Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
wiejskifilozof

Koledzy mimo wszystko...

Rekomendowane odpowiedzi

Czy możliwa jest przyjaźń,miłość czy też zwykły związek koleżeński,gdzie są wyraźne różnice między postrzeganiem świata.Kiedy chłopak jest katolikiem,a dziewczyna ateistką.Albo czy możliwa jet przyjaźń między wyborcą PIS a wyborcą PO.Dla mnie bardzo trudno,jest to pogodzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

'związek koleżeński' :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, ze możliwe jest. Gdyby wszyscy byli w naszym otoczeniu tacy sami, jak my - życie byłoby po prostu nudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak, chociaż najczęściej trzeba nie poruszać drażliwych tematów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy możliwa jest przyjaźń,miłość czy też zwykły związek koleżeński,gdzie są wyraźne różnice między postrzeganiem świata.Kiedy chłopak jest katolikiem,a dziewczyna ateistką.Albo czy możliwa jet przyjaźń między wyborcą PIS a wyborcą PO.Dla mnie bardzo trudno,jest to pogodzić.

Oczywiście, że tak....pod warunkiem, że ma się do czynienia z osobą zrównoważoną, a nie fanatykiem. Posiadanie odmiennych poglądów ( dla siebie), a usilne przekonywanie wszystkich do swoich racji(wywyższanie się/uważanie się z lepszego) to dwie różne sprawy.

Ja od siebie mogę szczerze przyznać, że na swojej drodze nie spotkałam jeszcze katolika(nie mylić z Chrześcijaninem), który nie czułby się kimś bardziej wartościowym od ateisty. Zatem w tej dziedzinie stuprocentowej pewności niestety nie posiadam. Nie twierdzę jednak, że któregoś dnia życie mnie mile nie zaskoczy. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja od siebie mogę szczerze przyznać, że na swojej drodze nie spotkałam jeszcze katolika(nie mylić z Chrześcijaninem), który nie czułby się kimś bardziej wartościowym od ateisty.

 

Ja znam dwie takie osoby ;)

Z jedną po prostu unikam kłopotliwych tematów, a z drugą mogę pogadać o wszystkim i oprócz wiary ma też dużo zdrowego rozsądku.

 

W sumie to gorzej jest z ateistami. Ja jestem taka "letnia" światopoglądowo i strasznie mnie irytują "ateiści misjonarze" z Dawkinsem pod pachą i chcący wszystkich przekonać. Mam jednego takiego kolegę, ale zgrzyta trochę w tej znajomości.

 

A co do polityki to moja najlepsza przyjaciółka ma męża o poglądach skrajnie odmiennych od moich, siłą rzeczy muszę go znosić ( :D ), ale prawda taka, że autentycznie go lubię.

Sama prawie się umówiłam kiedyś na randkę z miłośnikiem KNP ;)

 

Można? Chyba można ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie ciezko jesli idize o zwiazek ,natomiast ko9lezeństwo , przyjaźń tak, natomiast wspolne mieszkanie i niezgadzanie sie w podstawowych swiatopogłlądach prowadzi do kłotni własnie z tego powodu ,ze skrajni katoicy chca udowodnic ze sa lepsi i atakuja bardzo mono mentalnie kogos o innych pogladach.

 

-- 05 cze 2014, 07:42 --

 

Z mniej skrajnymi osobami da sie zyc i dogadac, ale jednak trzeba uwazac na słowa i to uwazanie jest własnie meczace bo ne lubie uwazac na słowa w czyims towarzystwie i chce sie czuc swobodnie.

I czemu znowu znikła mozliwosc edytowania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

[videoyoutube=M9D3OxBeKNA][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem w liceum kumpla katolika, który po maturze zresztą poszedł do seminarium. Codziennie cisnąłem z jego wiary i wagi (oczywiście bez złych intencji), a mimo to się kolegowaliśmy :]. No ale w pytaniu była heteropłciowość relacji, tu już doświadczeń raczej nie mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że w takim związku mimo wszystko może częściej dochodzić do kłótni. Zawsze jest ten argument "a bo ty to!tak,inaczej" itp. Nawet przy błachym problemie jest zawsze dodatkowy argument by się kłócić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Możliwe, że będą kłótnie, ale bez nich to też nie wesoło ;]

 

Mam 2 przyjaciół. Bardzo bliskich. Ja skłaniam się ku Ruchowi Narodowemu, Jeden oczywiście PO, bo mniejsze zło, jeden nie ma sprecyzowanych poglądów. I często się wszyscy kłócimy, gdy o tym rozmawiamy, ale to nic nie zmienia między nami. Gdy gramy w piłkę na hali (szczęście, że jest na to czas), to nie wyobrażamy sobie, że nie gramy w tej samej drużynie. Możemy się kłócić o politykę i inne sprawy, ale ostatecznie i tak poszlibyśmy za sobą w ogień.

 

Więc wydaje mi się, że to nic nie zmienia. Problem jest raczej w poznaniu się z taką osobą, ponieważ kierujemy się stereotypami i uprzedzeniami. Przykładowa, "faszysta" taki jak ja, nie będzie bratał się z "ciemnogrodem" z pisu, czy "lemingiem" z PO. Ateista nie będzie raczej zainteresowany bliższą relacją z katolikiem. Chyba, że obaj razem dorastali i ich relacja powstała wtedy, gdy jedynym podziałem było to, kto gdzie siedzi w ławce w klasie ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem w takim związku. Jestem ateistką a mój chłopak katolikiem ale nie fanatykiem chociaż i o to zdążyliśmy się pokłócić po pijaku. 8) Ale szanuję jego wiarę, kupiłam mu nawet krzyżyk który nosi. To taki gest akceptacji i szacunku dla jego odmiennego postrzegania świata.

Mamy też inne poglądy - on prawicowe ja lewicowe ale też nie jesteśmy fanatykami w tej kwestii chociaż kłóciliśmy się 3 dni o "krula". Ostatecznie oboje doszliśmy do wniosku, że ważniejszy związek niż polityka. A prawda taka, że ta 3 dniowa kłótnia wynikała z mojego lęku przed patriarchatem - "krul" JKM głosi takie poglądy - musiałam spojrzeć na sprawę z boku i zobaczyłam, że nic mi nie zagraża, że mój facet to tolerancyjny, fajny facet. Normalny.

 

Da się ale są zgrzyty. A po nich też fajnie się godzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no wiesz,ale jak ktos mojego ulubionego poete zdrajca to trudno siedziec cicho a najlepsze ze za bardzo nie zna twórczosci tylko tak z załozenia bo tego zdrajcy czytac i bedzie a po drugie trzeba czytac i rozumiec, bo przeczytac to jedno a zroumiec co poeta miał na mysli to juz wyzsza szkoła jazdy i nie kazdy jest w stanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×