Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Ania40

Beznadzieja

Rekomendowane odpowiedzi

Witam

Mam nerwicę lękową, wcześniej jakoś to ogarniałam, ale chyba cierpliwość już mi się wyczerpuje, teraz jestem przede wszystkim bardzo wkurzona. Przez to g..... nie mam rodziny, praca średnio satysfakcjonująca i takie ciągłe udawanie przed NORMALNYMI, że wszystko jest w porządku. Jestem wariatem i dołączam do wariatów, przepraszam jeśli kogoś obraziłam.

Ania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć Aniu

Tu na szczęście nic nie musisz udawać i możesz pisać co Ci leży na sercu i ciąży na duszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj na forum :) Zapraszam do pisania, pomożemy, wesprzemy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich zgromadzonych na forum! Lekarz potwierdził objawy i stwierdzono u mnie nerwicę. Jest mi ciężko z dnia na dzień zachorowałam :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz ja Ania, nie ogarniam, bo straciłam cierpliwość, mam dość wiecznego uspokajania się, mówienia sobie, że minie, przejdzie, że to tylko myśli, cały czas na WOJNIE, to może umęczyć. A jak się poddaję to jeszcze gorzej, bo wtedy tracę nadzieję. Straciłam też wiarę w miłość i sens działania Boga, co też nie daje mi spokoju i pogłębia lęk. Jedynie co mnie jakoś ratuje to moje spore poczucie humoru. Dobra dosyć tego narzekania. Właśnie wróciłam z warszawskiego koncertu piosenek powstańczych, no bo dzisiaj święto mojego kochanego Miasta - WARSZAWY. Kocham to miasto bo nie mam wyjścia, właśnie problem polega na tym, że mam problem, żeby się z niego ruszyć, takie lęki. Cześć i chwała Bohaterom.

Wczoraj byłam u pani psycholog, zaczynam po raz kolejny, terapie. Jakoś nie mogę się do tego psychologizowania przekonać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz ja Ania, nie ogarniam, bo straciłam cierpliwość, mam dość wiecznego uspokajania się, mówienia sobie, że minie, przejdzie, że to tylko myśli, cały czas na WOJNIE, to może umęczyć. A jak się poddaję to jeszcze gorzej, bo wtedy tracę nadzieję. Straciłam też wiarę w miłość i sens działania Boga, co też nie daje mi spokoju i pogłębia lęk. Jedynie co mnie jakoś ratuje to moje spore poczucie humoru. Dobra dosyć tego narzekania. Właśnie wróciłam z warszawskiego koncertu piosenek powstańczych, no bo dzisiaj święto mojego kochanego Miasta - WARSZAWY. Kocham to miasto bo nie mam wyjścia, właśnie problem polega na tym, że mam problem, żeby się z niego ruszyć, takie lęki. Cześć i chwała Bohaterom.

Wczoraj byłam u pani psycholog, zaczynam po raz kolejny, terapie. Jakoś nie mogę się do tego psychologizowania przekonać.

 

witaj Aniu, nie poddawaj sie, zycie jest piekne mimo wszystko i mamy je tylko jedno.

ja tez nie mam wlasnej rodziny a kocham dzieci, ale mimo to uwazam ze warto zyc!

pomysl ile dobrego mozesz zrobic dla innych, mieszkasz w stolicy, moze zainteresujesz sie wolontariatem.

pomaganie innym daje sile i sens.

pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...) i takie ciągłe udawanie przed NORMALNYMI, że wszystko jest w porządku. Jestem wariatem i dołączam do wariatów, przepraszam jeśli kogoś obraziłam.

Ania

 

Cześć Aniu!

Niektórzy mówią, że nie ma normalnych, każdy ma jakieś problemy, niektórzy mniej, inni więcej.

 

Dla mnie ostatnio ciekawa stała się kwestia, czy udawać "normalną", czy też szczerze mówić, co myślę i przeżywam. W pracy to raczej nie, ale przed częścią rodziny i przyjaciół niedawno przestałam udawać. Mówię im o moich lękach, trudnościach, a nawet destrukcyjnych myślach i zachowaniach.

Mimo to wciąż mnie lubią i akceptują (co czasem mnie dziwi, bo chwilami sama strasznie nie mogę ze sobą wytrzymać...)

 

Pozdrawiam serdecznie!

gianna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też się nad tym cały czas zastanawiam, wcześniej w ogóle nie brałam tego pod uwagę. Byłam pewna, że to minie, dam sobie radę, że jestem normalna. No i przede wszystkim bałam się reakcji ludzi, odrzucenia. Teraz w pewnej Wspólnocie spotkałam ludzi, którzy mnie nie odrzucili, ale wiem, że nie rozumieją. Wydaje mi się, że potrzebuję częstszego kontaktu. No właśnie, czy Wy się spotykacie jakoś w realu.

Jeśli chodzi o wolontariat to ja już byłam wolontariuszem i pewnie znowu do tego wrócę bo nie ma innego wyjścia. Świat jest piękny, jestem ciekawa świata i dlatego te ograniczenia są dla mnie tak bolesne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie udaje przed rodzina, i mam 4 fajne kolezanki przed ktorymi tez nic nie udaje. i to jest piekne)))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
shira123,

Taaaa życie jest piekne...

Przestań ludziom wciskać takie kity

 

zależy jaki kto ma podejście

jest piękne jeśli widzisz pozytywy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leczenie nerwicy może zająć bardzo dużo czasu.

Może zastanów się nad przyczynami. Ewentualnie pomogą na pewno Ci leki.

Chociaż bywa, że ich efekt jest bardzo krótkotrwały.

Mojej kuzynce pomogły regularne wizyty u psychoterapeuty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz w pewnej Wspólnocie spotkałam ludzi, którzy mnie nie odrzucili, ale wiem, że nie rozumieją.

 

O, też od niedawna jestem we wspólnocie, w neokatechumenacie. Poszłam tam, bo chciałam jakiegoś cudu, nagłego uzdrowienia. Ech, to było takie magiczne myślenie. Trochę tak jak w tym dowcipie o człowieku, który modli się do Boga, by wygrać na loterii, a nie kupuje nawet losu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
:mrgreen: Ja mam rodzine ale i nerwice, jedni sa lysi i maja problem z jelitem drazliwym itd. Ile ludzi tyle problemów. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj pani psycholog uświadomiła mi, że to co się ze mną dzieje to uczucia, coś co jest poza moją kontrolą. Ja myślałam, że to myśli, czyli coś na co mam wpływ, a skoro tak to jakiś totolotek. Powaliło mnie to i naprawdę nie ma już chyba na co czekać tylko coś łykać. Życie chyba za piękne, żeby spędzić je w "więzieniu"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Aniu.

W tym co mówisz zawarłaś, że kochasz Warszawę. To może być pomocne w poradzeniu sobie z Twoim problemem. Oglądanie miasta, zwiedzanie go, zauważanie piękna i harmonii życia jakie się w nim toczy może dodać Ci nadziei na lepsze jutro. Jeżeli Twoje życie ciągle gdzieś się spieszy to zwolnij np. koło ronda Radosława. Spójrz na flagę, poczuj że jesteś częścią tego wszystkiego, ci bohaterowie walczyli o to na co patrzysz. To istnieje i trwa. Z każdej takiej pozornie prostej rzeczy polecam wysuwać jakieś wnioski. Skoro po tylu przegranych bitwach Polska istnieje i trzyma się dobrze to może i z Tobą będzie podobnie. To napawa optymizmem, pomoże to w terapii myślę.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że trochę pomogłem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co sie ze mną dzieje? Szukam odpowiedzi, ale nikt mnie nie rozumie.

Straciłam sens dosłownie do wszystkiego. Nie potrafię czerpać radości z niczego, jesteś zobojętniała na wszystko co mnie otacza, nie czuje potrzeby uczenia się nowych rzeczy albo nawet dowiadywania się o czym kolwiek, nie chce kontynuować swoich pasji. Boże , nawet nie potrafię wyrazić obrać w słowa tego co czuje. Wewnętrzna stagnacja... czuje się nikim, nikim którym nikt się nie zainteresuje. Boje się przebywać pośród ludzi bo boje się ze jak czegoś nie będę wiedziała to będę przez to oceniona jako gorsza. Boje się poznawać nowych ludzi bo boje się ze pomyślą o mnie "kim ona jest" panikuje poznając znajomych moich znajomych bo boje sie ze będą się za mnie wstydzić (Nie mówię o tym jak się zachowuje bo nigdy nie widać po mnie ze jestem przybita czy mam dola) tylko o to co wiem itp. Co to jest, nie chce się tak czuć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co sie ze mną dzieje? Szukam odpowiedzi, ale nikt mnie nie rozumie.

Straciłam sens dosłownie do wszystkiego. Nie potrafię czerpać radości z niczego, jesteś zobojętniała na wszystko co mnie otacza, nie czuje potrzeby uczenia się nowych rzeczy albo nawet dowiadywania się o czym kolwiek, nie chce kontynuować swoich pasji. Boże , nawet nie potrafię wyrazić obrać w słowa tego co czuje. Wewnętrzna stagnacja... czuje się nikim, nikim którym nikt się nie zainteresuje. Boje się przebywać pośród ludzi bo boje się ze jak czegoś nie będę wiedziała to będę przez to oceniona jako gorsza. Boje się poznawać nowych ludzi bo boje się ze pomyślą o mnie "kim ona jest" panikuje poznając znajomych moich znajomych bo boje sie ze będą się za mnie wstydzić (Nie mówię o tym jak się zachowuje bo nigdy nie widać po mnie ze jestem przybita czy mam dola) tylko o to co wiem itp. Co to jest, nie chce się tak czuć

Udaj sie do psychologa, on na pewno Cie zrozumie i pomoze.

Niestety z chorobami typu depresja, ciezko jest pojac osoba, ktore nigdy takiego stanu nie doznaly, ze zdrowa na ciele osoba moze sie zle czuc, miec problemy, o ktorych niektorzy nawet nie slyszeli, albo slyszeli ale wydaja sie im blahostka...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

"zależy jaki kto ma podejście

jest piękne jeśli widzisz pozytywy"

Depresja polega na tym,ze wlasnie tych pozytywów nie widać .Jednak osoby które nie maja pojecia o tym zaburzeniu ,stale beda gadac swoje śmieszne teorie i porady w stylu wez sie w garsc,mysl pozytywnie,waze jest podejscie .I co te rzeczy maja zniwelowac depresje ? Jakby to bylo takie proste,to ludzie nie cierpieliby na depresje latami . Sądze ze te śmieszne porady ,są ignoranckie .Tyle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Co sie ze mną dzieje? Szukam odpowiedzi, ale nikt mnie nie rozumie.

Straciłam sens dosłownie do wszystkiego. Nie potrafię czerpać radości z niczego, jesteś zobojętniała na wszystko co mnie otacza, nie czuje potrzeby uczenia się nowych rzeczy albo nawet dowiadywania się o czym kolwiek, nie chce kontynuować swoich pasji. Boże , nawet nie potrafię wyrazić obrać w słowa tego co czuje. Wewnętrzna stagnacja... czuje się nikim, nikim którym nikt się nie zainteresuje. Boje się przebywać pośród ludzi bo boje się ze jak czegoś nie będę wiedziała to będę przez to oceniona jako gorsza. Boje się poznawać nowych ludzi bo boje się ze pomyślą o mnie "kim ona jest" panikuje poznając znajomych moich znajomych bo boje sie ze będą się za mnie wstydzić (Nie mówię o tym jak się zachowuje bo nigdy nie widać po mnie ze jestem przybita czy mam dola) tylko o to co wiem itp. Co to jest, nie chce się tak czuć

 

Zapewniam Cię, że tutaj nie spotkasz się z odrzuceniem, czy ocenianiem. Najlepszym lekarstwem jest znalezienie bratniej duszy i zrozumienia. Bardzo to pomaga oswoić się z obecnym stanem rzeczy. Jeżeli potrzebujesz się wygadać, poznać kogoś kto Cię zrozumie, czy uzyskać rady co robić to te forum powinno być dla Ciebie odpowiednie. Tutaj nie musisz się bać, nie musisz być nie wiadomo kim, żeby spotkać się ze swego rodzaju przyjaźnią. Jak potrzebujesz porozmawiać z kimś kto ma podobnie to zachęcam, abyś się odezwała. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×