Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LostStar

Totalna niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Rekomendowane odpowiedzi

28 minut temu, Zaburzona_ napisał:

@Bonus są również osoby, które ze względu na trudny charakter, często ukształtowany w domu bez miłości i szacunku, szczególnie rozpaczliwie szukają drugiej osoby, aby móc dostać i dawać to, czego taka osoba nie doświadczyła w domu, w którym się wychowywała. Obojętnie, czy zdają sobie sprawę, czy nie, że przysporzy im to kolejnych problemów.. Typowe dla na przykład osób z borderlinem.

 

 

I też jest w tym trochę racji, co napisałaś.

Bo dużo jest ludzi takich, którzy nie pochodzą z dobrych, normalnych domów ( ja również z takiego, dobrego domu nie pochodzę ), w których nie mieli niczego dobrego, pozytywnego ze strony rodziców, rodzica, a nawet dalszej rodziny.

 

I potem szukają tego gdzieś indziej, kto takim ludziom przekaże wartości, miłość, relacje, czego nie dostali w domach rodzinnych.

Jedni sobie z tym potrafią radzić, inni już nie i przeżywają to bardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Zaburzona_

@Bonus właśnie. Myślę, że w takiej sytuacji, o ile człowiek potrafi sobie odmówić bliskiej relacji, warto najpierw zrobić ze sobą porządek. Często jednak ktoś się pojawia i zanim się obejrzymy, relacja już idzie w swoim kierunku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego to zależy od samych ludzi, jak te, znajomości, bliskość i relacje będą wyglądały.

Zniszczyć dobre, poprawne relacje z kimś, to żaden problem, tylko potem może być już trudno to odbudować.

Tak, jak trudno jest odbudować zawiedzione zaufanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Małżeństwo to też nie jest łatwa sprawa ( przepraszając od razu za napisanie postu pod moim postem ), gdyż to wymaga odpowiedzialności, wzajemności, wartości w małżeństwie.

No i trzeba trafić na tę, właściwą osobę, która byłaby warta małżeństwa, a to też nie jest łatwe i proste.

Bo można z kimś wejść w małżeństwo, z osobą której się dobrze nie zna, która nie będzie odwzajemniała uczuć, wartości i wtedy to już będzie problem.

Rozwody też się z czegoś biorą. A często ( tak jak są to słowa psychologów ), wiele małżeństw już trzymają tylko pieniądze.

Nie ma tam już żadnych właściwie uczuć, pozytywnych wartości, tyle że małżeństwa takie mają wspólny majątek i to tylko jeszcze to trzyma w małżeństwach takich ludzi.

Tam ludzie już myślą tylko o tym, by, w przypadku rozwodu był podział majątku, po połowie.

 

A wiemy, jakie są czasy, że coraz częściej ( i to wcale nie jest przesadzone ) ludzie wchodzą w małżeństwa dla korzyści, dla wygodnego życia.

Rzadziej się zdarza, by ludzie się decydowali na związek małżeński z czystej miłości, z prawdziwych uczuć.

Przeważnie, mało kto jest chętny, by z kimś wejść w związek małżeński, gdzie brakuje pieniędzy, gdzie ktoś żyje i mieszka skromnie, bo to zniechęca do dalszego życia z kimś.

Jednak te oczekiwania względem: pieniędzy, dobrej sytuacji materialnej, mieszkaniowej, z samochodem są znaczące dla ludzi.

Mało kto się decyduje na małżeństwo, czy nawet na taki normalny związek bliski z kimś, kto jest biedny, kto się boryka z pieniędzmi, a do tego jeszcze z problemami.

 

Takie są czasy, że ludzie często oczekują dużo od innych.

Jeżeli tego nie otrzymują, to się zniechęcają i nic na to się nie poradzi.

 

A jeżeli ( ludzie najczęściej w tych czasach lubią i kochają pieniądze, bo to tego doprowadził wolny rynek i kapitalizm ) są pieniądze, dobra sytuacja finansowa, to ludzi to oczywiście chętnie do siebie przyciąga.

Nic tak nie przyciąga teraz, jak właśnie, PIENIĄDZE...

 

I właśnie, to też się może sprowadzić ( chociaż na taki temat już odbywała się dyskusja ) na temat: nieudacznictwa.

Ktoś żyje biednie, ma skromne warunki, nie ma lepszej sytuacji, to jest postrzegany przez kogoś innego gorzej. I w takiej sytuacji mało kto chciałby się związać z kimś, kto ma problemy finansowe, kto ma gorszą sytuacje, bo wtedy może mieć opinię "nieudacznika", co też może być błędnie oceniane, ale niektórzy ludzie potrafią oceniać bezpodstawnie, nie wiedząc jaka jest prawda i sytuacja.

A kto chciałby z NIEUDACZNIKIEM się związać, wejść w małżeństwo?

Mimo że w rzeczywistości ktoś wcale nie jest żadnym nieudacznikiem, ale inni nie widzą tego i nie biorą tego pod uwagę.

Po prostu niektórzy ludzie się w swoim myśleniu kierują pewnymi stereotypami, które nie są prawdziwe i tak są o tym przekonani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Bonus napisał:

A wiemy, jakie są czasy, że coraz częściej ( i to wcale nie jest przesadzone ) ludzie wchodzą w małżeństwa dla korzyści, dla wygodnego życia.

Rzadziej się zdarza, by ludzie się decydowali na związek małżeński z czystej miłości, z prawdziwych uczuć.

Jeżeli bym się niefortunnie zakochała w nierobie (no cóż miłość bywa ślepa) w kimś kto nie potrafi podjąć odpowiedzialności za rodzinę to zastanowiłabym się 2 razy rzeczywiście czy warto? I tu nie chodzi o wygodę tylko zdrowy rozsądek raczej.

6 godzin temu, Bonus napisał:

Przeważnie, mało kto jest chętny, by z kimś wejść w związek małżeński, gdzie brakuje pieniędzy, gdzie ktoś żyje i mieszka skromnie, bo to zniechęca do dalszego życia z kimś.

Czy ja wiem? Każdy od czegoś zaczyna w życiu...zanim nabierze doświadczenia i rozwinie na rynku pracy nie zawsze zarabia kokosy. To przychodzi z czasem ale trzeba też coś sobą reprezentować i dawać od siebie. Ja nie miałam problemu wyjść za kogoś bez mieszkania i samochodu...nie powiem były lata chude.

6 godzin temu, Bonus napisał:

A jeżeli ( ludzie najczęściej w tych czasach lubią i kochają pieniądze, bo to tego doprowadził wolny rynek i kapitalizm ) są pieniądze, dobra sytuacja finansowa, to ludzi to oczywiście chętnie do siebie przyciąga.

Nic tak nie przyciąga teraz, jak właśnie, PIENIĄDZE...

Nie wszyscy są materialistami...oczywiście ułatwiają pieniądze życie i dobrze je mieć ale myślę, że dla wielu są też inne równie ważne jak nie większe wartości w życiu.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nie odczuwałem nigdy miłości do nikogo, ani nikt do mnie nie odczuwał miłości.

Jeżeli były jakieś relacje to tylko w sensie: luźnej znajomości i to tyle. Nic więcej nie było.

Tak to się układało.

Nie planowałem też bliskiego związku, bo nie miałem do tego szansy i pojawiały się różne problemy.

 

Miałem kiedyś sytuacje, w której poznałem jedną dziewczynę i to była ładna dziewczyna, która chyba była zbyt naiwna, bo sama mi powiedziała, że: "Ona się zbyt szybko zakochuje w facetach, których poznaje".

Czyli, miłość miłością, ale właśnie muszą być też zachowane te, granice... rozsądek, żeby dziewczyna sobie nie pozwalała, nie była łatwowierna, bo pełno jest facetów, którzy by krzywdzili takie dziewczyny i wykorzystywali.

A jak wykorzystają, to potem zostawią, jak "zabawkę" i się nie będą martwili.

Zresztą niektóre kobiety też tak postępują i potrafią być nawet gorsze od wielu facetów. Dlatego ja jestem przeciwny "ślepej miłości", bez granic, mimo że ona podobno nie wybiera... bo z tego są problemy i naiwność.

 

Jak to można się w każdym, kogo się pozna zakochiwać?

tego nie pojmuje? To nie jest normalne. A już tym bardziej się nie da "kochać na siłę".

 

Co do kwestii pieniędzy, to cóż, czasy są takie, że ludzie najczęściej tego oczekują, a nawet wymagają.

Pieniądze wszędzie ludzi przyciągają i prawie każdy idzie tam, gdzie jest więcej pieniędzy.

Natomiast, jak brakuje pieniędzy ( bo też nie mówię o tym, że ich nie ma w ogóle ), to wtedy to zniechęca innych ludzi.

Są kobiety, które pragną i oczekują tego, żeby faceci je finansowali, bo tak im się podoba.

I takie się zainteresują tylko takimi, którzy będą w stanie finansować te kobiety i zapewnić w miarę wygodne lub bardzo wygodne życie.

To nie zawsze chodzi o: materializm, tylko o: oczekiwanie wygodnego życia.

Jeżeli są MATERIALISTKI, które kierują się nie czystą, szczerą miłością względem facetów, tylko "miłością do pieniędzy", to takie potrafią przed facetami udawać, ściemniać, wciskać różne rzeczy, żeby faceci się na to nabrali, żeby byli łatwowierni, bo w ten sposób One mogą z takich facetów korzystać finansowo.

A jak są faceci naiwni, którzy dają się na to nabierać i są ślepi, to na tym tracą... Są tacy faceci niestety.

A, bezwzględne kobiety, bez uczuć i skrupułów to tylko wykorzystują.

Każdy facet, przynajmniej raz może na taką kobietę w swoim życiu trafić. Także, faceci też powinni mieć czujność i powinni być ostrożni przy poznawaniu kobiet.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, Bonus napisał:

Co do kwestii pieniędzy, to cóż, czasy są takie, że ludzie najczęściej tego oczekują, a nawet wymagają.

Pieniądze wszędzie ludzi przyciągają i prawie każdy idzie tam, gdzie jest więcej pieniędzy.

Natomiast, jak brakuje pieniędzy ( bo też nie mówię o tym, że ich nie ma w ogóle ), to wtedy to zniechęca innych ludzi.

Są kobiety, które pragną i oczekują tego, żeby faceci je finansowali, bo tak im się podoba.

I takie się zainteresują tylko takimi, którzy będą w stanie finansować te kobiety i zapewnić w miarę wygodne lub bardzo wygodne życie.

To nie zawsze chodzi o: materializm, tylko o: oczekiwanie wygodnego życia.

Jeżeli są MATERIALISTKI, które kierują się nie czystą, szczerą miłością względem facetów, tylko "miłością do pieniędzy", to takie potrafią przed facetami udawać, ściemniać, wciskać różne rzeczy, żeby faceci się na to nabrali, żeby byli łatwowierni, bo w ten sposób One mogą z takich facetów korzystać finansowo.

A jak są faceci naiwni, którzy dają się na to nabierać i są ślepi, to na tym tracą... Są tacy faceci niestety.

A, bezwzględne kobiety, bez uczuć i skrupułów to tylko wykorzystują.

Każdy facet, przynajmniej raz może na taką kobietę w swoim życiu trafić. Także, faceci też powinni mieć czujność i powinni być ostrożni przy poznawaniu kobiet.

Biedne, pokrzywdzone  i wykorzystane żuczki. Sorry, ale jak się myśli penisem a nie głową, to się ponosi konsekwencje. I nie chrzanić mi tu o materialistkach i wygodnym życiu. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że faceci węszą tylko za dupskami i nie patrzą na inteligencję kobiety, co mnie osobiście obraża i odstręcza. No, ale cóż - głupich nie sieją - sami się rodzą. Mają, co chcieli i wcale mi ich nie żal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Lilith napisał:

Biedne, pokrzywdzone  i wykorzystane żuczki. Sorry, ale jak się myśli penisem a nie głową, to się ponosi konsekwencje. I nie chrzanić mi tu o materialistkach i wygodnym życiu. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że faceci węszą tylko za dupskami i nie patrzą na inteligencję kobiety, co mnie osobiście obraża i odstręcza. No, ale cóż - głupich nie sieją - sami się rodzą. Mają, co chcieli i wcale mi ich nie żal.

I tutaj się z Tobą też zgadzam.

 

Masz racje, co do facetów.

Zarówno kobiety, jak i faceci są różni, z różnym podejściem.

Ja wczoraj sobie nawet poczytałem ( bo bardzo mnie ciekawią sprawy kryminalne i się wczytuje w takie tematy ), magazyn kryminalny, a regularnie czytam takie gazety i była historia: oszustek matrymonialnych.

Czyli, nie tylko faceci, ale też i kobiety, które potrafią, bezwzględnie wykorzystywać facetów, dla zysku.

I w artykule, który przeczytałem też była mowa o: miłości, uczuciu, o wspólnym życiu, ale to była fikcja, ściema...

Tam największą miłością były i są pieniądze, korzyści.

 

Oczywiście te oszustwa poprzez Internet, poprzez różne portale i czaty, bo nigdy nie wiadomo kogo się poznaje z sieci.

 

No i bardziej to też były sytuacje, kiedy to naiwni faceci wierzyli kłamliwym kobietom, byli łatwowierni i przyjmowali wszystko, każde słowo od takich kobiet.

I w ten sposób dawali się nabierać, na czym tracili.

 

Więc, nigdy nie wiesz, co komuś siedzi w głowie... Ktoś, pozornie może być spokojny, miły, a w rzeczywistości ma złe zamiary, żeby wykorzystać.

 

Zawsze musi być zachowana każda czujność, w każdej znajomości, relacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie widze w tym żadnej róznicy, czy kierujesz sie pieniedzmi, statusem społecznym, inteligencją, urodą, mądrościa, poradnościa życiową, bezpieczeństwem, poczuciem humoru wszystko jest oparte na bazie "co ja bede z tego miał". 

 

 

Jest też miłośc romantyczna, czyli projekcje umysłu, miraż idealnego partnera, plus hormony w celu zachowania gatunku. Piękny film, a że to fim/stan umysłu wkońcu musi sie skończyć i wtedy budzimy sie w brutalnym realizmie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to widzę tak, jeżeli niektórzy nie nadają się do stworzenia relacji, bliskiego partnerstwa, to muszą być sami i muszą się z tym jakoś pogodzić.

Żeby stworzyć związek bliski to trzeba też od siebie coś przekazywać komuś, coś pozytywnego.

Egoizm też nie służy bliskiemu związkowi.

Bo niektórzy nie są zdolni do, związku, relacji właśnie przez swój charakter i egoizm, którzy skupiają się tylko na sobie.

Prędzej, czy później, związki takie nie przetrwają i dojdzie do tego rozstania.

 

Jeżeli ludzie chcą z kimś coś stworzyć, a tego nie potrafią, nie są zdolni, to warto, żeby nad sobą popracowali, zdali sobie sprawę z pewnych rzeczy i się starali zmienić na lepsze.

Wtedy będą mieli szansę i możliwość na stworzenie, bliskiego, normalnego związku i relacji.

 

No ale to trzeba chcieć i też od siebie tego wymagać.

 

A nikt do tego nikogo nie przymusi.

 

No a, związki i małżeństwa dla wygodnego życia, dla pieniędzy to jest inna rzecz.

 

Tak, jak się spojrzy na znane osoby z mediów: aktorzy, aktorki, dziennikarze, politycy i Celebryci ( tu przykład Pana Wojewódzkiego ), to oni często, najczęściej z kimś są, w małżeństwach, bo tam nie chodzi o uczucia i miłość, tylko o: wygodę, o prestiż.

Fajnie jest się, publicznie pokazać, będąc znanym z mediów z dziewczyną/chłopakiem, żoną/mężem, bo to nakręca takich ludzi.

A jeżeli są to pozory, gdzie to tylko jest "na pokaz", a w rzeczywistości nie dzieje się dobrze w takich relacjach, to potem i tak dochodzi do rozstania, do rozwodów.

 

Ileż to razy taki, czy inny aktor, aktorka byli w kilku małżeństwach? Czyli można z tego wywnioskować, iż w kręgu takich ludzi nikt ze sobą się nie wiąże z czystej miłości, z uczucia, tylko dla wygodnego życia, dla pewnych korzyści materialnych.

Bo wiadomo, że znane osoby z mediów mają sporo kasy i są w stanie komuś zapewnić, dobre, wygodne życie, niż osoby z marną pracą, za najniższą pensje, czy też za średnią pensje.

Poza tym, to też jest satysfakcja, że "jest się z kimś znanym, z kim można się gdzieś pokazać".

A ludzie często, czy najczęściej oczekują wszystkiego, co: dobre, co fascynuje, co podnieca.

 

Tylko pytanie, jak długo przetrwa jakiś związek, czy też małżeństwo w sytuacji, kiedy nie ma okazywania wartości, nie ma wzajemności, poza pieniędzmi, sławą i wyglądem?  Bo ja nie wierzę w to, by dało się stworzyć i utrzymać związek bliski bez wartości, bez wzajemnego szacunku i szczerości.

 

To jest fikcja...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Bonus napisał:

Ja to widzę tak, jeżeli niektórzy nie nadają się do stworzenia relacji, bliskiego partnerstwa, to muszą być sami i muszą się z tym jakoś pogodzić.

Z tego co wiem to nigdy nie byłeś w związku ale jesteś specem od nich, ja też nie byłem ale się przynajmniej w tym temacie nie wymądrzam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak ja.Nie umiem nikomu doradzić./Ja jestem zakochany w rencistce ,ze dużej wsi.Po szkole krawieckiej.Bez matury.Lat 42.Ale nie doradzam nikomu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje związki sypały się średnio po 2 latach, doszłam do winsoku że wolę być sama, zamiast się angażować a potem tracić ukochaną osobę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.10.2020 o 16:50, Bonus napisał:

A wiemy, jakie są czasy, że coraz częściej ( i to wcale nie jest przesadzone ) ludzie wchodzą w małżeństwa dla korzyści, dla wygodnego życia.

Rzadziej się zdarza, by ludzie się decydowali na związek małżeński z czystej miłości, z prawdziwych uczuć.

instynkt + presja społeczna, to podstawowe powody, dla których ludzie wchodzą (a raczej pchają się) w związki.

Miłość, nawet jeśli istnieje, to nie jest standardowym elementem natury i co najwyżej tylko nieliczni przedstawiciele homo sapiens są nią zainteresowani i do jej odczuwania zdolni. W większości przypadków to tylko dopowiedziana ideologia.

 

Edytowane przez mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, mark123 napisał:

Miłość, nawet jeśli istnieje, to nie jest standardowym elementem natury i co najwyżej tylko nieliczni przedstawiciele homo sapiens są nią zainteresowani i do jej odczuwania zdolni. W większości przypadków to tylko dopowiedziana ideologia.

Powiedziałabym raczej, że reakcja chemiczna ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak ogólnie mówiąc to ludzie nie mogą stworzyć dobrych relacji, bliskiego związku z różnych przyczyn.

Ja wprawdzie nie tworzyłem nigdy związków bliskich, ale miałem różne relacje z kobietami i było to na zasadzie: luźnej relacji, bez obiecywania sobie żadnej miłości, związku.

Ja też bez zgody drugiej strony nie pchałem się do bliskiego związku.

 

I jakieś tam doświadczenia zdobyłem w relacjach.

 

Ja mam tak, że muszę najpierw trochę poznać kobietę, z którą mam do czynienia.

A różnie to bywało w moim przypadku.

 

Ale też trzeba spojrzeć na to z tej strony, że pewne niepowodzenia w relacjach z drugą stroną czegoś uczą i coś pokazują. Więc nie zawsze, złe doświadczenia, niepowodzenia to tylko coś złego.

 

Tylko to jest kwestia podejścia do takich spraw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Bonus napisał:

Ale też trzeba spojrzeć na to z tej strony, że pewne niepowodzenia w relacjach z drugą stroną czegoś uczą i coś pokazują. Więc nie zawsze, złe doświadczenia, niepowodzenia to tylko coś złego.

 

Tak, ostatecznie niepowodzenia w relacjach prowadzą do uświadomienia sobie, ze w zasadzie człowiek powinien liczyć na samego siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, czy relacje bliskie, wzajemne będą udane, dobre to zależy tylko od samych ludzi.

 

Ja mogę podać jeden z przykładów, jak parę lat temu poznałem jedną dziewczynę w moim mieście, i to przez komunikator GG ( gdyż od wielu lat jestem na tym komunikatorze ), gdzie akurat dziewczyna się trafiła z tego samego miasta i mieszka na innym osiedlu.

No i po rozmowie przez GG sama potem zaproponowała spotkanie, co było wygodne, bo na miejscu.

Ja podjechałem rowerem na osiedle na którym Ona mieszka i tylko jeden, jedyny raz się z nią spotkałem.

Dziewczyna, na samym początku ( podczas rozmowy na GG ) wydawała się sympatyczna, w porządku, ale to były pozory... Potem się zaczęła, bez powodu czepiać kompletnych bzdur, gdzie ja jej ani do tego nie dawałem powodu, ani jej niczego złego nie zrobiłem.

Po prostu dziewczyna sobie coś w swojej głowie ubzdurała, gdzie ja na to nie miałem, ani to nie była moja wina i się wyżywała na mnie, niemiłymi słowami i odzywkami.

Więc ja stwierdziłem, że: nie ma sensu dalej utrzymywać takiej znajomości, z taką dziewczyną, której coś odbijało...

Nie chce obrażać, ale tak to wyglądało.

I Ona też przestała być chętna na utrzymywanie ze mną znajomości, chociaż nie miała do tego żadnych podstaw, ani powodu.

To było jej takie "widzi misie... ".

I nie ona jedna ma takie zachowanie do facetów.

 

Ja się starałem jeszcze, by utrzymać te relacje z dziewczyną, chciałem normalnie pogadać, ale Ona mi tego nie ułatwiała.

 

Więc tu mamy przykład, chorych, głupich relacji, bo druga strona nie potrafi się dogadać i się normalnie zachować.

 

I ja nie pierwszy raz miałem takie sytuacje z dziewczynami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Bonus napisał:

Ja się starałem jeszcze, by utrzymać te relacje z dziewczyną, chciałem normalnie pogadać, ale Ona mi tego nie ułatwiała.

A może nie chciała po prostu utrzymywać z Tobą kontaktu? Może Twój styl bycia jej nie pasował? 

10 minut temu, Bonus napisał:

I ja nie pierwszy raz miałem takie sytuacje z dziewczynami.

jakieś wnioski ? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Illi napisał:

A może nie chciała po prostu utrzymywać z Tobą kontaktu? Może Twój styl bycia jej nie pasował? 

jakieś wnioski ? :D

No to ja już na to wpływu nie miałem, jeżeli dziewczynie coś nie pasowało.

Tylko jakoś na początku rozmowy, gdzie nawet sama zaproponowała spotkanie, to było dobrze i była chętna na znajomość?

Jaki ja na to mogłem mieć wpływ, Twoim zdaniem? Ja nie odpowiadam za zachowanie innych ludzi.

 

Każdemu ma prawo coś nie odpowiadać w innych ludziach, ale to też utrudnia znajomości, utrzymywanie znajomości i relacji.

Ja ze swojej strony robiłem to, co mogłem, starałem się jakoś, żeby z tą dziewczyną utrzymać znajomość.

Tym bardziej że to było w tym samym mieście. Na miejscu. A to jest dla ludzi najczęściej ważne i istotne, żeby: znajomości, relacje były na miejscu.

Mało kto jest chętny na znajomości "na odległość" i to często zniechęca, bo prawie nikomu nie leży, by do kogoś, gdzieś dojeżdżać, w dwie strony.

Bo to też się wiąże z kosztami.

 

A tu było na miejscu i też komuś to nie pasowało...

 

Trudno.

 

Nie ma co ludzi siłą uszczęśliwiać, jeżeli ktoś to odrzuca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, Bonus napisał:

No to ja już na to wpływu nie miałem, jeżeli dziewczynie coś nie pasowało.

Tylko jakoś na początku rozmowy, gdzie nawet sama zaproponowała spotkanie, to było dobrze i była chętna na znajomość?

Jaki ja na to mogłem mieć wpływ, Twoim zdaniem? Ja nie odpowiadam za zachowanie innych ludzi.

No nie wiem... zastanówmy się... może twoje zachowanie. Może Twój wygląd. Może Twoje podejście do życia. Może kolor skarpetek. Na początku znajomości nie znała Cie wgl. Chciala poznać. Cos nie zagrało, chciala skończysz znajomość. Serio? Nie rozumiesz tego? 

Nie znam Cię, przeczytałam tylko x-dziesiąt twoich postów. Ale tak sobie myślę, że odpowiedź moze leżeć tutaj:

35 minut temu, Bonus napisał:

to też się wiąże z kosztami

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Lilith napisał:

Powiedziałabym raczej, że reakcja chemiczna ;) 

Wszystko, co człowiek robi, czuje, myśli to reakcje chemiczne/elektrochemiczne w ośrodkowym układzie nerwowym.

 

Miłość to odpowiednia teoretyczna reakcja chemiczna/elektrochemiczna w oun

Popęd instynktowy to również reakcja chemiczna/elektrochemiczna w oun, ale inna.

Ulegnięcie presji społecznej to także reakcja chemiczna/elektrochemicna w oun, ale jeszcze inna.

Pierwszej reakcji na ogół nie ma, bo człowiek to nie jest żadna "miłosna istota". Druga i trzeci reakcja prą na związek, oun szuka "rozwiązania". Dochodzi do reakcji chemiczna/elektrochemicznej polegającej na powstaniu ideologii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Illi napisał:

No nie wiem... zastanówmy się... może twoje zachowanie. Może Twój wygląd. Może Twoje podejście do życia. Może kolor skarpetek. Na początku znajomości nie znała Cie wgl. Chciala poznać. Cos nie zagrało, chciala skończysz znajomość. Serio? Nie rozumiesz tego? 

Nie znam Cię, przeczytałam tylko x-dziesiąt twoich postów. Ale tak sobie myślę, że odpowiedź moze leżeć tutaj:

 

No to wiesz, jej wybór, jej sprawa.

 

Co mi do tego?

 

Ja nie przymuszam nikogo do znajomości i przyjaźni. Nigdy tego nie robiłem. Musi być zawsze dobra wola, z obu stron. Jeśli tego brakuje, to nie ma na to rady.

Nikt nie jest "cudotwórcą", żeby na takie rzeczy coś poradził.

 

Ja mam normalne podejście do każdej dziewczyny i jestem sobą. A że jakimś dziewczynom coś nie pasuje, to już ja nie jestem w stanie na to nic poradzić.

To też utrudnia, relacje, znajomości, bo tworzy to przeszkody i przez to nie da się stworzyć niczego dobrego, pozytywnego, mimo że są też chęci.

Ale, same chęci to jeszcze za mało. Muszą być jeszcze możliwości, dogadanie się ze sobą.

 

Moim zdaniem wiele dziewczyn teraz jest wybrednych, które oczekują nie wiadomo, a nigdy tak naprawdę nie trafią na "idealnych facetów", bo takich nie ma.

Zawsze, z takim przekonaniem będą same, tylko muszą umieć się do tego przyznać i to w sobie zrozumieć.

 

Ja wiem, jakie potrafią być niektóre dziewczyny w zachowaniu, bo miałem doświadczenia i z nie jedną się użerałem.

Ja nie jestem głupi i potrafię wyczuć nie jedną dziewczynę, a to jest zaleta u faceta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Bonus napisał:

Moim zdaniem wiele dziewczyn teraz jest wybrednych, które oczekują nie wiadomo, a nigdy tak naprawdę nie trafią na "idealnych facetów", bo takich nie ma.

Zawsze, z takim przekonaniem będą same, tylko muszą umieć się do tego przyznać i to w sobie zrozumieć.

Jejku... rozumiem... ale ten świat niesprawiedliwy. Tzn nie. Przepraszam. Ale te kobiety niesprawiedliwe. Zależy im tylko na idealnych facetach (jaki to idealny facet? ). Macie przerąbane w dzisiejszych czasach... ewidentnie kobiety rządzą facetami, wybierają w nich jak w paluszkach lajkonika... krzywdzą, odpychają ich od siebie, gwałcą i wymagają nie wiadomo czego... teraz juz to rozumiem. 

 

7 minut temu, Bonus napisał:

Ja nie jestem głupi i potrafię wyczuć nie jedną dziewczynę, a to jest zaleta u faceta.

Co znaczy że potrafisz wyczuć? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×