Skocz do zawartości
Nerwica.com

Problemy z chłopakiem.


Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie!

 

Otóż, od dłuższego czasu (właściwie odkąd mój partner się dowiedział, że jestem w ciąży) coś zaczęło się psuć między nami...Oczywiście z tego faktu, że ciąża bardzo się cieszył (niby). Jednak zauważyłam, że stopniowo, powoli przestał mnie szanować. Pierwszym niepokojącym objawem było to jak zdenerwował się o to, że impreza którą szykuje nie została przesunięta o tydzień dalej, bo w ten sam dzień akurat jego siostra chciała zrobić też jakąś imprezę. (oczywiście moja impreza z góry była zaplanowana miesiąc przed, a jego siostra poinformowała wszystkich tydzień przed domniemaną imprezą). Co gorosza...Tak sie wkurzył, że rzucał dosłownie wszystkim co miał pod ręką. W ruch poszła nawet zastawa stołowa (po mojej Ś.P. babci). Po czym zdenerwowany wyszedł. Ja zostałam zapłakana w domu. Potem przyszedł chwilę później jak gdyby nigdy nic, i zaczął się przytulać. Następnie kolejne co było, to to, że kłamał i wypierał się swoich kłamstw (mimo, że miałam niezbite dowody na wiele rzeczy). Często, z byle powodu mnie poniżał, przed swoją rodziną bo np. nie spasowało mu to, że zamiast położyć widelec i wziąść łyżkę, ja trzymałam równocześnie łyżkę i widelec... Po urodzeniu dziecka był wzrowym ojcem przez może miesiąc...Potem mu to chyba się znudziło... Ostatnio chciałam się z nim przejechać, to zapierał sie, że mam zostać. I tak pojechałam bo jestem cholernie uparta...jednak to co nasłuchałam się w drodzę doprowadziło mnie do takiej nienawiści do niego, że w tym momencie zakończyłam znim związek. Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Czuję się jakoś teraz zagubiona, często wpadam w szał, jestem jakaś nieobecna. On wogóle się już nie oddzywa. Mówiąc ogólnie. Wiem, czasem byłam bardzo natretna, czasem roztargniona. Ale czy o takie błahostki miał prawo być zły? Nie opisałam tu wszystkiego, bo chyba by brakło mi nocy i dnia...Co mam zrobić? Ja sama nie wiem...Proszę o pomoc...:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie się wydaje, że on specjalnie się tak zachowywał żebyś sama go rzuciła, bo nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za utrzymanie Ciebie jak i dziecka. Ale z jakiegoś powodu nie rzucił Cię, tylko chciał byś Ty go rzuciła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Peacee, na podstawie tylko Twojej i to dość lakonicznej wypowiedzi na temat Twojego związku z chłopakiem trudno cokolwiek wnioskować. Po pierwsze, być może Twój chłopak był zaskoczony wiadomością o dziecku i o tym, że zostanie ojcem. Że będzie musiał stać się odpowiedzialny za Ciebie, maluszka, za rodzinę. Nie piszesz, ile macie lat, jak wygląda Wasza sytuacja, jeśli chodzi o warunki mieszkaniowe i kwestie finansowe. One też nie są bez znaczenia. Być może oboje, i Ty, i Twój partner nie byliście jeszcze dojrzali do poważnych zobowiązań wobec siebie, nie byliście przygotowani na dziecko. Konieczność przystosowania się do nowej sytuacji i szybszego "dojrzewania" spowodowała, że pojawiło się wiele uczuć i emocji, na które nie byliście oboje gotowi. Być może to spowodowało manifestację złości u Twojego chłopaka. Oczywiście, nic go nie usprawiedliwia, że rzucał talerzami, wyzywał Cię czy poniżał przy rodzinie albo robił awanturę z powodu sposobu trzymania sztućców. To są "głupoty", o które nie warto się kłócić i szarpać sobie wzajemnie nerwy. Co do toksyczności partnera, byłabym ostrożna w szafowaniu takimi stwierdzeniami. Na pewno Twój partner jest niedojrzały, skoro w ten sposób traktuje matkę swojego dziecka. Ale w związku nie jest tak, że tylko jedna strona jest winna. Pewnie Twoje zachowania też miały wpływ na jakość Waszej relacji. Chyba nie potrafiliście oboje ze sobą szczerze rozmawiać, czego potrzebujecie, czego się obawiacie, co Was przeraża, co chcielibyście zmienić w Waszym związku, stąd kumulujące się problemy i nieporozumienia. Peacee, nikt Ci nie napisze "Wróć do niego" albo "Zostaw go, bo zmarnujesz sobie z nim życie". Nie znam ani Ciebie, ani Twojego partnera. Sama musisz rozsądzić w swoim sercu, czy kochasz ojca swojego dziecka, czy chcesz z nim tworzyć rodzinę, czy jest w ogóle taka szansa, czy oboje chcecie ratować ten związek, np. na terapii dla par... Samodzielnie musisz dokonać bilansu swojego związku z partnerem. Tutaj chyba żaden specjalista nie da złotej recepty, może jedynie podpowiedzieć sposoby dbania o relację. Zachęcam, byś zajrzała pod poniższe linki - może one skłonią Cię do refleksji i wzbudzą jakąś inspirację:

 

http://portal.abczdrowie.pl/jak-dbac-o-zwiazek

http://portal.abczdrowie.pl/jak-stworzyc-idealny-zwiazek

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jęsli chodzi o mnie mam 18 lat a on 20. Moja sytuacja finansowa jest bardzo dobra, Ze względu na to ze jeszcze sie ucze, rodzina bardzo mi pomaga. Jego rodzina także utrzymuje ze mną dobre kontakty. On pracuje juz od pół roku. Aktualnie mieszkamy osobno. Wiem, może też czasem byłam winna, ale on często miał pretensje o nic. Sam wymyślał sobie powody, żeby tylko się na mnie wkurzyć i wyżyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ;)

Nie wiem czy tutaj powinnam pisać o swoich problemach,ale dotyczą one moje chłopaka.Mam na imię Patrycja.mam 19 lat,pracuję i się uczę.W domu jest ciężko.Ojciec często zagląda do kieliszka ,a mama jest chora psychicznie.Mam też chłopaka,którego bardzo mocno kocham jestem z nim rok i 7 miesięcy.Gdy mama zachorowała bardzo to przeżyłam.Rodzice nie dawali mi miłości i poczucia bezpieczeństwa tylko pieniądze.miałam na co chciałam ,a i tak zazdrościłam innym dzieciom.Zazdrościłam im rodziny,ciepła,bezpieczeństwa,znajomych i rzeczy.Ostatnio wydarzyła się przykra sytuacja,którą ja spowodowałam.Jak wychodziłam od swojego chłopaka zobaczyłam buty i schowałam je do torebki,nawet nie wiem czemu to zrobiłam.Dopiero na drugi dzień dotarło do mnie ,że JESTEM ZŁODZIEJKĄ.ukradłam buty.Domownicy zauważyli ,że zgineły buty,chłopak pytał się mnie czy ich nie widziałam ja powiedziałam ,że nie.Potem jego rodzina posądziła mnie o kradzież ,że to napewno ja te buty ukradłam.Przyznałam się swojemu chłopakowi ,że to zrobiłam ,ale nawet o tym nie wiedziałam,mam zamiar pójść do psychologa jak dostanę wypłatę.W domu chłopaka jakiś rok temu zginął złoty pierścionek jego mamy i perfumy i jego rodzina i mój chłopak twierdzą ,że to ja ukradłam.A Ja tego nie ukradłam.Są przeciwni związkowi moim i chłopakiem.Ja go bardzo kocham ,walczę o niego i będę walczyć.Chłopak poprosił mnie o czas na przemyślenie dałam mu go,jego rodzina nie chce mnie znać ,ani widzieć.W domu nie mam oparcia.mam przyjaciółkę która mnie wspiera.Nie wiem co mam robić,kocham go i zrobie wszystko ,aby mi wybaczył.Pomóżcie proszę.

Dziękuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

patka92, fakt, że wcześniej dopuściłaś się kradzieży butów z domu swojego chłopaka w naturalny sposób podsuwa myślenie rodzicom Twojego partnera, że to również Ty ukradłaś biżuterię i drogie perfumy. Uruchamiają się schematy poznawcze - ukradła raz, mogła ukraść kilka razy. Nie szukają innych "winnych", skoro mają "winną" podaną na tacy, która sama się zdemaskowała - przyznała się do kradzieży. Rozumiem, że jesteś zrozpaczona i rozżalona z powodu, że rodzina Twojego chłopaka Cię nie akceptuje i nie chce Cię widzieć w swoim domu, traktując jak jakiegoś intruza. To boli, tym bardziej, że zależy Ci na tym chłopaku. Osobiście, zachęcałabym Cię do spotkania z Twoim chłopakiem na neutralnym gruncie i do szczerej z nim rozmowy. Być może Twoje niespodziewane impulsy, nad którymi nie możesz zapanować, a które pchają Cię do kradzieży, świadczą o kleptomanii. Droga wirtualną oczywiście nie postawię żadnej diagnozy. Rozważ proszę opcję wizyty u psychologa. Więcej na temat kleptomanii możesz przeczytać pod tym linkiem: http://portal.abczdrowie.pl/zaburzenia-nawykow-i-popedow. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje za odpowiedź.Rozumiem ,że oni mogą mnie o to podejrzewać o dalszą kradzież ,ale nauczono mnie ,że nie można nazwać kogoś złodziejem jak się tej osoby nie złapało za rękę.Chcę pójść do psychologa ,ale w Lublinie jest mnóstwo psychologów i wizyty są kosztowne.Ale uzbieram pieniądze i udam się do psychologa.Z chłopakiem ustaliłam ,że damy sobie czasu ,aby każde z nas poukładało sobie to w głowie i porozmawiamy szczerze co dalej.Tylko mam pytanie jeżeli jest to Kleptomania to w jaki sposób można to zaleczyć czy uleczyć ? Jeszcze raz dziękuje za odpowiedź i poczytam na temat tej choroby.

pozdrawiam !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kleptomania należy do zaburzeń nawyków i popędów. W przypadku takiej diagnozy metodą leczenia ze wskazania jest psychoterapia albo psychoterapia + farmakoterapia. Jeśli jesteś z Lublina lub okolic Lublina, to polecam dr Grzegorza Kopacza i dr Kozaka. Pracują m.in. w szpitalu w Abramowicach. Świetni fachowcy i niedrodzy, nawet jeśli wybrałabyś się do nich prywatnie, a nie w ramach NFZ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje.Jak najszybciej udam się do psychologa.Ale nie mam siły nawet z nikim rozmawiać,wstawać z łóżka,nic kompletnie.Rozmawiałam ze swoim chłopakiem na temat psychologa i tego co się stało.powiedział ,że to jest dobry pomysł ,abym poszła do psychologa.Ale jego rodzina nie chce ,żeby on się ze mną spotykał,nie mam prawa przyjść do niego do domu.I ciężko mi.Bo z jednej strony wiem ,że on mnie kocha ,ale dla niego rodzina jest na pierwszym miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

patka92, na razie radzę skoncentrować się na swojej kondycji psychicznej i skorzystać z pomocy psychologicznej/ psychiatrycznej. Jeżeli Twój chłopak chce być z Tobą, a Ty z nim, to myślę, że zdanie jego rodziców i tak nie będzie miało większego znaczenia. Wiadomo, że zawsze lepiej czuć się akceptowanym przez rodziców partnera niż nie mieć tej akceptacji, ale relacje rodzinne to skomplikowana sprawa i by były przynajmniej poprawne (nie mówię, że już super świetne) potrzeba dobrej woli z obu stron.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×