Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aramina

Zniszczone marzenia

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć.

Znalazłam dzisiaj to forum i wewnętrzna potrzeba kontaktu z kimś kto oprócz psychiatry zrozumie co się ze mną dzieje skłoniła mnie do rejstracji. Mam 25 lat. Mam wspaniałych rodziców, ale na swojej drodze od zawsze spotykałam ludzi, którzy za punkt honoru uznali pokazanie mi, że świat wcale nie jest taki piękny. Że nie istnieje miłość. Że nie istnieje przyjaźń. Że nie liczy się szczerość, uczciwość, lojalność. Że jestem naiwna i można mnie wykorzystać. Że światem rządzi pieniądz, cwaniactwo i kłamstwo. Przyjemność sprawiało im zniszczenie mnie i moich marzeń. Lecze się od 3 lat u psychiatry na depresję zmieszaną z nerwicą i silnymi stanami lękowymi. Wypróbowałam całą gamę leków, które pomagały na jedno, ale pogarszały resztę. Nie widzę żadnego sensu w życiu, męczyć się kilkadziesiąt lat, tylko po to, żeby umrzeć. Jedyne co mnie trzyma przy życiu to moi rodzice, którym nie chcę wyrządzić krzywdy, bo bardzo mocno ich kocham. Albo to wymówka bo po prostu nie mam odwagi. Mam nadzieję, że chociaż tutaj będę mogła pozbyć się trochę tego ciężaru, który mnie dusi. Tak krótko i ogólnie o mnie, żeby nie zanudzać esejem o 8 latach koszmaru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj aramina :P

 

bardzo dobrze Cię rozumiem. Również w swoim życiu nie spotkałam prawdziwych przyjaciół ( przynajmniej w gronie rówieśników ). Ostoję znajduję podobnie w swoich rodzicach :P Lęki, depresja, ataki paniki i inne tym podobne sprawy nie są mi obce. Jestem szczęśliwa, że trafiłam na to forum. To jedna z lepszych rzeczy, jakie mi się w życiu przytrafiły :great: Mogę nawet powiedzieć, że daje mi to poczucie szczęścia i małej stabilizacji. Życzę Ci, aby z Tobą było podobnie.

 

Ściskam serdecznie na powitanie ;)

 

Arasha

 

PS Genialny avatar :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aramina, witam Cię również serdecznie. Ja przyjaciół mam, ale tylko kilku i są to osoby, które znam od wielu lat. Żeby móc o kimś powiedzieć, że jest przyjacielem, trzeba go bardzo dobrze poznać i na to potrzeba wielu, wielu lat. W rodzicach nigdy nie miałam przyjaciół, aczkolwiek dzieciństwo miałam udane. Ale nie mogłam nigdy o wszystkim z nimi porozmawiać, tak jak z przyjacielem.

Ale mimo tego co napisałam, lubię zaglądać też tutaj. Jest to miejsce wyjątkowe, jak również ludzie z tego forum są dla mnie wyjątkowi. Z kilkoma osobami jestem w dość częstym kontakcie i mam nadzieję, że te znajomości przetrwają bardzo długo. Myślę, że również nie pożałujesz, że się zarejestrowałaś! Udanej działalności forumowej !!! :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

aramina, Witaj na forum,próbowałaś psychoterapii?same leki to nie wszystko jesteśmy tutaj po to by się wspierać także.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

aramina, może spróbuj psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aramina, ja mam 31 lat i również nie rozumiem czemu ludzie sobie tworzą taką a nie inną rzeczywistość i decydują się żyć w świecie w którym wartością jest nieustanne budowanie układów, brak szczerości, oszukiwanie i niszczenie innych dla własnych korzyści. pozdrawiam i miłej obecności na forum:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki wszystkim za tak serdecznie przywitanie i ja też mam nadzieję, że znajdę tu chociaż odrobinę stabilizacji, której tak bardzo mi brakuje.

 

Do psychoterapii miałam 4 podejścia:

1. Miałam sobie wyobrażać chochlika, który mi siedzi na ramieniu i jest odpowiedzialny za wszystkie moje problemy, opowiadać jak wygląda i co mi mówi. Po kilku spotkaniach z panią i 'chochlikiem' zrezygnowałam, bo bałam się że zwariuje całkowicie.

2. Za drugim podejściem trafiłam na kobietę, która traktowała mnie jak zło konieczne, ciągle wzdychała, rozglądała się, patrzyła na zagarek i oczekiwała, że mówić będę tylko ja i w sumie całą terapię to sobie sama przeprowadzę, a ona tylko pieniążki dostanie. Spotkania w większości przemilczane, zrezygnowałam.

3. Trafiłam na dziwną babkę, która potrafiła co chwila się śmiać. Miałam wrażenie, że śmieje się ze mnie, no bo z czego innego? Jak się jej zapytałam czy mówię coś śmiesznego, to odpowiedziała, że ona taka wesoła jest. Zrezygnowałam.

4. Za ostatnim razem była całkiem miła kobieta, zachowywała się tak jakby naprawdę zależało jej żeby mi pomóc. Chodziłam do niej z 3 miesiące, ale niestety nie potrafiłam się z nią dogadać. Była młoda i chyba brakowało jej doświadczenia z opornymi przypadkami jak ja.

Piątego podejścia nie było, bo jestem zniechęcona i nie wierzę, że psychoterapia mogłaby mi coś pomóc.

 

Pasji jednej jako takiej nie mam. Interesuje się wieloma rzeczami. Uwielbiam czytać książki, jeździć motocyklem, oglądać programy sportowe, motoryzacyjne i cały pakiet discovery, czasem mnie weźmie na robienie zdjęć. Ale często czuje się na tyle źle, że nic nie jest w stanie odciągnąć mnie od ponurych myśli i nie potrafie czerpać z niczego przyjemności. :(

 

A marzenia miałam wydawało mi się że niewygórowane. Znaleźć kogoś z kim byłabym szczęśliwa, kto byłby wierny, szczery i kochał mnie taką jaka jestem. Założyć rodzinę, mieć trójkę dzieci, psa lub kota, kilkoro normalnych znajomych, z którymi można porozmawiać, pośmiać się, wyjść na imprezę. Niestety, okazało się, że są niemożliwe do spełnienia. Ludzie których spotykam cenią sobie szpan, cwaniactwo, czują się lepsi od innych, zdrada i kłamstwo są normą. Już nie wiem czy ja mam na czole napisane 'naiwna frajerka', że przyciągam tylko takich ludzi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Weź zmień towarzystwo. Energie na zastanawianie się co cię jeszcze czeka, zamień na poszukiwanie kogoś normalnego. Sporo ludu ma jedną półkule mózgową do kombinowania/intryg, drugą do myślą o sobie. Trzeba na takich uważać i nie wchodzić w kontakty bo to strata czasu. Chyba że ktoś lubi pracę na bombie, rozczarowania, niepewność, puste ideały czy przebywanie w innych szkodliwych warunkach. Marzenia masz jak najbardziej realne i do spełnienia. Lubisz motocykle, fajna z ciebie dziewczyna musi być:) Spotkasz na pewno kogoś fajnego ale nie w towarzystwie które nie docenia twojej osobowości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Kontrast :) Ale i tak ciężko zmienić towarzystwo jeśli się go nie ma wcale :/ A znaleźć nowe też nie jest łatwo tym bardziej, że boje się że znowu trafię na ludzi którzy najpierw będą spoko, cacy i do rany przyłóż, a gdy się zaangażuję w znajomość zaczną mnie wykorzystywać i pokazywać swoją drugą twarz. Nie potrafię wyczuć fałszu w drugim człowieku, chyba że jest tak jaskrawy jak telefon z super ofertą samogotujących i samomyjących się garnków za jedyne kilkanaście tysięcy, które koniecznie musisz kupić. Stąd lęki, że każdy chce mnie tylko skrzywdzić i coraz silniejsza agresja i nienawiść kisząca się we mnie, bo chcę być ciągle przygotowana do obrony.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj aramina wiem dokładnie przez co przechodzisz i wiem jak trudno jest zmienić towarzystwo kiedy siedząc w samotności "modlisz się" o kogokolwiek, a najlepiej żeby ten ktoś był Ci życzliwy i Cię rozumiał. Twoje marzenia są również marzeniami wielu osób którzy nie są jeszcze zniszczeni przez dzisiejsze czasy, lub nie są "sprywatyzowani" jak ja to nazywam, nie mniej jednak należy do tego dążyć. Pozdrawiam Cię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Aramina,

 

Mam na imię Asia. Jestem na tym forum już zarejestrowana jakiś czas. Ale do tej pory nie miałam odwagi nic napisać. Czytałam tylko co inni mają do powiedzenia, bo mam taki mętlik w głowie, że nawet nie wiedziałam od czego zacząć. Mam depresję i nerwicę od długiego czasu a dopiero niedawno zdecydowałam się na podjęcie leczenia u psychiatry. Obawiałam się, że nie trafię ( tak jak Ty) na odpowiednią osobę. Na szczęście trafiałam chyba dobrze, ale zobaczymy jak będzie.

Kiedy przeczytałam Twój post, w wielu punktach uświadomiłam sobie, że czytam o swoim życiu ( mimo, że jestem nieco starsza od Ciebie).

W ciągu ostatnich 5-ciu lat dostałam tak od życia "po tyłku" ( od życia i ludzi, których uważałam za przyjaciół), że do dziś nie mogę się otrząsnąć. Teraz mój lęk przed kontaktem z ludźmi sięgnął zenitu. Mam problem by odebrać telefon. Jestem jedynaczką, moi rodzice mnie potrzebują, zwłaszcza, że ojciec jest ciężko chory. Więc moje myśli są bardzo podobne do Twoich :)

Ale przed Tobą całe życie, jesteś młodziutka i chyba bardzo wartościowym człowiekiem, wierzę, że Tobie się uda. Że spotkasz na swojej drodze ludzi, którzy NIGDY Cię nie zawiodą. U mnie na wiele marzeń jest już za późno, nie da się cofnąć czasu, pewnych wydarzeń. Nie załamuj się proszę jak byś potrzebowała wsparcia lub rozmowy polecam się :) Pozdrawiam Cię ciepło Asia

ps. Widzisz, już komuś pomogłaś ( np. mnie) dzięki Twojej wypowiedzi odważyłam się sklecić tu kilka słów :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam i Ciebie Sunshine :D

 

nie ma się co krępować odzywać na forum, podejrzewam, że tutaj już mało kogo co zdziwi ( no może poza paroma osobami ), ludzie piszą o tak przeróżnych sprawach ( zresztą nie tylko o lekach i problemach, pewnie zauważyłaś ;) ). Jak masz coś ciekawego do dodania / jakieś przemyślenia / czasem coś co Ci nagle do głowy wpadnie, do dyskusji zawsze się możesz włączyć ... osobistego zaproszenia nie wysyłają, niestety :bezradny: Ze swej strony mogę Ci tylko powiedzieć, tak jak już pisałam autorce wątku, że dla mnie sama świadomość istnienia tego forum, a jeszcze bardziej możliwość aktywnego w nim uczestnictwa i poznania ciekawych, nieraz skrzywionych i dziwnych osobników ( ale mnie to nie przeszkadza - "normalnych" mam szczerze po dziurki w nosie :silence: ) daje dużą siłę do tego, żeby mi się cokolwiek w życiu chciało :roll: Bo niestety od wielu lat ... nie bardzo mam siły, motywację i ochotę na jakiekolwiek działania ( wynika to po części z depresji, ciągłego zmęczenia, lęków przeradzających się nie raz w ataki paniki, a także nie najlepszych wspomnień w kontaktach z ludźmi ). Ciebie jeszcze nie poznałam, ale już widzę że mamy wiele wspólnego ... m.in. prawdopodobnie podobny wiek :smile: Cieszę się, że udało Ci się podjąć leczenie, którego rezultaty już dostrzegasz ... nie zawsze to przebiega tak szybko i sprawnie ( czasami sam dobór leku to niezła loteria, zaskoczy czy nie :bezradny: ).

 

Jak będziesz chciała pogadać, to ja również się polecam ;) Co prawda swoich problemów rozwiązać póki co nie potrafię, ale to już tak bywa, że przeważnie w stosunku do siebie jest się bardziej krytycznym, zaangażowanym emocjonalnie i trudno o obiektywizm. Mnie rozmowy z innymi forumowiczami dużo dają :great:

 

Pozdrawiam serdecznie z odległej galaktyki ;)

 

Arasha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Arasha,

 

ojej jak mi miło się zrobiło. Już chyba przywykłam, że wszyscy traktują mnie jak kosmitę i z reguły olewają. A tu taka niespodzianka :yeah:

Ktoś się zainteresował moją skromną osobą ??? Niemożliwe :)

U mnie problem jest bardziej złożony niż tylko depresja i nerwica. Napiszę Ci o tym jutro kilka słów bo dziś mam mojego psiaczka po operacji i wymaga opieki więc nie bardzo mam czas żeby się teraz rozpisywać. A mam spore problemy z przelewaniem myśli "na papier".

Póki co dzięki za chęć pomocy i propozycję rozmowy. Bardzo chętnie. Do jutra zatem, miłego wieczoru :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Już chyba przywykłam, że wszyscy traktują mnie jak kosmitę i z reguły olewają. A tu taka niespodzianka :yeah:

Ktoś się zainteresował moją skromną osobą ??? Niemożliwe :)

Żadna niespodzianka, bo Arasha też jest ... kosmitka :lol: Przynajmniej tak się od zawsze czuje w kontaktach z dziewczynami w jej wieku ( a swojej lata już ) i bardzo chętnie nabrałaby jakichś nowych doświadczeń w tej materii :D Ale tutaj, jakby co ... jest trochę fajnych kobitek na forum :smile: ( tylko trzeba lepiej poznać ).

 

U mnie problem jest bardziej złożony niż tylko depresja i nerwica.

U mnie też się już tego nazbierało. Oj, nazbierało :? Ale niekoniecznie chcę wszystko wywalać na forum ... i tak już mnie pewnie mają za dziwaka 8)

 

Napiszę Ci o tym jutro kilka słów bo dziś mam mojego psiaczka po operacji i wymaga opieki więc nie bardzo mam czas żeby się teraz rozpisywać.

Jeżeli nie chcesz, żeby wszyscy czytali, to możesz wysłać do mnie PW ;) Zrób, jak Ci będzie pasowało. I nie śpiesz się, nie musi być jutro ... ja nie zając :mrgreen: A piesiulkiem się trzeba zająć, na pewno się dość stresu najadł podczas zabiegu :roll:

 

Całuski i do usłyszenia :********

 

Aramina ... do Ciebie też macham :papa: ( to w końcu Twój wątek 8) )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Arasha mi trochę zajmuje sklecenie postu, wiele poprawek, zastanowień, żeby potem skasować wszystko i za dwie godziny kolejna próba. Minie sporo czasu zanim się rozkręcę ;) Ale minęły dopiero trzy dni, a już wiem, że warto się było tu znaleźć :)

 

Sunshine mnie własnie przeraża fakt, że całe życie przede mną. Tyle jeszcze rzeczy może mnie spotkać i boję się, że sobie z nimi nie poradzę, albo przytrafi mi się znów coś podobnego. Ostatni rok jakoś leki mnie ruszyły, a tak poprzednie 4 lata oprócz chodzenia na zaliczenia w trakcie sesji na uczelnie i robienia raz na tydzień zakupów, w stylu bułki i obiady garmażeryjne, nie wychodziłam z łóżka. A swoją drogą cieszę się, że dzięki mnie się odważyłaś napisać :) Ale gdyby nie to, że miałam chwilową przerwę w lekach i byłam bliska histerii z powodu kilku przykrych wydarzeń w zeszłym tygodniu, to nie odważyłabym się też nic napisać i dalej kisiłabym wszystko w sobie. A tak, zawsze jakieś światełko w ciemności ;) I mam nadzieję, że z psiną będzie wszystko ok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tyle jeszcze rzeczy może mnie spotkać i boję się, że sobie z nimi nie poradzę, albo przytrafi mi się znów coś podobnego.

Nie możesz zakładać samych złych rzeczy. W życiu czasami trafiają się także całkiem przyjemne i nieoczekiwane zwroty akcji. Tylko nie można usilnie ich wypatrywać. Jak mają przyjść, to i tak przyjdą :P

 

tak poprzednie 4 lata oprócz chodzenia na zaliczenia w trakcie sesji na uczelnie i robienia raz na tydzień zakupów, w stylu bułki i obiady garmażeryjne, nie wychodziłam z łóżka.

Brzmi to trochę tak, jakbyś cały semestr przeleżała w tym łóżku i chodziła tylko na egzaminy. Miałaś indywidualny tok studiów ?

 

A formą wypowiedzi aż tak bardzo się nie przejmuj ! To nie wypracowanie z polaka na ocenę :pirate:

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu nie chodzi o formę wypowiedzi, ale o problem z wypowiedzeniem się. Czuję sie jakbym się cofnęła w rozwoju, uciekają mi słowa, nie jestem w stanie ułożyć zdania. Rozmowa czasem jest istnym koszmarem, nie mogę krótko i zwięźle wyrazić swoich myśli. Lecę na około, zacinam się, aż w końcu sama nie wiem o co mi chodziło. Ludzie patrzą się na mnie jakbym była niepełnosprawna umysłowo :/

A co do moich studiów to od drugiego roku chodziłam bardzo sporadycznie na ćwiczenia, na wykłady wcale. Obecności praktycznie nie sprawdzali, a jeśli już to dzwoniłam do rodzinnej, że siedzę w domu z grypą żołądkową i potrzebuje zwolnienia. Na trzecim roku nie poradziłam sobie z jednym przedmiotem (wykładowca był koszmarem studentów), żeby go zaliczyć musiałam od nowa na niego chodzić, a to był licencjat, czyli rok w plecy. Potem magisterka na podobnej zasadzie, zaczęłam wtedy chodzić do lekarza, więc jak czułam się trochę lepiej na lekach to szłam. W sumie zaliczałam dzięki temu, że sporo materiałów było wysyłanych na maile grupy, literatura przedmiotu była podana na stronie uczelni, a w czasie sesji w kolejce przy ksero zawsze znalazły się osoby z roku, które kserowały sobie notatki i można było się podłączyć. Została mi jeszcze praca magisterska do napisania, ale jestem tak rozbita, że nie mogę do niej siąść. Ostatnia rzecz została mi do uzyskania magazyniera, a zastanawiam się czy dam radę. Mam termin do 22 grudnia, a oprócz pozbieranych wszystkich materiałów mam napisane 3 strony :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×