Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
vitno

Bycie DDA = bycie potworem

Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich!

 

Niestety jestem DDA:( Piszę, bo chcę się wyżalić ludziom, którzy mnie zrozumieją i nie spojrzą jak na "czubka". Kiedyś próbowałem terapii grupowej, ale nie dała ona efektów, wręcz cofnęła mnie w rozwoju jeżeli tak to można nazwać. Przerwałem też terapię indywidualną w lipcu, bo jak uważałem polepszyło mi się, było dobrze, przez krótki okres czasu, a potem wszystko wróciłem ze zdwojoną, a nawet z strojoną siłą:(

 

Powróciły lęki, zaborczość, zazdrość, chęć kontroli, czarne myśli, brak zaufania.... A to tylko wierzchołek góry lodowej:(

 

12 Grudnia zaczynam na nowo terapię, trzymajcie kciuki aby tym razem się udało.

 

Jestem z dziewczyną którą Kocham ponad życie, ale widzę, że moje DDA niszczy ten związek, niszczy go w sposób nieprawdopodobny i w tempie o jakim nawet nie wiedziałem, że może niszczyć. Dziewczyna już traci cierpliwość do tych ciągłych kłótni, awantur, zazdrości, do mojego odpychającego zachowania, do mojej chęci "symbiozy" w związku(wszystko razem, nic oddzielnie)... Pomóżcie mi, co mam zrobić aby było lepiej? Co jej powiedzieć? Może co dać do przeczytania aby zwiększyć jej cierpliwość, nie chcę jej stracić, nie chcę zepsuć kolejnego związku, tym bardziej, że chcę się jej oświadczać. Pomóżcie proszę!

 

Jestem potworem:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

vitno,bedziemy trzymac kciuki...mnie terapia trzyma dwa lata uczeszczam...tego Tobie zycze...nie jestes potworem chory jestes...Rozmowa to dobry pomysł...pokaż jej co napisales..idz z nia do psychologa niech porozmawia z wami...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nextMatii, sądzisz, że zabranie mojej dziewczyny razem ze mną do psychologa, to dobry pomysł?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak uwazam,ze mogło by pomoc to fachowa sila..powinna pracowac z wami razem..to daje dobre efekty...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A próbowałeś tak ze swoją partnerką?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

vitno, nie znam wszystkich syndromów DDA,ale chyba u Ciebie powodem do takiego zachowania jest jeszcze coś.

 

Powodzenia na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze coś? Czyli? Co masz na myśli?

 

Uścislając nie byłem molestowany, nikt mnie nie bił itp.

 

Sądzisz, że mogę mieć jakąś większą chorobę psychiczną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hm. Bycia DDA to bycie ofiarą, a nie bycie potworem.

 

Nie wiem czy to akurat Laima miała na myśli, ale Twoje zachowanie nosi znamiona inividia, tj. paranoi zazdrości. A w każdym razie na pewno patologicznej zazdrości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, jak z tym można sobie poradzić? Tak samo jak z DDA i u tego samego terapeuty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

vitno, ja nic nie miałam konkretnego na myśli.Pewnie Mad_Scientist, ma rację.

Musisz terapeuty się spytać czy akurat Twój konkretnie,ale ogólnie tym zajmują się terapeuci tylko czasem każdy ma swoją działkę.

Zresztą to terapeuta może postawić diagnozę,czy psychiatra,a nie my tu na forum.Skoro terapeuta podjął się pracy z Tobą to i tym się zajmie,ogólnie Tobą i Twoimi problemami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak czytam o paranoi zazdrości, to aż tak ciężkich rzeczy ja nie mam w sobie, nie sprawdzam bielizny itp., owszem często dopytuje o różne rzeczy, ale nie w charakterze wierności czy czegoś w tym stylu. Ogólnie DDA u mnie zdiagnozował mój pierwszy terapeuta, po tym co jej powiedziałem. Postawiła taką diagnozę, a to co jej powiedziałem to to samo co napisałem w pierwszym poście. Ale oczywiście zapytam, bo chcę być w końcu zdrowy i normalny, móc wieść normalne życie, anie w wiecznym lęku, stresie i niepewności:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem specjalistą ale wydaje mi się, że DDA i DDD cierpią na obniżoną samoocenę, podejrzliwość, problemy z agresją, co przejawia się podejrzliwością, zazdrością i innymi rzeczami, które wymienia autor wątku. Nie trzymałabym się na siłę stereotypu DDA to tylko ofiara. Mój ojciec jest DDA a poza tym tzw dobrym człowiekiem, oddanym ojcem itd. Nawet mnie przeprosił za to co mi zrobił : ] Ale hece jakie wyprawiał jak był młodszy - nie da się opisać w jakim żyliśmy terrorze. Wpadał w szał. Nie panował nad sobą, potem nie wiedział co w niego wstąpiło. Bo jak ktoś dostaje dużo agresji to nią nasiąka i potem oddaje. Więc to naprawde nie jest tylko tak, że dorosły DDA to bezbronna ofiara a poza tym aniołek. Każdy medal ma dwie strony niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rdzaa,

 

jasne, że zawsze są dwie strony medalu. Przeciez nie każdy urodził się w rodzinie dysfuncyjnej czy miał z tym jakikolwiek kontakt; z punktu widzenia takiej osoby my się zachowujemy niezrozumiale, nieracjonalnie bo się awanturujemy, wiecznie sprawdzamy, zyjemy w przyczajeniu...

Jednak, pomimo to, celem naszej skrobaniny nie jest to, by kogokolwiek krytykować (chociaż jest za mocne słowo).

 

Vitno,

 

jako kobieta powiem Ci tylko tyle, że nasza płeć bardzo ufa słowom i naprawdę będzie lepiej jeśli to w przystępny sposób wyjaśnisz. Nie wiem co sobie powiedzieliście, a czego nie; co Twoja kobieta wie o tym co przeżyłeś . Jest jakaś brutalna logika, że oddajemy to czego się przez X lat nasłuchaliśmy, czego doświadczyliśmy. To jest tak spójne, że potrafi wytrącić argument z ręki pt. bo DDA wszystko zrzucają na rodziców, a tak naprawdę są zwykłymi ciapami i ofiarami losu ( nie mam nic do Twojej kobiety, nie twierdzę, że ona tak mówi, po prostu gdybam- tak dla jasności).

 

Co do bycia potworem i tych proporcji ofiara/kat wymieszanych gdzieś głęboko w nas,

miałam dziś dość twardą rozmowę z rodziną mojego ojca. Wysłuchałam od jego mamy i siostry litanii o tym, że one znają wszystkie moje bolączki i że to dla nich nic nowego bo one miały to samo. Nie przeczę , że ojciec mógł im zrobić w życiu wiele przykrości ale odebrałam to chyba inaczej niż się tego spodziewano. Moim zdaniem, trochę inaczej broni się przed wpływem ojca alkoholika dziecko , a inaczej dorosły człowiek (ciocia jest od ojca starsza o ok.10 lat).

Może jestem wredna i niesprawiedliwa, może ktoś powie , że egocentryczna ale jak usłyszałam, że nie mam w życiu innego wyboru tylko się nim opiekować do śmierci, to się we mnie zagotowało.Wytrzymałam jego pijackie powroty do domu- samemu i w równie wesołym towarzystwie, wymioty do sprzątania, spanie na klatce schodowej i wytykanie nas przez sąsiadów, wysupływanie z oszczędności na czynsz za mieszkanie i proszenie rodziny o pomoc finansową, wizyty windykatorów.

Mam 25 lat i odkąd pamiętam ojciec zawsze działał nieracjonalnie, często tak, by mnie czy mamę zranić albo nam dokuczyć. Myślę,że kiedyś gdzies znajdę jakąś granicę, której nie będę już w stanie przekroczyć.

 

Proszę odpiszcie, jak Wy odbieracie takie komentarze rodziny i osób trzecich, że "Ty powinieneś".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W takim razie ja też jestem potworem mimo że jestem kobietą, sama też nie wiem jak to zmienić...

 

 

Jestem z dziewczyną którą Kocham ponad życie, ale widzę, że moje DDA niszczy ten związek, niszczy go w sposób nieprawdopodobny i w tempie o jakim nawet nie wiedziałem, że może niszczyć. Dziewczyna już traci cierpliwość do tych ciągłych kłótni, awantur, zazdrości, do mojego odpychającego zachowania, do mojej chęci "symbiozy" w związku(wszystko razem, nic oddzielnie)... Pomóżcie mi, co mam zrobić aby było lepiej? Co jej powiedzieć? Może co dać do przeczytania aby zwiększyć jej cierpliwość, nie chcę jej stracić, nie chcę zepsuć kolejnego związku, tym bardziej, że chcę się jej oświadczać. Pomóżcie proszę!

 

Jestem potworem:(

Witam wszystkich!

 

Niestety jestem DDA:( Piszę, bo chcę się wyżalić ludziom, którzy mnie zrozumieją i nie spojrzą jak na "czubka". Kiedyś próbowałem terapii grupowej, ale nie dała ona efektów, wręcz cofnęła mnie w rozwoju jeżeli tak to można nazwać. Przerwałem też terapię indywidualną w lipcu, bo jak uważałem polepszyło mi się, było dobrze, przez krótki okres czasu, a potem wszystko wróciłem ze zdwojoną, a nawet z strojoną siłą:(

 

Powróciły lęki, zaborczość, zazdrość, chęć kontroli, czarne myśli, brak zaufania.... A to tylko wierzchołek góry lodowej:(

 

12 Grudnia zaczynam na nowo terapię, trzymajcie kciuki aby tym razem się udało.

 

Jestem z dziewczyną którą Kocham ponad życie, ale widzę, że moje DDA niszczy ten związek, niszczy go w sposób nieprawdopodobny i w tempie o jakim nawet nie wiedziałem, że może niszczyć. Dziewczyna już traci cierpliwość do tych ciągłych kłótni, awantur, zazdrości, do mojego odpychającego zachowania, do mojej chęci "symbiozy" w związku(wszystko razem, nic oddzielnie)... Pomóżcie mi, co mam zrobić aby było lepiej? Co jej powiedzieć? Może co dać do przeczytania aby zwiększyć jej cierpliwość, nie chcę jej stracić, nie chcę zepsuć kolejnego związku, tym bardziej, że chcę się jej oświadczać. Pomóżcie proszę!

 

Jestem potworem:(

 

-- 11 kwi 2012, 13:16 --

 

Zgadzam się w 100%.

 

Nie jestem specjalistą ale wydaje mi się, że DDA i DDD cierpią na obniżoną samoocenę, podejrzliwość, problemy z agresją, co przejawia się podejrzliwością, zazdrością i innymi rzeczami, które wymienia autor wątku. Nie trzymałabym się na siłę stereotypu DDA to tylko ofiara. Mój ojciec jest DDA a poza tym tzw dobrym człowiekiem, oddanym ojcem itd. Nawet mnie przeprosił za to co mi zrobił : ] Ale hece jakie wyprawiał jak był młodszy - nie da się opisać w jakim żyliśmy terrorze. Wpadał w szał. Nie panował nad sobą, potem nie wiedział co w niego wstąpiło. Bo jak ktoś dostaje dużo agresji to nią nasiąka i potem oddaje. Więc to naprawde nie jest tylko tak, że dorosły DDA to bezbronna ofiara a poza tym aniołek. Każdy medal ma dwie strony niestety.

 

-- 11 kwi 2012, 13:19 --

 

Hmmm, jak odbieram?

A tak, że jak moja matka będzie już umierająca to do opieki nad nią będzie mnie mógł zmusic jedynie sąd i to po burzliwej rozprawie.

 

Rdzaa,

 

jasne, że zawsze są dwie strony medalu. Przeciez nie każdy urodził się w rodzinie dysfuncyjnej czy miał z tym jakikolwiek kontakt; z punktu widzenia takiej osoby my się zachowujemy niezrozumiale, nieracjonalnie bo się awanturujemy, wiecznie sprawdzamy, zyjemy w przyczajeniu...

Jednak, pomimo to, celem naszej skrobaniny nie jest to, by kogokolwiek krytykować (chociaż jest za mocne słowo).

 

Vitno,

 

jako kobieta powiem Ci tylko tyle, że nasza płeć bardzo ufa słowom i naprawdę będzie lepiej jeśli to w przystępny sposób wyjaśnisz. Nie wiem co sobie powiedzieliście, a czego nie; co Twoja kobieta wie o tym co przeżyłeś . Jest jakaś brutalna logika, że oddajemy to czego się przez X lat nasłuchaliśmy, czego doświadczyliśmy. To jest tak spójne, że potrafi wytrącić argument z ręki pt. bo DDA wszystko zrzucają na rodziców, a tak naprawdę są zwykłymi ciapami i ofiarami losu ( nie mam nic do Twojej kobiety, nie twierdzę, że ona tak mówi, po prostu gdybam- tak dla jasności).

 

Co do bycia potworem i tych proporcji ofiara/kat wymieszanych gdzieś głęboko w nas,

miałam dziś dość twardą rozmowę z rodziną mojego ojca. Wysłuchałam od jego mamy i siostry litanii o tym, że one znają wszystkie moje bolączki i że to dla nich nic nowego bo one miały to samo. Nie przeczę , że ojciec mógł im zrobić w życiu wiele przykrości ale odebrałam to chyba inaczej niż się tego spodziewano. Moim zdaniem, trochę inaczej broni się przed wpływem ojca alkoholika dziecko , a inaczej dorosły człowiek (ciocia jest od ojca starsza o ok.10 lat).

Może jestem wredna i niesprawiedliwa, może ktoś powie , że egocentryczna ale jak usłyszałam, że nie mam w życiu innego wyboru tylko się nim opiekować do śmierci, to się we mnie zagotowało.Wytrzymałam jego pijackie powroty do domu- samemu i w równie wesołym towarzystwie, wymioty do sprzątania, spanie na klatce schodowej i wytykanie nas przez sąsiadów, wysupływanie z oszczędności na czynsz za mieszkanie i proszenie rodziny o pomoc finansową, wizyty windykatorów.

Mam 25 lat i odkąd pamiętam ojciec zawsze działał nieracjonalnie, często tak, by mnie czy mamę zranić albo nam dokuczyć. Myślę,że kiedyś gdzies znajdę jakąś granicę, której nie będę już w stanie przekroczyć.

 

Proszę odpiszcie, jak Wy odbieracie takie komentarze rodziny i osób trzecich, że "Ty powinieneś".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że piernikowa marta ma sporo racji.

po pierwsze, ludzie, którzy mieli takie a nie inne wzorce zachowań za dziecka, będą przejawiali podobne zachowania w dorosłym życiu, choć wiedzą, że to nie jest prawidłowe... Ale tak naprawdę nie znają innych zachowań.

Dlatego też, choć nie chcemy, często zachowujemy się tak samo, jak nasi rodzice. Bo po prostu inaczej nie umiemy. To siedzi w nas głębiej niż to, co widzieliśmy później.

 

A co do bycia potworem:

 

Jeżeli dobrze pamiętam, trzy abo cztery razy ratowałem swoją mamę. Raz, miała padaczkę alkoholową. Tata ją ratował"czynnie", ja dzwoniłem po pogotowie (nie miałem 18 lat chyba jeszcze) Wcześniej była akcja pod tytułem "łykam". Tez po nią dzwoniliśmy po lekarza. Ta akcja powtórzyła się chyba dwa razy. Jeszcze później - dwa razy atak trzustki. Jęki i zawodzenia było słychać przez piętro i kilka grubych ścian.

 

Jak ostatnim razem dzwoniłem po pomoc, nie czułem współczucia. Przy ostatniej kłótni nie miałem dla niej litości. Czy przez to jestem potworem?

Nie. Ja tak nie czuje.

 

Ale czy przez to, że nie potrafię tak naprawdę z nikim rozmawiać, jestem potworem? Przez to, że nie potrafię utrzymać żadnego bliższego związku?

Chyba nie.

 

Marta, moja mama ostatnio przekroczyła taką granice. Choć to, że pije, widzę dopiero od czasu, gdy miałem 12 albo 13 lat. Jakoś wtedy zaczynało to być zbyt widoczne, aby mój obraz świata mógł to jeszcze omijać. Ale do rzeczy. Moi rodzice przeprowadzili się na zakład, który mój tata prowadzi. Urządzili sobie małe mieszkanko. Warunek dla matki był jeden. Żadnego picia. Oczywiście się nawaliła. Jakby ktokolwiek ją zobaczył, moglibyśmy zwijać działalność. Zwłaszcza, że pracuje w dużej firmie, z która tata współpracuje. Wtedy przestałem być dla niej miły.

 

I jeszcze jedno. nie jesteś wredna i niesprawiedliwa itp.

Jeżeli nie będziesz chciała, nie musisz Jemu pomagać. Podobnie robi mój szwagier. Tez miał ojca alkoholika. Teraz nie wie, co się z nim dzieje. Nie obchodzi go to.

 

A jak ktoś mi mówi, że "a powinienem", to mnie tez się gotuje. To, co ja powinienem, to moja sprawa. Zwłaszcza, że nie jest zbyt miłe słuchanie od swojej matki słów, że ukradłem jej pieniądze które, de facto, przepiła a o tym nie pamięta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

ludzie, którzy mieli takie a nie inne wzorce zachowań za dziecka, będą przejawiali podobne zachowania w dorosłym życiu, choć wiedzą, że to nie jest prawidłowe...

nie zawsze wiedzą

A jak ktoś mi mówi, że "a powinienem", to mnie tez się gotuje. To, co ja powinienem, to moja sprawa.

Tak to już jest jak się za dużo "powinno".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×