Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak sobie radzić w sytuacjach kryzysowych?


piernikowa marta

Rekomendowane odpowiedzi

Jakie macie recepty na takie właśnie sytuacje kryzysowe?

Pytam, bo w ciągu ostatniego tygodnia miałam już takich kilkanaście... lekko licząc... różnego kalibru i szczerze powiedziawszy, nie mam naprawdę na to wszystko siły.

Z każdym dniem czuję się coraz słabsza, coraz bardziej bezsilna wobec biegu wydarzeń.

W pewnej części to są sytuacje sztampowe, spod sztancy, więc niby wiem, co po kolei powinno być robione tyle tylko, że z uwagi na .. nie wiem.. to zmęczenie materiału, chyba.. sama tracę głowę.

Proszę o jakieś dobre rady bo lipiec i początek sierpnia są jak rodem z jakiegoś koszmaru...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

do ludzi dobrze wyjść, pokazać im swój ból, swoje.. zdenerwowanie, działać żeby jakoś zwrócić na nich swoją uwagę, zależy jakiego typu sytuacja kryzysowa ale to ludzie najczęściej są na nią rozwiązaniem ale prawdą jest, że nie zawsze można znaleźć to czego się szuka, ale czasem jeden miły uśmiech może odwrócić wszystko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

piernikowa marta, moją receptą jest dialog. Sama siebie pytam co mi to daje, jakie mam korzyści a jakie straty. Szybki bilans, decyzja i znowy pytanie, czy jestm w stanie ponieść konsekwencje decyzji, jeżeli tak to do dzieła. Jeżeli nie, szukam innego pomysłu i innego rozwiązania.

 

lukk79, bardzo łatwo stać się czyimś celem. Ludzie widząc twój ból i cierpienie szybko poprawiają sobie nastrój. Do konkretnych ludzi iść- to się zgodzę. Przyjaciel, lekarz, bliska osoba.

A z tym, że można znaleźć nie to co się szuka :) ja traktuję życie społeczne trochę jak ustawienia Hellingerowskie. :) zawsze interakcja wytknie nam nasze braki, czasmi pokaże to czego się nie spodziewamy. Warto czasem obserwować to co się dzieje dookoła. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

piernikowa marta, zdefiniuj "sytuacje kryzysowe", bo nie do końca wiem o jakich receptach myśleć.

 

Mam na myśli te sytuacje, gdy wszyscy od Ciebie oczekują, że coś zrobisz, najlepiej tak, żeby nie trzeba było nic płacić, nic mówić, nie narażać się na czyjąś interwencję, palcem małym nawet nie kiwnąć.

W razie gdy mówię, że tak się nie da, zawsze można się na mnie wydrzeć. Bo przecież jestem tylko nic nie znaczącą osobą zamieszkującą z nimi pod jednym dachem, nic nie wiem, nie mam żadnego doświadczenia życiowego. Ach, no i oczywiście ja nie mogę mieć swoich planów, swoich marzeń, swoich oszczędności. Bo zaraz znajdują się pilniejsze potrzeby- jakiś mandat, jakaś kara umowna, jakieś wydatki na wesele, na którym się nawet pewnie nie pojawię bo wystarczy, że zasponsoruję sam prezent...

Wydaje mi się, że nie jestem jakoś specjalnie przewrażliwiona, gdy tych sytuacji nie nagromadzi się milion pięćset w jednym czasie. Gorzej, kiedy występuje tzw. klęska urodzaju.

Ale wtedy zawsze mam Was :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jestem tylko nic nie znaczącą osobą zamieszkującą z nimi pod jednym dachem

może czas się wyprowadzić? łatwiej jest z kimś żyć na odległość ;)

 

A jak sobie radzić to ciężka sprawa, trzeba bronić swoich granic i nie ulegać namowom, wtedy być może i oni zaczną te granice szanować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×