Skocz do zawartości
Nerwica.com

[SPOILERY] Star Wars: The Force Awakens


Lord Cappuccino

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnio czytałem, że w jakiejś wsi w Polsce jest ulica im. Obi-Wana Kenobiego. Policjanci z drogówki chcieli zapuszkować faceta gdzieś dalej na trasie podczas rutynowej kontroli, jak się wylegitymował, że mieszka na ulicy Obi-Wana Kenobiego, bo myśleli, że to jakieś kosmiczne jaja. Ogólnie ludzie mają problemy z urzędami, bo nikt im nie wierzy, że mieszkają na takiej ulicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ej a tak szczerze to o co chodzi w tym filmie i do kogo to jest adresowane? bo niby takie kultowe i wypadałoby w końcu zobaczyć ale jakoś nigdy nie zachęcały mnie widywane na fotosach hełmy i owłosione stwory. tylko poważne odpowiedzi.
Tylko poważne odpowiedzi? Olej SW, to raczej nie dla Ciebie. Adresowane jest dla dzieci i dorosłych którzy lubią marzyć (tak mi się wydaje).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co mi się podobało

- nowe postacie pierwszoplanowe są dobrze przedstawione i wielowymiarowe, szczególnie finn i kylo

- postacie z starych części zostały użyte w odpowiedni sposób, i dobrze że zestarzeli się w międzyczasie a nie że han solo jest takim samym awanturnikiem jakby od poprzedniej części minął tydzień

- efekty specjalne (zarówno CGI jak i makiety/kukły) na najwyższym poziomie, fajne nowe statki kosmiczne

- dowiedzieliśmy się dużo więcej o storm trooperach niż kiedykolwiek, i nareszcie nie są to chłoptasie do pomiatania

- fabuła jest ogólnie fajna i ani za bardzo ani za mało skomplikowana

- starkiller base

 

co mi się nie podobało

- muzyka była nijaka nie wpadająca w ucho z wyjątkiem momentów gdzie była z oryginalnej trylogii. Najgorsza ze wszystkich filmów.

- film trochę za krótki, dodałbym z 15 minut

- trochę szkoda że cały film znowu się dzieje na galaktycznym zadupiu. Te 15 minut można było wykorzystać na jakąś scenę w dużym mieście, pokazać kogo broni Opór przed Pierwszym Porządkiem albo coś w tym stylu. Może bali się to zrobić bo jak ognia unikają czegokolwiek co przypominałoby prequele?

- za mało Damerona, Huxa, Phasmy i Snoka, ale to drobiazg bo będą w kolejnych częściach. Szkoda też że Max von Sydow miał taką małą rolę.

- jedna rzecz która w filmie nie miała kompletnie sensu. Jakim cudem ktośtam stwierdził że mapa którą ma bb-8 nie przypomina żadnego znanego fragmentu galaktyki skoro potem wklejają to w większą mapę i wydać wyraźnie że te fragment to duża część całej mapy galaktyki. To tak jakby ktoś miał mapę Konga i twierdził że to nie przypomina żadnego miejsca na Ziemi. Idiotyzm. I czemu r2d2 się nagle uruchomił na końcu? Luke się nie pojawił jakoś więc czemu? Był w pokoju narad i podsłuchiwał czy co?

- "wszyscy znają wszystkich i wszyscy są ze sobą spokrewnieni". Może nie do końca ;) ale to typowy problem star wars więc może nie powinienem się tym przejmować. BTW wydaje mi się że Rey jest córką Lei i Hana też, bo jeśli nie to czemu ten mega przytulas na końcu z Leią? Jesli tak to Rey i Kylo są rodzeństwem. I kolejny mega zbieg okoliczności to że córka hana solo oczywiście mieszka w miasteczku w którym stoi zaparkowany falcon ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- muzyka była nijaka nie wpadająca w ucho z wyjątkiem momentów gdzie była z oryginalnej trylogii. Najgorsza ze wszystkich filmów.

No tak, niby to wciąż John Williams, ale zdecydowanie czegoś brakowało. Chociaż czytałem opinie, że ludzie bardzo pozytywnie oceniają soundtrack do TFA... Za muzykę w VIII oraz XI (podobno) ma być odpowiedzialny kto inny. Disney/Lucas w każdym razie nie potwierdził, że zaangażują Williamsa.

 

- film trochę za krótki, dodałbym z 15 minut

 

Dokładnie. Urwał się tak nagle. I nie chodzi mi o niedosyt po ostatniej scenie i niepozamykanie wielu wątków, bo to jak już mi wyperswadowałeś zostanie rozszerzone w kolejnych epizodach nowej trylogii. Po prostu dodałbym przynajmniej scenę o której wspominałem w tym przydługawim poście (ze Snoke'iem, Hux'em i Ren'em).

 

- trochę szkoda że cały film znowu się dzieje na galaktycznym zadupiu. Te 15 minut można było wykorzystać na jakąś scenę w dużym mieście, pokazać kogo broni Opór przed Pierwszym Porządkiem albo coś w tym stylu. Może bali się to zrobić bo jak ognia unikają czegokolwiek co przypominałoby prequele?

 

Ja myślę, że bali się tego jak ognia. Żeby to nie zostało odebrane przez widownię jako Mroczne widmo- bis. Poza tym jest ciekaw(muszę doczytać) jakie konkretnie planety zniszczył pierwszy wystrzał ze Starkiller Base, gdy wydano rozkaz zniszczenia Republiki i Senatu. Z tego co zrozumiałem po urywkach to chyba m.in. Coruscant i Naboo poszło się yeb...

 

- za mało Damerona, Huxa, Phasmy i Snoka, ale to drobiazg bo będą w kolejnych częściach. Szkoda też że Max von Sydow miał taką małą rolę.

 

To prawdy. Aktorzy odgrywający Damerona i Phasmę podpisali już kontrakt na VIII. Ploty głoszą, że ich postacie zostaną rozszerzone. Snoke'a to wiadomo, że będzie więcej, jako że jest głównym(?) antagonistą nowej trylogii. Jestem pewien, że Hux przeżył i w ostatniej chwili zgarnął Ren'a, który dostał delikatnie mówiąc wpier.dol. :D

 

I czemu r2d2 się nagle uruchomił na końcu? Luke się nie pojawił jakoś więc czemu? Był w pokoju narad i podsłuchiwał czy co?

 

Pisałem o tym po edycji posta. Musiał być jakiś czynnik wyzwalający jego wybudzenie z "hibernacji", był zaprogramowany z użyciem jakiegoś warunku. Zbiegło się to akurat z kilkoma wydarzeniami- m.in. z

śmiercią Hansa Solo i zniszczeniem Starkiller Base. Także z "przebudzeniem" Mocy w Rey.

Ale niby dlaczego ktoś miałby przewidzieć takie wydarzenia? I tak go zaprogramować? Nie ma to większego sensu... Może zostanie to wyjaśnione.

 

- jedna rzecz która w filmie nie miała kompletnie sensu. Jakim cudem ktośtam stwierdził że mapa którą ma bb-8 nie przypomina żadnego znanego fragmentu galaktyki skoro potem wklejają to w większą mapę i wydać wyraźnie że te fragment to duża część całej mapy galaktyki. To tak jakby ktoś miał mapę Konga i twierdził że to nie przypomina żadnego miejsca na Ziemi. Idiotyzm.

 

Tak, od razu rzuciło mi się to w oczy. Ale potem przemyślałem całą sprawę... Galaktyka to jednak nie w kij pierdział. Bez mapy nikt na pamięć nie zna [dokładnie]całego naszego globu czy nawet jednego kontynentu. Pamiętać należy, że większa mapa/ cała mapa galaktyki była w pamięci zablokowanego R2-D2. Z kolei Najwyższy Porządek miał większą mapę/ całą mapę galaktyki odzyskaną z archiwum Imperium( wspomina o tym Ren). Załóżmy, że w trakcie wojny domowej, walk Imperium z Rebeliantami, wszystkich wydarzeń*, które miały miejsce w ciągu 30 lat po zniszczeniu 2nd Gwiazdy Śmierci i śmierci Imperatora (których my nie znamy*), jak Najwyższy Porządek formował się z niedobitków Imperium, jak dochodził do władzy- doszło do zniszczenia archiwum Zakonu Jedi, mapy wyparowały, stały się niekompletnie. Ok, może to naciągane. Ale galaktyka mimo wszystko jest spora- https://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiezdne_wojny#/media/File:Galaxymap_p1.jpg

 

Może nikt po prostu nie pokojarzył faktów, nie powiązał tego fragmentu galaktyki. Będąc w posiadaniu całej mapy galaktyki z luką wiadomo było orientacyjnie, w którym miejscu galaktyki należy szukać Luke'a, ale nie wiadomo w którym układzie planetarnym, na której planecie, przeczesanie całego fragmentu nawet przy użyciu znacznych zasobów zajęłoby wiele czasu. Z kolei mając sam fragment bez większej całości znano planetę (tak jak Obi-Wan szukał Kamino), ale nie wiedziano gdzie ją umiejscowić. Ale pewnie próbuje to sobie racjonalizować. To naciągane.

 

- "wszyscy znają wszystkich i wszyscy są ze sobą spokrewnieni". Może nie do końca ;) ale to typowy problem star wars więc może nie powinienem się tym przejmować.

 

Syndrom telenoweli wenezuelskiej to norma w star wars. Zbytnio bym się tym nie przejmował. Koligacje rodzinne, znajomości bohaterów zawsze były istotne w sadze.

 

BTW wydaje mi się że Rey jest córką Lei i Hana też, bo jeśli nie to czemu ten mega przytulas na końcu z Leią? Jesli tak to Rey i Kylo są rodzeństwem. I kolejny mega zbieg okoliczności to że córka hana solo oczywiście mieszka w miasteczku w którym stoi zaparkowany falcon (...) Po obejrzeniu kilku recenzji i przemyśleń innych ludzi wycofuję mój ostatni punkt :) Nie sądzę już że Rey jest córką Hana i Lei.

 

Krążyły takie teorie przed premierą, że Rey jest córką Lei i Hana, a tym samym siostrą Kylo. W samym filmie nic zbytnio na to nie wskazywało- jedynie właśnie mega przytulas Lei/Rey pod koniec, emocjonalna reakcja Ren'a na wieść o jakiejś "dziewczynie", która towarzyszy Finnowi i BB-8. Ale to nie pasuje, nie miałoby za bardzo sensu. W filmie jest tyle scen, dialogów, monologów rozdrapujących "koligacje rodzinne", że ktoś gdzieś by o tym wspomniał. Wskazówki daje jedynie ta wizja Rey w podziemiach zamku MK, gdy "wzywa" ją miecz świetlny LS. Ma jakieś reminescencje- m.in. na Jakku/Tatooine(?), gdy widzi jakąś małą dziewczynkę(prawdopodobnie ona sama?), którą chyba oddzielają od rodziców- albo ją zabierają, albo ich, nie jestem pewien. Potem reminescencja z Kylo wraz z grupką czarnych postaci (Rycerze Ren?). No i pewne fragmenty w rozmowach- o tym, że czeka na Jakku na swoją rodzinę, potem ktoś jej powiedział (chyba Han?), że ją rozumie i wie dlaczego tak postępuje, ale oni(jej rodzina?) nie wrócą.

 

Zważywszy na to jak silna jest w niej Moc na bank któreś z jej rodziców albo wcześniejszych przodków musiało być Jedi/Sithem/innym kozakiem Mocy. Albo i nie- Anakin Skywalker miał najwyższe znane stężenie midichlorianów, a nie miał ojca(poczęty przez Moc), matka nie przejawiała żadnych nadzwyczajnych zdolności. No tyle, że nie wiadomo nic o jego dalszych przodkach po stronie matki.

 

Zastanawiają mnie Ci Rycerze Ren... Po premierze uściślono, że

Kylo Ren(wtedy jako Ben Solo) został przez Hana/Leię wysłany na szkolenie do Luke'a Skywalkera po tym jak objawiła się w nim Moc, a który to Luke szkolił nowe pokolenie rycerzy Jedi. W Benie/Kylo była jednak zbyt silna "komponenta" Vadera, myślał, że zostając Jedi nigdy nie osiągnie takiej potęgi jaką dysponował Vader, jego rozterki były podsycane przez Snoke'a i zdradził. A ta zdrada polegała na tym, że wymordował wszystkich adeptów/padawanów w nowym "Zakonie" Luke'a i przeszedł na DS. Po tym Luke się "załamał", zaczął obwiniać , no i udał się na exile szukając jakiejś "pierwszej świątyni Jedi".

 

 

Rycerze Ren muszą być jakąś alternatywną formacją userów Mocy. Być może, która wyrosła na zgliszczach Sithów. Być może dowodzoną przez Snoke'a. Być może...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ty było coś z tym faktycznie, że to towarzyski blamage się ujawnić jakoby nie widziało się Gwiezdnej Pierdy. nigdy jakoś nie randkowałam z chłopcem z gatunku tych od gwiezdnych wojen

Ja przysięgam, że nigdy nie byłam z chłopcem, który by nie lubił Gwiezdnych Wojen. :mhm:

 

Właściwie mój jedyny tekst na podryw to jest "jestem kobietą, lubię piwo i Gwiezdne Wojny" 8)

 

- "wszyscy znają wszystkich i wszyscy są ze sobą spokrewnieni". Może nie do końca ;) ale to typowy problem star wars więc może nie powinienem się tym przejmować. BTW wydaje mi się że Rey jest córką Lei i Hana też, bo jeśli nie to czemu ten mega przytulas na końcu z Leią? Jesli tak to Rey i Kylo są rodzeństwem. I kolejny mega zbieg okoliczności to że córka hana solo oczywiście mieszka w miasteczku w którym stoi zaparkowany falcon ;)

Nie ma czegoś takiego jak zbieg okoliczności. To Moc ich popchnęła ich losy ku sobie 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisałem o tym po edycji posta. Musiał być jakiś czynnik wyzwalający jego wybudzenie z "hibernacji", był zaprogramowany z użyciem jakiegoś warunku.
Nie jestem co do tego przekonany. Z filmu wynika (a przynajmniej jest mocno sugerowane) że r2 sam się w taki stan wprowadził ze "smutku".

 

Galaktyka to jednak nie w kij pierdział. Bez mapy nikt na pamięć nie zna [dokładnie]całego naszego globu czy nawet jednego kontynentu. Pamiętać należy, że większa mapa/ cała mapa galaktyki była w pamięci zablokowanego R2-D2.
To resistance nie ma komputerów w których są mapy? :shock:

 

Ok, może to naciągane. Ale galaktyka mimo wszystko jest spora
No ok, jest to jakies wytłumaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A książkę Fostera przeczytaliście czy tylko onanizujecie się do siuuu bziuu na wielkim ekranie? :D Po angielsku na warezach, trochę jestem zainteresowany bo Aliena i Thinga gościa przeczytałem, ten ostatni świetny, no ale słabo będzie z imersją co jest dość kluczowe żeby mi się chciało dukać w angielskim

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Która jest jego? Aftermath? W każdym razie aftermath chyba przeczytam bo zachwalają na Jedi Council.

Co do dodatkowym materiałów poza filmowych to czytam komiksy Star Wars które od tego roku są wydawane i są oficjalnie kanoniczne. Bardzo fajny stuff, dużo się dzieje między Nową Nadzieją a Imperium Kontratakuje. Vader dużo rozrabia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Star Wars: The Force Awakens, resztę nie wiem kto pisał, z tego co widzę na lubimyczytać to w ciul tego i przeróżni autorzy, Foster ogólnie trzyma się dobrze filmowych scenariuszy, więc to takie rozszerzenie filmu przeczytanie jego książki, aczkolwiek The Thing nieco inaczej zakończenie względem filmu, lepiej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie, pierwsza połowa tego filmu mi się podobała - mimo ekspozycyjnego dialogu z udziałem von Sydowa. Postacie i opowieść wydawały się ciekawe. Jednak w drugiej połowie film zaczął być zbyt schematyczny i przewidywalny.

Baza Starkiller będąca w istocie kolejną Gwiazdą Śmierci, mimo zmiany nazwy. Hux jako tak oczywisty nazista, że trudno o bardziej oczywiste nawiązanie. Fabuła w tamtym momencie też już była tak bardzo odtwórcza, że przestało to być wciągające i emocjonujące. I w sumie, koniec końców nakreślenie tła całej sytuacji, która ma miejsce, okazało się być w zbyt dużym stopniu "po łebkach". Więc ogólnie pozostaje spory niedosyt, i poczucie, że powstał film aż nadto "bezpieczny".

W dniu 28.11.2015 o 22:49, SrebrnaSowa napisał(a):

mi się najbardziej atak klonów podobał =)) bo dużo było Anakina i spoko walka na arenie....

Mnie akurat "Atak klonów" się najmniej podobał, a wspomniana scena walki na arenie to jedna z bardzo nielicznych fajnych scen w tym filmie. 🙂

Strasznie przegadany film. Nudny jak nie wiem co. Ciągle gadają o polityce i tematach pokrewnych. W dodatku wątek romantyczny między Anakinem a Padme tak sztuczny, wymuszony i niezręczny, że aż trudno to komentować.

Fabularnie, nic w tym filmie nie ma żadnego sensu - podobnie jak w "Mrocznym Widmie".

Padme niby miała tam być celem zamachowców, jednak w praktyce można z treści filmu wywnioskować, że w uniwersum Star Wars skrytobójcze zamachy zdarzają się tylko w nocy.

Anakin i Obi-Wan ciągle mają kosę, choć w pierwszych "Gwiezdnych Wojnach" stary Ben mówi Luke'owi, że jego ojciec był dobrym przyjacielem. No po treści "Ataku klonów" jakoś tego wcale nie widać.

Próby zapobiegania zamachom i schwytania niedoszłego zamachowca przez Obi-Wana i Anakina są tak nieudolne, że przeczy to mądrości Jedi jako takich.

Co chwila ktoś tam odpala miecz świetlny, mimo że z "Imperium kontratakuje" można było wnioskować, że miecz świetlny nie jest aż tak ważny, gdy biegle włada się Mocą (Yoda w ogóle nie szkolił Luke'a z walki mieczem świetlnym).

Można by napisać 50-stronicowy krytyczny esej recenzujący "Atak klonów" i omawiający, jak zły jest to film.

Aczkolwiek koncepcję Mocy jako mistycznej siły spajającej galaktykę zepsuło już "Mroczne widmo" za sprawą midichlorianów. Dobrze przynajmniej, że w nowej trylogii olali tę kwestię. Przy wszystkich jej wadach.

W dniu 28.11.2015 o 23:49, cyklopka napisał(a):

Moja ulubiona część to oczywiście Imperium kontratakuje, bo szkolenie u Yody i bitwa o Hoth :uklon::uklon:

Oj tak, uwielbiam Yodę. Jedna z najbarwniejszych postaci z tego uniwersum.

 

Tak czy inaczej, jak się okazało, "Przebudzenie Mocy" nie było filmem nawet w połowie tak złym jak "Ostatni Jedi", nie wspominając już o "Skywalker Odrodzenie" (aż musiałem sprawdzić, jaki tytuł miał ten ostatni film, bo zapomniałem). Dwa ostatnie filmy zarżnęły markę Star Wars już całkowicie, choć "Przebudzenie Mocy" dawało pewną nadzieję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×