Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
harpik

Tak wiele pytań, zero odpowiedzi :( Pomóżcie...

Rekomendowane odpowiedzi

Nie wiedziałam, czy zamieścić ten temat w dziale "depresja", ale chyba jest on najodpowiedniejszy...

Od zeszłego roku chodzę do psychiatry, który zapisał mi andepin, a później jeszcze mianserynę. Te leki jedynie mnie zaktywizował, mam siłę, żeby cokolwiek zrobić, ale nic poza tym. Moim największym problemem są lęki. Napady lęków kiedyś miałam rzadziej, ale teraz mam je praktycznie codziennie, zawaliłam studia, bo napady paniki nie pozwalały mi wytrzymać na uczelni. Dodatkowo te napady kiedyś trwały tylko kilkanaście minut, a teraz... Jak mnie dopadnie to czasami trwa nawet kilka godzin :o Robię wtedy dziwne rzeczy, kilka razy wylądowałam na pogotowiu, bo myślałam, że zaraz umrę na zawał serca albo dosłownie zwariuję ;-/

Mój psychiatra mówił cały czas, że andepin pomoże mi na lęki, ale ludzie... Biorę go już od roku i nic! Zero pomocy w tej sprawie, wręcz jest coraz gorzej. Znowu też nie śpię w nocy, siedzę do 4 nad razem i nie mogę zasnąć, a muszę wstać codziennie o 6 do pracy... Nic dziwnego, że w pracy dosłownie zasypiam (zwłaszcza, że to praca siedząca, biurowa). Nie raz już zdarzyło mi się "odlecieć" i przysnąć na biurku.

Chyba warto dodać, że mój psychiatra uważa, że mogłabym dać sobie radę bez leków, ale nie zgadzałam się na to. Bez nich byłam totalnie nie do życia. Ciągle tylko płakałam i rozpaczałam, że nie mam nawet siły, żeby się zabić i skończyć to cierpienie... W ogóle mam czasami wrażenie, że ten psychiatra nie do końca mnie rozumie albo bagatelizuje moje problemy...

Nie chciał też mi wyjawić diagnozy, mówiąc, że najprawdopodobniej podświadomie bym się do niej dostosowała i przypisała sobie dodatkowe objawy...

 

W moich okolicach na nfz to jest jedyny dobry psychiatra. Nie stać mnie na prywatne leczenie niestety, ale ostatnio stwierdziłam, że dłużej tak nie dam rady i odżałowałam kasę na prywatną wizytę do polecanego psychiatry.

Powiedział mi, że na chwilę obecną cierpię na silne zaburzenia depresyjne i lękowe. Dodał, że mam kontynuować terapię, ale uważa, że bez leków się nie obejdzie. Dostałam w końcu coś na lęki (tranxene), dzięki czemu moje życie nie jest już takim niekończącym się koszmarem. Dodatkowo Mozarin codziennie. Ten lekarz wywarł na mnie naprawdę dobre wrażenie. Potraktował mnie bardzo poważnie, wszystko dokładnie wytłumaczył, zadawał dużo pytań, dzięki czemu udało mi się dokładnie opisać, z czym przychodzę.

 

Ale teraz mam mnóstwo wątpliwości, bo byłam u 2 psychiatrów i każdy zapisał mi coś innego. Nie wiem już komu powinnam tak naprawdę zaufać. Ciężko mi będzie regularnie chodzić na wizyty prywatne ze względu na problemy finansowe, ale czy w ten sposób moje miotanie się w depresji i codzinne napady lękowe kiedykolwiek się skończą?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie mam depresji i nigdy nie brałam leków na depresję wiec nie wiem czy bede tu dobrym doradca, ale

 

jesli po roku leczenia u psychiraty "państwowego" nie odczuwasz poprawy ......

a po wizycie prywatnej widzisz różnice .....

to nad czym sie tu zastanawiać ?? :roll:

 

nawet zebym miała jeść suchy chleb to na wizyty do lekarza który mi pomaga znalazlabym pieniądze

i z pewnością trzymałabym sie jednego lekarza

 

trzymam kciuki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie to nie jest takie proste. Po pierwsze, mieszkam z partnerem, który uważa, że płacenie za wizyty prywatne to wyrzucanie pieniędzy w błoto i mój kaprys skoro mogę chodzić na NFZ. Zarzuca mi, że wymyślam, a finanse mamy wspólne i przez to nie za bardzo jak mam te pieniądze na wizyty brać...

Kolejna sprawa to to, że mój pierwszy psychiatra bardzo pomaga mi dobrym słowem, zawsze mówi coś, co pomaga trochę chociaż się podnieść i pozytywniej spojrzeć na życie.

Najbardziej pomógł mi lek przeciwlękowy, bo to właśnie lęki zatruwały mi życie i teraz bez nich jest o niebo lepiej. Czuję się w końcu jak człowiek, a nie jak zaszczute zwierzę...

Ale to trochę moja wina chyba, że od 1 psychiatry nie dostaję nic na lęki, bo mało o tym mówię. Jest mi po prostu strasznie ciężko to z siebie wyrzucić :( Na wizycie prywatnej wywaliłam z siebie wszystko na wstępie, a dodatkowo lekarz zadawał sporo pytań i dzięki temu dużo zostało wypowiedziane...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziewczynko...choruję na depresję, biorę leki, bardzo silne zresztą. Trafiłam na świetną lekarkę, oczywiście prywatnie. Cztery razy zmieniała mi leki i jest poprawa. Farmakologiczna, bo mnie nadal nie chce się żyć. Jak mogę Tobie pomóc - co się stał w Twoim życiu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Harpik Twoje zdrowie jest najwazniejsze!!Jesli Twoj partner tego nie rozumie to co z niego za partner?kochac drugiego zaklada tez troske o niego..pomoc w chorobie,zrozumienie.walcz o siebie,a przyjrzyj sie z kim Ty zyjesz...skoro szkoda mu kasy na Twoje leczenie.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

harpik,

Wiesz z lekami jest cieżko trafic, mi np. SSRI pomogło na natręctwa czasem sobie światłem popstrykam i to wszystko, jeśli idzie o depresje to z dużego doła mnie wyciągnęło jest poprawa,ale do pewnego momentu i dalej nie idzie już, jeśli o taki lęk uogólniony , poczucie zagrozenia pomogło również , jeśli idzie o takie leki sytuacyjne, napadowe że w danej sytuacji cala sztywnieję i czuję strach i oblewa mnie pot na cłaym ciele w jednej sekundzie , to może jakoś trochę pomogło,ale bez rewelki, ja chodzę prywatnie. Ostatnio dostałam mianseryne do Arketisu i razem te dwa leki lepiej na mnie działają szczególnie mianseryna, który maił mnie usypiać a daje kopa i czuję się po niej naprawdę lepiej a miał to być lek tylko wspomagający lek główny a stał się chyba głównym, bo jak odstawiłam żeby sprawdzić to były doły a jak odstawiłam arketis to było lepiej niż przy braku mianseryny.Nie mnie pomogło na tyle ,że jakoś funkcjonuje a wcześniej nie byłam zdolna do funkcjonowania w ogóle.

Co ile chodzisz na te wizyty, bo ja mam przepisane leki tak na dwa miesiące z hakiem więc to w sumie nie jest duży koszt, jak się dogadujesz z psychiatra a NFZ-u to chodź dalej do niego wspomagając się tym prywatnym wtedy będziesz miała te wizyty częściej po co masz z czegoś rezygnować.

Z partnerem porozmawiaj poważnie wytłumacz mu wszystko powinien zrozumieć, jak nie zrozumie to no cóż.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

harpik, Dziwi mnie to, że partner jest taki wyrachowany.

Jeśli prywatne wizyty są bardziej odpowiadające Twoim oczekiwaniom, to nad czym tu się zastanawiać.

A może Twoje problemy to też relacje z partnerem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Monia ma racje Twoim problemem sa tez relacje z partnerem..lecz sie nie zwazaj na niego.to egoista.Co do lękow..pewnie mina jak Ty sie poczujesz lepiej...terapia..bylaby tu pomocna jesli nie chodzisz.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

popieram psychoterapie

leki tak, ale docelowo poszukaj terapeuty, to znacznie zwiększy szansę na poprawę

oprócz pracy nad lękami warto przyjrzeć się relacji z partnerem, odbudować własną wartość

Ty i Twoje zdrowie jesteś najważniejsza i tego sie trzymaj

ściskam Cię

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×