Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Salomea35

Tracę sens życia

Rekomendowane odpowiedzi

Ludzie uważają mnie za zabawną, silną osobę, a ja z dnia na dzień tracę sens życia. Mam 35 lat, od 3 miesięcy nie mogę znaleźć pracy, musiałam zrezygnować

z wynajmowania mieszkania i wrócić do rodziców, nie mam partnera, nie mam nic. Wiem, że powinnam wziąć się w garść, ale nie mogę, nie mam siły, żadnej motywacji do działania. Siedzę i czekam na cud. Co robić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj,

 

Co do tej pory nadawało Ci sens życia?

W jakiej branży szukasz pracy? Co potrafisz?

Dlaczego nie masz partnera w takim wieku?

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Salomea35, Nie odpowiedziałaś na moje pytania. Odpowiedzi na moje pytania są ważne w celu skutecznej diagnostyki. Nie każdy musi być z kimś ale w takim wieku przeważnie ludzie już mają swoje drugie połówki. Zakładam, że kogoś kiedyś miałaś bo gdybyś w takim wieku była dziewicą to dopiero byłoby to bardzo niepokojące. Dlaczego nie szukasz miłości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie odpowiadam na Twoje pytania, bo irytuje mnie ton, jakim się zwracasz do mnie i to chcę najpierw wyjaśnić. Kompletnie nie rozumiem poruszenia wątku dziewicy. Kompletnie. I kto Ci powiedział, że nie szukam miłości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ton mam normalny. Po prostu piszę w ten sposób. Wątek dziewicy jest tutaj bardzo ważny. Zaufaj ludziom doświadczonym. A szukasz miłości? Nie wygłupiaj się, poproszę o odpowiedzi na moje pytania i będziemy kontynuowali diagnostykę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie odpowiadam na Twoje pytania, bo irytuje mnie ton, jakim się zwracasz do mnie i to chcę najpierw wyjaśnić. Kompletnie nie rozumiem poruszenia wątku dziewicy. Kompletnie. I kto Ci powiedział, że nie szukam miłości?

 

Salomea, nie zwracaj uwagi na omakka, on ma takie teksty do każdego. Kliknij na ignoruj.

Witaj na forum tak w ogóle.

Utrata pracy potrafi strasznie przykopać - wiadomo, że nie chodzi tylko o kasę ale też o jakieś podstawowe poczucie bezpieczeństwa, samoocenę.

Szukałaś pomocy psychologa? Masz komuś, komu możesz się wygadać na co dzień?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie odpowiadam na Twoje pytania, bo irytuje mnie ton, jakim się zwracasz do mnie i to chcę najpierw wyjaśnić. Kompletnie nie rozumiem poruszenia wątku dziewicy. Kompletnie. I kto Ci powiedział, że nie szukam miłości?

 

Salomea, nie zwracaj uwagi na omakka, on ma takie teksty do każdego. Kliknij na ignoruj.

Witaj na forum tak w ogóle.

Utrata pracy potrafi strasznie przykopać - wiadomo, że nie chodzi tylko o kasę ale też o jakieś podstawowe poczucie bezpieczeństwa, samoocenę.

Szukałaś pomocy psychologa? Masz komuś, komu możesz się wygadać na co dzień?

 

Witam i dziękuję.

Tak, chodziłam na terapię indywidualną, potem chwilę na grupową (jestem DDA), ale straciłam cierpliwość, nie widziałam w tym żadnego sensu. Jestem niecierpliwa, w dodatku interesuję się trochę psychologią, i to mi nie pomagało.

Mam znajomych, mam rodzinę, mam z kim pogadać, tylko że to nie przynosi ani ulgi, ani nie pomaga... Słyszę, że wszystko będzie dobrze, że jestem silna itd. Mało zrozumienia otrzymuję generalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak często bywa, że wiedza z zakresu psychologii może nie pomagać, natomiast z doświadczenia wiem, że dobry terapeuta potrafi "ogarnąć" osobę z dużym wglądem i przekuć tę przeszkodę w zaletę. No ale takowego mogę polecić tylko w Poznaniu.

Rozmowy z bliskimi niekoniecznie muszą przynosić Ci ulgę, ale samo to, że ich masz to już duży plus (chociaż może się tak nie wydawać). I znaczy, że zdanie

nie mam nic
możemy już wrzucić do kosza ;)

Często trzeba ludziom tłumaczyć łopatologicznie czego oczekujesz, że np. nie chcesz porad, nie chcesz słuchać, że masz się wziąć w garść, tylko chcesz po prostu się wygadać i zostać wysłuchana. I powiedz im jak dla Ciebie wygląda takie wysłuchanie. No bo terapeutami nie są i żadnych innych czarów nie odprawią. Chęci pewnie mają dobre, ale nie każdy ma umiejętność słuchania - wiadomo.

Masz teraz w ogóle siły, żeby szukać pracy czy złe samopoczucie już Ci to uniemożliwia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak często bywa, że wiedza z zakresu psychologii może nie pomagać, natomiast z doświadczenia wiem, że dobry terapeuta potrafi "ogarnąć" osobę z dużym wglądem i przekuć tę przeszkodę w zaletę. No ale takowego mogę polecić tylko w Poznaniu.

Za terapeutę na razie dziękuję. Własnie w Poznaniu chodziłam. Jutro wyprowadzam się z Poznania wlasnie i wracam już ostatecznie do domu.

Rozmowy z bliskimi niekoniecznie muszą przynosić Ci ulgę, ale samo to, że ich masz to już duży plus (chociaż może się tak nie wydawać). I znaczy, że zdanie

nie mam nic
możemy już wrzucić do kosza ;)

Często trzeba ludziom tłumaczyć łopatologicznie czego oczekujesz, że np. nie chcesz porad, nie chcesz słuchać, że masz się wziąć w garść, tylko chcesz po prostu się wygadać i zostać wysłuchana. I powiedz im jak dla Ciebie wygląda takie wysłuchanie. No bo terapeutami nie są i żadnych innych czarów nie odprawią. Chęci pewnie mają dobre, ale nie każdy ma umiejętność słuchania - wiadomo.

Masz teraz w ogóle siły, żeby szukać pracy czy złe samopoczucie już Ci to uniemożliwia?

Szukam pracy, szukam, chodzę na rozmowy itd. Świadomość, że nie mam już kasy jest zbyt bolesna i okrutna, żeby przestać szukać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może po prostu potrzebujesz czegoś nowego w swoim życiu?

 

Pewnie też, ale zanim zacznę szukać nowego, potrzebuję stabilizacji, złapania równowagi no i złapania oddechu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz jak jest: szukajcie a znajdziecie - podobno.

Sama szukam pracy i wiem, że różowo nie jest.

Nie wiem jak u Ciebie ale w Poznaniu można dostać pracę od ręki - gównianą - ale można. Ja mam problem, bo staram się unikać tych najgorszych miejsc, bo pogłębiają moje objawy i ląduję i tak na zwolnieniu albo bezrobociu, ale jak mnie przypili to i taką wezmę. A jak jest z Tobą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiesz jak jest: szukajcie a znajdziecie - podobno.

Sama szukam pracy i wiem, że różowo nie jest.

Nie wiem jak u Ciebie ale w Poznaniu można dostać pracę od ręki - gównianą - ale można. Ja mam problem, bo staram się unikać tych najgorszych miejsc, bo pogłębiają moje objawy i ląduję i tak na zwolnieniu albo bezrobociu, ale jak mnie przypili to i taką wezmę. A jak jest z Tobą?

Wiem, że gównianą można, bo pracowałam przez miesiąc w ankietach telefonicznych. Mimo dużo wyższych kwalifikacji. Ale z miejscowości, w której teraz mieszkam nie opłaca mi się już podejmować gównianych zajęć - za wysokie koszty dojazdu, a poza tym jak utknę w bylejakiej firmie, nie znajdę pracy porządnej, bo kiedy jej szukać.

 

Jakie objawy pogłębiają najgorsze miejsca? Jeśli to nie tajemnica, naturalnie.

U mnie "tylko" poczucie własnej wartości pikuje w dół i mam mega niefajne samopoczucie. Czuję się wprost proporcjonalnie gównianie, jak gówniana jest praca.

Kiedyś mi psychiatra powiedział, że nie mam depresji, ewentualnie dystymię. Ale nie zdiagnozował jej ostatecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jest tak beznadziejnie tam gdzie mieszkasz czy jednak masz jakieś swoje minimum wymagań dotyczących roboty?

 

Nie bardzo rozumiem pytanie... Mam swoje wymagania co do pracy, oczywiście. Muszę się jak najszybciej wyprowadzić od rodziców, więc musi mnie byc na to stać. Więc wymagania choćby finansowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Call center to masakra jest - istotnie.

Z ostatniej pracy - teoretycznie nie tak gównianej - musiałam przejść na zwolnienie, bo zaczęłam mieć napady paniki przed wyjściem z domu, byłam tak zmęczona, że spałam po pracy godzinami, przestałam robić cokolwiek - porzuciłam wszelkie hobby, nawet nie czytałam, w pracy miałam momenty, że musiałam chować się w magazynie, bo nie mogłam powstrzymać łez - ogarniała mnie totalna, czarna rozpacz, że już nic nigdy nie będzie dobrze, że jestem w sytuacji bez wyjścia. Robiłam się też bardzo agresywna w domu, bo odreagowywałam to, jak traktowano mnie w pracy. Generalnie objawy ciężkiej depresji mimo ciągłego przyjmowania leków, plus somatyczne objawy nerwicy - powracające migreny, bóle brzucha, bóle pleców nie do wytrzymania.

No ale to głównie zasługa nie pracy jako takiej (chociaż była mocno poniżej kwalifikacji i wykańczająca fizycznie) tylko mobbingu jaki tam stosowano :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Call center to masakra jest - istotnie.

Z ostatniej pracy - teoretycznie nie tak gównianej - musiałam przejść na zwolnienie, bo zaczęłam mieć napady paniki przed wyjściem z domu, byłam tak zmęczona, że spałam po pracy godzinami, przestałam robić cokolwiek - porzuciłam wszelkie hobby, nawet nie czytałam, w pracy miałam momenty, że musiałam chować się w magazynie, bo nie mogłam powstrzymać łez - ogarniała mnie totalna, czarna rozpacz, że już nic nigdy nie będzie dobrze, że jestem w sytuacji bez wyjścia. Robiłam się też bardzo agresywna w domu, bo odreagowywałam to, jak traktowano mnie w pracy. Generalnie objawy ciężkiej depresji mimo ciągłego przyjmowania leków, plus somatyczne objawy nerwicy - powracające migreny, bóle brzucha, bóle pleców nie do wytrzymania.

No ale to głównie zasługa nie pracy jako takiej (chociaż była mocno poniżej kwalifikacji i wykańczająca fizycznie) tylko mobbingu jaki tam stosowano :roll:

 

O kurcze...współczuję. Też odczuwam czarną rozpacz, ale nie miewam napadów paniki. Po prostu czuję się konkretnie do dupy, nie mam siły na nic, cały dzień potrafię oglądać tv i leżeć na kanapie. Potem wychodzę ze znajomymi i udaję, że jest ok. Jest zwłaszcza, jak coś wypije. Alkohol jest jedynym katalizatorem, ale powoduje jeszcze większe roztrzęsienie następnego dnia. Na razie nie umiem sie z nim definitywnie, ale zdaję sobie sprawę z tego, że powinnam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najciekawsze jest to, że wystarczyło 3 miesiące na chorobowym i mogłam odstawić leki i czuję się bez nich dobrze - więc wyobrazić sobie można jak bardzo źle ta robota działała.

A kim jesteś z wykształcenia w ogóle? I z doświadczenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najciekawsze jest to, że wystarczyło 3 miesiące na chorobowym i mogłam odstawić leki i czuję się bez nich dobrze - więc wyobrazić sobie można jak bardzo źle ta robota działała.

A kim jesteś z wykształcenia w ogóle? I z doświadczenia?

 

Skończyłam socjologię, a z doświadczenia...było tego sporo, ale najdłużej zajmowałam się organizacją unijnych szkoleń/rekrutacja uczestników w tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Politolog podaje rękę i wita w klubie humanistów :mrgreen:

Co ciekawe jestem też z zawodu asystentką stomatologiczną, co niby daje fach w ręku, ale też nie mogłam znaleźć porządnej roboty w rozsądnej odległości od domu...

Jeśli dobrze sobie radzisz z pozyskiwaniem klientów, to dość dużo jest ciekawych ofert dla pośredników pracy/rekruterów - myślałaś o tym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jest tak beznadziejnie tam gdzie mieszkasz czy jednak masz jakieś swoje minimum wymagań dotyczących roboty?

 

Nie bardzo rozumiem pytanie... Mam swoje wymagania co do pracy, oczywiście. Muszę się jak najszybciej wyprowadzić od rodziców, więc musi mnie byc na to stać. Więc wymagania choćby finansowe.

Chodziło mi o to, czy jesteś w stanie podjąć się jakiejkolwiek pracy byle mieć swoje pieniądze; czy nie to, że oczekujesz cudów, ale jednak praca musi Cię chociaż minimalnie satysfakcjonować, być związana z Twoim wykształceniem itd. itp.

 

Nie chcę wyjść na przemądrzałą, ale według mnie w tym wypadku pozostaje Ci przekwalifikowanie się albo liczenie na cud. Myślę, że jest to dość logiczne. Skoro praca i jej "prestiż" ma wpływ na Twój stan to nie widzę innej opcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj.

 

Wiem, że powinnam wziąć się w garść, ale nie mogę, nie mam siły, żadnej motywacji do działania. Siedzę i czekam na cud. Co robić?

 

Oh doskonale Cię rozumiem, to nie jest łatwe. Wpadasz w pętle i czujesz, że nie ważne co zrobisz i tak nie przyniesie nawet najmniejszego efektu. Na pewno kluczem i pierwszym krokiem do lepszego samopoczucia byłoby znalezienie pracy, bo poczułabyś się pewnie w swojej skórze. Ale nie wszystko przychodzi tak łatwo, praca nie leże na ulicy i czasem trzeba sporo się nachodzić by znaleźć coś co choć w małym stopniu da nam satysfakcję.

 

A nie myślałaś może o jakimś hobby, znalezieniu chwili odsapnięcia? Ja np. bardzo lubię czytać czy fotografować. To bardzo mnie odpręża, sprawia że przestaje myśleć. W książkach odnajduję inny świat, czasem można znaleźć jakieś spojrzenie na pewne sprawy. A w fotografii znajduję ukojenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Wiem, że powinnam wziąć się w garść, ale nie mogę, nie mam siły, żadnej motywacji do działania. Siedzę i czekam na cud. Co robić?

 

Oh doskonale Cię rozumiem, to nie jest łatwe. Wpadasz w pętle i czujesz, że nie ważne co zrobisz i tak nie przyniesie nawet najmniejszego efektu. Na pewno kluczem i pierwszym krokiem do lepszego samopoczucia byłoby znalezienie pracy, bo poczułabyś się pewnie w swojej skórze. Ale nie wszystko przychodzi tak łatwo, praca nie leże na ulicy i czasem trzeba sporo się nachodzić by znaleźć coś co choć w małym stopniu da nam satysfakcję.

 

 

Popieram to, co powyżej ktoś napisał o przekwalifikowaniu. Jakieś kursy, dodatkowe studia? Przy okazji da to mózgowi odskocznię, jakiś cel. Jest trochę portali z kursami online, zwłaszcza jeśli mówisz po angielsku (np. coursera). Generalnie rób wszystko, żeby swoją atrakcyjność na rynku pracy podnieść, nawet nietypowymi metodami.

 

A nie myślałaś może o jakimś hobby, znalezieniu chwili odsapnięcia? Ja np. bardzo lubię czytać czy fotografować. To bardzo mnie odpręża, sprawia że przestaje myśleć. W książkach odnajduję inny świat, czasem można znaleźć jakieś spojrzenie na pewne sprawy. A w fotografii znajduję ukojenie.

 

Ja np. mam tak, że zatraciłam zdolnośc skupienia się na książkach, filmach i rozumiem, że to w gonitwie myśli może też nie być łatwe. Moje wszystkie hobby są "on hold" w momencie, kiedy jest mi trudno. Ale co mogę polecić od siebie, to techniki relaksacji typu rozwiązywanie sudoku, kolorowanie, coś małego, co zajmie mózg i pozwoli mu skupić się na drobiazgach, na chwili obecnej.

Wszelkiego rodzaju kreatywne zajęcia - polecam bardzo jakieś grupy robótkowe, malarskie, nawet jeśli nie wydaje Ci się, że masz talent. Wesoły nastrój, który panuje w takich miejscach, udziela się... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×