Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

lukrowana

Użytkownik
  • Zawartość

    374
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Ja niestety nie jestem pewna jeszcze co do terminu. Do końca tygodnia powinnam wiedzieć czy mogę.
  2. @jagoda512 nie wiem czy pomoże Ci moja odpowiedź, ale biorę inne leki, brałam już dużo leków bo lecze się ileś lat. Małe dawki alkoholu nic złego nie zrobią, o ile to nie benzodiazepiny lub o ile nie popijesz tym leków. Nie chodzi o nie wiadomo jaką zabawę. Tylko czasami są sytuacje że nawet wypada symbolicznie się napić. Mi się nigdy nic nie działo, ale też nie upijam się mocno. Jedynie trochę szybciej się czuje ze coś się wypije. I z chadem można tworzyc stałe związki. Mam bliską koleżankę z chadem, gdy ma nawroty jest ciężko, zawsze trafia do szpitala, ale jej partner wie, że to choroba i że po ustabilizowaniu wszystko wróci do normy. Na co dzień są razem i dogadują się dobrze.
  3. Mi lata temu mianseryna znakomicie pomagała na depresję i o dziwo brak energii. Więc wracam do niej teraz, tylko wtedy brałam solo. Odstawiłam bo zwiększyła lęki nie do zniesienia... Biorę teraz wenlafaksyna 150 mg. I liczę że mimo tego poczuje działanie miansecu takie jak lata temu. Wtedy to już miałam objawy wręcz hipomaniakalne, bardzo brakuje mi energii do życia i radości, zainteresowania światem. Oby było lepiej.
  4. Ja bym się mogła zastanowić, jeśli byłabym mile widziana, bo nie jestem na forum jakoś szeroko znana. No i o ile by mnie moja fobia s.nie pokonała, co jest prawdopodobne Ale np znam @New-Tenuis też w realu, to byłoby ciut łatwiej Nie bierzcie mnie tylko za jakiś pewnik, bo musiałabym się zastanowić.
  5. Dla mnie żałosne jest takie podejście faceta. Przepraszam, ale parę lat temu zetknęłam się z podobnym podejściem. Ogólnie to jak facet ma taką fobie, nie umie jej pokonać, to przydałby się jakiś psycholog. Bo z taką fobia próby racjonalizowania ryzyka ciąży niewiele pomogą, bo zawsze pojawi się myśl że ryzyko jest. Jesli dziewczyna jest gotowa, chce tego, a ty nie i będziesz ją jeszcze zamęczać tą fobią to współczuję jej... I nie zdziwie się jak w pewnym momencie straci cierpliwość. Jak jest się dorosłym i chce się współżyc to generalnie trzeba się liczyć z jakimś tam ryzykiem ciąży, nawet hiper się zabezpieczając. A lepiej nie stawiaj jej ultimatum że albo hormony albo nie będzie seksu, bo każdy hormon tego typu podawany obojętnie jak, ma wpływ na organizm, więc branie hormonów to powinna być decyzja kobiety a nie brak wyboru. Musisz sam to przemyśleć dobrze i albo sam ogarniesz tą fobię albo szukaj pomocy. Moim zdaniem też podejście w postaci panicznego strachu przed wpadką gdy jest się dorosłym świadczą o swego rodzaju niedojrzałości.do seksu też trzeba dojrzeć. Zawsze przecież i tak jest opcja poszukania sobie jakiejś roboty. Generalnie kobiety też się boją wpadki, ale szukając partnera cenią sobie też wsparcie w mężczyźnie i poczucie że w razie gdyby jednak, to świat się nie skończy. Więc ogarnij tą fobię albo wyraźnie powiedz sobie i jej że no nie dojrzałeś jeszcze do seksu. Seks to nie tylko bliskość i fajne doznania, ale też jakaś odpowiedzialność za to co się robi. P. S. Na samych prezerwatywach jak się ich prawidłowo używa naprawdę nie trzeba żyć w strachu ciągłym, tylko można cieszyć się seksem, wiedząc jak ich używać prawidłowo i nie kupując tych z najniższej półki. Pewnie i poniosło mnie trochę ale no znam przypadek, dość skrajny i wiem jak to wpływa też na kobietę. W takim przypadku traci się poczucie bezpieczeństwa przy facecie.
  6. Niedobrze Czyli zamulał czy tak obojętnie działał? Z jakiego powodu odstawiłeś? Ktoś jeszcze?
  7. Pocieszy mnie ktoś? Widzę tu opinie o tym leku naprawdę straszne... Może to kwestia że mało osób go jeszcze brało? Próbowałam leki ze wszystkich grup i naprawdę zostało mi mało alternatyw... Pojedyncze leki tylko. Od 2.5 roku jestem na wenli. Obecnie za decyzją moją i lekarza schodze z 225 do 0 powoli. Lekarz proponuje mi ten lek. Mam nerwice lękową (w tym głównie objawy ze strony układu pokarmowego, więc jak czytam o nudnościach i wymiotach po tym leku to mało zachęca mnie). Wenla działa ze wszystkich leków najlepiej chyba na lęki u mnie. Ale - jestem po niej stale zmęczona, odbija się ten brak sił na mojej pracy... A także na zainteresowaniach, na które nie mam siły czy kontaktach z ludźmi. Lekarz twierdzi, że ten lek aktywizuje. Chcę w to wierzyć, bo mało opcji mi zostało. Po każdym ssri i snri mam to ciągłe zmęczenie a podobno po tym tego nie doświadcze. Warto jednak? Bo boję się że wykoncza mnie skutki uboczne Kto bierze ten lek aktualnie jakoś dłużej niż parę dni i może się wypowiedzieć?
  8. Jak bezpiecznie zmniejszyć dawkę wenli którą biorę już ponad 2 lata na nerwice lękową? Byłam pół roku na 225,pare dni temu zmniejszyłam do 187.5.kiedy mozna zejść na 150 i pobyć na tej dawce jakiś czas? W teorii można od razu, ale nie chcę, żeby mnie złapały nieprzyjemne objawy. Obecnie nie mam ich.
  9. Dobry temat. Dla mnie 2018 rok był ciężki, jak praktycznie każdy w moim życiu... A ten był jeszcze cięższy, bo w marcu, niespodziewanie odeszła najbliższa mi osoba z rodziny. Zaraz po tym wprowadził się do mnie mój chłopak, co bardzo cenię, choć byliśmy już jakiś czas razem, nie spieszyło mu się specjalnie do mieszkania razem, a ja czułam już taką potrzebę. Gdyby nie to co się zdarzyło, to pewnie nieprędko byśmy zamieszkali razem. Okres żałoby i tak zniosłam jak na mnie dość dobrze. Wcześniej myślałam, że nie poradzę sobie z tym i skończę z tego powodu na oddziale. Nauczyłam się życia w nowej rzeczywistości. W rzeczywistości praktycznie bez rodziny, bez żadnej bliskiej osoby oprócz chłopaka. Moja izolacja od ludzi pogłębiła się. Od dłuższego czasu pierwszy raz chyba w życiu doszłam do etapu, że nie przeszkadza mi to. Kiedyś to mimo lęku społecznego chciałam poznawać nowe osoby. Obecnie nawet uważam, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia w towarzystwie, to po co zabierać głos. W pewnym sensie zmieniłam się na niekorzyść. Kiedyś miałam dużo zainteresowań, byłam bardzo ciekawa świata, teraz wystarczy mi włączyć sobie netflixa. To też kwestia tego, że mój chłopak ma trochę inne zainteresowania ode mnie, a wcześniej dobierałam sobie partnerów według zainteresowań bardziej. I jest to też wina pewnej anhedonii i tego, że przy moim stałym antydepresancie nie mam siły na zbyt wiele, ani motywacji. Dwa razy w tym roku podbijałam dawkę, nigdy nie byłam na 225 mg wenlafaksyny i nie myślałam, że dam radę tyle brać. Dzięki temu jestem trochę bardziej spokojna, mniej skłonna do kłótni czy impulsywnych zachowań. Moje dolegliwości gastryczne nasilały się. Dalej nie znalazłam na to sposobu, bo lekarstwa na to nie ma. A plusy? Trochę ich tam było. Nie wpadłam w depresję po okresie żałoby. Nauczyłam się żyć inaczej, stałam się trochę bardziej niezależna, bo wiem, że nie mogę na nikogo liczyć (rodzina to jednak zawsze rodzina, facet może w każdym momencie sobie odejść, albo ja od niego). Zaliczyłam 6 wyjazdów, głównie za granicę. Wydałam na to dość dużo, ale było mi to potrzebne, żeby się nie załamać i żeby chcieć jakoś tam żyć. Dużo zwiedziłam i dzięki temu wiem, że podróże naprawdę sprawiają mi radość i chcę jak najwięcej zobaczyć w życiu. Trochę ustabilizowałam się emocjonalnie i mój związek też, przestałam kłócić się z chłopakiem o byle co i grozić mu, że go zostawię - też w dużej mierze z powodu tego, że na obecnej dawce wenli mam wywalone na wiele rzeczy i ochotę na niewiele. Obroniłam magisterkę na 5. Kilka dni później dostałam pierwszą pracę. Co prawda po miesiącu z hakiem zwolniłam się, ale liczyło się dla mnie to, że po latach przełamałam się i zobaczyłam, że mimo moich lęków, praca nie gryzie aż tak i da się przyzwyczaić. Dzięki temu, że zaczęłam pracę uniknęłam pobytu w szpitalu, który już miałam zaklepany na 3 miesiące, a moją główną motywacją do pójścia tam był właśnie lęk przed pracą. Zwolniłam się, ale niedługo potem już znalazłam obecną, dużo lepszą pracę, na ludzkich warunkach. Nauczyłam się, a właściwie zmuszam się do bardzo wczesnego wstawania do niej, co działa z korzyścią na moje wieloletnie zaburzenia snu i po jakiś 8 latach ciągłego brania czegoś na sen, wreszcie czuję senność o normalnej porze. Zdecydowałam się urządzić skromną imprezę sylwestrową, pierwszy raz w życiu. Duży przełom jak na kogoś z fobią społeczną.
  10. @Carica Milica tak samo miałam go na fb i jako taki kontakt, który potem niespodziewanie się urwał... Zastanawiałam się czy wszystko z nim dobrze, skoro tak nie daje nikomu znać.
  11. Tak przepraszam że ja z innej beczki, wiecie może co u Monstera? Tego co kiedyś pisał dość dużo na temat Chadu? Wtedy tak nagle skasował konto i zastanawiam się czemu nie wrócił.
  12. ja powiem szczerze, że przez większość mojego leczenia, czyli przez te parę lat miałam identyczne objawy jak ma Heledore, miałam podejrzenie chadu, ale ostatecznie stanęło na borderze. I sama myślałam nawet, że mam chad. Ale obecnie nie biorę żadnych stabilizatorów, tylko wenlę i nie mam już od prawie dwóch lat objawów jak przy chadzie, w ogóle nie skacze mi nastrój ponad normę, depresja też nie wraca. Ale to tyle ode mnie, bo każdy jest indywidualny, ale myślę, że warto kierować się zdaniem lekarza. Może w przypadku Heledore trzeba jeszcze trochę popróbować leków i różnych kombinacji (ja próbowałam około 30 leków) i trochę uporządkować życie osobiste, żeby się jakoś ustabilizować.
  13. Co tam słychać w towarzystwie? Ja już od wtorku na bezrobociu, po tym moim wypowiedzeniu. Szukam pracy, obawiam się ile to potrwa, bo nie chcę tym razem łapać czegokolwiek co się nawinie. Powiem tak, że nudzę się bardzo nie mając pracy, do tego jesień i nic mi się nie chce robić. Długo śpię, późno mi się z łóżka wstaje. Mimo mojej nerwicy i lęku społecznego chciałabym znowu pracować, mieć jakieś zajęcie konkretne, jakiś sens. Czuć, że jakakolwiek kasa leci. Dziś z powodu mojego bezrobocia poszłam do galerii i kilka rzeczy sobie kupiłam, bo trochę smętny miałam nastrój. to powiedzmy lekko podziałało, ale dalej czuję taką hmm anhedonię? choć tu chyba za mocne słowo, bardziej to poczucie bezsensu i znudzenia. Tego, że moje życie od dłuższego czasu jest takie płaskie, nijakie, a zarazem nie mam energii, żeby chcieć coś z tym zrobić, coś przeżyć. Pewnie wysoka dawka 225 mg wenlafaksyny też robi swoje w spłaszczaniu emocji. Autentycznie mało mi się chce, każde wyjście z domu i szykowanie się przed, nawet umycie się boli. Nie jest to bynajmniej depresja, tylko brak energii, który towarzyszy mi cały czas na tym leku Chcę znowu pracować, żeby jakaś kasa szła do mnie, żebym część mogła odkładać a część mogła pozwolić sobie na jakieś ''luksusy'' i zakupy, to daje radość, chwilową, ale każda radość dla mnie jest ważna.
  14. @Orzeszkowa również przytyłam dość mocno na wenli, dwa lata brania i 13 kg do przodu a całe życie miałam niską wagę. Na szczęście od pół roku waga stanęła już, no ale jak kiedyś chudłam szybko, tak teraz jest opornie, badałam tarczyce, jest tu wszystko ok. Brałam prawie 2 lata 150 mg, od dwóch miesięcy 225. Również jestem po niej senna i ciągle zmęczona, bez energii. Mój rekord spania to 12 godzin...
  15. Mnie się kiedyś pytali czy nie chcę iść na rentę, bo w sumie zaczęłam mieć problemy takie jak Ty jeszcze wcześniej niż Ty zacząłeś. Jeśli chodzi o rentę, to chyba w zusie dostaniesz informacje na ten temat, bo oni są od rent i też chyba załatwiania komisji. Wydaje mi się, że jak problemy są takie przewlekłe, to jest szansa dostać rentę, choć kokosy to nie są, chyba max na jaki można liczyć to 400 zł. Ja osobiście nie chcę iść na rentę, wolę być uboższa o te kilka stówek, ale żeby nie ciągnęły się za mną papiery potem idąc do roboty. Z pracą wiem jak to utrudnia, ja przez swoją chwiejność, przeżywanie wszystkiego za bardzo zwalniam się teraz po miesiącu :/ ale i tak wolę sobie odejść i najwyżej może będą myśleć, że kapryśna jestem czy jakaś, ale zawsze lepiej tak niż jakbym miała otwarcie mówić o chorobie, choć mam taką ochotę :/ żeby wtedy ktoś ogarnął dlaczego tak a nie inaczej się zachowuję, choć wiem jak to źle widzą w pracy. Więc milczę. Czy wolę też wychodzić na jakąś wolniej kumającą czy słabiej zapamiętującą, niż żeby jawnie było wiadomo, że zamulam po lekach. Jedna koleżanka ma orzeczenie z powodu własnie podobnych przewlekłych problemów psychicznych. Dostaje jakiś tam zasiłek niewielki, tylko nie wiem czy to przypadkiem nie działa tylko jak ktoś się uczy. Aczkolwiek, najlepiej właśnie będzie jak w zusie się dopytasz i ewentualnie swojego lekarza, ten powinien być zorientowany w temacie.
×