Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gunia76

Jak to jest z tą terapią grupową???

Rekomendowane odpowiedzi

Od kwietnia chodzę na grupową terapię dda . Na początku było nas 9 osób,obecnie zostało 5 , które w okresie wakacyjnym i tak chodziły w kratkę ,więc terapeuta zawiesił spotkanie grupy na po wakacjach...

Jakoś nie potrafię się tam odnaleźć. Czuję się obco, nie potrafię się otworzyć, zaufać.. Owszem było kilka spotkań,po których najpierw łapałam doła a potem widziałam poprawę,ale wynikało to raczej ze słuchania innych. Że w nich, w ich opowieściach widziałam swoje życie,swoją przeszłość...Zazwyczaj ,jako dziecko nie potrafiłam utożsamić się z grupą. Miewałam jedną-dwie koleżanki, nigdy nie zwierzałam się nikomu publicznie, Wydaje mi się,że moje gadanie nikogo nie obchodzi,że słuchają bo muszą, bo wypada,bo są na ,,grupie,, Coraz częściej dochodzę do wniosku,ze to bezsensowne tracenie czasu.

Jak to jest u was? Czy też mięliście, macie takie zwątpienia? Jak sobie z nimi radzicie? Rezygnujecie,czy chodzicie dalej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chcesz wymieknac jak te pozostake 4 osoby? Grupa jest trudna szczegolnie dla samotnikow ktorzy maja problem z publicznym otwieraniem sieale warto wytrwac i wyniesc z niej jak najwiecej. NIe ograniczac sie, wywalac ile sie da, nie ogladac na innych i nie zastanawiac czy ich to interesuje. Jestem tam zeby pomoc SOBIE nie ich zabawiac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chcesz wymieknac jak te pozostake 4 osoby? Grupa jest trudna szczegolnie dla samotnikow ktorzy maja problem z publicznym otwieraniem sieale warto wytrwac i wyniesc z niej jak najwiecej. NIe ograniczac sie, wywalac ile sie da, nie ogladac na innych i nie zastanawiac czy ich to interesuje. Jestem tam zeby pomoc SOBIE nie ich zabawiac.

NIe chcę wiać, ale jak chodzę, to jakoś nie mam ochoty się wypowiadać... :bezradny: jak nawet cos mówię to bez jakichkolwiek uczuć, mówię bo mówię , raczej bo tak trzeba, bo na tym to polega, ale co z tego,ze mówię,jak nie dostaję odpowiedzi zwrotnych. Ewentualnie dostaje potwierdzenie ze to normalne że się tak czy inaczej zachowuję, lub,że nie powinnam tak się zachowywać, a tyle to ja wiem (np jak powiedziałam,ze wyzywam się na dzieciach, w złości to usłyszałam,że to niedopuszczalne a tyle to ja wiem no i co z tego, skoro nic się nie zmieniło w tej kwestii??) Poczułam tylko lęk,że mnie oceniają( a nie powinni) że mnie nie akceptują. Wiem że moim problemem jest,że chcę zeby mnie wszyscy lubili, akceptowali, zrobie wszystko,żeby tak było. Jak mnie nie akceptuja to się wycofuję, wolę być sama. Dlatego coraz bardziej nie chce mi sie tam chodzić, chociaż wiem,że muszę i w poczuciu obowiazku będę to robić. Ale czy to dobry pomysł???Moze poczekać na utworzenie innej grupy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia mtsle , ze masz wieksza swiadomosc swoich problemoiw niz reszta grupy..w koncu czytasz forum... dlatego informacje zwrotne to dla Ciebie nic nowego i odkrywczego. A jak jest na indywidualnej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Grupa jest trudna szczegolnie dla samotnikow ktorzy maja problem z publicznym otwieraniem sie

Hehehe a ja nie jestem samotnikiem, łatwo ze mną nawiązać kontakt, a mimo to jest we mnie taki hamulec i nie chcę mówić o problemach. o wszystkim ale nie z obcymi o problemach, bo na grupie są obcy :ooo

 

 

a właśnie... napisałam maila do Bydgoszczy do jakiejś tam przychodni czy gdzieś, gdzie są na nfz terapie, i mi nie odpisali :( może byście coś poradzili? ja przez telefon nie dam rady się umówić. :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a mimo to jest we mnie taki hamulec i nie chcę mówić o problemach. o wszystkim ale nie z obcymi o problemach, bo na grupie są obcy :ooo

No to juz zalezy od Twojej determinacji... czy chodzisz tam zeby chodzic czy zeby sobie pomoc :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Terapia grupowa fajna sprawa. To nie jest grupa smętnych ludzi którzy siedzą i narzekają. Jacyś nieudacznicy. Raczej ci którzy poszukują samych siebie, bo tym jest psychologia. Jak chodziłem w liceum do psychologa to ten mi radził, żebym znalazł sobie grupę społeczną, w której mógłbym się odnaleźć. Grupa terapeutyczna to takie środowisko. Jak oni nie rozumieją ciebie, okej, to ty spróbuj zrozumieć ich, wtedy zmniejszasz dystans. Poza tym kto by nie chciał znać ludzi, którzy go rozumieją. Jedna z podstawowych, dla mnie chyba jedna z dominujących potrzeb.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

monk.2000, Wydaje mi się,że ich rozumiem. Utożsamiam się prawie z każdym. Odzywa się we mnie taka Matka Teresa...każdemu chciałabym pomóc :? Czuję w sobie mega blokadę wewnętrzną, która nie pozwala mi się przełamać i otworzyć..Pewnie to z dzieciństwa, gdy w szkole zawsze byłam wyśmiewana odtrącana...Tutaj tez mam takie odczcie,bo osoby z grupy spotykają się juz po za sesjami, chodzą np na piwo, czy do siebie

do domu pozawierali bliższe znajomości, a ja znowu czuję się jak odludek, jak w szkole,gdzie owszem mogłam sobie z kimś pogadać,ale nie miałam trwalszych znajomości...Pewnie przypomnienie w tym momencie okresów szkolnych doprowadza mnie znowu do stanów depresyjnych...może to minie, dam sobie czas...

Monar no właśnie,mam tak samo, nie potrafię o swoich problemach rozmawiać z obcymi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odzywa się we mnie taka Matka Teresa...każdemu chciałabym pomóc :?

POmoz sobie i otworz na terapii

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dlatego coraz bardziej nie chce mi sie tam chodzić, chociaż wiem,że muszę i w poczuciu obowiazku będę to robić. Ale czy to dobry pomysł???Moze poczekać na utworzenie innej grupy?
Gunia76, miałam podobnie. Chodziłam z musu, często przebywanie na grupie było dla mnie cholernie ciężkie i niefajnie. Też mało mówiłam, do tego stopnia, że grupa zaczęła się tego czepiać. Ale powiem Ci jedno - daj sobie czas. Skoro mnie udało się dotrwać do końca grupy i na końcu nawet polubić 2 osoby, to Ty też sobie poradzisz. I absolutnie nie rezygnuj. Udowodnij im i sobie, że dasz radę, że potrafisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niosaca_radosc, Dzięki :) Może masz rację... Będę kontynuować mimo wszystko, najwyżej nic z tego nie wyniosę...Tak naprawdę to polubiłam dwie osoby, tyle,że one chyba mnie nie bardzo,bo nie utrzymujemy kontaktów po za grupą, jak inni. No chyba ,że one mają problem z nawiązywaniem kontaktów na stopie prywatnej... Ja nie mam, ale jak widzę,ze ktoś nie bardzo chce ze mną rozmawiać to zaraz sie wycofuję i pojawiają się ,,projekcje,, w głowie, że jednak jestem beznadziejną kumpelą itd..

Tak na prawdę nie mam ani jednej koleżanki w mieście, która ot tak zadzwoniłaby z propozycją np pójścia na kawę czy plotki... zawsze ja wychodzę z inicjatywą a jak usłyszę odmowę przyjmuję ją jako kolejną porażkę i odczuwam jeszcze większą samotność,rozczarowanie... w końcu mam dosyć i więcej nie dzwonię zamykając się w swoim świecie, bo uważam,ze bez sensu narzucać komuś swoje towarzystwo skoro go nie chce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, ja idąc na grupową nie wierzyłam, że cokolwiek mi to da. W sumie poszłam tam, bo terapeutka postawiła mi taki warunek. Niewiele mówiłam, często czułam się niezrozumiana, a że nie potrafiłam się bronić, niejednokrotnie wychodziłam stamtąd z jeszcze większym dołem niż wchodziłam. Z moich doświadczeń mogę Ci poradzić, żebyś po grupie, dzieliła się z kimś tym, co się tam działo. Wyrzucała z siebie te emocje, bo ich kumulowanie nie przyniesie nic dobrego. Jeśli jesteś w stanie robić to na grupie - super, jeśli nie, pisz choćby tutaj. Możesz też pisać do mnie PW, jeśli wolisz bardziej prywatne wiadomości.

Ważne, żeby się nie poddawać i nawet jeśli wydaje nam się to głupie i bez sensu, trwać w tym, bo to naprawdę przynosi efekty. Ja byłam osobą, z którą grupa mogła zrobić, co jej się tylko podobało, nie broniłam się, ale w końcu grupa tak mnie wkurzyła, że się postawiłam i powiedziałam jak bardzo ich zachowanie jest niekonsekwentne, a w efekcie bezsensowne. Mimo wszystko, coś mi to dało.

Tak naprawdę to polubiłam dwie osoby, tyle,że one chyba mnie nie bardzo,bo nie utrzymujemy kontaktów po za grupą, jak inni. No chyba ,że one mają problem z nawiązywaniem kontaktów na stopie prywatnej...
A nie macie zasady, która nie pozwala na kontaktowanie się grupy poza sesjami? Może to o to chodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niosaca_radosc, nie,takiej zasady nie mamy. Mamy tylko zasadę,że nie wchodzimy w związki w grupie( bo był jeden chłopak) Też często wychodziłam z zajęć z mega dołem. No co do wywalania emocji to początkowo pisałam pamiętnik, potem wiersze. Wiersze jakoś bardziej mi pomagają. Gadam też do przyjaciółki ale nie wszystko... dzięki za propozycję, w razie czego napiszę na priv.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Gunia76, zawsze można grupową łączyć z indywidualną i tam opowiadać o tym wszystkim. A co do odpadających ludzi, to u mnie w sumie odeszła 3, zostało nas 11 na sam koniec. Jedna dziewczyna odeszła na samym początku jak próbowaliśmy dopiero coś tam zaczynać. Druga odeszła jak naciskaliśmy na nią żeby się wyprowadziła z domu, bo wciąż mieszkała z ojcem alkoholikiem. A trzecia odeszła, bo dostała propozycję pracy za granicą, z tym że ta praca to była tylko wymówka moim zdaniem, bo to była praca tylko na kilka miesięcy i równie dobrze mogła nie wyjeżdżać i zostać na miejscu w firmie w Polsce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kafka, Terapeuta nie prowadzi podwójnej terapii,koleżanka chciała się właśnie umówić na indywidualną, to się nie zgodził. Powiedział,że nie ufa grupie i powinna nad tym popracować. ogólnie, mam wrażenie,ze ludzie na tej grupie niepoważni jacyś. Opuszczają zajęcia, wymyślają głupie usprawiedliwienia. Mnie to denerwuje,bo ja przychodzę regularnie, nigdy nie opuściłam sesji nawet jak miałam mega doła i nie miałam ochoty z nikim się spotykać. ( mam takie poczucie obowiązku,że zwlekę się nawet chora z łóżka i pójdę,skoro się do czegoś zobowiązałam) Mam nadzieję,ze po wakacjach dojdą nowi, którym będzie bardziej zależało...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76, dziwna ta terapia troche. U nas po dwoch nieobecnosciach wylatywalo sie z grupy.. nikt nie przyjmowal naciaganych usprawiedliwien. Poza tym prowadzaca grupe miala zazwyczaj tez spotkania indywidualne z kazdym czlonkiem grupy mniej wiecej raz na miesiac zeby omowic postepy, watpliwosci, kociol ktory robil sie w glowie po spotkaniach bo to oczywiste ze nie wszystkie informacje zwrotne byly przyjemne i potrzebowalo sie to przegadac indywidualnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja myślę, że nie powinnaś załatwiać "spraw grupy" na innych polach . Właśnie o to w grupie chodzi, żeby TAM to wnosić i TAM nad tym pracować !

 

Grupa Ciebie nie lubi/nie akcpetuje - mów to, już możecie nad tym pracować i dociekać dlaczego. Wkurza Ciebie że ludzie nie przychodzą, że dają śmieszne usprawiedliwienia - mów to ! Na tym właśnie polega praca na grupie ... Nie tylko to z czym każdy przyszedł, ale także to co się dzieje między wami. Nie podoba Ci się postawa terapeuty - że akceptuje nieobecność, też to powiedz. Ale wszystko to rób na grupie, a nie poza nią. Jeśli inaczej, to grupa nie ma sensu jak dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ja myślę, że nie powinnaś załatwiać "spraw grupy" na innych polach . Właśnie o to w grupie chodzi, żeby TAM to wnosić i TAM nad tym pracować !

 

Grupa Ciebie nie lubi/nie akcpetuje - mów to, już możecie nad tym pracować i dociekać dlaczego. Wkurza Ciebie że ludzie nie przychodzą, że dają śmieszne usprawiedliwienia - mów to ! Na tym właśnie polega praca na grupie ... Nie tylko to z czym każdy przyszedł, ale także to co się dzieje między wami. Nie podoba Ci się postawa terapeuty - że akceptuje nieobecność, też to powiedz. Ale wszystko to rób na grupie, a nie poza nią. Jeśli inaczej, to grupa nie ma sensu jak dla mnie.

A co ja nie potrafię tego powiedzieć??? Bo kogoś zranię, bo mi głupio, bo... jest zawsze dużo tego bo... wiem,ze to są moje blokady. Pamiętam kiedyś na indywidualnej mój terapeuta niespodziewanie wcześniej zakończył spotkanie, byłam wściekła ale nic nie powiedziałam tylko poszłam do domu. Dopiero przez tydzień uczyłam sie dosłownie na pamięć,co mam mu powiedzieć, żeby mnie wcześniej informował,że kończymy przed czasem. I jak tylko weszłam od razu powiedziałam to, a lęk miałam masakryczny przy tym...

Nie potrafię przekazać co mnie drażni, bo bardzo wewnętrznie pragnę żeby nikt się nie obraził i mnie nie odtrącił.... Jak zawsze odtrącał mnie mój ojciec jak coś nie tak powiedziałam , lub zrobiłam nie po jego myśli. Terapeuta wie o tych blokadach, ale na razie nic z tym sie nie dzieje, oprócz tego jednego razu opisanego wyzej...

 

-- 30 lip 2013, 17:12 --

 

Gunia76, dziwna ta terapia troche. U nas po dwoch nieobecnosciach wylatywalo sie z grupy.. nikt nie przyjmowal naciaganych usprawiedliwien. Poza tym prowadzaca grupe miala zazwyczaj tez spotkania indywidualne z kazdym czlonkiem grupy mniej wiecej raz na miesiac zeby omowic postepy, watpliwosci, kociol ktory robil sie w glowie po spotkaniach bo to oczywiste ze nie wszystkie informacje zwrotne byly przyjemne i potrzebowalo sie to przegadac indywidualnie.

No też mi sie wydaje dziwne, że terapeuta ciagle daje im szanse...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jezuu, ale to TY masz "blokady" i TY SAMA masz nad tym pracować ... a nie oczekiwać, że terapeuta będzie Ci mówił co Ty masz robić, co mówić etc.

 

Można by stąd wyciągnąć wniosek, że póki co zachowujesz się tam jak w domu ;) To co Ty zmieniasz ? Nad czym pracujesz ?

 

A i jeszcze - boisz się żeby nikt Ciebie nie odtrącił, żeby Cię inni polubili ... a jednocześnie zachowując się w taki "miły" sposób nie masz z kimś iść na kawę.

To albo leczysz się, albo terapia jest dla Ciebie łataniem samotności ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W mojej terapii grupowej na oddziale dziennym też była taka zasada, ze przez 3 miesiące można było 2 razy nie przyjść. Terapie indywidualne były dodatkowo raz w tygodniu i tam właśnie terapeutka zwracała uwagę aby coś wnieść coś na grupę. Była też zasada aby nie utrzymywać kontaktów poza spotkaniami w grupie. Nawet na przerwach zwracano uwagę aby nie rozmawiać na tematy poruszane podczas sesji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ja myślę, że nie powinnaś załatwiać "spraw grupy" na innych polach . Właśnie o to w grupie chodzi, żeby TAM to wnosić i TAM nad tym pracować !

 

Grupa Ciebie nie lubi/nie akcpetuje - mów to, już możecie nad tym pracować i dociekać dlaczego. Wkurza Ciebie że ludzie nie przychodzą, że dają śmieszne usprawiedliwienia - mów to ! Na tym właśnie polega praca na grupie ... Nie tylko to z czym każdy przyszedł, ale także to co się dzieje między wami. Nie podoba Ci się postawa terapeuty - że akceptuje nieobecność, też to powiedz. Ale wszystko to rób na grupie, a nie poza nią. Jeśli inaczej, to grupa nie ma sensu jak dla mnie.

Teoretycznie taki jest sens grupy, ale czasami człowiek lepiej wie, co dla niego będzie dobre. Ja chodziłam jednocześnie na terapię grupową i indywidualną, nawet do różnych terapeutów, i to co działo się w grupie przegadywałam na indywidualnej. Dlaczego tak? Ano dlatego, że byłam już tak mocno odizolowana od ludzi i jednocześnie tak bardzo zamknięta i zahukana, że początkowo rozmowa na grupie o tym, co się we mnie dzieje była po prostu niemożliwa. To był mur nie do przeskoczenia. A gdybym w tym czasie nie miała indywidualnej, nie dałabym rady ukończyć grupowej. Zrezygnowałabym po kilku spotkaniach.

Zgadzam się, że nie robiłam tego tak jak powinno się robić, ale rozmawiałam o tym z terapeutką od indywidualnej i uznałyśmy, że w moim przypadku warto podjąć to ryzyko. I dzięki temu, mimo naginania zasad, udało mi się jednak coś z tej grupy wyciągnąć dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sama jestem na etapie przekonania się co do terapii grupowej. Uczęszczałam na indywidualną, ale to za duży wydatek. Muszę się jakoś przełamać... :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
kafka, Terapeuta nie prowadzi podwójnej terapii,koleżanka chciała się właśnie umówić na indywidualną, to się nie zgodził. Powiedział,że nie ufa grupie i powinna nad tym popracować. ogólnie, mam wrażenie,ze ludzie na tej grupie niepoważni jacyś. Opuszczają zajęcia, wymyślają głupie usprawiedliwienia. Mnie to denerwuje,bo ja przychodzę regularnie, nigdy nie opuściłam sesji nawet jak miałam mega doła i nie miałam ochoty z nikim się spotykać. ( mam takie poczucie obowiązku,że zwlekę się nawet chora z łóżka i pójdę,skoro się do czegoś zobowiązałam) Mam nadzieję,ze po wakacjach dojdą nowi, którym będzie bardziej zależało...

Dziwne to wszystko :/ U mnie co prawda nie było tak jak u Candy że wywalano za nieobecności, bo grupa sama ustalała zasady i nie było tak żeby ludzie ciągle opuszczali zajęcia. Był natomiast problem ze spóźnieniami, ale powiedzieliśmy że nas to wkurza i jest nie w porządku i spóźnialscy się dostosowali:) Może właśnie dlatego terapeuta nie chce dawać indywidualnej, żeby jakoś was zmusić do współpracy? U mnie część ludzi chodziło na indywidualną dodatkowo, bo mieliśmy wybór czy chcemy i z tego co wiem, to chodzili w tym samym ośrodku, ale do innych terapeutów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jezuu, ale to TY masz "blokady" i TY SAMA masz nad tym pracować ... a nie oczekiwać, że terapeuta będzie Ci mówił co Ty masz robić, co mówić etc.

 

Można by stąd wyciągnąć wniosek, że póki co zachowujesz się tam jak w domu ;) To co Ty zmieniasz ? Nad czym pracujesz ?

 

A i jeszcze - boisz się żeby nikt Ciebie nie odtrącił, żeby Cię inni polubili ... a jednocześnie zachowując się w taki "miły" sposób nie masz z kimś iść na kawę.

To albo leczysz się, albo terapia jest dla Ciebie łataniem samotności ...

Nie krzycz na mnie...Nie moja wina,że tak właśnie się czuję na grupie. Mam się zmuszać do mówienia??? A ponoć ważniejsze jest to co chcemy zrobić a nie to co musimy...ponoć ja nic nie muszę...

Żeby się komuś zwierzać z prywatnych spraw trzeba zaufać, nie należę do ludzi którzy łatwo ufają innym, w zasadzie o mnie nie opowiadam Jak byłam na skraju załamania nerwowego to do terapeuty wylewało mi się samo, teraz do grupy-już nie potrafię. Pranie mózgu w dzieciństwie doskonale mnie zamknęło przed zwierzaniem sie obcym. Przecież o kłopotach w domu się nie mówiło.Terapeuta miał z nami przepracowywać uczucia, zachowania a zazwyczaj słuchamy co się u kogoś działo w zeszłym tygodniu... bez sensu to i mi nie odpowiada. Zdecydowałam,że zobacze jak będzie we wrześniu i wtedy podejmę ostateczną decyzję czy zostać czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×