Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

jestem nowym użytkownikiem, w sumie nigdy nie korzystałam z takich portali jak fora, ale mam straszną sytuacje boje się o sobie i nie wiem nawet z kim sie tym podzielić. Czasem myślę, że przesadzam, ale sytuacja wygllada tak jak to zwykle bywa chodzi o chłopaka z którym spedziłam prawie 9 lat. chodzi o to że ostatnio ciągle były tylko kłutnie przez które traciłam kontakt z rzeczywistością zastanawiam sie w ogóle czy nie mam obsesji na jego punkcie. kiedys jak sie pokłuciliśmy i nie mielismy kontaktu przez kilka dni to nawet odwiedziłam pania psycholog.w tym momencie sytuaacja wygląda tak, że 2 tygodnie temu moja mama powaznie zachorowała lezy w szpitalu i nie zanosi sie na dobre wieści, wiec rzuciłam prace zostałąm z nią w naszej miejscowości a mój chłopak niestety musiał jechąc na studia do wawy. wszystko by było ok gdyby nie to że jak tylko wyjechał nie dawał znakku zycia ciągle tylko ja musiałam sie martwić dzwonic pytać co u niego a przecież sytuacja wymagała tego żeby to on wnosił jakies zainteresowanie. po kilku dnicha kiedy zdałam sobie sprawe że nie warto nawet do niego dzwonić dowiedizałam sie że chodzi na imprezy i ciągle chla z chłopakami mozna powiedzieć że z moimi przyjaciółmi. ZERWAŁAM Z NIM kazałam mu sie pierdolic, uważam że w tym wszystkim chodzi o to że kiedy komus sie dzieje coś złego ma problemy to trzeba mu pomóc a nie olewać. Ale teraz najlepsze on uwaza że ja przesadzam że jestem jakąs psychopaktką, ale czy nie chodzi o to że to własnie na nnim powinnam polegać gdy moja mama walczy o zycie ? przyjaciele też sie odwrócili mają gdzieś nie maja czasu w sumie jestem w tym sama no może troche tata pomaga , ale mam tgo dośc boje sie biorę ciągle proszki na sen już sama tego nie kotroluje wierze że ludzie mają gorsze problemy ale to chyba naprawde przesadna musłość. Jeżeli chcecie sie wypowiedzieć na ten temat to bardzo prosze . dziekuje

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze,że z Nim zerwałaś..nie można być z kimś na kim nie można polegać,kto w ogóle się nie interesuje itp......A no i "fajnych" masz przyjaciół...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co, ja na pewno nie jestem dobra w dawaniu rad innym, ale tak to zazwyczaj bywa, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Twoi (plus Twój "facet") zdecydowanie zawiedli. Wierz mi, dobrze zrobiłaś kopiąc faceta w tyłek. Przyjaciół tez bym olała. No chyba, że oni nie mają pojęcia jak poważna jest Twoja sytuacja. :mhm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kate8802, prawdziwa miłość to nie tylko trwanie przy sobie, kiedy nie ma żadnych problemów, kiedy wszystko w miarę dobrze się układa. Miłość jest na dobre i na złe. Prawdziwą miłość zawsze weryfikują chwile trudne, np. śmierć bliskiej osoby, choroba itp. Kiedy nie można w takich chwilach polegać na najbliższej sobie osobie - partnerze, to chyba nie jest prawdziwe uczucie.

 

Z drugiej strony, nie oceniam też Twojego chłopka. Być może jego też przerosła cała ta sytuacja - studia, choroba Twojej mamy, rozłąka z Tobą. Może nie wiedział, jak się zachować, co powinien zrobić. Pogubił się. Może imprezy i alkohol to próba zagłuszenia problemów i poczucia niemocy. Nie wiem... Staram się zwykle rozumieć powody zachowań obu stron, zanim kogoś osądzę. Nie warto szafować wyrokami, bo można się grubo pomylić. Tutaj potrzeba umiejętnego dialogu i szczerej rozmowy. Jeżeli jednak nie chciał rozmawiać, unikał kontaktu i faktycznie traktował lekceważąco Twoją osobę, słusznie postąpiłaś, zrywając z chłopakiem, na którego nie mogłaś liczyć w ciężkich chwilach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gratuluję ci że go pogoniłaś, niestety niewiele kobiet ma odwagę i tkwią w beznadziejnym związku :smile:

trzeba mieć swoją godność

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim trzeba, mimo żywionych do partnera uczuć, w miarę obiektywnie ocenić sytuację. Jeżeli ktoś, kogo kocham, rani mnie, to albo o tym rozmawiam i próbuję to zmienić, a jeśli rozmowy nie przynoszą rezultatu i czuję się jawnie wykorzystywana i krzywdzona - faktycznie trzeba mieć odwagę i siłę powiedzieć: DOŚĆ! i po prostu się rozstać, zamiast tkwić w toksycznym związku...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×