Skocz do zawartości
Nerwica.com

nie mam sił do życia


aguusia88

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie. piszę ponownie bo zapomniałam że miałam tutaj konto. wpadłam już w totalny dołek. przez pracę przeszłam załamanie nerwowe. sytuacja w pracy - stresowa jaką przeszłą wymusiła na mnie takie zachowani, że nie wytrzymałam i pękłam. jakieś 2 miesiące przed tym straciłam motywację do życia, chęć do życia nic mnie nie interesowało. pomyślałam ze tarczyca wdała się. po ataku dalej nie widze sensu życia, zmuszam się do wszystkiego. lekarz rodzinny przepisał mi xanax, poprawiło się po czasie, że zaczęłam się uśmiechać, śmiać, ale dalej byłam słaba, zmęczona wszystkim. przez psychiatrę trafiłam na oddział leczenia nerwic. tak naprawdę nie umiałam i nie umiem się tam odnaleźć bo sądziłam że zostaną mi przepisane leki, poprawi mi się i wrócę do zdrowia.

na terapi jestem już 4 tydzień i nie wiem co tam robię i czy to mi pomoże. pisząc ten post złapałam kryzys. nie mam siły już żyć. jeden gest partnera że nie chce mnie a myślę że popchnęło by mnie to do próby samobójczej, bo w sumie on mnie trzyma przy życiu i mam jakaś nadzieje że wyjdę z tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychologia i psychiatria mogą pomóc. To bardzo wyrafinowane, naukowe sposoby radzenia sobie z wewnętrznymi zjawiskami.

 

Dam pewną radę: nie licz na łatwe szczęście. Tabletki szczęścia jeszcze nie wymyślono. Kiedyś ludzie myśleli, że to heroina. Po 10 latach została zakazana przez władze.

 

Warto wykorzystać to co już masz. Z pewnego punktu widzenia te rzeczy są przyczyną twego stanu. Poza tym psychologia opisuje różne stany, ale to że wiesz z czego się składa noga nie spowoduje, że przestanie cię boleć. Czyż nie?

 

Oczekiwanie na złote rady to trochę strzał w kolano. Bo jedna ze składowych zdrowia jest podmiotowość i zdolność kierowania własnym losem. Oraz jakieś wnętrze.

 

Wizyta u psychologa nie jest złym pomysłem. Trochę powierzasz mu swój los. Ale nikt nie jest w pełni samodzielny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aguusia88,

hej to ty miałas tego nicka tez Agusia? Kurcze szkoda ,ze ci sie porąbało wszystko ,ale pomyśl ,ze kłopoty zawsze jakies sie w zyciu trafiaja. Jak sa kłopoty to zawsze reagujemy stresem i tym ,ze swiat przestaje byc fajnym miejscem. Kłopoty w pracy z których jeszcze nie wyszłas pociagneły cie, ale to póki co dwa miechy dopiero, musisz odreagowac, poukładac, organizm tez musi odreagowac fizycznie, odpocząc a dojdziesz do siebie. nie piszesz czy te kłopoty juz sie skończyły bo jesli nie to sytuacja stresowa , która cie wprowadziła w ten stan trwa nadał jesli nie mozesz pozbyc sie sytuacji stresowej to musisz z nia funkcjonowac , nawet jesli to trudne i powiedziec sobie ,ze puszczasz to może na szeroka wode i co bedzie to bedzie bo po co sie nakrecac jesli nie masz na cos wpływu.a partner, dobr5ze4 ,ze wspiera , ale nie ma co na nim sie opierac bo szczęscie w nas nie zalezy nigdy od drugiej osoby tylko od tego co w nas jest i jak odbieramy i postrzegamy swiat a z tym ztresem to chyba jednak musisz sama sobie poradzic ,chociaz to nie jest ani łatwe ani przyjemne ,ale za ciebie nikt tego nie zrobi. Poradzisz sobie spokojnie.Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesli chodzi o prace to nie pracuje, jestem na zwolneniu a niedawno sie skonczyla umowa, wiec tutaj jakbym sie uspokoila. tylko nie umiem wyjsc z dolka, nie widze przyszlosci dla siebie, nie wiem czy sie wylecze i jak to bedzie. lekarze sie zaglebili w moje dziecinstwo, kiedy odeszla moja mama, drugim czynnikiem jest tez dda

 

nie przyjmuje zadnych lekarstw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

Xanax jest fajny, ale leki nie zawsze potrafią pomóc tak na 100%. Czasem jest coś co tkwi w naszej duszy tak głęboko że trzeba naprawdę dużo wysiłku i czasem pomocy innych osób by sobie z tym poradzić... No i pracy ze sobą, walki z własną historią, bo większość problemów rodzi się w dzieciństwie, jak takie ziarenko które gdzieś tam jest zasiane i po latach się przebija na powierzchnię i okazuje się że zapuściło takie korzenie że trudno je wyrwać...

Jeśli chcesz pogadać, wyżalić się lub cokolwiek - pisz na priva...

Rincewind

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×