Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

lukrowana

Użytkownik
  • Zawartość

    370
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. lukrowana

    Problem w związku

    Dla mnie żałosne jest takie podejście faceta. Przepraszam, ale parę lat temu zetknęłam się z podobnym podejściem. Ogólnie to jak facet ma taką fobie, nie umie jej pokonać, to przydałby się jakiś psycholog. Bo z taką fobia próby racjonalizowania ryzyka ciąży niewiele pomogą, bo zawsze pojawi się myśl że ryzyko jest. Jesli dziewczyna jest gotowa, chce tego, a ty nie i będziesz ją jeszcze zamęczać tą fobią to współczuję jej... I nie zdziwie się jak w pewnym momencie straci cierpliwość. Jak jest się dorosłym i chce się współżyc to generalnie trzeba się liczyć z jakimś tam ryzykiem ciąży, nawet hiper się zabezpieczając. A lepiej nie stawiaj jej ultimatum że albo hormony albo nie będzie seksu, bo każdy hormon tego typu podawany obojętnie jak, ma wpływ na organizm, więc branie hormonów to powinna być decyzja kobiety a nie brak wyboru. Musisz sam to przemyśleć dobrze i albo sam ogarniesz tą fobię albo szukaj pomocy. Moim zdaniem też podejście w postaci panicznego strachu przed wpadką gdy jest się dorosłym świadczą o swego rodzaju niedojrzałości.do seksu też trzeba dojrzeć. Zawsze przecież i tak jest opcja poszukania sobie jakiejś roboty. Generalnie kobiety też się boją wpadki, ale szukając partnera cenią sobie też wsparcie w mężczyźnie i poczucie że w razie gdyby jednak, to świat się nie skończy. Więc ogarnij tą fobię albo wyraźnie powiedz sobie i jej że no nie dojrzałeś jeszcze do seksu. Seks to nie tylko bliskość i fajne doznania, ale też jakaś odpowiedzialność za to co się robi. P. S. Na samych prezerwatywach jak się ich prawidłowo używa naprawdę nie trzeba żyć w strachu ciągłym, tylko można cieszyć się seksem, wiedząc jak ich używać prawidłowo i nie kupując tych z najniższej półki. Pewnie i poniosło mnie trochę ale no znam przypadek, dość skrajny i wiem jak to wpływa też na kobietę. W takim przypadku traci się poczucie bezpieczeństwa przy facecie.
  2. lukrowana

    WORTIOKSETYNA (Brintellix)

    Niedobrze Czyli zamulał czy tak obojętnie działał? Z jakiego powodu odstawiłeś? Ktoś jeszcze?
  3. lukrowana

    WORTIOKSETYNA (Brintellix)

    Pocieszy mnie ktoś? Widzę tu opinie o tym leku naprawdę straszne... Może to kwestia że mało osób go jeszcze brało? Próbowałam leki ze wszystkich grup i naprawdę zostało mi mało alternatyw... Pojedyncze leki tylko. Od 2.5 roku jestem na wenli. Obecnie za decyzją moją i lekarza schodze z 225 do 0 powoli. Lekarz proponuje mi ten lek. Mam nerwice lękową (w tym głównie objawy ze strony układu pokarmowego, więc jak czytam o nudnościach i wymiotach po tym leku to mało zachęca mnie). Wenla działa ze wszystkich leków najlepiej chyba na lęki u mnie. Ale - jestem po niej stale zmęczona, odbija się ten brak sił na mojej pracy... A także na zainteresowaniach, na które nie mam siły czy kontaktach z ludźmi. Lekarz twierdzi, że ten lek aktywizuje. Chcę w to wierzyć, bo mało opcji mi zostało. Po każdym ssri i snri mam to ciągłe zmęczenie a podobno po tym tego nie doświadcze. Warto jednak? Bo boję się że wykoncza mnie skutki uboczne 😕 Kto bierze ten lek aktualnie jakoś dłużej niż parę dni i może się wypowiedzieć?
  4. lukrowana

    WENLAFAKSYNA (Efectin,Efevelon,Velafax,Velaxin,Alventa)

    Jak bezpiecznie zmniejszyć dawkę wenli którą biorę już ponad 2 lata na nerwice lękową? Byłam pół roku na 225,pare dni temu zmniejszyłam do 187.5.kiedy mozna zejść na 150 i pobyć na tej dawce jakiś czas? W teorii można od razu, ale nie chcę, żeby mnie złapały nieprzyjemne objawy. Obecnie nie mam ich.
  5. lukrowana

    Podsumowanie roku 2018

    Dobry temat. Dla mnie 2018 rok był ciężki, jak praktycznie każdy w moim życiu... A ten był jeszcze cięższy, bo w marcu, niespodziewanie odeszła najbliższa mi osoba z rodziny. Zaraz po tym wprowadził się do mnie mój chłopak, co bardzo cenię, choć byliśmy już jakiś czas razem, nie spieszyło mu się specjalnie do mieszkania razem, a ja czułam już taką potrzebę. Gdyby nie to co się zdarzyło, to pewnie nieprędko byśmy zamieszkali razem. Okres żałoby i tak zniosłam jak na mnie dość dobrze. Wcześniej myślałam, że nie poradzę sobie z tym i skończę z tego powodu na oddziale. Nauczyłam się życia w nowej rzeczywistości. W rzeczywistości praktycznie bez rodziny, bez żadnej bliskiej osoby oprócz chłopaka. Moja izolacja od ludzi pogłębiła się. Od dłuższego czasu pierwszy raz chyba w życiu doszłam do etapu, że nie przeszkadza mi to. Kiedyś to mimo lęku społecznego chciałam poznawać nowe osoby. Obecnie nawet uważam, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia w towarzystwie, to po co zabierać głos. W pewnym sensie zmieniłam się na niekorzyść. Kiedyś miałam dużo zainteresowań, byłam bardzo ciekawa świata, teraz wystarczy mi włączyć sobie netflixa. To też kwestia tego, że mój chłopak ma trochę inne zainteresowania ode mnie, a wcześniej dobierałam sobie partnerów według zainteresowań bardziej. I jest to też wina pewnej anhedonii i tego, że przy moim stałym antydepresancie nie mam siły na zbyt wiele, ani motywacji. Dwa razy w tym roku podbijałam dawkę, nigdy nie byłam na 225 mg wenlafaksyny i nie myślałam, że dam radę tyle brać. Dzięki temu jestem trochę bardziej spokojna, mniej skłonna do kłótni czy impulsywnych zachowań. Moje dolegliwości gastryczne nasilały się. Dalej nie znalazłam na to sposobu, bo lekarstwa na to nie ma. A plusy? Trochę ich tam było. Nie wpadłam w depresję po okresie żałoby. Nauczyłam się żyć inaczej, stałam się trochę bardziej niezależna, bo wiem, że nie mogę na nikogo liczyć (rodzina to jednak zawsze rodzina, facet może w każdym momencie sobie odejść, albo ja od niego). Zaliczyłam 6 wyjazdów, głównie za granicę. Wydałam na to dość dużo, ale było mi to potrzebne, żeby się nie załamać i żeby chcieć jakoś tam żyć. Dużo zwiedziłam i dzięki temu wiem, że podróże naprawdę sprawiają mi radość i chcę jak najwięcej zobaczyć w życiu. Trochę ustabilizowałam się emocjonalnie i mój związek też, przestałam kłócić się z chłopakiem o byle co i grozić mu, że go zostawię - też w dużej mierze z powodu tego, że na obecnej dawce wenli mam wywalone na wiele rzeczy i ochotę na niewiele. Obroniłam magisterkę na 5. Kilka dni później dostałam pierwszą pracę. Co prawda po miesiącu z hakiem zwolniłam się, ale liczyło się dla mnie to, że po latach przełamałam się i zobaczyłam, że mimo moich lęków, praca nie gryzie aż tak i da się przyzwyczaić. Dzięki temu, że zaczęłam pracę uniknęłam pobytu w szpitalu, który już miałam zaklepany na 3 miesiące, a moją główną motywacją do pójścia tam był właśnie lęk przed pracą. Zwolniłam się, ale niedługo potem już znalazłam obecną, dużo lepszą pracę, na ludzkich warunkach. Nauczyłam się, a właściwie zmuszam się do bardzo wczesnego wstawania do niej, co działa z korzyścią na moje wieloletnie zaburzenia snu i po jakiś 8 latach ciągłego brania czegoś na sen, wreszcie czuję senność o normalnej porze. Zdecydowałam się urządzić skromną imprezę sylwestrową, pierwszy raz w życiu. Duży przełom jak na kogoś z fobią społeczną.
  6. lukrowana

    CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

    @Carica Milica tak samo miałam go na fb i jako taki kontakt, który potem niespodziewanie się urwał... Zastanawiałam się czy wszystko z nim dobrze, skoro tak nie daje nikomu znać.
  7. lukrowana

    CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

    Tak przepraszam że ja z innej beczki, wiecie może co u Monstera? Tego co kiedyś pisał dość dużo na temat Chadu? Wtedy tak nagle skasował konto i zastanawiam się czemu nie wrócił.
  8. ja powiem szczerze, że przez większość mojego leczenia, czyli przez te parę lat miałam identyczne objawy jak ma Heledore, miałam podejrzenie chadu, ale ostatecznie stanęło na borderze. I sama myślałam nawet, że mam chad. Ale obecnie nie biorę żadnych stabilizatorów, tylko wenlę i nie mam już od prawie dwóch lat objawów jak przy chadzie, w ogóle nie skacze mi nastrój ponad normę, depresja też nie wraca. Ale to tyle ode mnie, bo każdy jest indywidualny, ale myślę, że warto kierować się zdaniem lekarza. Może w przypadku Heledore trzeba jeszcze trochę popróbować leków i różnych kombinacji (ja próbowałam około 30 leków) i trochę uporządkować życie osobiste, żeby się jakoś ustabilizować.
  9. Co tam słychać w towarzystwie? Ja już od wtorku na bezrobociu, po tym moim wypowiedzeniu. Szukam pracy, obawiam się ile to potrwa, bo nie chcę tym razem łapać czegokolwiek co się nawinie. Powiem tak, że nudzę się bardzo nie mając pracy, do tego jesień i nic mi się nie chce robić. Długo śpię, późno mi się z łóżka wstaje. Mimo mojej nerwicy i lęku społecznego chciałabym znowu pracować, mieć jakieś zajęcie konkretne, jakiś sens. Czuć, że jakakolwiek kasa leci. Dziś z powodu mojego bezrobocia poszłam do galerii i kilka rzeczy sobie kupiłam, bo trochę smętny miałam nastrój. to powiedzmy lekko podziałało, ale dalej czuję taką hmm anhedonię? choć tu chyba za mocne słowo, bardziej to poczucie bezsensu i znudzenia. Tego, że moje życie od dłuższego czasu jest takie płaskie, nijakie, a zarazem nie mam energii, żeby chcieć coś z tym zrobić, coś przeżyć. Pewnie wysoka dawka 225 mg wenlafaksyny też robi swoje w spłaszczaniu emocji. Autentycznie mało mi się chce, każde wyjście z domu i szykowanie się przed, nawet umycie się boli. Nie jest to bynajmniej depresja, tylko brak energii, który towarzyszy mi cały czas na tym leku 😕 Chcę znowu pracować, żeby jakaś kasa szła do mnie, żebym część mogła odkładać a część mogła pozwolić sobie na jakieś ''luksusy'' i zakupy, to daje radość, chwilową, ale każda radość dla mnie jest ważna.
  10. lukrowana

    WENLAFAKSYNA (Efectin,Efevelon,Velafax,Velaxin,Alventa)

    @Orzeszkowa również przytyłam dość mocno na wenli, dwa lata brania i 13 kg do przodu 😮 a całe życie miałam niską wagę. Na szczęście od pół roku waga stanęła już, no ale jak kiedyś chudłam szybko, tak teraz jest opornie, badałam tarczyce, jest tu wszystko ok. Brałam prawie 2 lata 150 mg, od dwóch miesięcy 225. Również jestem po niej senna i ciągle zmęczona, bez energii. Mój rekord spania to 12 godzin...
  11. lukrowana

    Renta na zaburzenia psychiczne,depresja etc..

    Mnie się kiedyś pytali czy nie chcę iść na rentę, bo w sumie zaczęłam mieć problemy takie jak Ty jeszcze wcześniej niż Ty zacząłeś. Jeśli chodzi o rentę, to chyba w zusie dostaniesz informacje na ten temat, bo oni są od rent i też chyba załatwiania komisji. Wydaje mi się, że jak problemy są takie przewlekłe, to jest szansa dostać rentę, choć kokosy to nie są, chyba max na jaki można liczyć to 400 zł. Ja osobiście nie chcę iść na rentę, wolę być uboższa o te kilka stówek, ale żeby nie ciągnęły się za mną papiery potem idąc do roboty. Z pracą wiem jak to utrudnia, ja przez swoją chwiejność, przeżywanie wszystkiego za bardzo zwalniam się teraz po miesiącu :/ ale i tak wolę sobie odejść i najwyżej może będą myśleć, że kapryśna jestem czy jakaś, ale zawsze lepiej tak niż jakbym miała otwarcie mówić o chorobie, choć mam taką ochotę :/ żeby wtedy ktoś ogarnął dlaczego tak a nie inaczej się zachowuję, choć wiem jak to źle widzą w pracy. Więc milczę. Czy wolę też wychodzić na jakąś wolniej kumającą czy słabiej zapamiętującą, niż żeby jawnie było wiadomo, że zamulam po lekach. Jedna koleżanka ma orzeczenie z powodu własnie podobnych przewlekłych problemów psychicznych. Dostaje jakiś tam zasiłek niewielki, tylko nie wiem czy to przypadkiem nie działa tylko jak ktoś się uczy. Aczkolwiek, najlepiej właśnie będzie jak w zusie się dopytasz i ewentualnie swojego lekarza, ten powinien być zorientowany w temacie.
  12. @Heledore widziałam, że zostałaś zjadaczką wenlafaksyny, witam w gronie ;)) ja biorę wenlę na stałe od 2 lat, wcześniej miałam też podejścia, ale teraz biorę tak bez przerwy. Moja dawka obecna to 225 mg. A Ty masz być na tej dawce czy ewentualnie ją zwiększać? Jak się miewasz aktualnie? Początki na wenli bywają cięższe, bo na początku skutki uboczne, choć moim zdaniem i tak nie gorsze jak same objawy zaburzeń. Też macie takie problemy z decyzyjnością? Ja jak mam jakiś życiowy problem to rozkminiam i rozkminiam i nie mogę podjąć decyzji dopóki nie muszę, a i tak podejmując jakąś dalej mam wątpliwości.
  13. @shira123 mam zlecenie ;) i pracuję tu aż miesiąc i tydzień. na zleceniu to mniej jest praw, l4 jak się dowiedziałam nie obowiązuje... Można owszem pójść na zwolnienie, albo mogę nie przyjść, ale mam obowiązek wyznaczenia zmiennika. Jestem dziś pierwszy dzień po tym złożeniu wypowiedzenia. Hm, powiem nawet tak, że dogadałam się z nim, jeśli chodzi o tamtą sytuację. I ogólnie.
  14. @Lilith a to już rozumiem ja mieszkam w miejscu, gdzie owszem turystyka jest, ale jako taki poboczny temat. Z tego względu hotelarze niezbyt wiele dostają od pracodawcy, najczęściej najniższa krajowa, zero dodatkowych benefitów, u mnie to nawet nie ma jakiegoś posilku pracowniczego, praca w pojedynczych zmianach mimo dużego hotelu, ciągła rotacja, prawie wszędzie jedynie umowa zlecenie. Dlatego, że dają zlecenie, to głównie studenci na to idą, którzy chwilkę tu zagrzeją i spadają. @Agnieszka_Kk masz rację, po prostu masakra. Dziś się typek zdziwił z powodu wypowiedzenia i dyrektor do mnie, żebym się zastanowiła do jutra, ale nad czym? co mi może zaoferować? nawet złotówki więcej nie da, nie mówiąc już o siedzeniu pomiędzy chamami i w bałaganie, który robi się przez ciągłe rotacje. No nic, nie mam wyboru i szukam dalej... Chciałam teraz w tygodniu wypowiedzenia załatwić sobie, że nie przyjdę w jeden dzień, bo mam rozmowę o pracę, ale nie mam na kogo się zmienić, tego kierownika to nie obchodzi, że nie mogę przyjść, bo przecież ja się zwalniam, to mam sama się martwić. Może uda mi się l4 wykombinować, mam nadzieję, że przejdzie mimo że jestem na wypowiedzeniu i do tego zleceniu. Bo jakbym tak o nie przyszła, to pewnie dyscyplinarkę bym dostała. @shira123 no właśnie brak asertywności to od zawsze moja słaba strona... nawet jak spróbuję komuś coś odpowiedzieć, to druga osoba tak wtedy mnie uderzy chamstwem, że jedyne co to albo mnie zatka, albo puszczą nerwy i rozpłaczę się. No ja też bym juz chętnie nie poszła, gdyby nie 7 dni okresu wypowiedzenia
  15. @Lilith skoro nie polecasz nikomu, to dlaczego dalej w tym siedzisz? I po paru latach na recepcji nie awansowali Cię jakoś? np. na kierownika? u mnie ze względu na dużą rotację, ten który zostaje dość szybko awansuje na starszego i potem albo inny dział, albo kierownik. Powiem Wam, że składam jutro wypowiedzenie... z tego powodu nie dostanę premii, która mi się należy, ani kasy za szkolenie - obu tych rzeczy nie dają komuś kto odchodzi. Ale dziś przegięli pałę. Ogólnie mam jelito drażliwe, jak tu często pisałam, dość ciężką postać, i czasami bóle takie, że żaden lek w żadnej dawce mi nie pomaga, a ja czuję jakby mnie coś rozrywało w środku. Ale nie o tym teraz. Zaszkodziła mi chyba pizza, którą jadłam wczoraj w nocy. Obudziłam się w południe z silnym bólem, który do teraz mnie trzyma, mimo wziętych kilku tabletek. Jak wstałam z łóżka to ledwo zjadłam śniadanie, żebym mogła wziąć leki. I do tej pory nic nie zjadłam mimo że jest po 20-tej. Leżałam w łóżku dalej i uznałam, że chyba nie dam rady pójść do roboty, skoro mi nie przechodzi. Dzwonię do kierownika, który zawsze jak chodzi o zorganizowanie w tygodniu zmiany, to umie dzwonić po wszystkich, albo wciskać mi zmianę, bo jestem nowa, to muszę wziąć. Żeby nie było, że ''tylko'' brzuch mnie boli, powiedziałam, że mam zatrucie i że fatalnie się czuję. Powiedziałam, że ja nie mam do wszystkich numerów i nie mam jak z nimi się skontaktować i że skoro normalnie to organizuje i jest odpowiedzialny też jako kierownik, to poprosiłam go o pomoc, chociażby o podanie numerów do współpracowników. Usłyszałam odpowiedź, która mnie zatkała i po prostu nie wierzyłam, że coś takiego mi mówi: - nie jestem twoją niańką, nie będę tego załatwiał za ciebie. raczej nikogo nie znajdziesz na zmianę (faktycznie nie znalazłam i teraz sobie siedzę w robocie). Masz tam iść, najwyżej (uwaga!!!) załóż pampersa, podstaw sobie obok wiadro, weź coś na ból brzucha. bo ja ci nie pomogę. Powiem tak, że ponieważ się źle czułam i usłyszałam takie guwno, no niestety zaczęłam płakać, wiem, że nie powinnam, bo to trochę idiotyczne i dziecinne, wychodzę na jakąś histeryczkę. Dowiedziałam się, że nawet jakbym miała wysoką gorączkę, a nie znalazłabym sama kogoś kto mnie zmieni, to musiałabym przyjść. Naprawdę super, takie to ludzkie. Uznałam, że pałka się przegła i składam wypowiedzenie... Gdybym była poważniej chora to kurde też bym musiała przyjść, to mało ludzkie jest. I usłyszeć taki tekst? To załóż se pampersa, podstaw wiadro? Ja nie mogę... Zastanawiam się do teraz czy on przegiął pałę, czy to ja jestem taka przewrażliwiona i miał prawo tak powiedzieć?
×