Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Amon_Rah

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Rekomendowane odpowiedzi

To że tobie lekarstwa nie pomagają nie znaczy że mamy ich nie brać. Co pozostaje nam innego? Straszne cierpienia w depresji i ośmieszanie się w manii. Gdyby lekarstwa pomogły co dziesiątemu choremu, to warto je brać.

Zaliczyłem kilka prób samobójczych, teraz dzięki lekarstwom po wielu latach testowania mam bardzo długą remisję. Oby już do końca życia.

Jak mawiał nieżyjący już ordynator szpitala psychiatrycznego w Katowicach - Szopienicach "powinniście prowadzić życie spokojne i ustabilizowane, bez górek i dołków, czyli nudne" Nie wiem czy miał rację, ale coś w tym jest.

Ja właśnie prowadzę takie spokojne, nudne życie. Ponieważ byt mam zapewniony na dosyć wysokim poziomie jak na nasze warunki, to nie martwię się o pracę. Wymyślam sobie różne rzeczy do zrobienia.

Aktualnie buduję mały staw o gł. 2,5 metra do hodowli ryb ozdobnych, wyposażony we wszystkie potrzebne do tego akcesoria typu filtry, pompki itp.

Wszystkim życzę więcej optymizmu i szukania zestawu lekarstw które mogą pomóc w naszej chorobie.

Aktualnie biorę tylko depakinę i kwetę, jest to zestaw który ma za zadanie podtrzymywanie mojej remisji. W szpitalu w czasie wyciągania mnie z depresji brałem różne lekarstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich po dłuższej nieobecności. :D

 

Mam pewien problem. Jakoś nieprawidłowo reaguję na stres a za duży jego poziom wpędza mnie w wkur#omanię. Lekko zgryźliwe żarty współpracowników doprowadzają mnie do stanu, że chce komuś wybić zęby i mocno muszę się pilnować, bo nie chcę, żeby mnie zwolniono. Musiałem odstawić natychmiastowo antydepresant, bo on wpędzał mnie w wkur#womanię i chciałem się zabić.

 

W pewnym momencie popłynąłem i odstawiłem wszystko. Przez jakiś czas nawet czułem, że mogę odsapnąć, bo wcześniej czułem się strasznie

przeładowany lekami. Zobaczyłem jakim byłem warzywem na nich. Niestety szybko musiałem wrócić do chociaż minimalnych dawek kwetiapiny(1-0-2) i karbamazepiny(1-0-1)

 

Sytuacja finansowa zmusza mnie do zmiany mieszkania na mniejsze. Do końca miesiąca musimy się wyprowadzić, a nie znaleźliśmy jeszcze nowego lokum. Moja partnerka jest bardzo wyrozumiała i większość tej sytuacji bierze na siebie, żeby mnie odciążyć. Mimo wszystko to stresowało mnie do tego stopnia, że nagle chciałem się z nią rozstać, zamieszkać sam, wszystko zmienić.

 

Ta sytuacja powtarzała się już wcześniej tylko, że trwało to jeden wieczór i następnego dnia budziłem się i wiedziałem, że to była choroba. Tym razem zajęło mi to kilka dni i nadal nie do końca wiem co jest moimi myślami a chorobą, która stara się popychać mnie w takie rejony, żebym sobie zepsuł nieodwracalnie życie.

 

Przeglądając mój ostatni podpis zauważyłem, że brałem kwetiapinę(1-1-2) . Może warto do tego wrócić, ale na takim leczeniu też dzieją się takie rzeczy.

 

Jakie macie rady? Jak radzić sobie ze stresem? Czy kogoś z Was stres popycha do takich czynów? Może jakiś inny lek?

 

Pozdrawiam Was ciepło :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Odwołuję wszystko co wcześniej napisałem. Z ChAD nie da się żyć normalnie

 

Niestety, piszę o tym od dawna. Owszem, jak można przeczytać na naszym forum są "klienci", u których pojawia się remisja i trwa. Czasami miesiące, czasami lata. Loteria? Chyba tak. Oczywiście nie przychodzi im to łatwo. Bywało ciężko, lub bardzo ciężko. Coś jednak u nich zatrybiło i zrobiło się mniej lub bardziej znośnie.

Ja nie zaliczam się do tych przypadków niestety. Moje życie to kurevska, nierówna walka bez jakichkolwiek nagród za owa walkę otrzymywanych. Bo niby co ma być tą nagrodą? Fakt, że się jeszcze nie zajeebałem? To ma być sens, kwintesencją życia? Walka o nie zajeebanie się?

Codzienny znój i przyglądanie się coraz bardziej uciekającemu światu, coraz większej mentalnej i finansowej przepaści pomiędzy mną ( nami ) a resztą.

Miotam się jak potrzaskany.

Od wyniszczającej wkurwomanii kiedy to dwie osoby w kolejce do kasy przede mna doprowadzają mnie do niebezpiecznego łaskotania z tyłu głowy, do leżącej depresji, kiedy to sufit staje się całym wszechświatem.

I te wielkie "wyczyny", jak wykafelkowanie balkonu, którego w ostatnich dwóch dniach dokonałem. Oczywiście na wszelakich fazach, inaczej samo przyniesienie narzędzi graniczyłoby z cudem

Ale zawziąłem się, za co dziś już zaczynam płacić...

Ostatnimi czasy próbowałem moklobemidu. Nie siadł. Doprowadził mnie do stanu, w którym niezałączenie kierunkowskazu przez innego użytkownika drogi podczas zjeżdżania z ronda doprowadzało mnie do takiej furii, że byłem gotów za nim jechać, na najbliższym skrzyżowaniu wyciągnąć z auta i skakać po głowie. Malo tego - powinienem otrzymać brawa od innych za tak zdecydowaną reakcję. Ponieważ w moim mniemaniu taki czyn kierowcy wynika albo z tego, że się chujovi zbyt dużo wydaje i robi to celowo, aby zademonstrować MNIE PERSONALNIE swoją pogardę, albo robi tak, gdyż jest debilem. Tak czy siak należy go wyeliminować z ruchu drogowego...

I takich chorych reakcji miałem bez liku, każdego dnia, od rana do wieczora. Nie dające się rozładować, niebezpieczne dla wszystkich wkurvienie i wynikające z niego straszliwe zmęczenie. I tak do zerzygania...

I te irracjonalne lęki przed odebraniem czy wykonaniem telefonu.

Ostatnio , jak sprzedawałem samochód, to po umieszczeniu ogłoszeń zarówno za szyba jak i na portalach netowych panicznie bałem się odbierania każdego nieznanego numeru telefonu...

Czaicie? Debil!

Jak to zawsze mówi Marwil - "nie jest dobrze - jest niedobrze"

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
.

Aktualnie biorę tylko depakinę i kwetę,.

 

Ile tej kwety?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brałem 2 tabletki DEPAKINE CHRONO 500 i jedną KWETAPLEX XR 300mg o przedłużonym uwalnianiu. Teraz biorę tylko setkę zwykłej kwety i depakinę. Jeżeli by się coś działo to powrócę do pierwszego zestawu.

Te lekarstwa mają utrzymywać mnie w remisji osiągniętej w szpitalu innym zestawem. Robert twój stan byłby inny gdybyś np. miał swój kwitnący biznes lub zagwarantowane życie na wysokim poziomie. To bardzo istotna sprawa w naszej chorobie. Ja wcześniej miałem ciągłe huśtawki jak wykres sinusoidy z osią odciętych przesuniętą do góry, czyli małe hipomanie i straszne depresje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Robert twój stan byłby inny gdybyś np. miał swój kwitnący biznes lub zagwarantowane życie na wysokim poziomie. To bardzo istotna sprawa w naszej chorobie

Zgadzam się stuprocentowo. Pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwalają być luksusowo i bezpiecznie nieszczęśliwym, co zmienia całkowicie postać rzeczy.

I jeszcze te jeebane sprawy sądowe ciągnące się już siedem lat. Kolejna, być może już ostatnia szóstego września. Prognozy sa dla mnie nieakceptowalne. Tak więc może to być kolejny przełomowy moment mojego nędznego życia. Jeden z takich momentów był jakieś osiem lat temu, kiedy w szczytowym nasileniu obłędu dałem się wmanewrować w idiotyzmy, które normalnie bym wyśmiał. Żebym chociaż jeszcze podreperował wtedy swoje finanse.

Tak więc nie jestem w stanie od wielu już lat nie myśleć o stałej matni. Bez przerwy od prawie stu miesięcy żyję w naprawdę potęznym stresie ( będę, czy mnie nie będzie ) co zapewne spowodowało jeszcze bardziej nieodwracalne zmiany w moim mózgu ( jest już wiele badań udowadniających ubytki substancji szarej jak i jąder podstawy mózgu, oraz zjawisko zmniejszania się ilości neuronów w korze przedczołowej pod wpływem silnego i długotrwałego stresu )

Zapewne z tego również powodu ( a może przede wszystkim ) wynika moja kompletna niemożnośc odczuwania przyjemności, radości czy eliminacja znaczącej ilości uczuć wyższych. Po prostu pod wpływem stresu i choroby cos się w mojej głowie wypaliło

Ot mechanizm obronny, który jest trudny do zniesienia, bo rownie skutecznie co sama choroba ruguje wszelkie przejawy aktywności czy kreatywności ( po co się meczyć - w depresji każda aktywnośc to męka- skoro u kresu wysiłku nie ma nagrody w postaci uczucia radości, przyjemności, spełnienia )

Eh... rozpisałem się.

Miłego dnia życzę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisałbym,że pewne rzeczy trzeba zaakceptować i nauczyć się z nimi żyć.Widzieć pozytywne strony.Doceniać to co się ma.Nigdy nie ma tak, by było wszystko-nic.

 

Zaraz przypomina mi się słynne "weź się w garść"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monster...wypisz wymaluj cały ja...

Ach... gdybym tak nie miał rodziny...

Boże, dlaczego nie rozΠerdoliłeś mnie kilka lat wcześniej, kiedy byłem jeszcze sam?

Po jaką qrwę czekałeś z tym qrestwem, aż założę rodzinę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wolał byś urodzić się z tym qrestfem?wolał byś nie mieć żadnych retrospekcji?nic nie wiedzieć o życiu?być monotematyczny?nie posiadać żadnych zdolności adaptacyjnych na podobieństwo braku układu immunologicznego?taka perspektywa by ci bardziej odpowiadała?kiedy nie poznasz życia innego niż czekanie na szpitalnym łóżku aż umrzesz i dawaniu sobie obcinać każdą część ciała która boli?osoba która kiedyś była zdrowa,bawiła się,robiła głupoty,była popularna,prowadziła bujne życie towarzyskie a kiedy np przestała sama chodzić i wychodzić z domu nagle została sama bo "koleżanki" znalazły już sobie kogoś mniej nudnego i oznajmiły że "nie jest pępkiem świata".a ktoś kto urodził się chory?rachunek jest prosty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
wolał byś urodzić się z tym qrestfem?wolał byś nie mieć żadnych retrospekcji?nic nie wiedzieć o życiu?być monotematyczny?nie posiadać żadnych zdolności adaptacyjnych na podobieństwo braku układu immunologicznego?taka perspektywa by ci bardziej odpowiadała?

 

Nie, nie urodzić. Mieć możliwość wyboru:

-Jestem psychicznie chory, wiem z czym się to wiąże i wybieram świadomie - hajtam się i prokreuje , czy - bacząc na swoje ułomności - nie hajtam i nie prokreuje

A tu wyboru nie było. Byłem "w porzo", ohajtałem się, prokreowałem i potem , po 3 latach " w porzo" nagle być przestało, bo mnie rozqrwiło.

Toż to skandal jakiś

Co do Twego jak zwykle wykręconego pozytywnym stylem pytania - czasami myśle, a może trafniej - bardzo często myślę, że wolałbym ( patrząc z inteligentnego punktu widzenia ) urodzić się debilkiem. Problem by nadal był - ale nie mój. To otoczenie miało by ze mną przejeebane, a nie ja z otoczeniem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Carica Milica, Doskonała gra aktorska żeby inni nie zauważyli że coś nie tak to domena wielu chadowców.

Sztuka czasem opanowana do perfekcji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Intel a próbowałes już wprowadzić ten kwetaplex? Ja myślałam, że kwetap nic a nic nie działa. A przekonałam się próbując odstawić, że jednak działa. Co prawda nie zlikwidował przyspieszenia, gonitwy, czy napedu. Ale za to świetnie wycisza, uspokaja, zmniejsza rozdraznienie i działa przeciwlekowo. Po odstawieniu miałam takie lęki, że cała się trzęsłam. Zeszłam z dawki 300 na 100, bo przy obu dawkach ten sam efekt. U mnie zwiększenie dawki nic a nic nie pomagało. Myślę, że warto spróbować. Co do działania antydep to nie wiem bo ostatnio mam ciągle górke, ale jak widzę prognozę pogody na przyszły tydzień to nastawiam się na wielki dół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po wczorajszej 500mg walproinianu o przedłużonym uwalnianiu i 25mg kwety,a dzisiaj rano 300mg walpro o przedłużonym wyjebało mnie w strasznie ostrą manie.

 

Wiem że będziesz się denerwował, ale muszę to napisać. Twój stan na pewno nie spowodowały zażyte lekarstwa. Gdyby to było takie proste w naszej chorobie i zażycie jednej lub dwu tabletek od razu zmieniało fazę to ominęły by nas straszne cierpienia.

Poza tym depakine i kwetiapina stosowane są przeważnie jako stabilizatory nastroju. Depakine to lek przeciwdrgawkowy, a kwetiapina to lek przeciwpsychotyczny.

Chyba większość piszących tu chorych zgodzi się ze mną, że te lekarstwa uzyskują pełne spektrum działania dopiero po kilku tygodniach przyjmowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mentor, Luz,nie denerwuję się :D

Natomiast kompletnie się nie zgadzam z tym co napisałeś.Jeśli patrzysz przez pryzmat swoich doświadczeń to nie ma żadnego sensu.Chad 1 tym bardziej mój ciężki przebieg choroby z wczesnym początkiem,a chad II to zupełnie inna bajka.

Tak samo jak stany mieszane maniakalne(chad 1),a stany mieszane depresyjne(chad 2) to co innego.

Co najmniej dwa razy w życiu przechodziłem z cierpiącego stanu mieszanego maniakalnego manie w ciągu 2,3 tygodni.Za każdym razem po antydepresantach.

Kiedyś w stanie mieszanym psychiatra błędnie rozpoznała ciężką depresję,dostałem klomipraminę w dużej dawce(silny antydepresant) i sulpiryd w dawce przeciwdepresyjnej 150mg.Po dwóch tygodniach na tych lekach poczułem się wspaniale,wszystko przeszło.Skończyło się cierpienie,nasiliły się ostro objawy manii i wylądowałem przumusowo dość szybko po tym w szpitalu.

Brałem nieświadomie łagodniejsze antydepresanty i też bardzo szybko leciałem w górę tylko,że w najpiew w hipomanię,póżniej w manie.

Zawsze mnie depakine(walproinian) na początku w stanie mieszanym pobudza,ale to co ostatnio to przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Jakbym kompletnie zwariował.Nie będę pisał co się działo, ale o włos i bym już leżał w szpitalu.Mnie też zdziwiła taka reakcja.

Oczywiście nie musi to być wina samych leków tylko nasilenia choroby na początku.Ale było jak było.

Co do tego,że leki nie działają od razu tak jak się tego od nich oczekuję, to w pełni się z tym zgadzam.

 

Mylisz pojęcia zręcznie unikając tematu z mojego poprzedniego postu. Mnie chodziło o lekarstwa, które na pewno nie spowodowały twego stanu. Proste? Proste.

Też przechodziłem stany mieszane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monster mnie chodziło o dwa lekarstwa które wymieniłeś, a które ja zażywam od przeszło roku - Depakine i Kwetiapinę. Napisałeś że to one po kilku godzinach zmieniły twój stan. Jak dla mnie to niemożliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mentor, możliwe. Z kwetiapiną też miałem swego czasu dziwne historie. Zmieniła mój stan z euforycznego na dysforyczny

 

Jedna tabletka? Jako środek przeciwpsychotyczny dla mnie to lekarstwo to zbawienie w nieszczęściu. Pamiętam jak za opakowanie płaciłem przeszło 300 złotych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie silna kawa potrafi wywołać zmianę fazy lub objawy hipo. Rozmawiałam o tym z lekarzem i tak bywa w stanach mieszanych i rapid cycling. Więc tym bardziej silny lek psychotropowy zwlaszcza wzięty odrazu w dużej dawce może coś spowodować lub zmienić fazę. Mi ostatnio wydaje się że mam gorke po lamotryginie, choć lekarz tego nie skomentował. Ja też kocham jesień i te jesienne doly. Cała się trzęse na samą myśl.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Coraz ciekawsze tezy.......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
U mnie silna kawa potrafi wywołać zmianę fazy lub objawy hipo. Rozmawiałam o tym z lekarzem i tak bywa w stanach mieszanych i rapid cycling. Więc tym bardziej silny lek psychotropowy zwlaszcza wzięty odrazu w dużej dawce może coś spowodować lub zmienić fazę. Mi ostatnio wydaje się że mam gorke po lamotryginie, choć lekarz tego nie skomentował. Ja też kocham jesień i te jesienne doly. Cała się trzęse na samą myśl.

 

Ja właśnie już odczuwam, że jesień nadchodzi. Zawsze wtedy mi się pogarsza. Już czuję, że lęki trochę się zwiększają, do tego większa senność, zmęczenie i totalna demotywacja, z domu wychodzić mi się nie chce. Ale jakoś będę walczyć, żeby nie dać się jesiennej depresji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Coraz ciekawsze tezy.......

 

Masz rację, tezy są coraz bardziej ciekawe.

Ja na razie spadam z forum, w remisji nie mam o czym pisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Luuuuudzieeeee

mam remisję od roku ;) O mój dobry Boże, że wcześniej nie odkryłem Tego cudownego Obstilaxu. To pacaneum na naszą chorobę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

marwil, Bóg istnieje ? ;)

Myśle że Obstilax to przełom we współczesnej Psychiatrii :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi też by się przydało ;). Może coś w końcu wymyślą na tą chorobę . Mam jednak pewne obawy szczególnie jak patrzę na dzisiejszą młodzież ;)

[videoyoutube=6WrVMsNMpTE][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

"wie jak zrobić balejaż" :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×