Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wiejskifilozof

Szkoły Specjalne.

Rekomendowane odpowiedzi

Nigdy tego nie pisałem.Bo się trochę wstydziłem,kiedy miałem 12-13 lat,polonistka a jednocześnie wychowawczyni,chciała mnie skierować do szkoły specjalnej.

Jednak mama nie zgodziła się.Co sądzicie o szkołach specjalnych ? Czy ludzie,po tych placówkach mają szansę w życiu na normalną pracę.I czy zawsze będą nazywani ,dzieci z durnej szkoły.Bo takich słów czasem wobec nich się używa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się ze do takich szkół wysyła się dzieci, które są opóźnione w rozwoju i maja duże problemy z nauką w normalnej szkole i "zdrowej" grupie. Pracy marzeń chyba po takiej szkole nie ma tylko chodzi o to by dziecko nauczyło się podstawowych rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, też mi się wydaje, że pracy marzeń nie ma po takiej szkole. Zawsze wydawało mi się, że do takich szkół chodzą dzieci mocno opóźnione w rozwoju, autystyczne, z zespołem downa, itp. Ty zdajesz się pisać, jakbyś nie miał tego typu przypadłości, więc prawdopodobnie dobrze, że tam nie trafiłeś. ;) Ogólnie lepiej spędzać czas z lepszymi od siebie, bo można się od nich więcej nauczyć, więc przenoszenie do wyższych klas ma sens, a degradowanie nie wydaje się mieć sensu wg mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dobrze, że do takiej szkoły nie trafiłeś. Nie wiem, jak obecnie wyglądają kryteria przeniesienia kogoś do szkoły specjalnej, ale w przeszłości możliwość taka była nadużywana. Rodzice nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w tej kwestii, a jeśli jeszcze dziecko pochodziło z rodziny patologicznej, to i rodzicom nie chciało się walczyć o pozostawienie dzieciaka w zwykłej szkole. I znam osoby, które trafiły do takiej szkoły, bo po prostu nie radziły sobie z nauką. Nie dlatego, żeby były wyjątkowo tępawe, ale po prostu były zabiedzone, zaniedbane, a atmosfera w domu (pijaństwo, przemoc, itp.) nie sprzyjały nauce, a rodzice mieli głęboko gdzieś to, czy dzieci się uczą. I te dzieciaki trafiły do szkoły specjalnej (bo w szkole nie chciano się z nimi męczyć) i tam uczyły się w klasie z dziećmi o dużym stopniu upośledzenia. Niesprawiedliwe i zniechęcające, bo nauczanie było dopasowane do tych upośledzonych dzieciaków, więc było to "równanie w dół". Na szczęście udało im się zdobyć pracę po szkole (ale nie mieli szansy nawet na zdobycie innego wykształcenia niż 8 klas podstawówki) - praca fizyczna, ale pozwalająca się utrzymać. Jakoś sobie w życiu poradzili.

Jestem też przeciwko wrzucaniu wszystkich chorych do jednego worka. Można mieć zespół downa i autyzm, a można się uczyć w zwykłej szkole lub szkole integracyjnej, jeśli upośledzenie nie jest znaczne. Działa to dobrze na te dzieci, bo ciągnie się ich w górę i pokazuje, że mogą dać sobie radę, a nie wpycha sie ich do getta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wydaje mi się ze do takich szkół wysyła się dzieci, które są opóźnione w rozwoju i maja duże problemy z nauką w normalnej szkole i "zdrowej" grupie. Pracy marzeń chyba po takiej szkole nie ma tylko chodzi o to by dziecko nauczyło się podstawowych rzeczy.

Właśnie,ja miałem ogromne kłopoty z nauką.W szóstej klasie miałem na półrocze...6 jedynek.

 

-- 25 sty 2015, 09:55 --

 

detektywmonk, też mi się wydaje, że pracy marzeń nie ma po takiej szkole. Zawsze wydawało mi się, że do takich szkół chodzą dzieci mocno opóźnione w rozwoju, autystyczne, z zespołem downa, itp. Ty zdajesz się pisać, jakbyś nie miał tego typu przypadłości, więc prawdopodobnie dobrze, że tam nie trafiłeś. ;) Ogólnie lepiej spędzać czas z lepszymi od siebie, bo można się od nich więcej nauczyć, więc przenoszenie do wyższych klas ma sens, a degradowanie nie wydaje się mieć sensu wg mnie.

Ale coś było nie tak z moją nauką.Skoro w siódmej klasie,jedynki na koniec roku z matematyki,fizyki,rosyjski i praca technika.

Potem zdałem warunkowo z matematyki.

 

-- 25 sty 2015, 09:57 --

 

Bardzo dobrze, że do takiej szkoły nie trafiłeś. Nie wiem, jak obecnie wyglądają kryteria przeniesienia kogoś do szkoły specjalnej, ale w przeszłości możliwość taka była nadużywana. Rodzice nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w tej kwestii, a jeśli jeszcze dziecko pochodziło z rodziny patologicznej, to i rodzicom nie chciało się walczyć o pozostawienie dzieciaka w zwykłej szkole. I znam osoby, które trafiły do takiej szkoły, bo po prostu nie radziły sobie z nauką. Nie dlatego, żeby były wyjątkowo tępawe, ale po prostu były zabiedzone, zaniedbane, a atmosfera w domu (pijaństwo, przemoc, itp.) nie sprzyjały nauce, a rodzice mieli głęboko gdzieś to, czy dzieci się uczą. I te dzieciaki trafiły do szkoły specjalnej (bo w szkole nie chciano się z nimi męczyć) i tam uczyły się w klasie z dziećmi o dużym stopniu upośledzenia. Niesprawiedliwe i zniechęcające, bo nauczanie było dopasowane do tych upośledzonych dzieciaków, więc było to "równanie w dół". Na szczęście udało im się zdobyć pracę po szkole (ale nie mieli szansy nawet na zdobycie innego wykształcenia niż 8 klas podstawówki) - praca fizyczna, ale pozwalająca się utrzymać. Jakoś sobie w życiu poradzili.

Jestem też przeciwko wrzucaniu wszystkich chorych do jednego worka. Można mieć zespół downa i autyzm, a można się uczyć w zwykłej szkole lub szkole integracyjnej, jeśli upośledzenie nie jest znaczne. Działa to dobrze na te dzieci, bo ciągnie się ich w górę i pokazuje, że mogą dać sobie radę, a nie wpycha sie ich do getta.

Picia w domu nie było.Ale mama uważała mnie z debila i nieuka.Chyba się nie mogła pogodzić z moją chorobą.

A tylko dlatego mnie nie udała,bo nie chciała by się koleżanki z jej śmiały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dzisiejszych czasach trzeba se mocno zasłużyć by trafić do szkoły specjalnej, jest wręcz odwrotnie dzieci o mniejszym stopniu upośledzenia intelektualnego chodzą nie tylko do normalnych podstawówek, gimnazjów a nawet liceów bo tak poziom spadł i wszystkich trzeba wykształcić. No ale tak jest od może 10-15 lat bo jeszcze w latach 90-tych a zwłaszcza czasach PRL do szkół specjalnych trafiały często dzieci zaniedbane z patologicznych rodzin które se nie radziły z nauka a nie miały żadnego upośledzenia intelektualnego. detektywmonk, podejrzewam jakbyś chodził dzisiaj do szkoły to nie miałbyś problemu ze zdawaniem przynajmniej w podstawówce i gimnazjum a wypowiadasz się lepiej niż wielu dzisiejszych młodych z maturą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, znam osoby, które z trudem przechodziły do następnej klasy w szkole podstawowej. A ostatecznie skończyły studia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dzisiejszych czasach trzeba se mocno zasłużyć by trafić do szkoły specjalnej, jest wręcz odwrotnie dzieci o mniejszym stopniu upośledzenia intelektualnego chodzą nie tylko do normalnych podstawówek, gimnazjów a nawet liceów bo tak poziom spadł i wszystkich trzeba wykształcić. No ale tak jest od może 10-15 lat bo jeszcze w latach 90-tych a zwłaszcza czasach PRL do szkół specjalnych trafiały często dzieci zaniedbane z patologicznych rodzin które se nie radziły z nauka a nie miały żadnego upośledzenia intelektualnego. detektywmonk, podejrzewam jakbyś chodził dzisiaj do szkoły to nie miałbyś problemu ze zdawaniem przynajmniej w podstawówce i gimnazjum a wypowiadasz się lepiej niż wielu dzisiejszych młodych z maturą.

Carlosbueno ja jestem ten rocznik,gdzie nie było gimnazjum.Co do matury,to jak nie pisałem,to rodzina mnie od debili wyzywała.

 

-- 25 sty 2015, 16:05 --

 

detektywmonk, znam osoby, które z trudem przechodziły do następnej klasy w szkole podstawowej. A ostatecznie skończyły studia.

Ale były ,że tak powiem zdrowe na umyślę ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Carlosbueno ja jestem ten rocznik,gdzie nie było gimnazjum.Co do matury,to jak nie pisałem,to rodzina mnie od debili wyzywała.
współczuje rodziny, sami za mądrzy nie są skoro tak cie nazywali. Mój kuzyn pracuję z osobami opóźnionymi w rozwoju, upośledzonymi, z zespołem downa itp i tez ich nazywa debilami i to non stop to chyba nie świadczy o nim najlepiej choć jest przez nich lubiany bardzo z tego co wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, znam osoby, które z trudem przechodziły do następnej klasy w szkole podstawowej. A ostatecznie skończyły studia.

 

ciekawe na jakim poziomie były to studia .

Tłumok zawsze pozostanie tłumokiem .

To co mówisz to mity , wyjątki i tego typu ściemy .

Może komus się tam udało , ale to przesadnia ,że takie tłuki na enistainów wyrastają ,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kalebx3, zwykle tak bywa jak piszesz. Choć pamiętam dziewczynę z podstawówki która przynajmniej do 6-7 klasy uczyła się źle później się poprawiła i już w szkole średniej była prymuską i później ukończyła jednak dość trudne ścisłe studia na niezłej uczelni no ale ona była kujonką na maksa choć też z matmy niezłą czyli nie głupia.

Ja sam za mądry nie jestem ale jak czasem słyszę jak wypowiadają się studenci czy absolwenci studiów wyższych to mnie wzdryga bo są na takim niskim poziomie już nasz detektyw to przy nich omnibus elokwencji i poprawnej mowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Carlosbueno ja jestem ten rocznik,gdzie nie było gimnazjum.Co do matury,to jak nie pisałem,to rodzina mnie od debili wyzywała.
współczuje rodziny, sami za mądrzy nie są skoro tak cie nazywali. Mój kuzyn pracuję z osobami opóźnionymi w rozwoju, upośledzonymi, z zespołem downa itp i tez ich nazywa debilami i to non stop to chyba nie świadczy o nim najlepiej choć jest przez nich lubiany bardzo z tego co wiem.

Chyba każdy uważał,że specjalnie się nie uczyłem.

 

-- 26 sty 2015, 12:48 --

 

detektywmonk, znam osoby, które z trudem przechodziły do następnej klasy w szkole podstawowej. A ostatecznie skończyły studia.

 

ciekawe na jakim poziomie były to studia .

Tłumok zawsze pozostanie tłumokiem .

To co mówisz to mity , wyjątki i tego typu ściemy .

Może komus się tam udało , ale to przesadnia ,że takie tłuki na enistainów wyrastają ,

Ja na studia się nie wybierałem,bo ledwo w podstawówce mi szło.

 

-- 26 sty 2015, 12:49 --

 

Kalebx3, zwykle tak bywa jak piszesz. Choć pamiętam dziewczynę z podstawówki która przynajmniej do 6-7 klasy uczyła się źle później się poprawiła i już w szkole średniej była prymuską i później ukończyła jednak dość trudne ścisłe studia na niezłej uczelni no ale ona była kujonką na maksa choć też z matmy niezłą czyli nie głupia.

Ja sam za mądry nie jestem ale jak czasem słyszę jak wypowiadają się studenci czy absolwenci studiów wyższych to mnie wzdryga bo są na takim niskim poziomie już nasz detektyw to przy nich omnibus elokwencji i poprawnej mowy.

Poprawnej mowy,to chyba troszkę przesada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
detektywmonk, znam osoby, które z trudem przechodziły do następnej klasy w szkole podstawowej. A ostatecznie skończyły studia.

Ale były ,że tak powiem zdrowe na umyślę ?

 

Coraz częściej zastanawiam się kto jest "zdrowy na umyśle" :D. Nic mi nie wiadomo, aby te osoby miały zdiagnozowaną chorobę psychiczną. W swojej wypowiedzi chciałam zwrócić uwagę na to, iż słabe wyniki w nauce mogą być spowodowane niekoniecznie trudnościami z opanowaniem materiału, ale również lenistwem, nie przykładaniem się do obowiązków, czy chorobą, która utrudnia, ale nie uniemożliwia, etc.

 

Kalebx3, nie miałam na myśli osób "niegrzeszących inteligencją".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, w innych krajach to nawet z duma mówia że dzis ida terapeuty. W Pl to dalej temat tabu i częstopsychiatra kojarzony jest z ''żółtymi papierami''

 

----------------------

 

Odnośnie szkoly specjalnej to znam pania która pracuje tam i niestety nie ma dobrego zdania o tych dzieciach. Nazywa je swiniami który by tylko zarły (dzieci z zespołem Downa).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez rok chodziłem do szkoły specjalnej. W teorii była dla szkoła dla osób z pewnym problemem zdrowotnym, którym przydałyby się ułatwienia do nauki, w praktyce byli tam wszyscy, oprócz "normalsów", nawet nauczyciele byli w aspekcie psychicznym trochę "specjalni". Szkoła prawdopodobnie działała przede wszystkim na przekrętach dyrekcji i poradni, która kierowała tam uczniów. Po roku wróciłem do zwykłej szkoły. Poziom nauczania był bardzo mocno obniżony, więc ci, co ją skończyli mieli raczej sporo ograniczone "branże", w których mogli pracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

...Właśnie, ja miałem ogromne kłopoty z nauką.W szóstej klasie miałem na półrocze...6 jedynek...

 

Na pewno w szóstej? Skalę sześciostopniową wprowadzono w 1991r.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×