Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

więc nie mów mi o tym, że głowę nie zawsze można zmusić do pracy, bo można, a nawet trzeba

Powiedz to osobie z ciezka odmiana depresji - chorowalas kiedys? Albo osobie w manii, w stanie mieszanym. Kaz takiej osobie usiasc i skupic sie - powodzenia! Czasami organizm choroba, wrecz kaze przystopowac. Tak tez bylo w moim przypadku. Nadmiar aktywnosci i ambicji jest tak samo niezdrowy jak wieczna stagnacja. Troche wiecej zrozumienia dla innych Ci Sailorko zycze. Odpoczynek, placz i odpuszczanie sobie, kiedy czlowiek jest przeciazony sa czasami objawami madrosci i umiejetnosci dobrego traktowania siebie, a nie jak to piszesz slabosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bringthenoise, co do odpoczynku, to się zgadzam. ale nie wyobrażam sobie, żeby np. rok siedzieć na tyłku i nic nie robić

 

a co do depresji czy manii, jakoś sobie nie wyobrażam, żeby choroby te uniemożliwiały naukę czy pracę bardziej niż psychoza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sailorka, Zapewne Twoja przypadłość nie dostarcza Ci tego typu atrakcji, ale my miewamy stany odmóżdżenia. Czasami bywa tak, że trudno się wysłowić, czy przeczytać ze zrozumieniem kilka zdań. I nie ma to nic wspólnego z lenistwem, czy też litowaniem się nad sobą.

A to co tak kategorycznie twierdzisz, powoduje u osób, które się starają, poczucie swojej bezwartościowości i beznadziei, a u tych którzy się lubują w pogrążaniu się, nic to nie zmienia, a wręcz powoduje, że utwierdzają się w swoim poczuciu bycia ofiarą.

Więc apeluję o trochę empatii lub zapoznanie się z tematem. :P

 

paramparam, Tak, jakoś mi trudno znaleźć pożyteczny aspekt zamulenia. Choć może trochę znieczula? Nie wiem.

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sailorka, nie mam pojecia o psychozach, wiec nie bede sie licytowac co jest gorsze. Wypowiadam sie wylacznie o tym co znam. Mam swoje lepsze i gorsze miesiace. Nigdy nie dzialo sie tak, zebym okragly rok nic nie robila ze swoim zyciem, ale byly miesiace, kiedy podczas ciezkiej depresji jedynymi wyjsciami z domu byla wizyta u lekarza raz na miesiac. W dodatku nie jezdzilam na nia sama w takim bylam stanie. Praktycznie poza umyciem sie, inni robili wtedy wszystko za mnie. Nie ogladalam telewizji, nie wychodzilam z domu, nie kontaktowalam sie z nikim, nie wlaczalam komputera, jadlam byle co w lozku (najczesciej kanapki). Praktycznie tylko lezalam w lozku patrzac sie w sufit i myslac kiedy sie to skonczy (kiedy umre). Dopiero kiedy kolejne z rzedu tabletki zaczely dzialac, mialam wiecej sil i zaczelam jakakolwiek aktywnosc umyslowa i fizyczna. Najwiekszy epizod depresji poprzedzilo zycie na walizkach, dwie prace jednoczesnie, duze ambicje i cholerny upor, ze sama dam sobie rade - proszenie o pomoc to slabosc. Cholernie zaluje, ze nie przystopowalam wtedy.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak chcecie... dla mnie to możecie spędzić pół życia na rencie, przeglądając memy w necie. jak ktoś nie jest ambitny, to po prostu nie jest ambitny i już. i żadna choroba nie jest wytłumaczeniem. ok, bywają trudniejsze okresy. ale trzeba je po prostu przeczekać i wrócić do pracy/nauki. i tyle

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak chcecie... dla mnie to możecie spędzić pół życia na rencie, przeglądając memy w necie. jak ktoś nie jest ambitny, to po prostu nie jest ambitny i już. i żadna choroba nie jest wytłumaczeniem. ok, bywają trudniejsze okresy. ale trzeba je po prostu przeczekać i wrócić do pracy/nauki. i tyle

taaaa....wszystko ładnie pięknie,ambicje ambicjami ale kiedy praca twoich marzeń którą byś wykonywał wzorcowo i z obsesją to w formacji uzbrojonej albo pilot myśliwca/odrzutowca a tam jest LEKARZ który obserwuje i eliminuje zanim zostaniesz pracownikiem.jak taki powie ci DOBRANOC to masz tyle do powiedzenia co świnia przed ubojem.i możesz co najwyżej grzecznie wskoczyć do włączonej kościarki przepraszając całe społeczeństwo za stan twojego zdrowia którego oczywiście sobie nie wybrałeś.powiedz co zdrowemu stadu mając okrągły dowód osobisty ze tak bardzo chce ci sie pracowac i nie jesteś zadowolony z ochłapów które ci kapią co miesiąc z ZUSu.sama nazwa mówi do pracy trzeba mieć ZDROWIE.

psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak chcecie... dla mnie to możecie spędzić pół życia na rencie, przeglądając memy w necie. jak ktoś nie jest ambitny, to po prostu nie jest ambitny i już. i żadna choroba nie jest wytłumaczeniem. ok, bywają trudniejsze okresy. ale trzeba je po prostu przeczekać i wrócić do pracy/nauki. i tyle

surowa jestes w ocenie :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tosia_j, tak, dużo wymagam od innych, ale i od siebie... czy to źle?

 

Ḍryāgan, zgadzam się, są takie momenty, że nic się nie da zrobić. ja temu nie zaprzeczam. ale to są krótkie, przejściowe okresy, a przynajmniej trzeba dążyć do tego, żeby były jak najkrótsze. a jak? słuchać lekarza, brać regularnie leki, nie odstawiać ich samodzielnie ani nie zmniejszać dawek, no i chodzić na psychoterapię. jeśli zrobisz wszystko, to co napisałam, żeby poradzić sobie z chorobą, a mimo to Ci się nie poprawia, to bardzo mi przykro :( jednak znam wiele osób, które odstawiają leki, a potem robią z siebie ofiarę: "ja nic nie muszę, bo jestem chory/a" itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i mówiłam - wszyscy się teraz będą tłumaczyć... :smile:

 

Monster6, Podoba mi się Twoje wtrącenie. :smile: Nawet jak ktoś siedzi tylko i wyłącznie na Jęczarni, to przecież też wymaga współczucia. A może tym bardziej, gdy jest to jego wybór... :bezradny: I zgadzam się, argument że ja mogę jest bez sensu. Może nawet ociera się o dowartościowywanie się kosztem innych?

 

A tak w ogóle to raczej Sailorka nie przeprowadza zmasowanego ataku, tylko po prostu ma takie podejście. Może wynikać z wielu powodów.

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paramparam, Rozumiem Cię. Bardzo długo mnie bolały takie opinie...

 

Carica Milica, A kogóż to moje oczy widzą? :papa:

No ale tak nie można, wpaść na forum i od razu się zdenerwować... :smile:

Będzie dobrze, grunt, że się cieszysz z nowej pracy, to skarb, a bojanie jest w pakiecie. ;)

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Carica Milica, rozbawiła mnie Twoja ironia. jednak i tak zdania nie zmienię

 

a niektórym ludziom wygodnie jest być chorym, bo właśnie nic nie muszą. nie mówią tu o nikim personalnie, ale takie są fakty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sailorka, Widzę wyrastasz tu na drugą wszystkowiedzącą i nieprzejednaną ,,prawniczkę.. iwee która wszystkim dawała lekcje,a na początku w pierwszym poście miała problem który spędzał jej sen z powiek ,,bo koronkowe majtki nie działały na 60 letniego męża,, i też miała zapędy do megalomanii ;)

Ja tutaj rzadko coś piszę bo uznaję zasadę ,,Nie kop się z koniem,, ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

widzę, że macie jeden problem. mianowicie problem z postrzeganiem swoich chorób. ja to widzę tak: najpierw jest płeć, narodowość, orientacja seksualna, wykształcenie, zawód, role społeczne, które każdy z nas pełni, wreszcie zainteresowania, wygląd i cała masa innych cech (kolejność tak naprawdę jest dowolna). to, czy chorujemy i na co, to sprawa daleko mniej ważna. to nas nie określa. w mojej hierarchii cech choroba leży gdzieś daleko, daleko... nie postrzegajcie siebie jako chorych. bądźcie partnerami, członkami rodziny, pracownikami, hobbystami... chorymi bądźcie tylko troszkę. to jest moim zdaniem zdrowe podejście i dzięki niemu można wiele zyskać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

depresyjny86, Nie znam Twojej sytuacji, więc nic mundrego na pocieszenie nie napiszę, ale trzymaj się!

 

Dzięki Kosmostrada :)

Hmm niestety chyba w mojej sytuacji wchodzi w grę tylko jedno rozwiązanie : nie przejmowanie się ludźmi i tym jak zachowują się w stosunku do mnie.Tyle,że jakoś niespecjalnie mi to wychodzi, bo akurat chodzi o ludzi na których jakoś mi zależy..

:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monster6, ja tak wcale nie mam, że MOGĘ pracować, uczyć się i normalnie funkcjonować. ja CHCĘ

 

mirunia, próba zdołowania mnie nieudana. ze mną nie jest tak łatwo. ale widzę, że teraz Wasza obrona przed bolesną prawdą, którą głoszę, przerodziła się w atak na mnie. no trudno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Carica Milica, W temacie pracy o Ciebie się nie martwię, wskoczysz w nowe zadania niczem ta gazela. :D

 

mirunia, Piękne wieści od Ciebie! :great:

 

sailorka, Tylko akurat w tym wątku mam wrażenie ludzie nie stawiają na pierwszym miejscu choroby. Naprawdę całkiem nieźle dają sobie radę. Czasami jest z nami gorzej, wtedy jest to temat priorytetowy. Ale właśnie po to jest ten wątek, by móc o tym powiedzieć, znaleźć zrozumienie i wsparcie. Aby usłyszeć - masz się prawo tak czuć, ale pamiętaj, jest tam to światełko w tunelu. A nie - weź się w garść, przesadzasz, jesteś leniem, co Ty wiesz o prawdziwej chorobie, itp.... :bezradny:

Nie chodzi o pławienie się w chorobie, tylko jej akceptację. Jak widać po doświadczeniach udawanie, że jej nie ma, do niczego dobrego nie prowadzi.

 

 

Proszę nie bierzcie tak tego do siebie... Przecież to podejście pomaga Sailorce funkcjonować. To jest jej fundament. Każdy opiera się na czym może.

 

depresyjny86, chciałam Ci coś napisać z moich doświadczeń w temacie przejmowanie się ludźmi, ale w sumie nie wiem, czy tego chcesz.

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×