Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

lukrowana

Użytkownik
  • Zawartość

    319
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. @Heledore a już jakoś daję radę czyli tak zwana stara bida. Mało co mi się tylko chce ostatnio. To nie jest jakaś depresja, tylko taki bardziej brak energii. I mam poczucie, że powinnam coś robić, czy to sama się pouczyć języków, wychodzić jakoś do ludzi, ale też więcej w domu ogarniać, sprzątać na bieżąco. A kończę przed kompem, z jakimiś serialami, albo jakąś gazetą. Od przyszłego tygodnia też planuję zabrać się za poprawianie tej mojej magisterki. Miałam to jakoś od dziś robić, ale nie chce mi się. Ledwo z domu teraz po chleb wyszłam, bo nie miałam co na śniadanie jeść. Ale już po zakupy na obiad to chłopaka wysłałam, tzn powiedział, że pójdzie po pracy, bo widział moją wielką chęć, żeby stać w kolejce po zakupy. Czasami mnie to przeraża jak ja będę pracować, skoro na co dzień po lekach nie mam tak energii a nie mam zbyt wielu obowiązków. W porównaniu z normalnymi ludźmi, co teraz pracują, a potem wracają, zakupy i jeszcze mają siłę na sprzątanie i wyjście gdzieś. @shira123 dobrze, że Ci przeszedł zły nastrój... a te paznokcie to hybrydy? Ja sobie robię hybrydy, ale nigdy jakoś nie chciało mi się bawić w specjalne efekty, bo i tak dużo zachodu, zeby normalne paznokcie zrobić ale jak każdemu, podobają mi się te efekty
  2. Eh, mi znowu odbiła szajba. Nigdy chyba nie stanę się z osobą stabilną emocjonalnie i nie okazującą emocji skrajnie. Od najbliższych mi osób typu od chłopaka bardzo mało mi potrzeba żebym poczuła się odrzucona, zaniedbywana i niekochana. I niewiele trzeba żebym okazała to jak bardzo dotchnęło mnie coś czym zdrowy człowiek by się nie przejął albo zrozumiał. Niby mam w sobie dużo empatii ale prędzej do rozumienia podobnych mi, a nie zdrowych ludzi... I znowu w skrajnych emocjach mam ochotę sobie coś robić, albo coś rozwalić. Myślę że najchętniej bym się z nim rozstała tu i teraz mimo że jest noc. I myślę że mimo że go kocham,to w tym momencie nie znoszę go, nie znoszę tego jak bardzo mnie rani. I oczywiście muszę to wszystko wykrzyczeć. Czując się potem jak jakaś patola albo naprawdę chora osoba. Nie przejmuję się w tym momencie że ktoś może słyszeć jak się drę albo wyję. A jak mi on mówi że jeszcze wezwie ktoś policję to myślę i mówię że dam się zabrać przynajmniej od razu na oddział, nawet zamknięty. Gdyby nie wzięcie hydroksyzyny i imovane to bym nie była w stanie zasnąć do rana. Rano poczuję trochę wstyd że znów nie opanowałam się. Ale i tak będę czuła dalej złość na niego bo przez chwilę mnie olał i zajął się czymś innym i że był za mało czuły co ja uznałam jako odrzucenie. I do tego poczułam, że skoro on taki jest wobec mnie to nie jestem atrakcyjna i żadne ciuchy ani makijaż tego nie zmienią. I tak mam ochotę się z nim rozstać. Miewałam i miewam poważne zamiary. Boję się że potem będę tego żałować. Nie ma pewności że z moim charakterem ktokolwiek mi dogodzi. Nie wiem czy kiedykolwiek wyzdrowieję, chyba nie da rady. Musieliby mi wymienić mózg lub musiałabym urodzić się drugi raz w innej rodzinie. Przy okazji dziś a w zasadzie wczoraj minął 5 miesiąc od śmierci babci. Z nią nie byłam wcale zdrowsza. Miałam więcej stresu bo ciągle bałam się o jej życie. Albo bałam się jak lekarze mówili że po wylewie może już nigdy nie zrobić kroku a potem się to cofnelo. Przez te 4 lata wiele przeżyłam strachu. Wiele łez wylałam gdy się o nią bałam. Mimo wszystko ona była jako najbliższa mi osoba, której mogłam zaufać. A teraz od 5 miesięcy śpi. Gdziekolwiek jest jeśli jest. Amen
  3. lukrowana

    WENLAFAKSYNA (Efectin,Efevelon,Velafax,Velaxin,Alventa)

    Tak, no ja np.anafranilu kompletnie nie tolerowałam wymiotowalam po nim i czulam się jak na haju.masakra Zaparcia pojawiły się u mnie bardziej jako zależne od dawki od 112.5 mg wzwyż. Czułam jednak poprawę już po 75 mg. Nie miałam na początku nasilenia biegunek, ale mdłości choć do przejścia. To mój piąty raz na wenli, zawsze wracałam do niej głównie ze względu na jelita i na działanie przeciwlękowe. To jedyny lek do którego tak wracam. Teraz biorę nieprzerwanie od 2 lat prawie i nie wyobrażam sobie przestać na ten moment brać. Bo to co było bez leków to był horror. Mi samej gastrolog u którego z tym byłam powiedział że to. ciężka postać ZJD. Ale cieszę się że mogę jakoś żyć teraz. Biegunki miewam bardzo rzadko, musiałyby to być silne nerwy albo np więcej alkoholu bo źle na niego reagują moje jelita. A tak to jem normalnie. A u Ciebie na ile nasilony jest IBS?
  4. lukrowana

    WENLAFAKSYNA (Efectin,Efevelon,Velafax,Velaxin,Alventa)

    @lorana pisałam, że z tarczycą wszystko u mnie ok i inne badania również wzorowe @Bambosz tak, ja. Wenla ratuje mnie pod tym względem. Miałam typ biegunkowo-bólowy. Obecnie od ponad roku mam wręcz zaparcia... Ale każdy kto mając ZJD miał typ biegunkowy będzie wolał zaparcia. Przed braniem wenli nawet karetka mnie zabierała na SOR, podejrzewali zapalenie jelit, miałam bóle brzucha po 10 dni bez przerwy!! I stoperan razem z nospą brałam ciagle. Polecam wenlę na ZJD, mi jednak najniższe dawki nie pomagały, dopiero 150 albo 187,5.
  5. @New-Tenuis myślę, że może tak być jak piszesz, tym bardziej, że np. jego ojciec parę razy niby żartem do niego rzucił, że jak mu będzie u mnie źle, to zawsze może wrócić do rodziców, gdzie będzie wszystko miał :) nie do końca rozumiem takie podejścia rodziców, bo dziecko w pewnym wieku już się usamodzielnia i raczej powinni się cieszyć z tego, że nie będzie im wisiało do 40-tki na karku i że jakoś tam rokuje na przyszłość, czyli nie zostanie starym kawalerem
  6. lukrowana

    WENLAFAKSYNA (Efectin,Efevelon,Velafax,Velaxin,Alventa)

    Ktoś z was tyje po wenlafaksynie branej dłużej? Biorę prawie 2 lata,od jakiegoś czasu dawka 187.5 wcześniej cały czas 150. Przytylam 14 kg. A byłam całe życie niejadkiem, teraz mam apetyt i to czasem sporawy i zadziwiam tym innych ludzi, którzy znali mnie wcześniej. Zaczęłam tyć po jakimś pół roku brania, dość systematycznie. Nie jestem w ciąży ani nie mam chorej np.tarczycy. Zwykle po wenli się jak już to traci apetyt. To mój 5 raz jak ją biorę ale teraz te 2 lata bez przerw żadnych. Przedtem zwłaszcza na początku kasowała mi mocno apetyt - ale brałam też mniejsze dawki niż teraz i dużo krócej. Oprócz wenli biorę jeszcze hydroksyzyne no ale ona raczej wpływu nie ma na apetyt. Powiem tak że nie mam nadwagi, ale moja obecna jest najwyższą w moim życiu, nawet po mirtazapinie czy mianserynie nie utyłam aż tyle, po czasie te leki przestały działać na apetyt. Może to być też kwestią, że mam nerwicę lękową i w stresie nie chce mi się jeść, a teraz na lekach jest lepiej. Ale żeby aż tak? I trochę w drugą skrajność popadać? Czy to wpływ tego że biorę ten lek dość długo i w wyższej dawce?
  7. @New-Tenuis oj nie, nieśmiali to oni zdecydowanie nie są, mają dużo większe poczucie humoru niż ja i łatwo im przychodzi rozmawianie o niczym. I właśnie ja nie lubię tego typu rozmów i słabo mi one idą, poza tym nie mam takiego humoru jak inni,wręcz przeciwnie zdarzało się, że powiedziałam coś co uznałam za śmieszne a ich jedyną reakcją były krzywe miny... Poza tym nigdy nie pytają się co u mnie słychać, mówią o swoich sprawach, często gadają między sobą nie zwracając za bardzo uwagi na mnie... I czuję się wtedy tylko jako dodatek. Miałam z nimi drobne zatarczki już kiedyś, nie to że byłam niemiła tylko wg chłopaka wkurzałam ich po prostu tym jaka jestem. I z tego powodu też czuję się tam skrępowana. Wiadomo, mam bordera i każde takie zachowania wobec mnie odbieram jak odrzucenie, gdzie ktoś gruboskórny miałby to gdzieś.
  8. lukrowana

    Fobia sopłeczna

    no nieźle musiałaś tam naskrobać skoro wywalili Cię z forum Również mam fobię społeczną od lat... Również jestem na wenlafaksynie, daje ona poprawę, ale nie na tyle, żebym żyła bez fobii, bo ona cały czas jest 😕 chodzę na terapię. I mam wrażenie, że z fobii nigdy nie wyjdę, bo to już część mojej osobowości.
  9. Z tym hobby to źle się trochę wyraziłam. Nie chodzi mi o przechwalanie się. Bardziej o to, że jak ma się hobby konkretne to można w rozmowie z kimś do tego nawiązać, opowiedzieć co się ostatnio robiło czy zainteresować kogoś. A tak jak ma się szare życie, to tego takiego trochę aliena, no i nie pracuje jak ja, to nie z każdym jest o czym gadać. @shira123 też jestem ciekawa jak zaplątałaś się w znajomość z mafią. @Heledore do pracy mgr naprawdę dawno nie zaglądałam... W zasadzie treść mam całą napisaną. Jeszcze tylko, albo aż poprawić błędy językowe, bo nie piszę jej po polsku i bibliografię uporządkować:) Nawet nie wiem kiedy mam obronę:D bo w zasadzie dopiero początek sierpnia a niby ma być pod koniec września. Ja dziś byłam na shoppingu. Kupiłam sukienkę taką bardziej wieczorową i do tego torebkę. Nie znoszę imprez rodzinnych mojego chłopaka, bo koszmarnie się tam nudzę i siedzę w większości na telefonie, ale przynajmniej będę fajnie wyglądać 🙂 Byłam też z koleżanką na piwie. Ale musiala się zbierać o 23, bo ma jutro pracę. Nawet chwilę tanczylysmy. Nie tanczyłam rok. Jakoś wyrosłam z chodzenia po klubach i tego jak doczepiają się obcy faceci i mi z tym niezręcznie i ich spławianiem. No i po lekach mam mało energii, więc męczy mnie każdy większy wysiłek fizyczny. Gdybym tak nie miała, to może i częściej bym się na poruszała. Wróciłam do pustego domu, bo chłopak pojechał do rodziców. Mam w południe do nich pojechać. Średnio mi się chce, bo również mi się tam nudzi i zwykle myślę o tym kiedy wreszcie wrócę do siebie. Taka to ja towarzyska ale nie rozmawiają oni specjalnie ze mną, zwykle po prostu sobie siedzę tam i tyle. I czuję się tylko jak dodatek do mojego chłopaka. Wiem, że ich zachowanie jest dziwne, ale chłopak tłumaczy, że no oni tak po prostu mają.
  10. lukrowana

    Żałoba

    @liptint przykro mi bardzo sama straciłam w tym roku najbliższą mi osobę z rodziny i wiem jak to boli... Pierwsze dwa tygodnie i miesiąc są najgorsze. Ale nie musisz mieć sobie za złe, że tak płaczesz - to naprawdę normalne. Ważne jest też, żeby przeżyć żałobę, a nie uciekać od niej, wypierać to na zasadzie - wyjechał gdzieś daleko, pewnie wróci. Sama po paru miesiącach żałoby widzę, że z czasem może nie tyle że boli mniej, co rzadziej to dotyka mnie, nauczyłam się i uczę się żyć w nowej rzeczywistości, w nowym życiu. W tym, że już nie mam tej osoby, do której nawet mogłam zadzwonić jak byłam na wyjeździe i powiedzieć, że u mnie wszystko w porządku. Czy, że ta osoba czekała na mnie w domu, interesowała się moim życiem. Ale czas pomaga o tyle, że właśnie adoptuje nas do życia do przodu. U mnie w poniedziałek minie 5 miesięcy... Najbardziej boli bycie na cmentarzu, tam najwięcej łez wylewam. Ten rok jest dla mnie ciężki, ale też dobrze, że przeżywam tą żałobę, a nie odpycham od siebie, a zarazem, że mogę żyć w miarę normalnie, nie w depresji czy odrętwieniu. Żałoba to jest też coś co w życiu spotyka każdego, a zarazem jedno z najcięższych doświadczeń. Też mam poczucie, że nieco ''obraziłam się'' na Boga. Wierzę, ale nie praktykuję i mam Mu za złe to wszystko. Mam poczucie, że zachował się wobec mnie jak ojciec, który zrobił swojemu dziecku prawdziwe świństwo. I nie do końca wciąż rozumiem istnienia śmierci, która zadaje ból osobie, która umiera i bliskim, a także sensu cierpienia. Bóg nas kocha podobno, ale dla mnie w takich chwilach jest jak kat...
  11. U mnie w zasadzie nic ciekawego, stara bida Byłam tydzień na wakacjach w Grecji, było bardzo fajnie. Tylko jedzenie na all inclusivie podobało mi się do połowy pobytu, potem już zaczęło być to mega ciężkie dla mojego żołądka. Tym bardziej, że kolacje tam wyglądały jak obiady. I do tego jadłam codziennie, czasami dwa razy dziennie pizzę gorzej niż jak byłam we Włoszech. Ale pyszna była. Choć i tak po paru dniach wiedziałam, że mimo że tam jest super, to wolę jednak swój dom. Mimo że nie mam rodziny, ale mam tu chłopaka, mam nawet swój telewizor i ulubione programy no i swoje jedzenie... które mi nie szkodzi i nie jest takie ciężkie. Więc po kilku "wojażach'' w tym roku stwierdzam, że w domu naprawdę jest najlepiej. Może i bywa nudno, ale wszystko jest swoje :) No i tu upały są gorsze jak tam, w sensie wiecej stopni 😕 A poza tym to raczej po staremu. Na razie odpuszczam sobie szukanie pracy, bo od października zaczynam tą terapię na oddziale dziennym. Chyba przez te miesiące wolnego zanudzę się tak bez konkretnego zajęcia, bo już tak mam Pod względem psychicznym to raczej bez zmian. Nastrój mam normalny, choć bywa chwiejny mocno w razie jakis np. kłótni z kimś. Lęki takie jak były, to sobie są i przez to, że głównie dotyczą ludzi, no to alienuję się dalej. Stwierdzam, że nawet z jakimiś koleżankami, których i tak mam niewiele, nie mam za bardzo o czym gadać- każda z nich pracuje czy ma jakieś takie zainteresowania czy hobby, inne niż leki psychotropowe i narzekanie na życie A moim problemem zawsze było i jest to, że nie mam konkretnego hobby, które by mnie pochłaniało. Mam rzeczy, które lubię typu np. dobry film, kino, ale nie jest to typowe hobby, którym można np. zajmować się godzinami codziennie i chwalić przed innymi.
  12. lukrowana

    CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

    Imovane to super lek na sen, szkoda tylko że właśnie tak szybko uzależnia. Ja go biorę naprawdę doraźnie. Jak mam okresy poważniejszych problemów z zasypianiem, to góra 2-3 razy na tydzień, a nie częściej. Zasypiam po nim jak niemowlę. I staram się nawet brać tylko pół tabletki, w cięższym przypadku całość.
  13. ej, co ten wątek tak śpi? W ogóle macie wrażenie, że forum niestety umiera powoli? :( wielka szkoda, bo mam sentyment do tego forum. W ogóle miałam tu inne kiedyś konto, które założyłam jakoś w 2011 albo 2012, więc dość dawno. I szkoda. Zwłaszcza po ostatniej zmianie grafiki znacznie mniej użytkowników się odzywa na forum.
  14. lukrowana

    CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

    Jack, a swoją drogą jak funkcjonowałes nie śpiąc tyle? I jak ja nie spałam te 3 doby, to już po drugiej miałam głupią schizę, że może już nigdy nie zasne haha
  15. @johny12 miałam tak samo z tym zoladkiem po predze. Też napady bólu i mdłości. Dwa podejścia miałam i tak samo było, więc mimo fajnego potencjału musiałam odpuścić sobie ten lek 😕
×