Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
newborn

Witajcie wrażliwcy!

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie moi drodzy,

 

Parę lat wstecz, mając już skończone 20 lat, byłem dalej totalnie zależny od rodziców. Uwsteczniałem się, kiedy moi rówieśnicy zdawali egzaminy, poznawali ciekawych ludzi, dziewczyny, jakoś tkali własne pomysły na życie. Było to bolesne tym bardziej, że w liceum należałem do paczki popularnych dzieciaków. Byłem znany, lubiany, a nawet podziwiany. Osiągałem sukcesy sportowe w barwach szkoły. Później nastała czarna dziura mojego życia. Depresja, nerwica, lęki. Potrafiłem uciec z pracy z powodu napadu lęku. Ucinałem kontakty ze znajomymi, rezygnowałem z wyjść i spotkań z powodu poczucia winy i wstydu. Wydawało mi się, że mam to wypisane na czole, że każdy wie o moich zaburzeniach. Zacząłem się jąkać, bałem się odzywać do ludzi. Zacząłem brać leki, spędzałem całe dnie w domu, na garnuszku rodziców, bardzo utyłem, straciłem dawną świetną kondycję(od dziecka jestem sportowcem), straciłem poczucie atrakcyjności i pewności siebie. Samoocena -100. Chyba osiągnąłem etap typowy depresji - totalna apatia. Po prostu totalna wyjebka. Przestałem nawet płakać i się użalać, a zacząłem wegetować. Warzywo.

Obecnie....Niedawno skończyłem 25 lat, a zaraz po tym studia licencjackie z pracy socjalnej (nareszcie!). Miałem fakultet ze zdrowia psychicznego, choć nikomu nie mówiłem o swoich przejściach, potrafiłem wykorzystać swoje doświadczenie i przekuć je na praktykę z innymi. Podczas studiów miałem praktyki w różnych miejscach, miałem kontakt z pacjentami, lekarzami. Uczęszczałem na konferencję i wydarzenia z pogranicza psychiatrii i psychologii. Napisałem pracę dyplomową i otrzymałem najlepszy wynik. Przez cały okres studiów bardzo się rozpędziłem (pozytywnie), udzielałem się tu i tam, w kołach naukowych, w samorządzie. Współorganizowałem wiele projektów na mocy uczelni. Nawiązałem wiele pozytywnych znajomości z szanowanymi i ciekawymi profesorami. Otworzyłem się do ludzi, stałem się bardziej towarzyski, przebojowy. Uśmiech na twarzy i pierwszy z ręką podchodziłem do grup obcych rówieśników, przedstawiając się pewnie. Naprawdę się cieszę z moich osiągnięć i samomotywacji. Nikt mi tego nie zabierze ani nie podważy. Ilekroć o tym myślę, podnosi mnie to na duchu, że MOGĘ, że POTRAFIĘ. Na studiach poznałem nawet dziewczynę, przy której czułem się kochany i bezpieczny. Rozeszliśmy się, ale w dojrzałej, dorosłej atmosferze, podtrzymujemy ze sobą kontakt. Może się jeszcze zejdziemy. Piszę to po to, żeby pokazać, że można się zmienić, można się przełamać, można się wzmocnić. Jakkolwiek denna sytuacja by się wydawała, bo taka mi się wydawała wówczas. Może tyle na początek, zapraszam do pytań i dyskusji.

 

Pozdrawiam, bądźcie silni,

 

G

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteś przykładem ze da się pokonać swoje słabości. Czy poradziles sobie bez pomocy leków ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

newborn, jesteś chyba jeszcze na tyle młody, że możesz nie wiedzieć, że to może być przejściowa sytuacja, bo w życiu nie ma tak, że raz osiągniesz sukces i już. Są wzloty i upadki cały czas. Sorry za filozofowanie, ale w sumie to nie ja zaczęłam. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
newborn, jesteś chyba jeszcze na tyle młody, że możesz nie wiedzieć, że to może być przejściowa sytuacja, bo w życiu nie ma tak, że raz osiągniesz sukces i już. Są wzloty i upadki cały czas. Sorry za filozofowanie, ale w sumie to nie ja zaczęłam. ;)

 

Skoro o filozofii mowa - jestem starą duszą jak większość osób wyjątkowo wrażliwych. Każda potyczka w życiu, każda porażka czegoś uczy. Jest to szansa przekucia doświadczenia na coś bardziej konstruktywnego. Życie to pasmo doświadczeń, przykrych i przyjemnych. Z naciskiem na słowo - doświadczenia. Każde doświadczenie jest inne, każde czegoś uczy. Wedle myśli co nas nie zabije to nas wzmocni. Jest to prawda. Powinno się szukać pozytywnych stron w sobie, nawet te małe drobne kroczki naprzód to już coś. Nawet pierwsze do ludzi powinno się traktować jako swój cichy, osobisty sukces. Nie twierdzę i nie napisałem, że sukces to coś co się osiąga i już. Sukces to długotrwały proces, który wymaga ustawicznej pracy nad sobą. Dla mnie sukces to przede wszystkim poczucie szczęścia, zdrowia, ogólny wellness.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
newborn, jesteś chyba jeszcze na tyle młody, że możesz nie wiedzieć, że to może być przejściowa sytuacja, bo w życiu nie ma tak, że raz osiągniesz sukces i już. Są wzloty i upadki cały czas. Sorry za filozofowanie, ale w sumie to nie ja zaczęłam. ;)

 

Skoro o filozofii mowa - jestem starą duszą jak większość osób wyjątkowo wrażliwych. Każda potyczka w życiu, każda porażka czegoś uczy. Jest to szansa przekucia doświadczenia na coś bardziej konstruktywnego. Życie to pasmo doświadczeń, przykrych i przyjemnych. Z naciskiem na słowo - doświadczenia. Każde doświadczenie jest inne, każde czegoś uczy. Wedle myśli co nas nie zabije to nas wzmocni. Jest to prawda. Powinno się szukać pozytywnych stron w sobie, nawet te małe drobne kroczki naprzód to już coś. Nawet pierwsze do ludzi powinno się traktować jako swój cichy, osobisty sukces. Nie twierdzę i nie napisałem, że sukces to coś co się osiąga i już. Sukces to długotrwały proces, który wymaga ustawicznej pracy nad sobą. Dla mnie sukces to przede wszystkim poczucie szczęścia, zdrowia, ogólny wellness.

fajnie, fajnie, grunt zeby wcielic to w zycie, samo gadanie to za mało :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
newborn, jesteś chyba jeszcze na tyle młody, że możesz nie wiedzieć, że to może być przejściowa sytuacja, bo w życiu nie ma tak, że raz osiągniesz sukces i już. Są wzloty i upadki cały czas. Sorry za filozofowanie, ale w sumie to nie ja zaczęłam. ;)

 

Skoro o filozofii mowa - jestem starą duszą jak większość osób wyjątkowo wrażliwych. Każda potyczka w życiu, każda porażka czegoś uczy. Jest to szansa przekucia doświadczenia na coś bardziej konstruktywnego. Życie to pasmo doświadczeń, przykrych i przyjemnych. Z naciskiem na słowo - doświadczenia. Każde doświadczenie jest inne, każde czegoś uczy. Wedle myśli co nas nie zabije to nas wzmocni. Jest to prawda. Powinno się szukać pozytywnych stron w sobie, nawet te małe drobne kroczki naprzód to już coś. Nawet pierwsze do ludzi powinno się traktować jako swój cichy, osobisty sukces. Nie twierdzę i nie napisałem, że sukces to coś co się osiąga i już. Sukces to długotrwały proces, który wymaga ustawicznej pracy nad sobą. Dla mnie sukces to przede wszystkim poczucie szczęścia, zdrowia, ogólny wellness.

fajnie, fajnie, grunt zeby wcielic to w zycie, samo gadanie to za mało :)

 

Cóż, w świecie wirtualnym pozostaje nam tylko gadanie, droga Agusiu, a co w świecie rzeczywistym to już nasza sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pjona!

Pierwszy akapit to ja. Z wyjątkiem, że nie mam depresji a nerwice, lecz też zamierzam wyskoczyć na trampolinie, bo dwa lata prawie bezproduktywne i zakończyć pięknym telemarkiem jak Ty.

 

Szacuneczek i wszystkiego dobrego. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jak człek się zaprze, to i dżdżownicą buta zawiąże. :smile:

Dużo daje kontakt z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Wydaje mi się, że mentalnie pasowałbyś do mnie i do moich przyjaciół.

 

 

 

fajnie, fajnie, grunt zeby wcielic to w zycie, samo gadanie to za mało :)

Zatem działaj. Wyjdzie to Tobie i innym na zdrowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

newborn aby do przodu ;)

 

Reynevan, jakos nie narzekam, ale dzieki za troske, to takie miłe :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Reynevan, jakos nie narzekam, ale dzieki za troske, to takie miłe :)

To się cieszę :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Piotrek1996

Fajna historia. Masz rację, że jak się chce to choćby się waliło i paliło to dojdzie się do swojego celu i nie będzie się patrzyło na resztę. Inna sprawa, iż nie zawsze będzie tak wesoło, bo są bardzo różne etapy w naszym życiu, ale ważne jest aby się nie załamywać, przejść najgorsze chwile.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×