Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
monapayne

Nerwica na tle poglądowym i sztuki

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć...

 

W tamtym roku przestałam studiować, miałam trudności w życiu, przeszkody. Nieważne. Chodzi o to, że przerwałam studia na ASP. Zawsze rysowałam, malowałam, miałam wyobraźnię, tworzylam, czułam muzykę. Byłam wyczulona na ohydną muzykę, radio i inne atakujące media.

 

Teraz mam nerwicę na takim tle, że moje poglądy są nieprawdziwe, uczucia i styl także. Czyli np. to, że ubieram się na czarno to kłamstwo. Robię tak nie dlatego, że lubię tylko dlatego, że chcę być uznawana za fajną. Wkręciło mi się to, bo widziałam ludzi na studiach co byli mega lansiarzami, a niekoniecznie wydaje mi się, że byli autentyczni... Poza tym zaczęłam mieć wyrzuty sumienia, że mam swój styl, odwagę do wyrażania siebie, bo moja rodzinę to odpychało i niepokoiło. Np. malowałam to co czuję, czyli Annie Lennox z teledysku 'Why'. Wpieprza się moja babcia do pokoju i mówi - ona wygląda jak facet.

 

W końcu tak zrezygnowałam we wszystko co mnie intrygowało i w co wierzyłam, że straciłam zainteresowanie sztuką. Ostatni rok to 3 szpitale psychiatryczne. A mi sie wydaje, że to wszystko u mnie powstało z niemożności wyrażenia siebie, wyrzucenia z siebie swoich emocji.

 

Nie mialam też czasu i okazji, gdy opuściłam studia, na to by coś tworzyć, zagłębiać się w to.

W pewnym momencie dostałam paniki, że raz na zawsze straciłam przyjemność w odkrywaniu i smakowaniu owoców kulturalnych. Nie mogę czytać, jak oglądam zdjęcia lub film to od razu neguję swoje emocje - to czy mi się to podoba. Nic mi się nie podoba w sposób natrętny - nie mogę odkryć swoich prawdziwych uczuć, poglądów, tylko moje myśli nakazują mi czuć to co prezentuje większość społęczeństwa albo moja rodzina.

 

Widzę brzydki blok pomalowany na kolorowo i od razu myślę - dobrze, że pomalowali ten blok, taki brzydki i szary byl. A to nieprawda, ten blok mi się nie podoba, tylko wkręcam sobie poglądy innych.

 

Mam też natręctwa dotyczące aborcji, homoseksualizmu oraz choroby psychicznej i wiary w boga. Nigdy jakoś szczególnie nie wierzyłam w chrześcijańskiego boga, a po pobycie w szpitalu poczułam się zła i poczułam, że jak będę wierzyć w boga to będę dobra, czy jakoś tak. I teraz w głowie nawet czasem do niego gadam. Wydaje mi się też, że aborcja jest zła i nawet 12-latki powinny rodzić dzieci. A nigdy tak nie uważałam. Konserwatywne poglądy wzięły górę nad tym co czuję na prawdę. Czuję się przez to głupio i nie szanuję siebie. Zgorzkniale mi. Nie pasują mi też homoseksualiści - wydaje mi się, że oni udają. Przecież to podłe co mi się robi w głowie. Nigdy bym o sobie nie pomyślała, że zacznę mieć takie ohydne myśli...

 

Bardzo mnie to męczy, jestem już tym wszystkim zmęczona. Nic nie mogę nawet czytać, przetwarzać, bo mam jakieś klapki na oczach, których wcześniej nie miałam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbyś chciała być naprawdę autentyczna to musiałabyś zacząć robić kupkę na środku deptaku. Wszyscy jesteśmy uwikłani w różne normy i kulturę - na tym się opiera życie w społeczeństwie i nie da się od tego uciec.

Tak samo rzecz się ma do tego co nam się podoba: dziwnym trafem podobają nam się inne rzeczy niż podobały się 10 lat temu - czy to moda się zmienia czy my? Jakoś to wszystko się do siebie odnosi. Jeśli podobają ci się czarne ciuchy to nie dlatego że urodziłaś się z naturalną do tego preferencją - tylko dlatego że w określony sposób je "czujesz", kojarzą ci się z innymi rzeczami które poznałaś w ciągu życia itd. Ale ale... możnaby tu snuć całe filozofie a właśnie chodzi o to żeby... tego nie robić:)

 

Na co byłaś leczona?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam stwierdzone borderline, potem schizoidalną, schizofrenię... w szpitalach...

 

Ale to okropne to analizowanie. Nie mogę przez to dotrzeć do swoich prawdziwych uczuć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem że bierzesz leki na schizo?

 

Prawdziwie uczucia w dużym uproszczeniu to te które chcesz czuć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niby tak, ale urodziłam się już jako melancholiko-neurotyk - a to predysponuje już do pewnym uczuć... Hmm... Brałam klozapinę, ale wątpię, że mam schizofrenię, mam tylko to na papierze, omamów i głosów nigdy nie miałam. Ja to mam wszystkiego po trochu na to wychodzi. Teraz biorę wenlafaksynę, bo mam problem z tym aby cokolwiek zrobić...

 

Od roku siedzę w domu i chyba dlatego zaczęło mi być nerwicowo - natręctwowo także... Bardzo mi to przeszkadza, bo chciałabym się czymś zająć, a wychodzi po prostu beton. To przeszkadza w odczuwaniu, nie umiem przez to nic stworzyć. Hm... Dzięki za odp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jesteś permanentnie rozdarta, a do tego zaszczuta przez to, że ludzie negują twoje własne ja, że to tam jest choroba. Chcą żebyś była zdrowa a co za tym idzie inna, ty potrzebujesz ładu, a nie koniecznie zmiany tego co siedzi w tobie dogłębnie, wrażliwości na sztukę i tak dalej. Oczywiście intensywność lub rodzaj wyrażania siebie, może się z samopoczuciem zmienić i to jest naturalne.

 

Co do tych bloków, tez tak kiedyś miałem, że podobała mi się każda obsrana bramka, zawalony płotek, tworzył falowiec konstrukcyjny i w jakimś stopniu był duchem wsi w które stał, a nie był po prostu zawalonym płotem, trzymałem wszystkie niepotrzebne rupiecie i widziałem w ich urok, ale tak nie jest. Trzeba to racjonalnie identyfikować, co ma to coś i nie należy tego zmieniać a co musi ulec zmianie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale tak nie jest. Trzeba to racjonalnie identyfikować, co ma to coś i nie należy tego zmieniać a co musi ulec zmianie.

 

Właśnie to mi przeszkadza. Bo tutaj są cienkie granice pomiędzy prawdą, a naśladowaniem prawdy. To tak jak masz spodnie dżinsowe specjalnie poprzecierane za 200 zł, a możesz mieć takie, bo po prostu są znoszone.

 

Tak samo słucham muzyki i wszystko wydaje mi się sztuczne, nie trafiają do mnie uczucia muzyki, tylko patrzę na nią pod kątem tego jak to jest zrobione, jaki dźwięk w danym momencie, gdzie jest przester i czy ktoś specjalnie ma taką manierę...

 

Skończyłam liceum plastyczne. Tam to się zaczęło. Od oceniania co jest dobre, a co nie. Dziesięć tysięcy projektów i w końcu patrzysz tylko na formę, a nie na to o czym mówi praca. Albo odwrotnie - praca jest ładna, ale nie szokująca... Wrrr... już dalej nie piszę. Po prostu robi mi się neuroza jak ch...j.

 

Nie wiem jak się oczyścić z tego wszystkiego. Będę próbować medytacji chyba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, ale tak budynek jest pomalowany i odnowiony nie bez powodu, to jest ocieplenie i tak dalej, to nie jest psucie jego modernistycznego rodowodu.

To są takie skrajne co podajesz. Wiadomo ilu odbiorców tyle opinii, to co powierzchowne trafia szybciej i więcej osób to wyłapie i tak dalej.

 

A tak z ciekawości, jakiej muzyki słuchasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio słucham tego co wszyscy. Przestałam być wrażliwa i zirytowana tym co leci dookoła. Ale rok, dwa temu to słuchałam dużo różnej muzyki. Ostatnio słucham w kółko jednej tej samej piosenki Nirvana - Oh me na zmianę z the Knife - Forrest families. Tylko to do mnie dociera...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi się wydaje, że zatraciłaś te życiowe ,,czucie-smak,, ten groove składowej kompozycji, umiejętność dojrzenia prawidłowych proporcji. Nie masz czucia i próbujesz się posunąć do chłodnej oceny i to ci też nie wychodzi, bo zawsze swoją ocenę zanegujesz, jakimś dodatkowym argumentem, nie zawsze racjonalnym. Dlatego nic cię nie cieszy, nawet ta muzyka, trafiają do ciebie najprostsze formy.

Współczuje, bo jedząc ogórkową może ona być za mało ogórkowa, lub za dużo esencji ogórków mieć, poprzez co robić się za kwaśna, tak zdecydowanie za kwaśna, nie zjem to jest złe.

Jak to obudzić, zmienić nie mam pojęcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To wygląda jakbyś miła w sobie jakieś drugie sprzeczne dno, przeciwstawne do twojej prawdziwej głębi. Co więcej, ono dominuje pond to co czujesz i chcesz w sobie kreować.

Cholernie nieciekawie to wygląda, tak jakbyś spadł z dra­biny am­bicji... i dlatego teraz masz takie chore myśli.

 

Am­bicja to jed­no, po­kora to dru­gie. Kto umie zrówno­ważyć obie cechy, ma zdro­wy rozsądek. Tego się trzymam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robotnica, a gdzie byłaś w szpitalach ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj tam, oj tam ;)

a ja myślę, że ważne ... są lepsze i są gorsze szpitale ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że Twoje rysunki są bardzo fajne, i obraz który widziałam na blogu... Uważam, że przekazują dużo emocji, Ty tego nie widzisz? Dla mnie sztuka jest takim wyzwoleniem, bo tam nikt nic nie może Ci kazać i możesz zrobić coś kompletnie bez sensu, i nawet nie wiedząc dlaczego tak, i nikt Ci nie zabroni, nie ma żadnej reguły... To jest najlepsze. Bo ja myślę, że w sztuce można wszystko.

 

Rozumiem o czym piszesz, że tak jakbyś kontrolowała swoje uczucia... Chyba też tak mam. Że niby czuję, czasem bardzo dużo, a potem myślę, że to i tak nie byłam do końca ja, tylko ktoś wykreowany... Ja uważam, że to przez to, że boję się żyć, tak naprawdę żyć i angażować, być jakąś częścią świata. Albo czasem myślę, że straciłam wszystkie emocje i tylko udaję... Chyba warto innym o tym opowiadać, myślę, że to może pomagać, jakoś tak wyzwalać, sama nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Emotional, hej. Dzięki za odpowiedź. Właśnie jest dokładnie tak jak piszesz - sztuka jest wyzwoleniem... A ja się sama w niej pogubiłam, uwięziłam... Zawsze sztuka dawała mi poczucie wolności.

 

W ogóle to czuję się tak jak to opisałaś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

robotnica, bo aborcja jest zła - to morderstwo, więc to raczej nie jest choroba tylko głos Twojego sumienia

 

-- 27 lip 2014, 12:31 --

 

wogóle to dobrze że przychodzą Ci takie myśli, że aborcja jest zła, że Bóg jest dobry, -> to raczej dobrze świadczy, wkońcu zdrowa część wzięła górę. Ale może ty uciekasz od tych myśli i dlatego masz natręctwa, proponuje Ci sie nie przejmować i zaakceptować, bo wbrew temu co pisze ww. tezy nie są "głupotami" tylko zdrowymi mądrościami. Pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli jest bóg to chyba ani nie jest dobry ani zły, takiego bym wolała w każdym razie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nekroschizofrenik, biorę cały czas :) lepiej sie zajmij swoją schizofrenią

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

robotnica, Bóg jest dobry, Bóg jest miłością.

 

Wszystkim polecam fajna stronke z ksiazkami, ktore duzo opisuja w temacie Boga, wiary, człowieka... Mozna sobie poczytac (nie trzeba kupowac, sa udostepnione za darmo do czytania) jesli ktos ma ochote :).

 

http://www.objawienia.pl/anna/spis-anna.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wogóle to dobrze że przychodzą Ci takie myśli, że aborcja jest zła, że Bóg jest dobry, -> to raczej dobrze świadczy, wkońcu zdrowa część wzięła górę. Ale może ty uciekasz od tych myśli i dlatego masz natręctwa, proponuje Ci sie nie przejmować i zaakceptować, bo wbrew temu co pisze ww. tezy nie są "głupotami" tylko zdrowymi mądrościami. Pozdro

 

 

serio? zgwałcone 12-latki powinny rodzić dzieci?!??!! faktycznie bardzo "zdrowe" podejście lonsdale. choć nie o tym powinnam - bo to nie powinno być miejsce na nagonkę poglądową.

 

obojętnie jakie poglądy ma robotnica - jeśli pojawiają jej się natręty o temacie przeciwnym których nie chce to nie jest cudowna zmiana światopoglądu tylko bardzo nieprzyjemny objaw.

 

nigdy nie jest dobrze kiedy komuś przychodzą do głowy natrętne myśli z którymi się nie identyfikuje - to po prostu choroba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lovely, dzięki. Właśnie nie mogę tego wygonić z głowy. Jeszcze jak piszecie o tym, że to dobre, to już w ogóle. Bo sobie zaczynam wkręcać, ze może tak powinno być. Ale wiem, ze to nieprawda tak w głębi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

robotnica, Bóg jest dobry, Bóg jest miłością.

ah ten bóg prawdziwy z niego szczęściarz. Bez szatana miałby przesrane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lovely, nie chodzi mi o 12-latki (jest to często podnoszone, taki "argument" aby usprawiedliwić aborcję u dorosłych kobiet) ale o puszczalskie kurwiska które grają sie na prawo i lewo, nie używają środków antykoncepcyjnych, często mających kontakty fizyczne pod wpływem narkotyków czy alkoholu i jakby nigdy nic mordują swoje dziecko - dokonują aborcji. Jest nie mało przypadków jak w USA czy na zachodzie Europy są szmatki co miały już 6, czy 7 aborcji i nie widzą w tym nic złego a mają dajmy na to dopiero 30 lat. szok

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×