Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
nvm

"Należy ulegać wewnętrznej presji" - czy to prawda?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak uważacie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy aby na pewno to wewnętrzna presja a nie wpływ czynników zewnętrznych, przez co odbieramy to jako wewnętrzną presję? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
3 godziny temu, Lilith napisał:

A czy aby na pewno to wewnętrzna presja a nie wpływ czynników zewnętrznych, przez co odbieramy to jako wewnętrzną presję? 

A to nie jest własnie na odwrót, że my wypieramy swój cień, przez co wewnętrzną presję odbieramy jako presję otoczenia?

O jakich czynnikach zewnętrznych mówisz?

Niezależnie od tego czy presja ma jakiś związek z czynnikami zewnętrznymi, traktuję ją jako wewnętrzną, bo pojawia się we mnie. Choć pewnie jest z czynnikami zewnętrznymi jakoś powiązana. Pytanie jednak na ile te czynniki są rzeczywiste, a na ile są w mojej głowie. Na ile są oparte na wspomnieniach. (chyba muszę zmienić muzykę w tle, bo słabo mi idzie pisanie).

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nvmprzykładowo, jeśli musisz skończyć zlecenie do określonej daty i zostało Ci już niewiele czasu, to odczuwasz presję. Presja jest wynikiem czynnika zewnętrznego jakim jest termin końcowy i czas, który pozostał. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie należy zadać sobie pytanie skąd się bierze taka presja. Jeśli czujesz, że musisz coś zrobić bo długoterminowo przyniesie Ci to korzyści, do których racjonalnie dążysz to tak - powinniśmy jej ulegać. Jeśli jednak zastanowisz się i dojdziesz do wniosku, że czujesz wewnętrzna presję bo ktos inny wkodowal Ci do głowy, że coś musisz, chociaż Ty wcale tego nie chcesz to nie - nie należy poddawać się tej presji.

Prosty przykład: ktoś całe życie słyszał, że jest debilem i nic nigdy nie osiągnie. Potem przez resztę życia podświadomie robił wszystko, żeby udowodnić, że tak nie jest. Pracował za trzech, zaniedbywal życie prywatne. Pensja i stanowisko nigdy nie były wystarczające wysokie. Tylko nagle ta sama osoba może sobie uświadomić, że jej nigdy pieniądze ani prestiż nie były tak naprawdę potrzebne, bo chodziło tylko o uśpienie z tyłu głowy tych myśli "nic nie osiągne". Czyli poddawał się ogromnej wewnętrznej presji, żeby osiągnąć coś co nie było celem samym w sobie.

Przyklad drugiej strony, jest jeszcze prostszy: wystarczy wziąć kogoś kto ma jasno określone cele i czuję presję aby im podporządkować swoje życie. Np. sportowcy. Gdyby oni nie słuchali swojej wewnętrznej presji, pewnie nie raz zamiast pójść na trening zostaliby na kanapie. Tylko wtedy nie osiągnęliby tego co osiągnęli, a zaprzepaszczone szanse byłyby tragedia życiową. 

Pozdrawiam 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith, a nie to, że mi zależy z powodu moich celów, przekonań i ew. mechanizmów obronnych?

Czy nie jest tak, że po oczyszczeniu się z dysfunkcyjnych przekonań i mechanizmów obronnych, znika presja a zostaje jedynie energiczny entuzjazm do ukończenia zadania w terminie? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Nieistotne00 napisał:

Jeśli czujesz, że musisz coś zrobić bo długoterminowo przyniesie Ci to korzyści, do których racjonalnie dążysz to tak - powinniśmy jej ulegać. Jeśli jednak zastanowisz się i dojdziesz do wniosku, że czujesz wewnętrzna presję bo ktos inny wkodowal Ci do głowy, że coś musisz, chociaż Ty wcale tego nie chcesz to nie - nie należy poddawać się tej presji.

Mam wrażenie, że chodzi raczej o ten drugi przypadek (ale 100% pewności nie mam). A skąd mam wiedzieć, że ten ktoś nie miał racji? Może ta presja jest właśnie argumentem za tym, że ten ktoś ma rację?

Jak to się ma na przykład do kwestii religijnych? Prawdę mówiąc, boję się poruszać tę kwestię publicznie, ale chodzi o to, że mam w sobie jakąś rozpacz i pustkę egzystencjalną, a - zapewne ze względu na moje religijne uwarunkowania - czuję presję by w związku z tym podporządkować się Kościołowi. Tylko, że kojarzy mi się on z depresją i niewolą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, nvm napisał:

A skąd mam wiedzieć, że ten ktoś nie miał racji?

Ciężko mówić czy jest coś takiego jak racja w tej kwestii.

 

3 minuty temu, nvm napisał:

czuję presję by w związku z tym podporządkować się Kościołowi. Tylko, że kojarzy mi się on z depresją i niewolą...

Oj, podporządkowanie się Kościołowi to jest bardzo trudny temat. Pełne podporządkowanie się jakiejkolwiek instytucji wiąże się z ograniczeniem samodzielnego myślenia. Kiedyś bym Ci pewnie napisała "człowieku, nie podporządkowuj się całkowicie niczemu, dbaj o indywidualizm itd". Dzis Ci tak nie napiszę. Wielu ludzi z Forum zmaga się z wewnętrznymi rozterkami. Ciągłe pytania co zrobić, czy mi wolno, czy powinnam inaczej...Całkowite podporządkowanie swoich zasad religii pozwala na to, że te pytania znikają. Wiesz co masz robić, wiesz co masz myśleć. Jeśli uda Ci się doprowadzić to stanu, w którym poczujesz, że idąc drogą wiary jesteś spełniony, i Twoje wewnętrzne rozterki ucichną to... ja bym spróbowała. Tylko do tego potrzeba bardzo dużo pokory i zaufania. 

 

22 minuty temu, nvm napisał:

Tylko, że kojarzy mi się on z depresją i niewolą...

Każdy ma trochę swój własny Kościół, jest w czym wybierać.Jeden może być autokratyczny i zastraszający inny może mieć liberalny i wesoły (nazwijmy to opcją Oazową).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Nieistotne00, musiałbym znaleźć sobie jakiegoś przewodnika duchowego i mu się całkowicie oddać - tylko w ten sposób mógłbym potencjalnie zaspokoić swoją potrzebę wolności od wątpliwości czy na pewno jestem w porządku czy też może jednak pójdę do piekła...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nvm Z tego co piszesz wynika, że Ty wiesz czego chcesz i czego potrzebujesz. Teraz zostaje etap szukania tego odpowiedniego przewodnika. W katolicyzmie (bo rozumiem, że szukasz w tym wyznaniu) jest bardzo wiele prądów filozoficznych. Poszukaj tego, który jest Ci najbliższy, w którym się najlepiej odnajdziesz. A jak już taki znajdziesz to po prostu zaufaj. Skoro będziesz szukał przewodnika w duchu wiary, to kogokolwiek byś nie wybrał Twoje intencje są w 100% czyste i szlachetne. Z tego co wiem spełniając ten warunek, dostać się do piekła jest już ciężko 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
39 minut temu, Nieistotne00 napisał:

Z tego co piszesz wynika, że Ty wiesz czego chcesz i czego potrzebujesz.

Ech, no to widocznie źle się wyraziłem ;)

Chcę wiedzieć, że jestem w porządku. Ale nie kosztem wolności...

Musiałbym, ale nie chcę, jakoś nie podoba mi się ten pomysł. Czuję, że byłoby to dla mnie zniewalające. Cały Kościół postrzegam jako zniewolenie. Może mam w tej kwestii po prostu jakiś wewnętrzny konflikt...

Poza tym nie ma gwarancji, że rzeczywiście to by mnie uspokoiło. Wciąż mógłbym mieć wątpliwości. Czy na pewno dobrze przedstawiłem sytuację, czy zostałem dobrze zrozumiany, itp. Nawet gdybym z nim zamieszkał, to przecież konieczne byłoby porozumienie telepatyczne, musiałby dokładnie znać moje całe wnętrze, lepiej niż ja sam.

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@nvm Każdy interpretuje wiarę trochę inaczej. Według mojej, sam fakt, że tak dużo myślisz o tym czy jesteś w porządku, sprawia, że intencje masz jak najlepsze. A według mojej interpretacji wiary intencje to podstawa. Oczywiście można niechcący zrobić coś złego. Tylko jeśli to będzie coś poważnego, to pewnie będziesz o tym wiedział. Wtedy można odpokutować poprzez szczery żal. Ale to tylko moja interpretacja 🙂

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Nieistotne00

Część mnie chce być w porządku i ma dobre intencje. Część mnie chce dramatu. A część mnie ma wszystko gdzieś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tą presją to mam na myśli na przykład takie coś:

5 godzin temu, Kalebx3 Gorliwy napisał:

wierzę w KAŻDE SŁOWO, KTÓRE WYPOWIEDZIAŁ JEZUS CHRYSTUS ! Matce i Ojcu rodzonemu tak nie wierzę jak Bogu Żywemu , który umarł za Nas  na Krzyżu i dla naszego Zbawienia . 

 To jest Nauka Święta , od której zależy cała nasza wieczność ,,, to jest pytanie wobec którego nie można przejść obojętnie , trzeba opowiedzieć się po której stronie walczymy , a walczymy nieustannie ,,,dla Nieba , dla Piekła ,,, trzeciej możliwości nie ma ( Czyściec to piekło , z tym ,że pozbawione wieczności ,,z dobrym haapy endem (-; ) .

 Kto na ziemi nie skorzysta z Bożego Miłosierdzia ( które nazywa się Jezus Chrystus )  tego czeka póżniej ( po śmierci )już tylko Boża Sprawiedliwość  i Jego gniew . 

 Nie pocieszajcie się ,że Bóg jest łagodny jak baranek i da nam wszystko po śmierci . Wierzcie w Niego  i Trwajcie , Kochajcie Go i wielbijcie , to może okaże Wam pewnie swoje zmiłowanie i łaskę . Albowiem nasz Bóg jest Bogiem zazdrosnym i nie toleruje chłamu jakim są bożki w naszym życiu .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×