokój mu że on nie chce itp. a do lekarza po co ja ??? Po to żeby zawiezc potrzymać za rękę, bo to też sprawia że mu lepiej (tak mówi gdy czuję się dobrze) do gabinetu nie wchodzę z nim 

Edytowane przez Agnieszka1988
Literówka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Agnieszka1988 napisał:

i prosiłam i rady jak pomóc osobie PSYCHICZNIE

 

Nie tylko przecież. Twoje pytania (dużo ich) kręcą się wokół związku i jego dalszego trwania a nie wokół tego jak pomóc osobie z zaburzeniami psych. Informacji o tym jak pomóc osobie z depresją (bo rozumiem że o to chodzi) jest pełno w necie i na forum. Nie umieściłaś zresztą posta w części "depresja" ale w części "problemy w związkach" i o tym faktycznie piszesz: o swojej zdradzie, o ucieczce męża w chorobę i o twoich wyrzutach sumienia. I tu jest problem- skąd zdrada.

 

Nie mam na myśli tego, że nie możesz go trzymać za rękę. Oczywiście, że tak. mam na myśli to, że nie możesz nikogo zbawić w ram,ach ekspiacji. Jedynie możesz zadbać o siebie, o to zeby się nie samooszukiwać i popracować nad sobą. Zwłaszcza nie wciskać faceta w poczucie winy, że nie chce terapii ani ratowania związku, bo ty tak chcesz.

 

Sorry, to brzmi okrutnie, ale moja myśl jest taka że ten cały związek to ogromny kryzys i fejk. Gra. I to od dawna. Zły stan psychiczny twojego męża to część tej gry, nieświadomej oczywiście. Trzeba kogoś mądrego, żeby to rozkminić, najlepiej terapeuty i to dla ciebie. Dla męża oprócz doraźnej opieki nie możesz zrobić nic, tym bardziej, że motywem twoim jest poczucie winy a nie miłość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszka1988,

z tego co piszesz wynika moim zdaniem, że Twoja zdrada wynikała z niedowartościowania przez męża. Z pewnością jego stan zasługuje na współczucie, ale jeśli przeżywa Twoją zdradę, to może uświadomi sobie, że mu na Tobie zależy. W rozmowach z nim skupiłabym się na tym, czego Ci brakowało w związku - z podkreślaniem, że nie zależało Ci konkretnie na tamtym facecie, ale np. na tym, żeby ktoś Ci poświęcił uwagę i że wolałabyś to dostać od swojego męża. Unikaj natomiast oczywiście porównań, opowiadania o tamtym, o szczegółach Waszej znajomości czy seksu. Jeżeli wybierasz męża, to tamten musi się stać nikim.

 

 

Edytowane przez refren

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie sie wydaje ze mezowi zalezy na tobie tylko potrzebuje wiecej czasu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×