Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
czakulka16

Flashbacki czy tylko ja je mam?????

Rekomendowane odpowiedzi

Hey mam pytanie czy ktos z was przezył lub ma Flaschback??, Bo ja je mam i chciałabym o tym z kims popisac, oczywiście sa rózne rodzaje mnie ineteresuja po przezyciu molestowania, Jeśli ktos to ma lub miał prosze o kontakt!! Nie poznałam nikogo jeszcze kto by to miał , czy wpadłam w obłed??

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czakulka16, nie,nie wpadłaś w obłęd.Ja też mam z tym problem.Od lat.Pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie i paraliżują...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

radzisz sobie jakoś z tym? jak z tym walczyć co robić??? Bo doprowadza mnie to już do szału i strasznie przez to cierpię!!! Jakie masz tego objawy, wracają Ci najgorsze wspomnienia jak mi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wygląda to mnie więcej tak...

W momencie,kiedy coś mi się skojarzy z wydarzeniami z przeszłości(nawet,kiedy do końca nie jestem tych skojarzeń świadoma),jakiś zapach,dźwięk,fragment sytuacji,cudzy gest,przed oczami pojawiają mi się sceny tego,co się kiedyś stało,fragmenty,jakby kadry z filmu.Przez moment mam wrażenie,że znowu tam jestem,że po raz kolejny przeżywam to samo.Przed oczami mam dosłownie najgorsze wspomnienia,najtrudniejsze,najbardziej bolesne.Zawsze w najmniej spodziewanym momencie.Do tego dochodzi to,co wtedy czułam.Często się przez to"zawieszam",wyłączam.Przez moment jestem po prostu nieobecna.Paraliżuje mnie to,pojawia się ogromny lęk,że zaraz znowu coś się stanie.Jeśli jestem między ludźmi,to odchodzę pod jakimś pretekstem na chwilę i próbuję się uspokoić,opanować,tak,żeby nikt nie zauważył,że coś jest nie tak.Nie jest to proste i nie zawsze działa.Czasami muszę po prostu wyjść i wypłakać się.W takich momentach przydaje się wsparcie bliskich ludzi.Jednak ciężko jest czasami cokolwiek powiedzieć,wyjaśnić,co się dzieje,bo po prostu ma się tak ściśnięte gardło,że żaden dźwięk przez nie nie przechodzi,nie jest się w stanie wykrztusić słowa.I nie zawsze w pobliżu znajdują się ludzie,którzy zrozumieją,co się w danej chwili przeżywa,a to bardzo utrudnia sprawę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo Ci Dziękuje że mi to napisałaś, ja mam podobnie tylko że mam drgawki i odczuwac realny bół, tak strasznie się tego boję, też przychodzi to w najmniej spodziewanym momencie i tak jak piszesz bardzo bardzo trudno to zatrzymać, mysle że to czasami walka ze swoją przeszłością no bo co innego? Zastanawiam się bo z jakiegoś powodu te Flaschbacki przyszły to jak się ich pozbyć ?? Chciałabym żeby to się już skończyło!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czakulka16, one są niestety nierozerwalnie związane z przeszłością.Gdyby nie pewne wydarzenia,które odcisnęły ślad na psychice,to tego by nie było.Myślę,że jedynym,co można w tej sytuacji zrobić,jest próba "uporania"się z przeszłością,poukładania pewnych rzeczy.Flashbacki mają swoje źródło,do którego trzeba dotrzeć.Innego wyjścia nie widzę.Chodzę na terapię i próbuję coś w tym kierunku robić,choć jest to trudne i powolne.Ale...jedno mogę powiedzieć-mimo wszystko jest lepiej.Właśnie od kiedy zaczęłam drążyć ten temat na terapii, staram się zrozumieć pewne reakcje,mechanizmy,samą siebie,wracam do pewnych wydarzeń.Natarczywość flashbacków trochę zelżała,choć i tak niejednokrotnie aż chce się wyć,kiedy przed oczami nagle pojawia się koszmar z przeszłości.Ale mimo wszystko,jest trochę łatwiej sobie z tym poradzić,kiedy rozmawiam o tym z terapeutką,próbuję zrozumieć,dociec,skąd się to bierze.Zdaję sobie sprawę,że przede mną jeszcze długa droga,ale nie poddam się tak łatwo...

To samo niestety nie minie i nawet z pomocą terapii,nie prędko się polepszy.Ale mimo wszystko,warto spróbować wszystkiego.A czy Ty chodzisz na terapię?Próbowałaś z pomocą specjalisty jakoś sobie z tym poradzić?Wiem,że rozmowa o pewnych rzeczach,nie jest łatwa.Jednak są sytuacje,kiedy nie jesteśmy w stanie sami sobie poradzić.Wtedy Nasza psychika woła o pomoc i trzeba Jej poszukać u osób z zewnątrz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak chodzę na terapie już rok, też uważam że terapeuta jest bardzo pomocny ale akurat nie w tym wiesz trudno mi sie pogodzić z przeszłością a Flashbacki bardzo mi przeszkadzają, bardzo bolą , może powinnam więcej o tym mówić spróbuje bardzo ci dziękuje ze odpisujesz to bardzo dla mnie ważne , a może jakieś leki to z tłumią? jak myślisz??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czakulka16, prawdę mówiąc,brałam leki i mnie niestety nie pomogły,odstawiłam je całkowicie,od czasu do czasu biorę tylko nasenne,ale tym się absolutnie nie sugeruj,bo każdy organizm jest inny i inaczej reaguje.Zawsze można się przejść do lekarza i posłuchać,co powie.Myślę,że to nie zaszkodzi,a może w jakiś sposób pomóc.

Aczkolwiek,stawiałabym jednak na terapię,a leki traktowała jako środek pomocniczy,ponieważ one nie rozwiążą problemu.Jesli są dobrze dobrane,to mogą stłumić objawy,ale po odstawieniu,prawdopodobnie wszystko wróci ze zdwojoną siłą.Dlatego właśnie,terapia jest w takich przypadkach tak ważna.Wbrew pozorom,rok to wcale nie jest długo.Myślę,że trzeba dużo czasu,żeby odczuć poprawę.Mówienie o tym,pomaga,choć nie jest proste.Im więcej się mówi,im bardziej stara się zrozumieć,tym szansa na to,że będzie lepiej,jest większa.Wiem,że nie jest łatwo poradzić sobie z flashbackami i bardzo bolą,utrudniają życie,normalne funkcjonowanie,kontakty z ludźmi,przypominają o rzeczach,o których chciałoby się zapomnieć.Wiem,przez co przechodzisz i wiem,jak Ci ciężko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki ci wielkie za to co piszesz podnosi na duchu, nie wiem muszę nad tym pomyśleć , wiesz ciągle we flaschbackach widze jego twarz jak mnie krzywdzi ten błysk w oku , wszystko co dzieje się wokół mnie nie dam rady tak dłużej okaleczam się bo poprostu nie wytrzymuje to tak jakbym na nowo była gwałcona:( I jeszcze on na wolnosci w mojej miejscowości boje sie go , czasem wysyła mi sms grozi, Psycholog oczywiście pomaga mi ale nie jestem gotowa , ach mam stracha i wstydze sie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czakulka16, niestety,po takich przejściach,to bardzo częsta reakcja i minie sporo czasu zanim trochę zelżeje.A sprawy nie ułatwia również fakt,że sprawca jest na wolności i Cię nęka.Zastanawiałaś się może nad zgłoszeniem sprawy na policję?Wiem,że to jest bardzo trudne,ale w sytuacji,kiedy On Ci grozi,to mogłoby być najrozsądniejsze wyjście.Oczywiście,to musi być wyłącznie Twoja decyzja,bo to Ty będziesz musiała przez to przechodzić.Ale może jednak warto to przemyśleć?

Rozumiem uczucie wstydu i strachu,to przez co przechodzisz.Wiem,że jest to trudne do wytrzymania.Sama też szukałam ulgi w ostrych przedmiotach.Ale to pomagało tylko na chwilę,a na dłuższą metę, o wiele bardziej szkodziło,wzbudzało uczucie wstrętu,pogardy i nienawiści do samej siebie.Poza tym,to całkowicie zastąpiło inne formy rozładowania emocji,napięcia i stało się jak nałóg.Nie potrafiłam inaczej poradzić sobie z emocjami,kierowałam agresję przeciwko sobie.Dużo wysiłku trzeba,żeby z tym zerwać.W tym również pomaga praca na terapii.Mnie się udało i jak na razie, nie kaleczę się.Mam nadzieję,że tak zostanie.Dlatego zachęcam Cię,byś spróbowała porozmawiać ze swoim terapeutą o autoagresji.Powoli,małymi kroczkami,można z tego wyjść.Wiem,że mówienie o tym wszystkim jest bardzo trudne i często ma się ochotę ze wstydu zapaść pod ziemię,przestać czuć cokolwiek,zniknąć,zakopać się tak,żeby nikt Nas nie widział i nie słyszał.Ale problem polega na tym,że jeśli to zrobisz,to niczego nie zmienisz,nie pomożesz sobie i demony przeszłości będą Cię wyniszczać od środka.Najważniejsze jest to,żeby się nie poddawać,próbować,choćby miało się w międzyczasie dziesięć razy paść na kolana.Zawsze istnieje szansa,że po którymś upadku,przyjdzie czas,że wstaniesz i pójdziesz dalej.Nie odbieraj sobie tego.Walcz o siebie i swoje życie.Masz je tylko jedno.Nie pozwól,żeby to,co się stało,zniszczyło Cię.Nawet z najdrobniejszych kawałeczków,z najbardziej zatartymi krawędziami,można zbudować siebie na nowo.Pamiętaj o tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie daje rady, chyba się poddaje za nie długo minie 5 lat od wykorzystania, flaschbacki męczą mnie strasznie nie chce mi się dosłownie nic, wszystko mnie dobija wszystko kojarzy mi się z jednym myślę tylko i tym nie potrafię już tak dłużej żyć męczy mnie ti koszmary co mam robić a u z psychologiem koniec nie udało nam się mi! !!!! Zrezygnowałam poddała się :'( już nie wytrzymałam na sesjach:'(:'(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czakulka16, może zbyt szybko chciałyście z psycholog wejść w te doświadczenia?Może potrzebne Ci było więcej czasu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Duzo czasu to ja dostałam tylko nie wykorzystałam moja Psycholog była Psycholog to pewnie ma mnie juz dosc zrezygnowałam bo tak bedzie lepiiej dla niej i dla mnie moze ja tego nie potrzebuje moze ja niczego nie potrzebuje a sesja nie trwa miesiac tylko juz ponad rok a to nie jest krotko czas z tym skonczyc zaczac od nowa chce zerwac z przeszloscia tylko jak? mhm musze to przemyslec zastanowic sie ale nie wiem od czego zaczoa nie wiem tez czy dobrze zrobiłam rezygnujac z sesji ale tak zrobiłam i nie mam na to wpływu !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czakulka16, psycholog jest od tego,żeby pomóc Ci w uporaniu się ze skutkami tego,co Cię spotkało.Myślę,że sformułowanie"psycholog ma mnie dość"jest czymś w rodzaju oporu,racjonalizowania tego,dlaczego przestałaś chodzić na terapię.Czytając to,co napisalaś mam wrażenie,że pojawił się u Ciebie po prostu opór,chęć unikania rozmowy o tym wszystkim.Absolutnie nie napisałam tego,żeby czynić Ci wyrzuty,a słowo "unikanie"nie ma negatywnego wydźwięku.Po prostu znam to z własnego doświadczenia.W momencie,kiedy dociera się do trudnych obszarów,zaczyna pojawiać się opór-chęć ucieczki,unikanie tematu,wrażenie,że niczego się nie potrzebuje,że jest się w stanie poradzić sobie samemu,poczucie,że na terapii kręcimy się w kółko,że najlepiej jest zakopać wszystko w sobie,zacząć nowe życie,zerwać z przeszłością i tak dalej.To są naturalne mechanizmy obronne psychiki-są rzeczy,których nie jesteśmy w stanie znieść i stąd takie a nie inne reakcje.Zerwanie z przeszłością jest niestety iluzją.Flashbacki są sygnałem,że gdzieś w Twojej podświadomości funkcjonują wspomnienia,które "żyją własnym życiem" i trzeba je zintegrować z resztą.Inaczej wciąż będziesz odczuwać dotkliwe powracanie obrazów,uczuć,myśli,które będą się przedzierać do Twojej świadomości przy każdej możliwej okazji.Tak to niestety wygląda.Wbrew pozorom rok terapii,to wcale nie jest długo.Po roku niektórzy dopiero decydują się na powiedzenie czegokolwiek,wspomnienie terapeucie o bolesnych doświadczeniach.Terapia to bardzo długi proces.I trudny,zwłaszcza,jeśli ma się do czynienia z chronicznym zespołem stresu pourazowego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czakulka16, w jakim nurcie prowadzona była Twoja terapia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzo dzieluje Lilth ze odpisuje mi bardzo to miłe jednak po przemysleniu tego co napisałas uswiadomiłam sobie że moze masz racje chyba uciekam cofam sie w sobote bedzie piec lat od pierwszego razu nie wiem co robic chyba bede sama troche mnie to dobija , Co sie oszukiwac nie troche a bardzo przeraza mnie to :(:( Jestem załamana chce mi sie płakać nie moge znalesc sobie miejsca.Lilth chodzę z powrotem do Psychologa.To chyba dobrze>? tak , nie wiem sama było mi strasznie głupio bo zrezygnowałam i wróciłam ale takie miałam dni raz super i wogóle a raz totalny dół!!!

 

Bodziak , przepraszam jednak nie do końca rozumiem twoje pytanie chodze do psychologa , bo przezyłam traume a jakie stany mam sama nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
bardzo dzieluje Lilth ze odpisuje mi bardzo to miłe jednak po przemysleniu tego co napisałas uswiadomiłam sobie że moze masz racje chyba uciekam cofam sie w sobote bedzie piec lat od pierwszego razu nie wiem co robic chyba bede sama troche mnie to dobija , Co sie oszukiwac nie troche a bardzo przeraza mnie to :( Jestem załamana chce mi sie płakać nie moge znalesc sobie miejsca.
Nie ma szans,żeby kogoś poprosić,żeby pobył z Tobą w sobotę?Jeśli nie czujesz się na siłach,to niekoniecznie musisz mówić,dlaczego o to prosisz.Takie chwile często nasilają objawy.Bycie samą w takiej chwili będzie bardzo ciężkie.W takich momentach przydaje się obecność drugiej osoby.A jeśli nie ma takiej możliwości,to może przynajmniej spróbuj sobie jakoś zorganizować czas?Może spróbuj sobie zaplanować jakoś ten dzień,żeby "oderwać"się trochę od myślenia o tym?
Lilth chodzę z powrotem do Psychologa.To chyba dobrze>? tak , nie wiem sama było mi strasznie głupio bo zrezygnowałam i wróciłam ale takie miałam dni raz super i wogóle a raz totalny dół!!!
Myślę,że dużo siły wymagał powrót do psychologa.Nie przejmuj się tym,że wróciłaś po wcześniejszej rezygnacji.To zrozumiałe.Wizyty u psychologa wcale nie są łatwe.Grunt,że wróciłaś.Myślę,że to jedyna droga,żeby sobie pomóc.Chwiejność nastroju również jest zrozumiała.Nie można mieć dobrego samopoczucia,kiedy bolesny fragment przeszłości nagle pojawia się przed oczami.Myślę,że dobrze jest docenić to,że lepsze momenty też się zdarzają.Zdaję sobie sprawę z tego,że kiedy jest gorzej,trudno myśleć w optymistyczny sposób...
Bodziak , przepraszam jednak nie do końca rozumiem twoje pytanie chodze do psychologa , bo przezyłam traume a jakie stany mam sama nie wiem.
Pozwolę sobie odpowiedzieć na to pytanie.Otóż psychoterapia,to nie to samo co zwykłe wizyty u psychologa.Te ostatnie są zazwyczaj nieregularne,nie mają praktycznie żadnego planu,celu i zazwyczaj są pomocne przy problemach,które są"mniejszego kalibru".Natomiast terapia jest regularna i wygląda trochę inaczej.W dodatku są różne nurty psychoterapii.Przykładowo ja jestem w nurcie psychodynamicznym.O nurtach,możesz poczytać tutaj:

http://www.nerwica.com/rodzaje-psychoterapii-t20928.html

 

Wszelkie pytania na temat psychoterapii można zadawać w tych tematach.Może Ci się to przyda:

http://www.nerwica.com/jak-wyglada-wizyta-u-psychologa-psychiatry-psychoterapeuty-t584.html

http://www.nerwica.com/psychoterapia-dziala-czekam-na-ka-dego-posta-z-wasza-opinia-t4853.html

http://www.nerwica.com/psychoterapia-nie-dzia-a-t23333.html

 

Pytanie Badziak jest bardzo istotne,ponieważ w przypadku,kiedy ma się do czynienia z traumą,regularna psychoterapia jest podstawą i dużo zależy od nurtu,w którym jest dana osoba.Nie każdemu odpowiada dany nurt i czasami jest tak,że po prostu trzeba go zmienić,bo może się okazać,że terapia w innym nurcie będzie bardziej skuteczna.Innymi słowy-będzie bardziej Ci odpowiadać i pomagać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki za wyjaśnienie jeśli chodzi o nurty do końca tego nie rozumiałam ty rozjaśniłaś mi to poczytam , nie wiem czy powinnam o tym z psychologiem rozmawiać bo ona mnie prowadzi i tak jest dobrze spotkania są co tydzień po 50 min, ona zajmuje się osobami przestępstw, leków żadnych nie biorę, a dziś 22 w sumie to jakoś daje rade , trochę jestem zdezorientowana jest mi smutno , płakać mi sie chce a z drugiej strony czuje taka wściekłość i złość że głowa mi już opada!! Meczące są te stany jednak wiem że muszę dać rade a jeśli chodzi o kogoś Lilth to ja nie mam rodziców , rodzina nie wie zresztą nie chce nikogo obciążać moimi problemami i stanami później to wyjaśniać to krepujące , w sumie myślę że jestem na tyle silna i ze tyle przetrwałam że przetrwam i dziś boje sie jedynie że znów zacznę się ciąć bo energia która jest we mnie mnie rozpiera i rozwala od środka muszę się jakoś wyładować jednak nie chce wracać do dawnych nawyków których się pozbyłam a jednak tylko to chodzi mi po głowie i tamte doświadczenia które przyprawiają mnie o dreszcz i obrzydzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nie wiem czy powinnam o tym z psychologiem rozmawiać bo ona mnie prowadzi i tak jest dobrze
Myślę,że jeśliby Cię to interesowało,to spokojnie możesz zapytać psycholog o nurt terapii.To nic złego.To pytanie jak i odpowiedź mają raczej charakter informacyjny a nie terapeutyczny.

 

Jeśli chodzi o chęć pokaleczenia się,to na terapii również można o tym wspomnieć.To niestety nie jest tak,że chęci samookaleczenia się pozbywamy się raz na zawsze.Myślę,że już zawsze w momencie kryzysu pojawi się ochota,żeby wrócić do starych praktyk.Niemniej jednak,po to jest terapia,żeby rozmawiać również i o tym,co wraca.Może warto poruszyć ten temat na następnym spotkaniu z psycholog?Być może ponowna rozmowa na ten temat w jakiś sposób pomoże?

Jeślibyś chciała porozmawiać z osobami,które zmagały się bądź zmagają z tym problemem,to na forum również jest temat dotyczący samookaleczeń:

http://www.nerwica.com/samookaleczenia-t21393.html

Jeśli masz ochotę,to zajrzyj tam.Może i wpisy osób związanych z tematem,w jakiś sposób okażą się pomocne.Zwłaszcza w chwili kryzysu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też je mam. Coraz rzadziej ale mam. Zawieszam się wtedy, dostaje tzw dzikie oczy, zamieram. Nie pamiętam potem co się działo. Podobno patrze nieruchomo z dziwnym grymasem twarzy, hiperwentylacja, strach. W bardzo szybkim tempie widzę coś czego nie chce widzieć, akcja, reakcja, migawki i nagle odchodzi a ja mam zrąbany następny kawałek dnia. Po tym zwykle płacze. nie mogę się pozbierać. Na terapi zadnej nie bylam choc wiem ze powinnam. Najczęsciej chlopak wtedy szarpie mnie za rękę, mówi coś do mnie żebym się ocknęła. Wracają wspomnienia. Chce mi się wymiotować. Czasem też włącza mi się agresja, tzn zaczynam machać rękami, "odganiać" to co widzę.

To jest koszmarne. Choć udało mi się już to trochę zepchnąć głębiej i wyłazi coraz rzadziej ale kurde chyba w koncu pójdę do psychologa. Boję się terapii bo wiem że muszę to wyciągnąć z siebie a ja nie chce!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzomocno, terapia to jedyna opcja,która może w jakiś sposób pomóc.I dopiero tam specjalista zajmie się Twoim problemem.To będzie bolesne i trudne,ale innego wyjścia nie ma.Samo to wszystko nie zniknie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idąc trochę głębiej w moje dzieciństwo czy później dorastanie wyrobiłam w sobie taki odruch kontroli: umiem nie jeść. Chyba to taka jakieś karanie siebie za cośtam co złego czy niezłego zrobiłam. Jestem szczupła, chuda. Pamiętam, że kiedy coś mnie złościło, coś nie udawało to robiłam sobie głodówkę i z satysfakcją patrzyłam jak chudne na wadze. Czy to była taka samokara? Okaleczanie? Kontrola? Teraz też tak mam. Tzn po tym co sie stało. Oprócz tych flashbacków zaczynam przestawać jeść. Potem niby ukradkiem patrze na wagę i choć się do tego nikomu nie przyznaje widzę efekt w postaci jednej dwóch kresek mniej. Kontroluje swoją wage. Od zawsze a teraz jeszcze bardziej. Ostatnio doszło coś jeszcze. Mam mdłości, jak się zdenerwuje, jak właśnie flash przeleci mam przemożną ochotę zwymiotować, tak jakbym wiesz, myślała "puszcze pawia to wszystko zniknie"..

Wiem ze powinnam pójść. Pójdę a tu chce poczytać co inni o tym myslą i upewnić się że dobrze chce zdecydować - psycholog.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzomocno, to już bardziej podchodzi pod zaburzenia odżywiania,ale jakiego typu,to już musiałby zdiagnozować specjalista.Myślę,że problem jest bardzo poważny i sama sobie nie poradzisz.Ma to związek z autoagresją.Myślę,że również i w tym przypadku mogą to być konsekwencje traumy.Potrzebne jest wsparcie z zewnątrz.Mam tutaj na myśli nie nieuregulowane wizyty u psychologa,ale regularną terapię u psychoterapeuty.Wtedy jest szansa,że Ci pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że masz absolutną rację tylko nie wiem czy mi starczy odwagi żeby pójść. Przymierzam się jak na razie. Myślę o tym, zastanawiam się jak taka wizyta będzie wyglądała. Co mam mówić. Co zapyta. Wstydzę się wracać do tamtego i boję. Chyba się boję oceniania choć ten człowiek ma mnie nie oceniać. Tlumaczę sobie to ciągle i postaram się pójść w przyszłym tygodniu. Wiesz juz na samą mysl ze mam tam pojsc pocą mi się ręce i drętwieją barki. Może po prostu dojrzałam do tego w końcu. Zobaczym a na razie podczytuje. Dzięki za odpowiedzi, wionie w nich takie fajne coś, opinia bez oceny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzomocno, nikt nie ma prawa Cię oceniać.Jesteśmy tutaj,żeby pomóc,a nie oceniać.Co do rozmowy,to przez pierwsze trzy sesje pewnie będzie wypytywał jaki masz problem,z czym przyszłaś,innymi słowy będzie starał się zorientować w Twojej sytuacji.Nie ma prawa Cię oceniać.Jest tam od tego,żeby Ci pomóc.Pamiętaj o tym...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×